Witam mam 26 lat jestem z dziewczyna od ponad 1,5 roku
teraz ma sie wszystko rozpaść
było nam dobrze ze soba ja ja kocham ona mowi ze tez mnie kocha
do rzeczy (mimo wszystko trudno mi o tym pisac)
ja pracowalem w dzien ona w nocy wracajac po pracy do domu powiedziala mi przez telefon
ze kolezanka z pracy u mnie nocowala - oki no problem
jak sie spotkalismy u mnie powiedziala mi ze oprocz kolezanki byl jej kolega
razem wypili pare piwek- zrobilem straszna awanture ze mi nic nie powiedziala przed tym
jak go zaprosila i ze wogole zaprosila obcego faceta do mojego domu bez mojej wiedzy
ciezko to znioslem- poplakala sie, pytala czy ma oddac klucz- odmowilem, powiedzialem ze stracilem do niej
zaufanie, nie wiem jak moze je odzyskac
pisala do mnie nie odpisywalem, dzwonila nie odbieralem
pisala co postanowilem- powiedzialem zeby byla ze mna... jakos sie ukladalo
po jakims czasie zaczela mnie unikac. piszac nie dzis nie przyjezdzaj, lepiej nie jestem zmeczona
oki moge zrozumiec sam jestem po pracy ztyrany
pisalismy do siebie jakis czas co robimy jak tam w pracy itd. dowiedzialem sie ze chodzila na zakupy z 'tym' kolegą
smsy od niego przychodzily.. zaczalem sie denerwowac- mocno dalem do zrozumienia ze jestem zazdrosny
powiedziala mi ze nie mam o co tylko pracuja razem nie mam o co byc zazdrosny...
poznalem tego kolege spoko ma dziewczyne- no dobra z glowy jedna sprawa
pewnego weekendu dzwonie do niej zapytac sie czy nie pojechala do rodziny... powiedziala ze wlasne idzie na impreze
znow sie zdenerwowalem (kurcze z perspektywy patrzac to strasznie nie potrzebnie sie denerwuje) ze nic mi o tym nie powiedziala
jestesmy razem to chcialbym wiedziec czy wychodzi gdzies z kims- czy za duzo wymagam
zadzwonilem rano na drugi dzien okazalo sie ze nocowala ta,- taka domowka byla
powiedzialem ze sie gniewam i zeby mi powiedziala wczesniej ze gdzies wychodzi
przestalismy do siebie pisac tylko od czasu do czasu zapewniajac siebie ze bardzo sie kochamy
dwa tygodnie pozniej znow to zrobila tak samo to samo miejsce te same osoby
powiedzialem zeby zebrala od siebie wszystkie moje rzeczy i przyjechala do mnie
bardzo ja kocham chodz czesto sie dernarwuje- staram sie nie byc taki
powiedzialem jej to ze mi nie mowila o zadnej z imprez ze mnie lekcewazy, i ze sie martwie o nas zwiazek
odpowiedziala mi ze zauwazyla ze sie nie staram aby utrzymac nasz zwiazek dlatego chciala mi dac tym
nauczke ze sie zmienie. mowilem ze moze dla tego ze trace do niej zaufanie a ona nie robi nic w tym, kierunku- riposta ze ja nic nie robie zeby sie starac
tak patrzac wstecz moze rzeczywiscie powinienem bys sie starac jakos bardziej
przenocowala umnie. nastepnego dnia zapytalem czy naprawde chce ze mna byc- nie odpowiedziala
powiedziala ze musi sie zastanowic. dalismy sobie 2 tygodnie wolnego na przemyslenia
przyjechala powiedziala mi ze nie chce ze mna byc.. zapytalem dlaczego- odpowiedziala ze chce byc sama
zapytalem dlaczego nie chce byc ze mna- nie odpowiedziala, dla czego chce byc sama- nie odpowiedziala.
powiedziala mi ze moze za pol roku moze rok..... powiedziala ze mnie kocha ale inaczej- martwi sie o mnie
czy mam o co walczyc czy to juz nie jest milosc
nie chce tego konczyc jestem gotow by zrobic wszystko tylko czy to jeszcze mozliwe... czy moge do niej wrocic
chce sie zmienic dla niej starac sie bardziej
to bylo w niedziele umowilem sie z naia na czwartek by porozmawiac..
moje pytanie czy moge cos jeszcze zmienic czy to znaczy ze to juz jest koniec
co moge ja zrobic dla niej czy jest jeszcze szansa?
Przepraszam ze bez ladu i skladu ale jeszcze sie nie zebralem w sobie zeby cos konkretnie sklecic.