hej
wiem o zdradach kolegi z pracy który ma partnerke życiowa a z nia 3 dzieci... zdzradza swoja kobiete z moja kolezanka ktora o wszystkim mi opowiedziała . było to dla mnie okropnym szokiem bo on wydawał mi sie pożadnym oddanym tej jedynej facetem a okazało sie ze jest h.... konkretnym oszustem . osobiscie nigdy bym go o to nie podejrzewała. Widzaiałam te esemesy od niego do niej... dla mnie to zboczuch... ta koleżanka jest cicha nie śmiała i on jej sie spodobał zakochała sie w nim a on ja wykorzystał po prostu. ona ma nadzieje ze beda sie spotykac dalej i cos z tego bedzie ale ja wiem ze dla niego to tylko seks jest wazny w ich relacjach i ja zwyczajnie wykorzystał... wykorzystał ja i jej naiwnosc.
Powiedziałam o tym mojej kolezance ktora ich oboje zna i koledze. Szok nikt by sie nie spodziewał tego po nim .
ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji ze byłam swiadkiem zdrady romansu i to dla mnie nie typowa sytuacja ciagle o tym mysle zadaje sobie pytanie jak on tak moze jak oni tak moga oboje .... on ma dzieci i kobiete z ktora mieszka i udaje superr partnera a tak naprawde jest .... a ona sie zakochała i robi takie głupstwa bo ja owinał w okoł palca. ona twierdzi ze on z tamta nie ma slubu to moze sie dowiadywac a ona o niego jest w stanie walczyc... masakra.
teraz mam troche wyrzuty sumienia ze to miała byc tajemnica a ja o tym powiedziałam kolezance i koledze...
moze nie potzrebnie ?? ale ja musiałam o tym z kims pogadac...