Witajcie,
Jestem tu nowa, więc się jeszcze raz przywitam
, hejka.
Przyznam że mam ciężki orzech do zgryzienia. Opowiem co i jak a wy drogie (czasami drodzy) forumowiczki doradzicie mi, bądź skrytykujecie, byle konstruktywnie
.
A więc po koleii...
Pod koniec marca skończyłam 3 letni związek z byłym już partnerem, niestety po tylu poświęceniach dla niego on sie puścił z jakąś wywłoką
i jeszcze udawał że nic się nie stało. Generalnie zdołałam się po tym rozstaniu pozbierać aż tu nagle w połowie czerwca otrzymałam kwiaty (x2 razy) podpisane jego imieniem. Myślałam że sobie pogrywa albo chce wrócić, generalnie pewne rzeczy i wspomnienia które już zakopałam wróciły do mnie. Kiedy otrzymałam 3 bukiet ( po 2 tygodniach) nie wytrzymałam i sie rozpłakałam, następnego dnia poszłam do pracy bardzo zasępiona (to był piatek). Opowiedziałam wszystko znajomej z pracy z którą siedze w pokoju. W firmie w której pracuje siedzę oprócz tego w 1 pokoju różwież ze znajomym o 4 lata młodszym (ja mam 30) , który ma takie same imie jak mój ex. Również widział mój nie najlepszy humor, pocieszał mnie, ale nie wnikał w przyczyny, pewnie dlatego aby nie ujść za wścibskiego.
I teraz najdziwniejsza część tej historii...
Siedziałam sobie w Piatek sama w domu i rozmyślałam nad tym co właściwie oznaczają te bukiety kwiatów, gdy otrzymałam telefon od znajomego z pracy z którym siedzę w pokoju. Wyznał że to on przysłał mi kwiaty, że nie miał zamiaru psuć mi humoru i nie chciał jak to powiedział ''budzić demonów przeszłości'. Powiedział że to nie był jakiś wybryk gówniarza, intencje były prawdziwe itd. Zaniemówiłam, jedyne co zdołałam powiedzieć to, że nie jestem gotowa na nowy związek. W odpowiedzi usłyszałam "Spoko rozumiem, nie będe się narzucał. Jeszcze raz przepraszam, głupio wyszło". I na tym skoczyliśmy rozmowę. Jak się potem okazało znajomy w pracy dowiedział się od 2 znajomej z pokoju, dlaczego przez cały piątek chodziłam niemal ze łzami w oczach.
Ale o dziwo ten telefon pomógł, kompletnie przestałam myśleć o ex i zaczęłam główkować co właściwie znajomemu z pracy chodzi po głowie.Jak rozmawiałam potem z przyjaciółką w Niedzielę doszła ona do wniosku że chłopak postąpił dość odważnie, w końcu mógł olać sprawę, udawać że nie ma z tym nic wspólnego (jak bym się nie domyśliła że to on) i nawet próbować "wybić się" w moich oczach pocieszając mnie. Zamiast tego przyznał się, myśląc że to mi ulży (i słusznie
). Jak zasięgnęłam potem opinii starych przyjaciół to powiedzieli że mało facetów w takiej sprawie by się przyznało. Jeden już mężaty nawet powiedział: "Widać sie naprawdę zakochał, bo miał wyrzuty sumienia. Mógł olać sprawę, dopki by nie przyschła, ale zadzwonił jak mi się wydaje z nadzieją ulżenia twoim cierpieniom.". Potem jeszcze go zbeształ, że smarkacz zaczął taką sprawe (tzn miłosną) w miejscu pracy
.
Generalnie po powrocie do pracy w poniedziałek i później, chłopak nie robił scen. Nadal sie do mnie odzywał, chętnie pomagał w służbowych sprawach a nawet czasami bronił przed szefem.
Dziwnie zaczął się zachowywać jakiś miesiąc temu. Jakby się zamknął w sobie, posmutniał, przestał żartować. Nie robił też żadnych scen, ani wyrzutów wobec mnie. Próbowałam go podpytać czemu jest taki smutny to zbył mnie mówiąc "Nie warto mówić, ale nic związanego z tobą". Ostatnio zaczął ukrywać swój smutek nawet pod płaszczykiem uśmiechu, ale widać po jego oczach i dość wymuszonym uśmiechu że wewnątrz jego aż kipi od smutku. Generalnie na stopie służbowej dalej mi chętnie pomaga, ale o tematach prywatnych już nie chce kompletnie rozmawiać, totalna blokada. Moja kobieca intuicja mówi mi że to związane jest z uczuciem do mnie, zresztą widać to po tym jak patrzy na mnie czasem.
Szczerze mówiąc po tym jak sie nacięłam na starszym facecie jestem w stanie spróbować nawet zawiązku z młodszym. Ale chciałabym go najpierw poznać, zobaczyć na ile jest dojrzały. Niestety tak jak wspomniałam u niego nastąpiła totalna blokada jeśli chodzi o rozmowy na prywatne tematy (przed cała sprawą rozmawialiśmy codziennie na tematy nie związane z pracą
) . Po prostu chłopak sie zamknął w sobie. Próbowałam mu opowiedzieć o tym co mnie spotkało, ale miała wrażenie że po tym poczuł się jeszcze bardziej winny. Ostatnio usłyszałam od znajomej z innego pokoju, że chłopak coś wspominał o tym że szuka nowej pracy, że szef jest zbyt nerwowy itp. , a przed cała sprawą on sam mi mówił że bardzo mu sie tu podoba itd..
Co sądzicie o tym drogie dziewuszki
, co poradzicie.