Spotykam się z chłopakiem, który jest uzależniony od marihuany.
Wprawdzie odkąd jesteśmy razem, ograniczył palenie, ale i tak często to robi.
Ostatnio mieliśmy spędzić romantyczny wieczór, tymczasem on zabrał ze sobą zioło i uznał,że najprzyjemniej będzie razem się upalić.
Jestem osoba asertywną i nie dopuszczam do sytuacji, kiedy miałabym zrobić coś wbrew sobie.
Kiedy odmówiłam, chłopak się obraził. Powiedział,że widocznie go nie kocham i skoro on robi wszystko dla mnie,to ja tez powinnam iść na kompromis.
Nie odzywa się tydzień, a moim zdaniem, to ja powinnam czuć się urażona, dlatego też nie ustępuję i milczę.
Uważacie,że ma rację?
Nie, uważam, że to Ty masz jedyną i słuszną rację. Nie zrobiłaś czegoś wbrew sobie, to świetnie, godne pochwały. Ale moim zdaniem, gość, który bierze Cię na szantaż emocjonalny ('Ty mnie już nie kochasz bo nie palisz buuuu'), a poza tym jest uzależniony od narkotyku, nie jest wart Twojej uwagi.
moim zdaniem, gość, który bierze Cię na szantaż emocjonalny ('Ty mnie już nie kochasz bo nie palisz buuuu'), a poza tym jest uzależniony od narkotyku, nie jest wart Twojej uwagi.
Uważam tak samo, a dla odmiany jestem facetem ![]()
Według mnie on powinien zrozumieć to że sie o niego martwisz, ja dla dziewczyny rzuciłem papierochy i jest git:)
Nie oddzywaj się pierwsza w żadnym wypadku! On nie widzi że ma problem. Zrozumiałabym pójście na kompromis w sprawie pójścia na mecz jego faworyta gdy Ty nie lubisz np. karate. Ale tu chodzi o narkotyzowanie się. Krótka piłka- albo wezmie się za siebie jak autor wypowiedzi wyżej albo adieu - dla Twojego dobra.