Witajcie, jestem tu nowa i chcę się wyżalić, poradzić. Jestem mężatką od kilku lat, mamy 2 dzieci. Starsze ma 3 latka, młodsze 4 miesiące. Ogólnie nieźle nam się żyje, kochamy się itd. Ale ostatnio czuję że jestem jak niańka do dzieci i nic innego mi się od życia nie należy.
Dostaliśmy zaproszenie na ślub, rodzina ze strony męża, 200 km od naszego miejsca zamieszkania.
Nie chciałam jechać bo wiedziałam że będę miała to samo co w domu, czyli ciągłe niańczenie dzieci (młodsze bez przerwy chce być noszone na rękach), a do tego dojdzie mi jeszcze pakowanie na wyjazd, dopilnowanie żeby wszystko dla dzieci było zabrane, wyszykować się, odpicować na wesele itd. Generalnie wolałam zostać w domu, i nie miałam nic przeciwko żeby mąż pojechał sam ze swoją mamą.
Ale oboje zaczeli mnie przekonywać że przecież będzie tyle babć do niańczenia dzieci i ciotki itd że na pewno będzie fajnie. Teściowa mnie przekonywała że przecież ona przy dzieciach pomoże, bo przecież to młodzi powinni się bawić a nie ona no więc uległam i pojechałam.
Przemilczę że oczywiście teściowa jechała z nami więc gnieździłam się z tyłu z dwójką dzieci. A że dzieci w fotelikach to miejsca było mało.
Na weselu młodsze dziecko oczywiście ciągle tylko na rączkach. Jak raz udało mi się odłożyć do wózeczka to akurat na tyle żeby szybko coś zjeść i przejąć opiekę nad starszym dzieckiem.
OK. 22 teściowa uznała że jak starsze dziecko by już poszło spać to ona chętnie z nim zostanie bo ją nogi bolą itd. Ale że maly jeszcze chciał poszaleć to daliśmy mu jeszcze chwilę. O 23 mąż uśpił starszego w pokoju i zadzwonił żeby teściowa poszła do niego, oczywiście teściowa uznała że teraz to ona jednak by chciała zostać. No więc oczywiście ja musiałam iść i zakończyć swoją zabawę na weselu, która i tak nie była udana bo co to za zabawa z niemowlęciem na rękach.
Tymczasem mąż i teściowa świetnie bawili się na weselu prawie do rana.
Jestem wkurzona bo składali obietnice a później mnie olali. Mąż uznał że rozumie że jestem zła i przeprosił. OK. Cały czas powtarza że ma też o to żal do mamy, ale nie zrobił nic, żeby mi to wynagrodzić np zostać ze mną, czy zostać z dziecmi żebym ja mogła się trochę wyszaleć. Oczywiście coś tam mówił że zaraz pójdzie i matce powie żeby przyszła ale nie chciałam bo ja jej zmuszać do siedzenia z dziećmi nie będę. Fakt strzeliłam focha, ale uznałam że na siłę do niczego nie bedę jej zmuszać.
I do tego mąż cały czas powtarza że też jest zły na to że tak wyszło i zły na swoją mamę ale jego zachowanie w ogóle tego nie pokazuje. Poszedł sobie na wesele, bawił się do rana, wobec mamy zachowywał się bez zarzutu, nawet nie powiedział jej że ma do niej o to żal, tylko wyjaśnił jej dlaczego Ja jestem na nią zła. I łaskawie uznał że mnie rozumie, ale jak mówię. Sam nie powiedział że też ma o to do niej pretensje.
Jestem zła, bo zawsze tak się kończy. W zeszłym roku byliśmy na weselu znajomych, ale z mojej strony. I nie pozbyłam się męża i dziecka żeby się zabawić, tylko jak synek się zrobił śpiący to wyszliśmy z wesela razem. Bo ja bym się głupio czuła wobec męża że się bez niego bawię.
Może jestem głupia ale tak jest.
Najgorsze jest to że cały czas czuję żal, i chociaż powinniśmy się już z mężem pogodzić to cały czas podgrzewam atmosferę do kłótni. Uznałam nawet że od tej chwili mam wszystko w nosie i nie będę juz myślala kategoriami że nie bawię się bez męża. Skoro on może beze mnie to ja będę bez niego. I jak zostało to przez niego odebrane? Jako zemsta. Także nawet nie mogę się zmienić i zacząć myśleć o sobie bo będzie to tak odbierane i będzie kończyło się kłótnią.
nie jesteś głupia! to Twoja teściowa jest winna, no i mąż po części też. skoro tak namawiali, obiecywali to czemu potem stali sie obojętni i zapomnieli o własnych słowach??! to Ty jesteś młoda, to Twój mąż jest TWOIM mężem, a nie Twojej teściowej i to Ty powinnaś bawić się do samego rana, kiedy babcia spełniałaby swoją wielką rolę i zajmowałaby się wnukami! ona miała chyba dość czasu przez całe życie na zabawę, jeszcze jej mało? nie spodobało mi się to, że podczas podróży to ona siedziała przy Twoim mężu z przodu, a Ciebie wsadzili na tył jak myszkę- i siedź z dzieciakami i niańcz. nie tędy droga. następnym razem postaw się tak, żebyś TY czuła się ŻONĄ i było tak jak powinno być w małżeństwie...
POWODZENIA! ![]()
Witaj:) W pełni popieram moją poprzedniczkę przecież to Ty jesteś żoną a nie jego mamusia.....to Ty zasługujesz na szczęście a jeśli oni nie dotrzymali słowa......powiedziałabym co czuję ale nie w kłótni tylko spokojnie ale konkretnie że ty również zasługujesz na lepsze traktowanie i bycie dowartościowaną......nie wiem jakie relację są między tobą a Teściową ale po Twoim poście odniosłam wrażenie że strasznie walczy z Tobą o względy męża.Ty też masz prawo do szczęścia.......Powodzenia:)))
4 2010-09-19 08:04:26 Ostatnio edytowany przez Lamika (2010-09-19 08:08:59)
Moje relacje z teściową układały się różnie. Najpierw były bardzo dobre, później po urodzeniu pierwszego dziecka chciała za bardzo się wtrącać i dyktować co mamy robić, no i za dużo chciała przesiadywać a ja też chciałam sie nacieszyć swoim maleństwem. Wtedy było źle ale to za długa historia. WTedy przez nas obie przemawiała zazdrość o mojego synka. Ostatnio nasze stosunki uległy mega poprawie. Naprawdę byłam dla teściowej przemiła, przekochana itd i to wszystko było szczere, nie udawane. A tu mi taki numer wycieła...
Co do jeżdzenia autem to teściowa między dwa foteliki by się wcisneła
)), więc musiała jechać z przodu. Zresztą to moja decyzja że jeżdzę z tyłu z młodszym dzieckiem, tyle że jak normalnie jeździmy sami to starszy w foteliku jeździ z przodu. I tak jest dobrze. Tyle że teściowa mogła sobie jechać z kimś innym na wesele, a nie z nami, wtedy byłoby w aucie luźniej. I szczerze mówiąc jak decydowałam się na drugie dziecko to tak liczyłam że przestaniemy z nią jeździć, ale się przeliczyłam ze stratą dla mnie niestety.
A co do teściowej i męża to ona za bardzo czasem uważa że może go mieć na każde zawołanie mimo że on już ma swoją rodzinę.
Pamiętam jak kiedyś po naszym wspólnym zamieszkaniu jechaliśmy do znajomych i zadzwoniła jego mamusia że jedzie na zakupy i zeby ja ze sklepu odebrał. Była strasznie oburzona że jak to? on nie ma teraz czasu? mimo ze wczesniej sie nie umawiala ![]()
5 2010-09-20 20:12:35 Ostatnio edytowany przez koma5 (2010-09-20 20:17:17)
to Ty jesteś młoda, to Twój mąż jest TWOIM mężem, a nie Twojej teściowej i to Ty powinnaś bawić się do samego rana, kiedy babcia spełniałaby swoją wielką rolę i zajmowałaby się wnukami! ona miała chyba dość czasu przez całe życie na zabawę, jeszcze jej mało? nie spodobało mi się to, że podczas podróży to ona siedziała przy Twoim mężu z przodu, a Ciebie wsadzili na tył jak myszkę- i siedź z dzieciakam
i i niańcz.
Co za nonsens??!
Jesteś młoda, a masz tak staroświeckie poglądy??
Dlaczego teściowa ma niańczyć dzieciaki??
Czyje to dzieci? Teściowej?? I w podróży też miała siedzieć z dziećmi? Chyba od opieki nad dziećmi są ich rodzice, prawda?
Owszem, mogła pomóc, skoro obiecała - ale przymusu nie ma!
Winą obarczam męża, Lamiko - mogliście opieką nad dziećmi sie podzielić, a tesciową zostawić w spokoju. Ona juz Twojego męża wychowała - i chyba Ty jej w tym nie pomagałaś, prawda??
Pozwoliłaś mężowi balować, a teraz winą obarczasz jego matkę.
Nieładnie...To szczeniackie zachowanie.
I jeszcze te słowa:
Tyle że teściowa mogła sobie jechać z kimś innym na wesele, a nie z nami, wtedy byłoby w aucie luźniej.
Masakra!!
Nie dziwię się, że teściowa nie chciała Ci dzieciaków bawić, tez bym tak zrobiła...
6 2010-09-21 15:12:28 Ostatnio edytowany przez Lamika (2010-09-21 15:14:41)
Koma, nie czaisz w czym rzecz. Ja wcale nie chcialam jechac bo wiedzialam ze bede niańczyć dzieci tak jak to robię na co dzień. Tyle że wygodniej byłoby to robić w domu w dresie, a nie w niewygodnej sukience. I absolutnie nie miałam nic przeciwko żeby mąż z teściową sam sobie jechał.
Pojechałam bo teściowa wyraźnie powiedziała "to wy młodzi będziecie się bawić, a nie my starzy. My będziemy się dziećmi zajmować". Cytuję prawie dosłownie. I o to jestem zła na nią. Na męża jestem zła bo usłyszałam od niego ze to jego rodzina więc to on powinien zostać na weselu. Bez komentarza.
A co do jazdy samochodem, to sorry, ale nie mamy dużego samochodu, dla młodszego dziecka trzeba było wziąć wózek no itd. Było cholernie ciasno, a teściowa miała możliwość jechać z innymi członkami rodziny na wesele, wtedy przynajmniej w aucie byłoby luźniej. Poza tym akurat w tym temacie nic głośno nie mówiłam więc to nie jest powód że teściowa nie dotrzymała słowa.
A jeśli już tak mówisz że to moje dzieci więc ja powinnam je niańczyć? Ok. Ale to ja mogę powiedzieć że to mój samochód i powinnam się w nim czuć swobodnie a nie jak sardynka w puszce.
7 2010-09-21 20:29:35 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-09-21 20:52:24)
Oczywiscie,że teściowa nie ma najmniejszego obowiązku opiekować się wnukami, ale w tym wypadku nie tylko obiecała ale wręcz zobowiązała się do tego i tu Lamika ma słuszny żal.
Inna sprawa to egoistyczna postawa męża, bywam na weselach gdzie są małe dzieci ale pierwszy raz spotykam się z sytuacją, gdzie bawi sie tylko jedno z rodziców, albo oboje się bawią albo oboje opiekują sie dziecmi, maż w żadbym wypadku nie powinien Cie zostawić i tu on najbardziej nawalił.
Nie powiedział,że czuje żal do matki bo niby o co? Przecież on się świetnie bawił a teściowa była spokojna bo jej synek był zadowolony.
Niestety teżciowa to nie Twoja matka, gdyby jej syn został w pokoju, to by poczuła pewien dyskomfort,że jest młody i sie biedny nie bawi a tak wszystko grało, zresztą skoro się bawił najwyraźniej nie czuł do matki pretensji.
Zdecydowanie mąż tu bardziej nawalił, powinien zostać z Tobą a myslał tylko o sobie i co z tego,że to jego rodzina, jezeli się nie myle, jesteście małżeństwem więc to również i Twoja rodzina, powinnas być na takich samych prawach.
Co do samochodu , no cóż,wodocznie nie potrafił odmówić matce.
Masz słuszne pretencje do tesciowej, ale jezeli chodzi o samotny pobyt w pokoju z dziećmi podczas wesela czy jazdę w samochodzie w ciasnocie to mąż tu zdecydowanie bardziej nawalił.
Opieka nad dzieckiem dotyczy obojga rodziców,nie tylko matki, ciekawe co by bylo gdybys to Ty została na weselu a mąż na górze z dziećmi? Też masz prawo odpocząc!
Zdecydowanie większy żal powinnas mieć do męża skoro potrafi bawić się bo to jego rodzina to niech też ustawi relacje ze swoją rodziną ( czyt: matką) tak, żeby nie bylo żadnych nieporozumień.