Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

1 Ostatnio edytowany przez avanti (2010-09-10 11:00:02)

Temat: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Witam Wszystkich serdecznie.
Zastanawiam się tak od jakiegoś czasu, czy nie zacząc się dokładać do mieszkania a raczej domu jednorodzinnego, otóż moi rodzice płacą za wszysciutko, kupują jedzenie, chemie, płacą za rachunki itp, itd, ja do niczego się nie dokładam, mam swój pokój, ze wszystkiego korzystam, a pracuję, rodzice nie pomagają mi w niczym finansowo, sama spłacam raty które mam, opłacam auto, tankuję i wszytskie rzeczy potrzebne do utrzymania się kobiety wink jedyne za co rodzice płacą to za szkołę no i to co pisałam wczesniej czyli za wszystko związane z domem koszty, aż w końsu ruszyło mnie sumienie i zaczęłam mysleć czy aby np nie dożucać się za światło, kupować nieraz jakaś chemie itp, co Wy myślicie o takim czymś ? I jak to jest u Was ?

Aha chcę dodać, że mieszkamy tylko we trójkę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

U mnie jest tak, że ja daję 300 zł i w sumie nic więcej nie kupuję. Za kilka miesięcy już się wyprowadzam, więc narazie to oszczędzam jak najwięcej z narzeczonym na wesele itp. A rodzicom poza tą kwotą nie daję już nic. Czasem przy okazji coś kupię i z reguły rodzice oddają mi kasę, ale czasami nie chcę zwrotu pieniędzy. Przy okazji świąt dołożę czasem coś więcej.

3

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Ja się nie dokładałam do tej pory, bo nie zarabiałam. Ale teraz będę szukać pracy i jak tylko zacznę dostawać wypłatę, to na pewno będę się dokładać.

4

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Myślę że warto porozmawiać na ten temat z rodzicami. Myślę,że bardzo dobrze odbiorą twoją inicjatywę i razem coś ustalcie. Nie pisałaś nic o sytuacji finansowej rodziców - można wprost zapytać czy nie potrzebują "parę groszy" od Ciebie. A może po prostu rób zakupy do domu at tak po prostu, spontanicznie. Na pewno rodzice się ucieszą,świadczy to bowiem o dojrzałości ich dziecka wink

Avanti porozmawiaj z nimi.

5

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Powiem tak, moi rodzice nie mają problemu z brakiem pieniędzy, nigdy mi nie powiedzieli że mam się dołożyć do czegoś czy nie, ale ja właśnie poczułam, że czas najwyższy żeby coś właśnie nawet spontanicznie kupić, zrobić jakieś zakupy, mam na myśli typu np środki czystości w końcu obie z mamą korzystamy przy sprzataniu mieszkania i ja mojego pokoju jak również wiele innych produktów użytku codziennego zacznę właśnie kupować, ale proszę dalej o wyrażanie Waszych opini i pisaniu jak z Wami jest w tej sprawie smile
Pozdrawiam gorąco

6

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Hmmm, pocztąkowo gdy poszłam na staż i zarabiałam marne 700 od lutego do sierpnia, nie dokładałam się nic, płaciłam (płacę) jedynie za internet, za leczenie i karmę dla psów, reszta mnie nie interesowała chociaż trochę czułam się winna wewnątrz, ale aby nie czuć się tą złą szybko udzielałam sobie "rozgrzeszenia" mówiąc że zacznę się dokładać jak zacznę pracować za coś więcej niż 700zł. Znalazłam pracę, marną bo marną, w biedronce za 1000zł i nadal się nie dokładam bo złożyłam papiery do szkoły, zostałam przyjęta na zaoczne i niestety nauka mnie trochę wyniesie, bo 400 zł co mies. (opłaca się co 2 mies, po 800 zł)... Tak więc nie będę się dokładała do domu to na pewno, jedynym moim dokładaniem jest i będzie zrobienie drobnych zakupów co parę dni, pieczywo, nabiał, środki czystości (to już rzadziej) i zatankowanie auta(mamy) co jakiś czas... Nie stać mnie na luksus dorzucania się do domowego budżetu... Muszę pomyśleć o kredycie studenckim, wtedy coś się zmieni w tej kwestii...

7

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

a ja ledwo skonczylam szkole a juz ojciec plul sie ze mam dokladac do jedzenia, opalu itp... zaczelam pracowac od sierpnia i czasem to mi przykro bo nawet nie moge zjesc chipsow co on kupi bo mowi "masz pieniadze to idz sobie kup", brutalnie odlaczyl mnie od pepowiny... sad puki co oplacam internet, telefon bilety do pracy, ubrania, kosmetyki  i drobiazgi... ale powiedzialam ze nie doplace im do domu bo ja tez musze cos miec w zyciu. chce prawko sobie zrobic. juz uzbieralam sume na to smile chcialam isc na studia zaoczne ale ze wzgledow finansowych nie poszlam . bardzo mi szkoda ze nie poszlam na studia hmm rodzice dokladac mi nie chca bo byla nawet rozmowa, dodam ze nie sa biedni . oboje pracuja a ja jestem jedynaczka

8

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
frytka292 napisał/a:

a ja ledwo skonczylam szkole a juz ojciec plul sie ze mam dokladac do jedzenia, opalu itp... zaczelam pracowac od sierpnia i czasem to mi przykro bo nawet nie moge zjesc chipsow co on kupi bo mowi "masz pieniadze to idz sobie kup", brutalnie odlaczyl mnie od pepowiny... sad puki co oplacam internet, telefon bilety do pracy, ubrania, kosmetyki  i drobiazgi... ale powiedzialam ze nie doplace im do domu bo ja tez musze cos miec w zyciu. chce prawko sobie zrobic. juz uzbieralam sume na to smile chcialam isc na studia zaoczne ale ze wzgledow finansowych nie poszlam . bardzo mi szkoda ze nie poszlam na studia hmm rodzice dokladac mi nie chca bo byla nawet rozmowa, dodam ze nie sa biedni . oboje pracuja a ja jestem jedynaczka

Frytka, jak przeczytałam ten post to muszę Ci przyznać, że wcale nie dziwię się postawie Twoich rodziców. Co to w ogóle za zwrot "plul sie, ze..."?

Może odebrali Cię jako osobę, której nie w głowie będzie pomyśleć o domowych wydatkach i gdy tylko dostałaś pracę zaczęli wymagać tego od Ciebie? Sytuacja materialna Twoich rodziców jest bez znaczenia. Przez wiele lat łożyli na Twoje utrzymanie i nic dziwnego, że chcą Cię nauczyć jakiejś postawy współodpowiedzialności za własne życie.

Dobrze robią, bo przynajmniej nauczysz się oszczędzać, gospodarować pieniędzmi i wydawać na siebie jak najmniejsze kwoty - a w konsekwencji będziesz lepiej zarządzać swoim budżetem, gdy Ci przyjdzie samotnie zamieszkać.
Im dłużej obserwuję znajomych, którzy potrafili miesięcznie wydawać około 500-600 zł na kosmetyki/ubrania/drobiazgi/wyjścia na miasto, mając jednocześnie zapewniony dach nad głową i bezpłatne wyżywienie u rodziców tym bardziej się przekonuję, że to utrudnia start w życiu. Teraz Ci sami znajomi nierzadko wyprowadzili się od rodziców do akademika/na stancję/do partnera i zrzędzą niemiłosiernie, że po rachunkach i wyżywieniu itd zostaje im na drobiazgi ok. 200 zł.

Jeżeli Ci przeszkadza, że nie masz na studia, zaproponuj rodzicom układ, że będziesz sobie opłacała czesne, ale z uwagi na ciężką sytuację materialną w takim wypadku już się nie dołożysz. Sądzę, że się na to zgodzą, bo z tego, co piszesz to raczej chcą Cię czegoś nauczyć niż "ukarać" dla zasady.

9

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

hmmm... aj latwo sie pisze ale ja nie pamietam kiedy rodzice cos mi kupili... naprawde ja od dziecka musialam za swoje uzbierane pieniazki kupic karte do tel czy tez ubrania... przez wiele lat nie mialam kompa bo stwierdzili ze mi nie potrzebny... rok temu wzieli mi na raty i do dzis mi go wypominaja. neta sama musialam zalozyc bo rodzice nie chcieli i kazda rate sama place. poza tym jak chodzilam do technikum to nie dostawalam kieszonkowego sad kazdy zajadal sie slodyczami a ja patrzylam. nie chce nic tu klocic sie ale odkad pamietam oni cale zycie na mnie oszczedzali... tak naprawde to zazdroscilam dziecia tego ze rodzice im ubrania kupuja, pomagaja sie ksztalcic czy tez kieszonkowe daja... ja tego nigdy nie mialam musialam sama na to zarobic i czasem chodzic w 1 spodnich 6 lat....w mojej szafie duzo ubran nie ma... a co najgorsze to pamietam nawet takie czasy jak ... a zreszta koniec tematu... i tak dostane wyklad ze rodzice jak w poprzednim poscie ze rodzice ucza mnie oszczedzania. jasne tylko po co im dziecko skoro oni wola sobie wydac mies 300zl na papierosy, czy na inne uzywki niuz mi dac glupie 50 zl na spodnie  z bazaru

10

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
frytka292 napisał/a:

hmmm... aj latwo sie pisze ale ja nie pamietam kiedy rodzice cos mi kupili... naprawde ja od dziecka musialam za swoje uzbierane pieniazki kupic karte do tel czy tez ubrania... przez wiele lat nie mialam kompa bo stwierdzili ze mi nie potrzebny... rok temu wzieli mi na raty i do dzis mi go wypominaja. neta sama musialam zalozyc bo rodzice nie chcieli i kazda rate sama place. poza tym jak chodzilam do technikum to nie dostawalam kieszonkowego sad

Masz bardzo mądrych rodziców. O co zakład, że wyjdziesz na tym lepiej niż koleżanki, które w życiu miały wszystko na tacy?

Moi rodzice mieli podobne podejście. Musiałam zapracować na to, co miałam, kieszonkowego nie dostawałam i co? I żyję. Ba, od czasów lat -nastu pracowałam po szkole, później w trakcie studiów i nigdy nie wyszłam na takim wychowaniu źle. Umiem oszczędzać, umiem odkładać, spłacam raty za samochód i kombinuję, jak zarobić, kiedy na coś mi brakuje.

Moi znajomi, którym do późnych lat 20, a czasem nawet do 30stki wiele rzeczy fundowali rodzice, kwilą, kiedy mają na miesiąc 2 czy 3 tysiące złotych. Rozważają sponsoring, bo "nie pójdę przecież pracować za 1500 zł" i dłuuugo nie umieją się zdecydować nawet na wynajem pokoju.
Oczywiście możesz być zdania, że gdybyś miała te wszystkie rzeczy od rodziców to byłabyś taka, jak obecnie - cóż, jestem innego zdania. Nie ma się co rozczulać nad sobą, wytykać rodzicom, czego nam nie dali, bawić się w ocenianie ich. Rodziców się nie wybiera, jacy by nie byli, a przyjmowanie postawy "pluł się, żebym się dokładała" nie zrobi z Ciebie szczęśliwej dziewczyny. Te ciuchy też by tego nie zdziałały.

Jesteś dorosła, czas najwyższy przestać patrzeć na rodziców, ich rola w dużej mierze już się skończyła. Teraz kolej na to, żebyś nauczyła się sięgać po to, czego chcesz, nawet, gdy jest okupione ciężką pracą.

11

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Podobnie jak Yvette muszę za swoje pieniądze kupować ciuchy, buty, kosmetyki, kieszonkowego nie mam, jeśli chodzi o moją pasję, to wszystko finansuję sobie sama. Co prawda dostaję pieniądze, które potrzebuję na szkołę, książki, autobusy dostaję też na kartę do tel. ale to co sama potrzebuję kupuję sobie sama. I żyję i dobrze mi z tym. Lubię być samodzielna i w co raz bardziej dorosłym życiu pomaga mi to.

12

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Ja mam zupełnie inną sytuację... Pracuję i uczę się na studiach dziennych. Staram się nie brać od rodziców pieniędzy. Mieszkanie i jedzenie płacę sama, sobie rzadko coś kupuję. Jedynie dają mi na takie niespodziewane wydatki typu ortodonta lub kiedy brakuje mi. A przyznam, że kiedy pracuję po 10 - 12h dziennie, czasem mniej (w wakacje mogę...) nie mam za wiele, ok 900 zł i to musi mi wystarczyć smile

13

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

faktycznie Yvette umiem szanowac pieniadze . sama na prawko sobie uzbieralam, oplacam neta , tel...inni tak nie potrafia . wazne jest dla mnie zdanie 2 osoby ze swojego punktu widzenia. dzieki smile

14

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

avanti masz świetn pomysł i jesli masz mozliwość, czemu nie- zrób jakies zakupy, albo po prostu raz w tyg gotuj obiad, kupując samodzielnie potrzebne produkty;)

Jako panna, kiedy pracowałam dokładałam sie do wydatków, czasem nawet zostawiałam sobie ze 300zł a reszte oddawałam rodzicom, tyle, że u nas była ciężka sytacja rodzinna, do teraz nie ustatkowana. Obecnie jako mężatka tez sie dokładamy z mężem do wydatków, rachunków i mysle, że to normalne wink

15

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
frytka292 napisał/a:

a ja ledwo skonczylam szkole a juz ojciec plul sie ze mam dokladac do jedzenia, opalu itp... zaczelam pracowac od sierpnia i czasem to mi przykro bo nawet nie moge zjesc chipsow co on kupi bo mowi "masz pieniadze to idz sobie kup", brutalnie odlaczyl mnie od pepowiny... sad puki co oplacam internet, telefon bilety do pracy, ubrania, kosmetyki  i drobiazgi... ale powiedzialam ze nie doplace im do domu bo ja tez musze cos miec w zyciu. chce prawko sobie zrobic. juz uzbieralam sume na to smile chcialam isc na studia zaoczne ale ze wzgledow finansowych nie poszlam . bardzo mi szkoda ze nie poszlam na studia hmm rodzice dokladac mi nie chca bo byla nawet rozmowa, dodam ze nie sa biedni . oboje pracuja a ja jestem jedynaczka

A ja się nie zgodzę z yvette, w żadnym razie... Uważam że nie ma racji w tym co pisze... Takie postępowanie nauczyło by mnie jedynie dystansu do rodziców, zrozumienie że to już obcy ludzie na których nie mogę liczyć i w których obecności nie mogę już poczuć się jak dziecko, zaczynałabym się pomału obawiać że być może tylko kasa się dla nich liczy... Ale nie o tym chciałam napisać. Zainteresowała mnie sprawa studiów, bo przepraszam ale czego to ma ją nauczyć?? Jeżeli mają możliwość to powinni dla czystego sumienia jej pomóc opłacić tą szkołę (podkreślam, pomóc opłacić, nie opłacić). Ukończone studia pomogą jej w zdobyciu lepszej pracy, dzięki której być może nie będzie musiała pracować fizycznie, będzie zarabiać większą kasę... Więc moim zdaniem jej rodzice popełniają ogrooomny błąd. A myślałaś o kredycie? Jeszcze możesz spróbować się dostać na ten rok, a w banku powinnaś o kredycie studenckim popytać, skoro tak sytuacja wygląda, wtedy być może nie będziesz potrzebowała finansowej pomocy rodziców...

16

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Dianaa napisał/a:

Takie postępowanie nauczyło by mnie jedynie dystansu do rodziców, zrozumienie że to już obcy ludzie na których nie mogę liczyć i w których obecności nie mogę już poczuć się jak dziecko, zaczynałabym się pomału obawiać że być może tylko kasa się dla nich liczy...

Masz wobec tego nieco inne od mojego pojęcie, że można na kogoś liczyć. Dla mnie rodzice są źródłem emocjonalnego wsparcia, a dopiero w sytuacji podbramkowej pomocy finansowej. Nie oceniam ich zaangażowania, miłości czy rodzicielstwa miarą tego, ile pieniędzy we mnie włożyli - niezależnie od tego, czy je mają, czy nie. Wręcz przeciwnie, robiłam wszystko rozpoczynając studia, żeby nie musieli mi nigdy pomagać i mogli wreszcie pomyśleć o sobie.

Dianaa napisał/a:

Jeżeli mają możliwość to powinni dla czystego sumienia jej pomóc opłacić tą szkołę (podkreślam, pomóc opłacić, nie opłacić).

Dianaa, czysty szacunek do rodziców wymaga, żeby pamiętać, że mogą pomóc - ale nie ma czegoś takiego jak "powinni". Być może są rodzice, którzy to zrobią, ich dobra wola, ale dlaczego zakładasz, że rodzic ma obowiązek utrzymywać dorosłego człowieka, który pracuje? To właśnie takie polskie podejście. Jestem studentem, posiedzę na garnuszku rodziców tak długo, jak się da, bo przecież nie można studiować i pracować, prawda?

Dianaa napisał/a:

Ukończone studia pomogą jej w zdobyciu lepszej pracy, dzięki której być może nie będzie musiała pracować fizycznie, będzie zarabiać większą kasę...

No właśnie. Pomogą JEJ. I dlatego to ONA powinna zadbać o swój rozwój, o to, żeby mieć jak największe szanse.

Pytasz, dlaczego to robią? Bo wielu rodziców wie, że nie będzie żyć wiecznie. Bo wiedzą, że człowiek nie dostaje wiedzy o tym, jak sobie w życiu radzić w pigułce. Bo chcą, żeby ich dziecko umiało walczyć o swoje, ciężko harować, bo to wyrabia charakter, zasady, szacunek do pieniądza, postawę "Wezmę" zamiast "Daj". I być może frytka zrobi te studia za rok czy dwa - ale wtedy zrobi je dzięki swojemu uporowi, cierpliwości. Uwierz mi, to o wiele więcej warte niż mieć wszystko na talerzu serwowane przez rodziców.

frytka292 napisał/a:

aktycznie Yvette umiem szanowac pieniadze . sama na prawko sobie uzbieralam, oplacam neta , tel...inni tak nie potrafia

I właśnie w tym rzecz. To prawo jazdy przez najbliższe lata będzie dla Ciebie dowodem na to, że jeżeli Ci na czymś zależy, umiesz zrealizować swój cel. A to jest jedna z cenniejszych umiejętności w życiu.

17

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Dianaa napisał/a:

A myślałaś o kredycie? Jeszcze możesz spróbować się dostać na ten rok, a w banku powinnaś o kredycie studenckim popytać, skoro tak sytuacja wygląda, wtedy być może nie będziesz potrzebowała finansowej pomocy rodziców...

nie myslalam nad tym. od miesiaca podjelam decyzje ze nie pojde na studia... glupie to wiem ale mnie na to nie stac teraz i za rok tez nie bedzie taka prawda. a co do dystansu to tak mam go do rodzicow. niestety.... sad moze zle robie moze nie ale takie zycie

18 Ostatnio edytowany przez ladyred (2010-09-11 23:30:05)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

yvette - nic dodac nic ujac - podpisuje sie pod tym co napisalas w 100 % - za granica to wyglada zupelnie inaczej - 16 - latkowie pracuja na part time , jest to praca w sklepie , roznoszenie gazet itp. i realizuja swoj dalszy rozwoj .... nawet dzieci z bogatych rodzin dorabjaja  sobie  - wlasnie po to - jak napisala yvette , aby nauczyc sie zyc - rozwiazywac problemy zyciowe ......Frytka jestes bardzo roszczeniowa w stosunku do swoich rodzicow - moze czas dorosnac i wziac sprawy w swoje rece.......

19 Ostatnio edytowany przez Dianaa (2010-09-12 10:12:30)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
yvette napisał/a:
Dianaa napisał/a:

Takie postępowanie nauczyło by mnie jedynie dystansu do rodziców, zrozumienie że to już obcy ludzie na których nie mogę liczyć i w których obecności nie mogę już poczuć się jak dziecko, zaczynałabym się pomału obawiać że być może tylko kasa się dla nich liczy...

Masz wobec tego nieco inne od mojego pojęcie, że można na kogoś liczyć. Dla mnie rodzice są źródłem emocjonalnego wsparcia, a dopiero w sytuacji podbramkowej pomocy finansowej. Nie oceniam ich zaangażowania, miłości czy rodzicielstwa miarą tego, ile pieniędzy we mnie włożyli - niezależnie od tego, czy je mają, czy nie. Wręcz przeciwnie, robiłam wszystko rozpoczynając studia, żeby nie musieli mi nigdy pomagać i mogli wreszcie pomyśleć o sobie.

A gdzie ja napisałam że dla mnie rodzice są źródłem pomocy finansowej? Dla mnie takie zachowanie rodziców jest co najmniej dziwne... To akurat Oni w tym przypadku zaczynają kogoś traktować jak pomoc finansową, nie odwrotnie... A przynajmniej sprawiają takie wrażenie. Po takich atakach poczułabym się jak intruz we "własnym" domu.



yvette napisał/a:
Dianaa napisał/a:

Jeżeli mają możliwość to powinni dla czystego sumienia jej pomóc opłacić tą szkołę (podkreślam, pomóc opłacić, nie opłacić).

Dianaa, czysty szacunek do rodziców wymaga, żeby pamiętać, że mogą pomóc - ale nie ma czegoś takiego jak "powinni". Być może są rodzice, którzy to zrobią, ich dobra wola, ale dlaczego zakładasz, że rodzic ma obowiązek utrzymywać dorosłego człowieka, który pracuje? To właśnie takie polskie podejście. Jestem studentem, posiedzę na garnuszku rodziców tak długo, jak się da, bo przecież nie można studiować i pracować, prawda?

Dianaa napisał/a:

Ukończone studia pomogą jej w zdobyciu lepszej pracy, dzięki której być może nie będzie musiała pracować fizycznie, będzie zarabiać większą kasę...

No właśnie. Pomogą JEJ. I dlatego to ONA powinna zadbać o swój rozwój, o to, żeby mieć jak największe szanse.

Dziewczyna pisze że pracuje prawda? Więc o czym Ty piszesz? Nie wiem czy znasz polskie realia czy nie, ale Cię uświadomię jak to wygląda w mniejszych miasteczkach. Pracę jest znaleźć cholernie trudno, szczególnie osobie która chce się uczyć, jeżeli już taka praca się znajdzie to jej zarobki są niewspółmierne do wydatków które trzeba ponieść, jeżeli by chciała mieszkać sama, opłacać rachunki, i szkołę to się jej to nie uda(!). Jest to niemożliwe bo umrze z głodu po 2 tygodniach. Jeżeli mieszka z rodzicami sprawa jest ułatwiona, przynajmniej opłaty większe już odpadają, ale przypominam szkoła kosztuje, nie wiem ile ją by to wyniosło miesięcznie bo nie napisała jakie są opłaty na uczelni która ją zainteresowała ale podejrzewam że spore. Więc co? Powinna zbierać 6 lat kasę na szkołę i dumnie pójść studiować? Tak to powinno wyglądać według Ciebie? Tak studia pomogą JEJ i JEJ rodzice powinni jej pomóc finansowo na tyle ile mogą, ona sobie będzie opłacać ile tylko będzie mogła ale bez pomocy sobie nie poradzi. I możesz pisać brednie typu że może podjąć dodatkową pracę, roznosić ulotki, jakieś dodatkowe zajęcia a ja i tak stwierdzę że nic jej z tego, bo albo padnie z zapracowania albo uzbiera cudem na to wszystko ale nie będzie miała czasu na naukę... I co się wtedy nauczy??



ladyred napisał/a:

yvette - nic dodac nic ujac - podpisuje sie pod tym co napisalas w 100 % - za granica to wyglada zupelnie inaczej - 16 - latkowie pracuja na part time , jest to praca w sklepie , roznoszenie gazet itp. i realizuja swoj dalszy rozwoj .... nawet dzieci z bogatych rodzin dorabjaja  sobie  - wlasnie po to - jak napisala yvette , aby nauczyc sie zyc - rozwiazywac problemy zyciowe ......Frytka jestes bardzo roszczeniowa w stosunku do swoich rodzicow - moze czas dorosnac i wziac sprawy w swoje rece.......

A teraz porównaj kwoty które zarabiają za takie prace ludzie w Polsce a Ci zagranicą... Już się pośmiałaś?

20 Ostatnio edytowany przez november (2010-09-12 09:46:13)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
ladyred napisał/a:

yvette - nic dodac nic ujac - podpisuje sie pod tym co napisalas w 100 % - za granica to wyglada zupelnie inaczej - 16 - latkowie pracuja na part time , jest to praca w sklepie , roznoszenie gazet itp. i realizuja swoj dalszy rozwoj .... nawet dzieci z bogatych rodzin dorabjaja  sobie  - wlasnie po to - jak napisala yvette , aby nauczyc sie zyc - rozwiazywac problemy zyciowe ......Frytka jestes bardzo roszczeniowa w stosunku do swoich rodzicow - moze czas dorosnac i wziac sprawy w swoje rece.......

Owszem pracują, ale też częściej rezygnują z edukacji, lub też system edukacyjny jest inny. No bo co tu porównywać roznoszenie ulotek z pracą, jakiej mogą się np. podjąć Brytyjczycy? Mieszkałam tam osiem miesięcy i poznałam kilkoro młodych, którzy pracowali w miejscach, która dawały normalny dochód.
Poza tym z całym "Zachodem" to nie jestem do końca tak przekonana... Jeszcze rok-dwa temu widziałam raport o 30 latkach, którzy siedzą na garnuszku rodziców. Np. Norwegowie, Szwedzi - bo to tam opuszczają dom nawet po 30.
Ja nie uważam, by mieszkanie u rodziców i nie dorzucanie się do budżetu było czymś złym - pod warunkiem, że rodzicom to nie przeszkadza. Osobiście zawsze starałam się organizować sobie kasę, już od początków liceum, pracując np. kiedy chciałam jechać nad morze na wakacje. Zawsze starałam się raczej nie prosić o pieniądze, ale z drugiej strony przecież różnie bywa z możliwością zarobienia kasy i nie wiem, dlaczego rodzice mieliby nie pomagać swojemu dziecku. Znam mnóstwo przykładów, gdzie albo rodzice np. kupili mieszkanie synowi czy córce, albo brali na nie kredyt itp. Myślę, ze najważniejsze nie jest samo dokładanie się do kasy domowej, ale wyrobienie w dziecku postawy, która gwarantuje, że "dorosłe dziecko" samo pomyśli o zakupach, obiedzie, czy zapłaceniu czasem domowych rachunków, niezależnie od tego, czy rodzice tę pomoc przyjmą czy nie.
Frytko292 co do kredytu to dobrze to przemyśl. Pamiętaj, że kredyt studencki, to nie są kokosy, które pozwalają na zmianę standardu życia... Na ogół wypłacane są w transzach po ok 600 złotych. Bierzesz go w ciągu trwania studiów, a potem budzisz się z garbem na plecach, jakim jest kredyt. (ja mam po 3 latach 18 tys.).

21

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
november napisał/a:

Frytko292 co do kredytu to dobrze to przemyśl. Pamiętaj, że kredyt studencki, to nie są kokosy, które pozwalają na zmianę standardu życia... Na ogół wypłacane są w transzach po ok 600 złotych. Bierzesz go w ciągu trwania studiów, a potem budzisz się z garbem na plecach, jakim jest kredyt. (ja mam po 3 latach 18 tys.).

Brałaś ten kredyt? Jak wygląda spłata, w jakiś przyzwoitych kwotach?

22 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-09-12 10:17:33)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Ja brałam kredyt przez rok. Z tego co mi mówili, to spłaca się go po około 300 zł. Tak więc to nie jest jakaś masakryczna kwota.

Tak jeszcze co do osób, które mają pod górkę: chłopak przyjaciółki miał dość szybko zapowiedziane, że jeżeli chce sobie kupować ciuchy i inne rzeczy, to sam musi sobie zacząć zarabiać. Miał zapewniony dach nad głową i jedzenie ale nic poza to. No, więc musiał pomyśleć o pracy. I znalazł ją. Nie wiem ile zarabia, ale raczej konkretnie, bo jest w stanie sam opłacić sobie prywatne studia i kupił samochód z salonu. Więc niby fajnie, ze jest taki zaradny, ale ma on ogromne pretensje do rodziców. Bo mówi, że rodzice w ogóle się nim nie interesują. Nie pytają jak w pracy, w ogóle co u niego. Po prostu z nimi mieszka i tyle. Ale już jego siostry są traktowane jak księżniczki. Takie różne podejście w jednej rodzinie.

23 Ostatnio edytowany przez november (2010-09-12 11:18:59)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Owszem, mam ten kredyt... właśnie od lipca go spłacam, z ogromną pomocą mamy. a_normalna brałaś przez rok, więc kwota do spłacenia nie jest straszna.
Ale jeśli ktoś bierze przez 5 lat, to łatwo policzyć ile to jest ok. 30 tysięcy...

Na ogół warunki są takie, że spłacać zaczyna się dwa lata po ukończeniu studiów, i przez okres dwukrotnie dłuższy niż okres pobierania transzy. Wypłacane są przez 10 miesięcy w roku, z wyjątkiem lipca i sierpnia. (ale to zależy też od banku). W każdym razie oprocentowanie jest niskie, bo ok 2%.
Spłacamy go w ratach po ok 320 złotych. Miesiąc w miesiąc, na 1 muszą być na koncie.

Powiem tak, gdybym miała wybór, to nie brałabym tego kredytu. Teraz jak patrzę na rozliczenie kredytu to mnie to przytłacza. Do 2016 roku mam to spłacać... Studia będą ciągnąć się za mną aż będę miała 32 lata - i jak mówię - brałam go od 3 roku. No i pamiętać trzeba, że kiedy na uczelni coś nie pójdzie, to spłata zaczyna się natychmiastowo.
Powiem tak - jeśli bez tego nie da się obejść, to wiadomo, że nie ma opcji. (u mnie np. nie dało się dogadać z tatą, który całą wypłatę brał dla siebie, a mama utrzymywała mnie na dziennych studiach i brata na PW, choć dzienne to angielskojęzyczne i też semestr kosztował, więc jak opowiadała jakie ona sobie dania z ziemniaków robiła żeby oszczędzić, to wiedziałam, że nie mogę od niej teraz brać kasy. Teraz na szczęście ma dużą emeryturę i jest dyr. jednej placówki, więc nie ma tamtych problemów).

24

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Witajcie.

Mieszkam z babcią i odkąd zaczęłam pracować, dokładam się do mieszkania.
Przez rok równocześnie uczyłam się do matury w technikum i pracowałam. Wtedy dużo nie dostawałam, ale i tak dzieliłam się z babcią. Sobie zostawiałam tylko parę groszy.
Od momentu kiedy zaczęłam pracować na umowe o pracę daję więcej. Na początku dokładałam 300zł. Potem ceny trochę poszły w górę i zaczęłam dawać 350zł. Aktualnie daję 400zł. Więc na życie mamy jej emeryturę i te pieniążki dołożone przeze mnie. Wtedy już nic nie opłacam, tylko dokładam po prostu na życie. Oczywiście, kiedy okazuje się, że mamy ciężki miesiąc i nam brakuje, to bez wahania dokładam jeszcze 100zł lub 200zł.
Swoje rachunki opłacam sama. Raz na pół roku opłacam gaz (taki mamy okres rozliczeniowy). Wtedy co miesiąc odkładam po 100zł (ze swojej pensji), żeby zapłacić od razu, kiedy przysyłaja rachunek. Na spółkę z babcią opłacamy rolety i drzwi wejściowe. Jak ona dostaje emeryture, opłacam. I za kilka dni, po mojej pensji, ze swoich opłacam. W ten sposób szybciej spłacimy te raty i będziemy miały z głowy.
Pamiętam, że babcia tylko raz powiedziała do mnie, że powinnam jej oddawać całą pensję. Wtedy ja dyplomatycznie załatwiłam. Bo owszem, pomagam intensywnie i dorzucam się do rachunków, ale bez przesady, żebym pracowała po 10godz dziennie i nic nie mogła sobie kupić.
Także za swoja wypłatę mam wszystko poopłacane a i na przyjemności też nie brakuje.

25

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
ladyred napisał/a:

.Frytka jestes bardzo roszczeniowa w stosunku do swoich rodzicow - moze czas dorosnac i wziac sprawy w swoje rece.......

to jest jakas przesada ! powiedz mi ktore dziecko w wieku 9 lat musi kupywac za swoja kase ubrania.... albo jak chce cos zjesc pytac ojca czy moge to zjesc ??? i nie pisz mi tutaj ze nie doroslam bo ja juz zarabiam na siebie kupe lat zeby cokolwiek miec dla siebie...!!!! nie mam o to pretensje tylko o to ze jak chce sie miec dziecko to trzeba zdawac sobie sprawe ze w gre wchodza wydatki na niego !!! kolejna rzecz mialam rok temu wypadek moglam miec amputowanego palca to przyszlam z szpitala do domu to uslyszalam ze glupia jestem, ze musza wydac na mnie kase... koleja rzecz mialam wypadek w wieku 9 lat to zamiast sie cieszyc ze samochod mnie nie zabil to ojciec tak mnie ubil ze sie czolo siwe mialam. moj ojciec przez wiele lat pil....przy okazji mial tez choroby ktore musial leczyc. wtedy caly dom stawal na glowie zeby oplacac lekarza i splacac dlugi za jego pijanstwo. teraz juz nie pije ale za to traktuje mnie jak smiecia.... nieraz mi powiedzial ze on mnie nie chcial...uwazam ze to jest powod do tego ze nie chce mi pomagac  jako ojciec. i nie piszcie czas dorosnac bo duzo osob uwaza ze jestem dojrzala jak na swoj wiek... ja nie mialam dziecinstwa juz od polowy podstawowki. musialam konbinowac zeby byc taka jak reszta spoleczenstwa( nie chcialam zeby wiedzieli ze ja mala dziewczynka musze myslec zeby miec kase na ciuchy bo matka nie chce mi dac na kurtke na zime czy nowe buty ktore sciskaly palce) , kamuflowac sprawy w domu... chyba juz wszystko jasne a jak nie  to ja juz wiecej nie bede tlumaczyc. myslalam ze piszac tu dostane troche zrozumienia a nie teksty ze dziecinna jestem.

26

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
yvette napisał/a:
frytka292 napisał/a:

a ja ledwo skonczylam szkole a juz ojciec plul sie ze mam dokladac do jedzenia, opalu itp... zaczelam pracowac od sierpnia i czasem to mi przykro bo nawet nie moge zjesc chipsow co on kupi bo mowi "masz pieniadze to idz sobie kup", brutalnie odlaczyl mnie od pepowiny... sad puki co oplacam internet, telefon bilety do pracy, ubrania, kosmetyki  i drobiazgi... ale powiedzialam ze nie doplace im do domu bo ja tez musze cos miec w zyciu. chce prawko sobie zrobic. juz uzbieralam sume na to smile chcialam isc na studia zaoczne ale ze wzgledow finansowych nie poszlam . bardzo mi szkoda ze nie poszlam na studia hmm rodzice dokladac mi nie chca bo byla nawet rozmowa, dodam ze nie sa biedni . oboje pracuja a ja jestem jedynaczka

Frytka, jak przeczytałam ten post to muszę Ci przyznać, że wcale nie dziwię się postawie Twoich rodziców. Co to w ogóle za zwrot "plul sie, ze..."?

Może odebrali Cię jako osobę, której nie w głowie będzie pomyśleć o domowych wydatkach i gdy tylko dostałaś pracę zaczęli wymagać tego od Ciebie? Sytuacja materialna Twoich rodziców jest bez znaczenia. Przez wiele lat łożyli na Twoje utrzymanie i nic dziwnego, że chcą Cię nauczyć jakiejś postawy współodpowiedzialności za własne życie.

Dobrze robią, bo przynajmniej nauczysz się oszczędzać, gospodarować pieniędzmi i wydawać na siebie jak najmniejsze kwoty - a w konsekwencji będziesz lepiej zarządzać swoim budżetem, gdy Ci przyjdzie samotnie zamieszkać.
.

yyy?
sorry , ale jesli maja pieniadze a nie chca dac ich na corki studia (przyszlosc jedynego dziecka) to cos jest chyba nie tak? rozumiem jeszcze ze sama ma zarobic na swoje ciuchy itd ale skoro nie ma na wiecej to chyba ich obowiazkiem jest pomoc jej w budowaniu przyszlosci? ciekawe , czy Ty bylabys zadowolona gdybys nie miala wsparcia rodzicow.

27

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Dianaa napisał/a:

jeżeli by chciała mieszkać sama, opłacać rachunki, i szkołę to się jej to nie uda(!).

Trzymaj się tematu. Nie mówimy o tym, jak ciężko w Polsce jest wyprowadzić się z domu i pójść na swoje, ale o dokładaniu się do domowego budżetu i związanej z tym postawy. Nikt tu nie neguje, że połączenie pracy z edukacją jest trudne.

Nie wiem, dlaczego zakładasz, że realia kraju, w jakim ja również żyję, bagatela dłużej niż Ty są mi kompletnie obce. Ja dobrze wiem, jak to wygląda, mieszkam sama od 15 roku życia, a utrzymuję się bez niczyjej pomocy od 18. Więc jesteś pewna, że nie znam tej rzeczywistości?

Dianaa napisał/a:

Tak studia pomogą JEJ i JEJ rodzice powinni jej pomóc finansowo na tyle ile mogą, ona sobie będzie opłacać ile tylko będzie mogła ale bez pomocy sobie nie poradzi. I możesz pisać brednie typu że może podjąć dodatkową pracę, roznosić ulotki, jakieś dodatkowe zajęcia a ja i tak stwierdzę że nic jej z tego, bo albo padnie z zapracowania albo uzbiera cudem na to wszystko ale nie będzie miała czasu na naukę... I co się wtedy nauczy??

Dianaa, myślę, że jednej zasadniczej rzeczy życie Cię jeszcze nauczy. Nie zawsze w życiu masz tak, jak byś chciała. Jeżeli jeden rodzic zechce płacić za studia/utrzymywać przez studia, to wspaniale i należy być mu wdzięcznym, bo ściąga dziecku ogromny ciężar finansowy z głowy. Ale krzyki i święte oburzenie, że drugi rodzic już tak nie postąpi - uważasz, że to zmieni cokolwiek w sytuacji? Że im bardziej roszczeniowo się podejdzie do tematu, tym szybciej się go rozwiąże?
Ty się skupiasz na problemie, na "okropnych" rodzicach, którzy nie dają na naukę. A ja widząc, że czyjegoś podejścia po prostu nie przeskoczysz przypominam sobie rozwiązania, które znam z własnego doświadczenia. Które zapewniły mi dyplom, normalne życie dzisiaj i świadomość, że pewne rzeczy są cholernie ciężkie, ale MOŻLIWE.

Całe swoje dorosłe życie spędziłam mając w liceum/na uczelni i wśród znajomych pojedyncze przypadki darcia się "Nie da się pracować i studiować jednocześnie!". Da się. Zdawałam maturę mając tydzień wolnego przed pierwszym egzaminem, a przez cały rok szkolny zaraz po szkole na 15:30 szłam do pracy, z której po 20 wracałam.

I nie użalam się dzisiaj nad sobą, nie uważam, że mnie "rodzice skrzywdzili", nie płaczę po kątach, że nie mieszkam we własnym mieszkaniu czy że miałam kilka "postnych" miesięcy w swoim życiu. Za to wiem, że wszystko, co mam wypracowałam sobie ciężką pracą.

Więc tym bardziej wypraszam sobie, fammefatale, teksty w stylu "Ciekawe, co byś zrobiła, gdyby Cię rodzice nie wspierali", bo dawali mi całe wsparcie, jakie mieli, ale niestety nie finansowe. I w przeciwieństwie do wielu wypowiadających się tu osób przynajmniej w ich stronę nie pluję jadem.

frytka, ja Cię rozumiem, ale to zrozumienie nie zapewni Ci studiów. Dlatego próbuję Ci przekazać, że im szybciej przestaniesz się skupiać na samym problemie, a zamiast tego zaczniesz szukać rozwiązań, tym lepiej na tym wyjdziesz.

Pamiętaj, że "mgr" przed nazwiskiem nie daje mądrości życiowej. Tą zdobywasz, im więcej w życiu musiałaś przejść. I dlatego jestem zdania, że zrobienie studiów nawet za 6 lat, jak piszesz, Dianaa, jest sto razy lepszym kapitałem na przyszłość niż bycie 24letnim, ale wciąż nieporadnym życiowo magistrem. IMHO.

28

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

ja z moim narzeczonym mieszkamy u moich rodziców i mimo to że musimy ostro oszczędzać bo wesele za rok, to dokładamy się praktycznie do wszystkeigo: część rachunków, chemia , środki spożywcze. Uważam, iż nie ma innej opcji, skoro zarabiamy, konsumujemy i korzystamy  z przychylności rodziców i możmy przynajmniej do pewnego czasu u nich  pomieszkiwać to i musimy ponosić część kosztów smile

29

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

ja nie skupiam sie na problemie... zycie idzie do przodu i nie mysle o tym. a opisalam swoja sytuacje tylko dlatego zeby wyzalic sie wam. a wy od razu ze skupiam sie na problemie lub ze dziecinna jestem. dziewczyny zapisalam sie na darmowe policealne- zawsze to cos , teraz pracuje, robie sobie prawko. wiec chyba to nie jest rodzaj szczeniactwa tylko mysle zeby realizowac sie teraz puki moge. a co bedzie za rok czy dwa to nie wiem... jestem realistka i wiem ze niewolno planowac na przyszlosc bo zycie rozne plata figle. z chlopakiem planujemy budowac sie. on pracuje za granica , ja jestem tutaj. a jak bedzie , czy nam sie uda i czy nie rozstaniemy sie to wszystko sie okaze. mamy jednak nadzieje ze razem wyciagniemy sie z domow i nikt nam juz nic nie bedze wypominal. pozdrawiam.

30

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Frytka, ja też Cię rozumiem i nie wyobrażam sobie, jak można zachowywać się tak, jak Twoi rodzice (nie mówię tylko o kasie, tylko o innych opisanych przez Ciebie zachowaniach). Cóż, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, pamiętaj o tym, ważne, że umiesz sama zadbać o siebie, pamiętaj też, że nie wolno porzucać marzeń, pomyśl o tych studiach i pokaż wszystkim dookoła, że potrafisz! smile Ja też przeżyłam w zyciu dużo, ale sprawy naprawdę się wyprostowały i wierzę, że każdemu może się udać:) A do Wszystkich - trochę empatii, wielu ludzi udziela się na forach, ponieważ nie ma z kim porozmawiać o tym, jak jest im czasem ciężko czy smutno, nie każdy jest twardy psychicznie, nie oceniajmy innych swoją miarką, bądźmy dla siebie trochę milsi, nikt nie mówi o zagłaskiwaniu kota na śmierć, ale czasem wystarczy dobre słowo, żeby ktoś poczuł się lepiej smile,  nie zaś uświadamianie komuś, że popełnia same błędy.

31

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Black Angelica napisał/a:

nie każdy jest twardy psychicznie, nie oceniajmy innych swoją miarką, bądźmy dla siebie trochę milsi, nikt nie mówi o zagłaskiwaniu kota na śmierć, ale czasem wystarczy dobre słowo.

:)dokładnie tak!
to,że ktoś sobie radzi z daną sytuacją nie znaczy że każdy!

32

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Frytka, ja Cie bardzo dobrze rozumię i współczuje, wiem co przechodzisz, ja akurat nie mam tego problemu, jestem założycielką tego tematu bo chciałam wiedzieć jak to jest z Wami i się dowiedziałam, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie do tego aby cokolwiek dokładać się do rodziców, bez względu na to czy im sie podoba czy nie smile  w sobote na zakupach z mamą była taka sytuacja,że mama mowi żebyśmy jeszcze zaszły do marketu, ona musi jeszcze proszek kupić a ja od razu mamo !! ja kupie smile mama była naprawde mocno zdziwiona i zadowolona nawet bardzo smile na proszku sie nie skończyło kupiłam z własnej woli jeszcze duuzo potrzebnych mimo że w domu były środki czystości ale co tam na zapas też może być smile aha i dałam za światło 1/3 kwoty, może i mało ale za moj pokoój w którym bez przerwy chodzi tv i laptop, radio, to akurat wystarczy smile

Wracając do Ciebie Frytka, wiem co przechodzisz, osoba jest mi bliska i ona przechodziła dokładnie to samo co Ty,w  pracy było kiepsko zarabiała tyle że starczyło jej na codzinne przeżycie a matka ciągnęła od niej jak sie dało a zarabiała 3 razy tyle, wogóle to brak słów, w końcu odeszła od matki, podjęła nową dobrze płatną prace i teraz stać ja na niemalże wszytsko ale to wszystko to ma tylko dla siebie..

Nierozumię takich rodziców, to po co tacy się godzą na macierzyństwo jak wiedzą że nie dadzą rady z utrzymaniem dziecka, chyba po to żeby go zniszczyć w przyszłości psychicznie ;/. Chyba że teraz jest inna moda że to dzieci od kąd podejmą prace to muszą utrymywać rodziców .

33

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
yvette napisał/a:

myślę, że jednej zasadniczej rzeczy życie Cię jeszcze nauczy. Nie zawsze w życiu masz tak, jak byś chciała. Jeżeli jeden rodzic zechce płacić za studia/utrzymywać przez studia, to wspaniale i należy być mu wdzięcznym, bo ściąga dziecku ogromny ciężar finansowy z głowy. Ale krzyki i święte oburzenie, że drugi rodzic już tak nie postąpi - uważasz, że to zmieni cokolwiek w sytuacji? Że im bardziej roszczeniowo się podejdzie do tematu, tym szybciej się go rozwiąże?
Ty się skupiasz na problemie, na "okropnych" rodzicach, którzy nie dają na naukę. A ja widząc, że czyjegoś podejścia po prostu nie przeskoczysz przypominam sobie rozwiązania, które znam z własnego doświadczenia. Które zapewniły mi dyplom, normalne życie dzisiaj i świadomość, że pewne rzeczy są cholernie ciężkie, ale MOŻLIWE.

Całe swoje dorosłe życie spędziłam mając w liceum/na uczelni i wśród znajomych pojedyncze przypadki darcia się "Nie da się pracować i studiować jednocześnie!". Da się.

Nie dogadamy się to jest pewne, zresztą nie ważne Ty jesteś zapatrzona w siebie i w swoje poglądy, twoja sprawa... Piszesz po kilka razy te same rzeczy, które są bez sensu (przepraszam). Po co non stop piszesz o tym że można pogodzić naukę i pracę? Przecież dziewczyna pracuje, nie napisała że chce rzucić prace i pójść do szkoły prawda? Ja też pracuję, od października zaczynam studia więc o co chodzi? Wmawiasz innym roszczeniowe podejście do spraw, bez najmniejszego argumentu.

I przepraszam ale będą starszą ode mnie zaledwie 4 lata, i nie znając mnie nie pisz rzeczy w stylu "życie Cię jeszcze nauczy"... Nie wiesz co przeżyłam, przez co przeszłam, co siedzi w mojej głowie, jakie mam wartości, nie znasz mnie, więc nie udzielaj tego typu rad życiowych...
Zgadzam się z jedną rzeczą i masz rację nie ma sensu się skupiać na problemie ale na tym jak go rozwiązać, ale skupiając się na rozwiązaniu nie wolno zapomnieć też o problemie... Co do pomocy finansowej dziecku na etapie studiowania to zdania nie zmienię, jeżeli rodzic ma możliwości powinien pomóc, to nie jest podejście roszczeniowe... tak powinien zachować się każdy rodzic, jeżeli ma możliwości finansowe(podkreślam).

34

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Dianaa napisał/a:

Po co non stop piszesz o tym że można pogodzić naukę i pracę?

Ponieważ jesteś święcie oburzona, kiedy napisałam, że na studia można odłożyć lub je można z pracą pogodzić (i tak dla przypomnienia zacytuję to oburzenie):

Dianaa napisał/a:

I możesz pisać brednie typu że może podjąć dodatkową pracę, roznosić ulotki, jakieś dodatkowe zajęcia a ja i tak stwierdzę że nic jej z tego, bo albo padnie z zapracowania albo uzbiera cudem na to wszystko ale nie będzie miała czasu na naukę... I co się wtedy nauczy??

I żeby nie było, że musisz się teraz zdobyć na ripostę lub że znowu się powtarzam - ja Ci tylko odpowiadam, dlaczego skupiłam się tak na kwestii łączenia nauki z pracą.

Dianaa napisał/a:

Wmawiasz innym roszczeniowe podejście do spraw, bez najmniejszego argumentu.

Dianaa, nikomu niczego nie wmawiam, nie czuję potrzeby, żebyś naprawdę zrozumiała, jak z perspektywy innych osób może wyglądać taka postawa. Dla mnie teksty w stylu "rodzice POWINNI" w tym wypadku to postawa roszczeniowa, ponieważ (i właśnie wszystkie zdania rozpoczynające się od "ponieważ" z zasady są argumentami - a czy je uznasz czy nie to już inna historia)... I tu nie będę się znów powtarzać. Dla Ciebie nie. Cóż, na tym polega dyskusja, że ma się odrębne przekonania.

Dianaa napisał/a:

Zgadzam się z jedną rzeczą i masz rację nie ma sensu się skupiać na problemie ale na tym jak go rozwiązać

Więc tym bardziej można zakończyć spór ideologiczny i skupić się na szukaniu rozwiązań dla frytki. Aczkolwiek nie można zapomnieć, że jeżeli zaproponuje się coś innego niż Ty to są to już "bezsensowne" rady wink

35 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-09-13 20:31:24)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
yvette napisał/a:

O co zakład, że wyjdziesz na tym lepiej niż koleżanki, które w życiu miały wszystko na tacy?

Widzę, że głęboko zakorzenił się stereotyp rozpieszczonego dziecka. Często, gdy dowiadujemy się, że ktoś ma lepiej, zaczynamy automatycznie traktować tę osobę z rezerwą. Nie lubimy bowiem tych, którzy mają od nas lepiej. Jestem jedynaczką, zawsze miałam "podane na tacy" i nieraz mi się dostawało smile Jak walczyłam o swoje, słyszałam że jestem bezwzględną samolubką. Kiedyś tylko raz poprosiłam o przysługę "koleżankę" otrzymałam odpowiedź, że myślę, iż wszystko mi się należy. Teraz, gdy dobrze się uczę, słyszę od znajomych: ?Przecież masz o niebo lepsze warunki niż inni?. Od trzech lat mieszkam sama - studiuję, pracuję - jestem bardzo ambitną osobą. Nie uważam, że jestem "zepsuta", ponieważ byłam rozpieszczana. Każdy znajdzie życiowe przykłady świadczące o tym, że ktoś kto nie miał "lepiej" ma tak samo udane lub nieudane życie, jak osoba "rozpieszczana" przez rodziców.

Wracając do tematu.

avanti Nie wyobrażam sobie, żeby mając dobrą sytuację finansową, oszczędności - miałabym nie pomóć moim rodzicom, nawet jeśli tego nie oczekują smile

36

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Wika napisał/a:
yvette napisał/a:

O co zakład, że wyjdziesz na tym lepiej niż koleżanki, które w życiu miały wszystko na tacy?

Widzę, że głęboko zakorzenił się stereotyp rozpieszczonego dziecka.

z tym sie zgodze ! znam bardzu duzo rodzin gdzie jest 1 dziecko a traktuja je jak brzemienie, czesto te osoby slysza wypominki, albo teksty typu " przeciez ja Ciebie nie chcialem/am"... a w rodzinach wielodzietnych naprawde niektorzy maja super, nie mowie juz ze co niektorzy sa tak rozpieszczeni ze szok. znam duzo przykladow gdzie moje sumienie nawet by mi zyc tak nie dalo jak tamtym osoba... teraz rodzice oszczedzaja na dzieciach ... taka prawda kochani. wierze w to ze jest inaczej w innych domach ale to co ja widze u siebie to czesto mnie zdumiewa! np. to ze w lodowce lezy serek, chce go zjesc to wczesniej musze spytac. jak zjem bez pozwolenia to afera bo zjadlas taty serek ... smiech!

37 Ostatnio edytowany przez Mądra Kobieta (2010-09-13 20:02:07)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Frytko rozumiem Ciebie doskonale, wiem jak sie z tym czujesz ze nie jestes rozpieszczona nawet troszeczke, nie sluchaj wypowiedzi tych osob ktore Ci mowia "ze powinnas byc samodzielna bo jestes dorosla itp" kazda kobieta powinna korzystac z rodzicow z zycia oczywiscie w rozsądny spobo ile sie da (nie okradając rodzicow bo to patologia, ale rodzice powinni sie dokładac do utrzymania dziecka nawet jak ma 20 lat i tym bardziej ze studiuje, a wiadomo ze jak sie ma te 20 lat to czlowiek nie bedzie zyl jak stary dziadek ktory studiuje i praca sie zajmuje, jak sie ma 20lat pieniadze plyną jak rzeka a to imprezy a to ciuchy a to jakeis wypady korzysta sie w tym wieku z zycia ile sie da,  bo po co rodzicą dziecko jak caly czas na nim oszczedzają- po co tacy rodzice robili sobie to dziecko zeby potem wyroslo na totalnego skapca i po to ze jak podzie do pracy zeby zarabiali na tym dziecku bo dziecko musi sie dokaldac do budzetu-    to chore miałam podobną sytuacje do twojej tyle ze moj tato byl totalnym skąpcem a oczywiscie na papierosy to zawsze mial... mama mnie nauczyla korzystac z pieniedzy w odpowiedni sposob, nie sluchaj tych bzdur ze powinnas sie dokladac jak pracujesz, ja po szkole sredniej poszlam na studia dzienne i nie pracowalam (ewentulanie w wakacje jak mi sie nudzilo) bo tak mi sie podobalo- uwazalam ze
ojciec powinien lozyc na rodzine jak ją "zrobił" my z mamą troche wychowalismy ojca bo innaczej zapewne bym nie studiowala tylko musialabym isc do pracy, ale dzieki naszemu wychowaniu teraz wie gdzie jego miejsce- a mianowicie tam gdzie jest odpowiednia kasa zeby zarobic na potrzeby rodzinne a nie lezec na kanapie i palic fajke na podwurku- jak bylo swego czasu gdy mama sama nie umiala go wychowac, naszczescie ja bylam madrzejsza od niej i jak dorosłam to we 2 sie wzelysmy za niego, stal sie w miare mozliwym czlowiekiem- tego i tobie zycze abys miala madrą matke a nie glupią ktora trzyma strone ojca ktory uwaza ze powinnas na siebie sama zarobic, potem z tego powodu są problemy bo ty uczysz sie zaradnosci dojrzewasz do zalozenia rodizny potem byc mzoe tak byc iz wezmiesz sobie za meza nieroba (oczywiscie wmawiając sobie ze on jest pracowity) i przekraczasz normalną norme zycia, uwierz autorko pracowite kobiety trafiają na leni ktorym  nie chce sie zarobic na rodzine i uwazaja ze:
kobieta nie dosc ze powinna urodzic dziecko
prowadzic dom to jeszcze zarabiac na rodizne,
a kobiety mniej pracowite na pracusiów tobie tez zycze abys byłą mądrzejsza i nie dała sie zagocic "do roboty" nic z zycia nie mając, bo my kobiety zawsze jestesmy poszkodowane...
takze korzystaj z rodzicow poki sie da tym bardziej ze nie jestes facetem i w przyszlosci nie bedziesz musiala łożyć na rodzine,
ps jesli masz chłopaka to powinien cie wspierac finansowo o ile pracuje np. w taki sposob ze placi za wasze wspolne imprezy albo za jakis wyjazd itp, wtedy oszczedzisz kase  na szkole jesli rodzice rzeczywiscie sa na tyle skąpi ze ci nie dadzą
ale sie rozpisalam uffff.......

38 Ostatnio edytowany przez Dianaa (2010-09-14 01:03:47)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
yvette napisał/a:
Dianaa napisał/a:

Po co non stop piszesz o tym że można pogodzić naukę i pracę?

Ponieważ jesteś święcie oburzona, kiedy napisałam, że na studia można odłożyć lub je można z pracą pogodzić (i tak dla przypomnienia zacytuję to oburzenie):

Dianaa napisał/a:

I możesz pisać brednie typu że może podjąć dodatkową pracę, roznosić ulotki, jakieś dodatkowe zajęcia a ja i tak stwierdzę że nic jej z tego, bo albo padnie z zapracowania albo uzbiera cudem na to wszystko ale nie będzie miała czasu na naukę... I co się wtedy nauczy??

Muszę to zacytować, bo nie wiem czy Ty mnie nie rozumiesz czy ja piszę w innym języku... Ja jestem jak najbardziej za łączeniem nauki i pracy, daleko mi od stwierdzenia że nie można pogodzić tych dwóch rzeczy. A oburzenie które zacytowałaś nie nawiązywało do ogólnie pracy i nauki razem, ale do dodatkowej pracy, czyli oprócz jednego etatu, nauki w szkole dodatkowo dołożymy także dodatkowe zajęcie... O to mi chodziło od samego początku. Sama zrezygnowałam z dziennych po roku, na które dawali mi rodzice, zrobiłam rok przerwy, i teraz zaczynam od początku tylko za swoje, bo chcę je tylko sobie  zawdzięczać, więc jeszcze raz podkreślam daleko mi od oburzenia się faktem jak to można łączyć naukę z pracą.



yvette napisał/a:
Dianaa napisał/a:

Wmawiasz innym roszczeniowe podejście do spraw, bez najmniejszego argumentu.

Dianaa, nikomu niczego nie wmawiam, nie czuję potrzeby, żebyś naprawdę zrozumiała, jak z perspektywy innych osób może wyglądać taka postawa. Dla mnie teksty w stylu "rodzice POWINNI" w tym wypadku to postawa roszczeniowa, ponieważ (i właśnie wszystkie zdania rozpoczynające się od "ponieważ" z zasady są argumentami - a czy je uznasz czy nie to już inna historia)... I tu nie będę się znów powtarzać. Dla Ciebie nie. Cóż, na tym polega dyskusja, że ma się odrębne przekonania.

Ja nadal twierdzę że rodzice POWINNI pomóc dziecku finansowo w nauce JEŻELI jest ich na to stać... CO do tego zdania nie zmienię nigdy, bo to nie roszczeniowe podejście, zresztą każdy kij ma dwa końce Ty to widzisz po swojemu, ja po swojemu, ot tyle tego:P


yvette napisał/a:
Dianaa napisał/a:

Zgadzam się z jedną rzeczą i masz rację nie ma sensu się skupiać na problemie ale na tym jak go rozwiązać

Więc tym bardziej można zakończyć spór ideologiczny i skupić się na szukaniu rozwiązań dla frytki. Aczkolwiek nie można zapomnieć, że jeżeli zaproponuje się coś innego niż Ty to są to już "bezsensowne" rady wink

Rady innych nie są bezsensowne, wybacz jeżeli tak odebrałaś moje posty...:) To była po prostu zaciekła dyskusja:P

39

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

moj chlopak pomaga mi Mądra Kobieto:) jest naprawde kochany. wspiera mnie tez zebym siebie realizowala.
czekam na pieniadze ktore mam otrzymac za prace. uwazam ze puki sa trzeba myslec o sobie i zrobic sobie w koncu te prawo jazdy... napewno sie przyda. uslyszalam jednak wczoraj od ojca ze to nie jest mi potrzebne i ze powinnam myslec zeby do domu sie dokladac bo on mi na bulki do pracy nie bedzie dawal hmm wiecie co mysle ze oni nie chca mojego szczescia sad ja naprawde chce cos w zyciu osiagnac ....a oni a po co Ci to ?ale zeby dawac im kase to pierwsi wolaja.... poza tym dobrze wiedza ze jeszcze pensji nie dostalam a chyba mysla ze chowam te pieniadze po szafach.
mama kiedys byla inna, ojciec tez. zawsze slyszalam ze oni nie chca zebym miala tak jak oni w dziecinstwie. ale w momencie skonczenia 18 lat zaczal sie jakis szal! slyszalam ciagle ze jak skonczysz szkole to koniec dobrego. i tak przez 2 lata. a one szybko minely... jak byly powodzie byl  problem ze znalezieniem pracy... to w domu slyszalam wypominki i to ze mam termin do wrzesnia cos znalezc bo jak nie to mnie z domu wyrzuci. mama nic nie mowila ale tez nie bronila mnie, nawet nie pomagala mi pracy szukac... w koncu znalazlam i byli zadowoleni. a teraz minal mies a juz poruszona sprawa pieniedzy. ja jeszcze ich na oczy nie widzialam a juz chodza zdenerwowani ze jestem dorosla i powinnam przejsc na swoje... jestem pewna ze nawet jak im dam te 200zl na mies ( na wiecej mnie nie stac z pensji 800zl bo musze internet oplacac, szkole, telefon) to i tak powiedza ze malo... oj marze wyciagnac sie z tego domu... ale jak narazie to nierealne

40

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

frytka współczuję Ci atmosfery w domu. Dobrze że masz chłopaka jakąś odskocznie bo byś zwariowała chyba, a rozumiem Cię doskonale w tej sferze, bo gdy rzuciłam rok temu szkołę i nie mogłam znaleźć nic przez 3 mies. (a szukałam) to już było, że ich jedzenie jem, że prąd, że nie ma nic za darmo, itd... Teraz całe szczęście wszytko się unormowało. Chociaż z drugiej strony to wydaje mi się że oni tak odreagowali tą wiadomość o szkole... Też mi nie pomogli znaleźć pracy (nie chodzi mi o załatwienie ale o to co i jak robić) nie wiedziałam gdzie się idzie by się zarejestrować jako bezrobotna (bo i skąd mogłam to wiedzieć?) i komentarze "to co mam Cię za rękę prowadzić? Dorosła jesteś a nie wiesz gdzie co załatwić?"pamiętam że to tu na forum ktoś mi pomógł i podawał linki, doradzał... eh...

Frytka ale jesteś już na prostej to najważniejsze, skończysz szkołę, i będzie szansa na lepszą pracę, na większą kasę. Dasz rade;)!

41

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Frytka rowniez Ci serdecznie wspolczuje tej chorej sytuacji, jak pisalam wczesniej mialam podobną sytuacje tylkoz e z jednej strony (ojca) nie pomogło po dobroci zeby sie zmienil to trzeba bylo go brzydko powiem "wychowac jak pieska" i pomoglo:) radze Ci nie badz grzeczną dziewczynką ktora sie boi pyskowac do rodzicow ktora sie boi wyrazic swoje zdanie bo to nic ci nei da wrecz przeciewnie- im bardziej bedizesz cichutko siedziala w kąciuku ze smutną miną tym abrdziej rodzice bedą Cie upokarzac,
ja umialam wyrazac swoje zdanie, jak chcialam to wrzeszczalam i domagalam sie swojego do tego stopnia ze powiedzialam ze nienawidze ich takimi jakimi są dopoki sie nie zmienią i nie bedize na moim- musisz umiec rzadzic w domu- prawda jest ze ten kto umie rzdzic w domu i wyrazic swoje zdanie ten bedzie mial dobrze, ja taka bylam bardzo domagalam sie swojego tego aby sie o mnie troszczyli a nie wysylali "na przetrwanie" tobie radze pokaz pazurki to iz nie dasz sobą pomiatac i ze tez jestes czlowiekiem i chcesz aby sie o ciebie troszczyli- bo wlasciciwe po to ciebie zrobili aby sie o Ciebie troszczyc- powtorz im to i ubiegaj sie o swoje nawet agresją krzykami wyrazaniem swojego zdania w dosadny spobob, to jest ciezke bo pierwsze proby nie zawsze pomagaja, ale kolejne jak najbardziej ja sie zaparlam bo jestem uparta osobą i wynegocjowalam co chcialam, takze nie badz cielątkiem ktore sie slucha rodzicow lecz wychowaj ich na swoj sposob to dziala tylko trzeba troszke w to pracy wlozyc:)

42

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Mądra Kobieta napisał/a:

jak chcialam to wrzeszczalam i domagalam sie swojego do tego stopnia ze powiedzialam ze nienawidze ich takimi jakimi są dopoki sie nie zmienią i nie bedize na moim- musisz umiec rzadzic w domu- prawda jest ze ten kto umie rzdzic w domu i wyrazic swoje zdanie ten bedzie mial dobrze

Mądra Kobieta napisał/a:

(ojca) nie pomogło po dobroci zeby sie zmienil to trzeba bylo go brzydko powiem "wychowac jak pieska" i pomoglo:)

Obawiam się, że takie podejście to tylko efekt tego, że ktoś Ciebie nie wychował. Szacunku do rodziców - kompletnie i absolutne zero. W życiu wiele osób, z którymi będziesz się stykać nigdy się nie zmieni i niestety (choć sądzę, że stety) nie będzie na Twoim.

Mądra Kobieta napisał/a:

ubiegaj sie o swoje nawet agresją krzykami wyrazaniem swojego zdania w dosadny spobob, to jest ciezke

To nie jest ciężkie. To jest najprostsze rozwiązanie, z poziomu ludzkiej psychiki jest na tyle prymitywne, że to pierwsze, co robią nawet 2letnie dzieci, gdy coś idzie nie po ich myśli. Można zostać na emocjonalnym poziomie dwulatka lub nauczyć się żyć wśród ludzi. Jeżeli w domu jest patologia to taki dom należy jak najszybciej opuścić lub zgłosić się po pomoc, ale odwzajemnianie się agresją to żadne rozwiązanie.

43 Ostatnio edytowany przez Mądra Kobieta (2010-09-15 20:10:01)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

yvette zgodzę sie z Tobą ze wiele razy natykałam sie na ludzi ktorzy nie pozwola aby nimi rzadzic, byli ghorzej uparci ode mnie i wiesz co robilam? po prostu ich omijalam z daleka, nie chcialam miec z nimi kontaktu i nie mialam bo po co mi tacy ludzie z ktorymi czuje sie zle, takze jest proste wyjscie z sytuacji, niech tacy ludzie szukają ludzi ktorymi moga manipilowac, bo uparty z upartym nigdy sie nie dogadaja.
Co do sgrasji itp, jesli nie ma innego sposobu an rodzicow i jest tylko ten to po co ja mam sie meczyc psychicznie z nimi np rozmawiac aby zmienili swoje zachowanie itp jak to i tak nic nie daje a nawet przez to traktują czlowieka gorzej, a jak krzykne juz jest postep, takze wole rozwiazania ktore może są prymitywne ale za to najskuteczniejsze i bez wielkiego wysilku:) jak nie ma innego wyjscia to trzeba korzystac z wyjscia ktore jest, wiec uwazam ze kompletnie nie masz racji bo zapewne uwazasz ze konflikty nalezy zalatwiac jednynie "POKOJOWO" ale tak naprawde to wielkie g*wno daje, pokojowo to mogą sobie zalatwiac spokojne osoby a nie uparte... zeby cos osiagnac trzeba sie upominac o swoje, widac ze nie dokonca znasz zycie i relacje miedzy ludzmi...

44

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Mądra Kobieta napisał/a:

po co mi tacy ludzie z ktorymi czuje sie zle (...) po co ja mam sie meczyc psychicznie z nimi

A dlaczego oni mają się męczyć psychicznie z Tobą? Za to, że wydali Cię na świat? Jeżeli ich terroryzujesz, ustawiasz po kątach, nie okazujesz im szacunku to z pewnością tego żałują.

Mądra Kobieta napisał/a:

np rozmawiac aby zmienili swoje zachowanie itp jak to i tak nic nie daje

Jeżeli ktoś przez całe życie wydzierał się, wykrzykiwał komiczne w ustach dorosłego człowieka pogróżki "Nienawidzę Was!" to nic dziwnego, że nie umie tak rozmawiać z ludźmi, żeby to cokolwiek dało.

Mądra Kobieta napisał/a:

a jak krzykne juz jest postep

W Twoim rozwoju to raczej regres.

Mądra Kobieta napisał/a:

takze wole rozwiazania ktore może są prymitywne ale za to najskuteczniejsze i bez wielkiego wysilku:)

Sikanie w majtki to też prymitywne rozwiązanie - za to jest skuteczne (bo pęcherz się opróżnia) i nie wymaga wysiłku (w postaci chodzenia do toalety). A mimo to nie wyobrażam sobie dorosłego człowieka, który robi pod siebie, choć ma to w/w "zalety".

Mądra Kobieta napisał/a:

zeby cos osiagnac trzeba sie upominac o swoje

I najlepiej być przy tym prymitywnym, roszczeniowym, manipulującym ludźmi, drącym się, gdy coś się nie podoba? Rzeczywiście, daleko zajdziesz. Tyle, że na pewno nie będziesz stać w szeregu zdrowych psychicznie i społecznie ludzi.

45 Ostatnio edytowany przez november (2010-09-15 21:40:50)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

W pewnym sensie zgadzam się z Yvette jeśli chodzi o podejście do rodziców.
Mądra Kobieto Konfliktów nie da się załatwiać pokojowo, bo już to samo brzmi jak oksymoron. To jak otwieranie drzwi niewłaściwym kluczem. Dziwi mnie Twoja wypowiedź, bo jest nadzwyczaj roszczeniowa. Bo sory, jakby w domu nie było, to nie Ty wychowujesz rodziców. A własne zdanie to można wyrażać inaczej, niż "pyskówką". Ale "musisz umieć rządzić w domu" to już mnie rozwaliło. Gratuluję Ci podejścia. Być może na rodzicach teraz coś wymusisz, ale w przyszłości takimi metodami raczej wiele nie wskórasz. A agresją, jak powiedziałaś wyraża się tylko słabość. Niestety... Ale to już są kwestie podejścia do tych spraw w domu.

Jeśli chodzi o "normalne" przypadki, to rzeczywiście, nie jest powiedziane, że rodzice mają żywić dorosłe dzieci. Ale znowu nie można generalizować i wrzucać do jednego worka każdej rodziny. Nie chciałabym znaleźć się na miejscu Frytki292 bo znalazła się w kiepskiej sytuacji...

W każdym razie, Yvette, nie każdy kto oczekuje od rodziców pomocy, to darmozjad. Uważam, że mimo wszystko tak dzieci od rodziców, jak i rodzice od dzieci mogą właśnie oczekiwać pomocy. I właśnie kompletnie niestety nie rozumiem, dlaczego rodzice, którzy twardo stoją na nogach mieliby dzieciom nie pomagać. Nie mam na myśli ani jakichkolwiek skrajnych przypadków, gdzie dzieci są niewdzięcznymi leniami lub rozpieszczonymi dotychczasowym życiem opływającym w luksusach. Mówię o normalnie myślących młodych osobach, które dopiero stają na nogi. Bez względu na to, czy mają wtedy 20 czy 25 lat.

46

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

krzyki czy tupanie noga nie pomoga. ja robie tak ze czesto z nimi rozmawiam jak tam w pracy albo jakie mam wydatki w tym mies , stwarzam mila atmosfere i to czasem pomaga bo wtedy wiedza ze nie wydaje pieniedzy na marne tylko na jakies cele... ale dokladac nie chca bo uwazaja ze taki "kop" mnie nauczy odpowiedzialnosci. i czesto zgadzam sie  z tym ale jak wczesniej pisalam nie rozumiem tego ze przeszkadza im wiele spraw... uwazaja ze mi to nie jest potrzebne jeszcze teraz ( prawko) albo denerwuja sie ze nie daje im kasy... w tym momencie czekam na pensje a z poprzedniej korzystam bo mam oplaty, bilety tez kosztuja, szkola... ale jak dostane nastepna to chce prawko sobie zrobic ale oni tego nie chca zrozumiec. czesto opadaja mi rece ale wole to przemilczec...jak wyjde na prosta to napewno zaczne dawac im  pieniadze dla swietego spokoju. ale po co tyle gadania ! takie charaktery... coz

47

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Yvette mam wrażenie,że masz w sobie mało wyrozumiałości.Nie każdy potrafi świetnie rozwiązywać swoje problemy(pewnie by tu nie pisał) i nie każdy musi mieć podejście do życia takie jak Ty.Ilu ludzi na Ziemi,tyle rozwiązań i osobowości.Ty nie widzisz nic dziwnego w tym ,że rodzice mając możliwości nie pomagają córce finansowo(,tym bardziej ,że jak już ktoś wspomniał dziewczyna pracuje a nie obija się) , a kto inny liczy na pomoc i dopomina się , skoro prośbami jej nie dostaje.Zgadzam się z jednym ,iż mimo wszystko trzeba mieć do rodziców szacunek i żadna pyskówka nie jest mile widziana.Nie wiemy jednak jakie zwyczaje w tym domu "Mądrej Kobiety" panują i jak rodzice zwracają się do niej oraz czy rzeczywiście nie da się z nimi normalnie porozmawiać jak wspomniała. Rozumiem,że masz prawo wyrażać własną opinię i fajnie ,że to robisz,jednak szanuj czyjeś zdanie na dany temat i skoro udzielasz tu rad , ba! jesteś moderatorką smile odrobina empatii Ci nie zaszkodzi.Uwielbiam szczerość i rozumiem,że niektóre opisane zachowania mogą dziwić i irytować, bo sama nie raz skomentuję być może niezbyt miło , ale wydaje mi się,że w tym przypadku Twoje podejście jest za surowe.

48

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

fammefatale, poczytaj kilka ze stron moich postów i zobaczysz, że akurat empatii mi nie brakuje. Natomiast w tym temacie to, co wywołało we mnie brak zrozumienia był sposób wypowiedzi z tym zacytowanym "pluciem się" włącznie. Tak czy inaczej frytka ma już jakiś pomysł na siebie - chciałam jedynie, żeby zobaczyła siebie ze strony osoby, która ma teraz nad sobą moc sprawczą, zamiast skupiać się na postawie "Daj mi" wobec rodziców, którzy zapewne jeżeli nie dali pieniędzy do tej pory, to już tego nie zrobią.

49

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Wszyscy tak skoczyli na Mądrą Kobietę a wydaje mi się że bezpodstawnie, za mało wiecie o całej sytuacji w jej domu by już wyciągać wnioski. Niektórzy mają problemy w domu, Wy widocznie wywodzicie się z doskonałych rodzin, więc o czym tu mówić.

50

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Dianaaa napisał/a:

Wszyscy tak skoczyli na Mądrą Kobietę a wydaje mi się że bezpodstawnie, za mało wiecie o całej sytuacji w jej domu by już wyciągać wnioski.

Dlaczego generalizujesz?:)
Wyraźnie napisałam,że nie znając dokładnej sytuacji w jej domu nie możemy dobrze ocenić jej zachowania.

51

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

A mi się wydaje, że aby odróżnić poprawne zachowanie od nie właściwego, nie trzeba mieć dobrego czy złego przykładu. To są jak dla mnie zwykłe normy społeczne. Logiczne jest, że skoro ktoś w jakiś sposób się zachowuje, to znaczy, że nie jeden ze schematów prezentowanych przez niego zachowań zaczerpnął z domu. Jest to zatem przypuszczenie, jaka może w domu być sytuacja... Ale tak jak znam np. sytuacje i z własnego i innych doświadczenia, gdy np. pije rodzic, to dzieci często myślą "nie zrobię z siebie alkoholika", czyli potrafią zauważyć co jest złe. Posługiwania się krzykiem przez rodziców nie zmieni krzyk córki, tylko nakręca złość jak spiralę.

Po prostu nie robi się czegoś, co się samemu krytykuje. I to jest jedna z rzeczy, którymi w życiu się kieruję.
I jeszcze jedno: choć są na tym forum (tak sądzę) osoby, które zdecydowały się pogadać w realu, to mimo wszystko dominują raczej dalsze stosunki i forumowiczki nigdy wzajemnie nie będą wiedzieć, jak dokładnie wygląda sytuacja. Mało tego - nie będą w ich skórze, z ich predyspozycjami, charakterem itp. Na tym polega forum, że pisząc posta starasz się trochę "wniknąć" w czyjąś skórę, ale też zachować dystans i chłodno spojrzeć na sytuację. Więc skończcie wreszcie z tym "poznaniem" sytuacji.

52

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Do autorki: widze ze amsz gorzej niz ja, bo u mnie rozmowy nie pomagaly wiec zaczelam ubiegac sie o swoje krzykami itp i pomoglo, w takiej sytuacji masz bardzo topornych rodzicow, moge cie tym pocieszyc iz kazdy musi nosic swoj krzyz...
do yvette: nie czytasz dokaldnie moich postow, mzoe nie umiesz czytac ze zrozumieniem???
pisalam ze najpierw z ojcem staralam sie rozmawiac byc wobec niego grzeczna kulturalna ale to nic nie pomagalao moje wysilki poszly na marne, wiec zaczelam sie ubiegac o swoje krzykiem itp, no i naszczescie poskutkowalo, ciesz sie ze ty nie mialas takiej sytuacji w domu, bo albo bys zareagowala tak jak ja albo bys sie wyprowadzila i zyla na swoj koszt innego wyjscia z moim ojcem nie ma, napewno nie da sie to zalatwic rozmową- bo rozmowa jest dla ojca inteligentnego a nie dla durnego niestety moj jest durny i jak sie nad nim trzymac bata nie bedzie to nic z niego nie bedize, ty oczywiscie takiej sytuacji nie rozumeisz bo uwazasz ze wszystko da sie rozmowa zalatwic oj w jakim ty swiecie zyjesz??? (chyba w zbyt kulturalnym i tak anprawde nie znasz zycia...)

53 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2010-09-16 11:20:00)

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

szczerze mowiac nienawidze krzykow. moj ojciec non stop cale zycie na mnie krzyczy.zauwazylam wczesniej ze to wywolywalo na mnie zly wplyw...dzialalo na moja psychike. stawalam sie agresywna dla niego i dla otoczenia... nie zrozumcie mnie zle ale on wlaczal mi agresora... ciagle powtarzal jaka jestem beznadziejna i wiele gorzkich slow ze mnie nie chce itp...czesto przez domowe klotnie dawalam sobie upust zlosci poza domem. bylam jak wulkan i nie moglam tego powstrzymac... bylo mi potem bardzo glupio sad ale odkad poznalam mojego R to nauczyl mnie zeby lekko do tego podchodzic, nie przejmowac sie, udawac ze nie slysze, odwracac sie na piecie. i naprawde dzieki niemu stalam sie znow normalna... duzo spokojniejsza w tej kwesti. bardzo mnie dowartosciowal i mowil jaka naprawde jestem. to co dzieje sie w domu nie rzutuje na innych juz... a moja psychika odpoczela ... ale nie do konca bo czasem bierze mnie chanrda i chodze zalamana...wiem ze czasem powinnam isc do psychologa ale jakos daje sobie rade . jeszcze mam na tyle sily ze nie potrzebuje porad lekarzy czy nawet lekow

54

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?
Mądra Kobieta napisał/a:

Do autorki: widze ze amsz gorzej niz ja, bo u mnie rozmowy nie pomagaly wiec zaczelam ubiegac sie o swoje krzykami itp i pomoglo, w takiej sytuacji masz bardzo topornych rodzicow, moge cie tym pocieszyc iz kazdy musi nosic swoj krzyz...
do yvette: nie czytasz dokaldnie moich postow, mzoe nie umiesz czytac ze zrozumieniem???
pisalam ze najpierw z ojcem staralam sie rozmawiac byc wobec niego grzeczna kulturalna ale to nic nie pomagalao moje wysilki poszly na marne, wiec zaczelam sie ubiegac o swoje krzykiem itp, no i naszczescie poskutkowalo, ciesz sie ze ty nie mialas takiej sytuacji w domu, bo albo bys zareagowala tak jak ja albo bys sie wyprowadzila i zyla na swoj koszt innego wyjscia z moim ojcem nie ma, napewno nie da sie to zalatwic rozmową- bo rozmowa jest dla ojca inteligentnego a nie dla durnego niestety moj jest durny i jak sie nad nim trzymac bata nie bedzie to nic z niego nie bedize, ty oczywiscie takiej sytuacji nie rozumeisz bo uwazasz ze wszystko da sie rozmowa zalatwic oj w jakim ty swiecie zyjesz??? (chyba w zbyt kulturalnym i tak anprawde nie znasz zycia...)

Wątek zdaje się chyba brnie w nie właściwym kierunku. Nie chodzi o udowadnianie komuś, czy zna życie... No i co to znaczy prawdziwe życie? Czy to takie, gdzie rację można dowieść jedynie krzykiem, który jest najlepszą metoda na załatwienie spraw? Dlaczego życie w spokoju czy opanowaniu osądzany jest jako "Zycie nieprawdziwe"? To chyba jakiś błąd. Życie głównie bywa różne i tyle. A wątek tyczy się materialnego wspierania rodziców.

Frytko292 myślę, że to jest duży plus, że próbujesz postępować w ten sposób. Niestety z rodzicami często bywa jak z drzewami, których się nie przesadza. Po prostu nie zawsze można zmienić ich nastawienie, bez względu na to, czy jest lepsze, czy gorsze. Dzięki doświadczeniom nabierasz grubej skóry, ale myślę, że wyrabiasz sobie dobrą postawę.

55

Odp: Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Zainspirowana postami niektórych osób oznajmiłam mamie że będę się z nią składać po połowie na rachunki za energie (bo ona płaci całość)...

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy dokładacie się finansowo do mieszkania z rodzicami ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024