Kochani pewnie jak wiele osób na tym forum mam problem. Rozstałam się z chłopakiem dwa tygodnie temu, on zerwał pod byle pretekstem. Byłam załamana. Odezwał się do mnie w zeszłym tygodniu czy możemy się spotkać oczywiście uniosłam się honorem i spytałam po co, że już mi wszystko chyba powiedział co ma mi do powiedzenia. Odpisał, że w sumie chyba mam racje lepiej będzie jak się nie spotkamy bo on nie che żebym nigdy przenigdy przez niego cierpiała i nie może mi dać tego czego ja chce i na co zasługuje. Oczywiście nie wytrzymałam i spotkałam się z nim w piątek gadaliśmy do 3 w nocy. Powiedział mi, że on woli być samotny bo on tylko umie ranić ludzi i to będzie najlepsze rozwiązanie. Gdy spytałam po co chciał się ze mną wcześniej spotkać powiedział, że po to co ja, że się stęsknił i chciał mnie zobaczyć(choć ja cicho liczyłam, że żałuje i chce wrócić
: )
Spotkaliśmy się ponownie w sobotę i zostałam u niego na noc, przespaliśmy się ze sobą, rano jak wstaliśmy powiedział mi, że ma wyrzuty sumienia bo on obiecał sobie, że do takiej sytuacji nie dopuści, bo wie, że da mi tym powody, żebym robiła sobie nadzieje, że będziemy razem.
Co mam robić ja go tak bardzo kocham
doradźcie coś bo zwariuje rozum mi podpowiada, że lepiej to zakończyć i uszanować jego decyzje a serce mówi co innego ![]()
pomóżcie!!!
ps. aha i on twierdzi, że chce utrzymać ze mną kontakt bo uwielbia ze mną spędzać czas, rozmawiać tylko, że będzie to dla mnie bardzo trudne i wiem, że będę cierpieć. Może on mnie nie kocha chce tylko mieć koleżankę od serca???a może spróbować i walczyć o niego???