Spotykam się od niedawna z chłopakiem. Jest dla mnie bardzo miły i dobry, ale mam poczucie, że to nie jest to.
Jestem bardzo samotna i czuję dużą potrzebę rozmowy z kimś albo chociaż przebywania w czyimś towarzystwie. Może mam za duże wymagania, nie wiem czy lepiej być sama czy spotykać się z kimś kogo się nie kocha. Nie czuję tej chemii. Coraz częściej zastanawiam się, czy miłość wogóle istnieje, może to jest ułuda i najlepsze sązwiązki z rozsądku.
Staram się być dla niego dobra i miła, nie chcę go wykorzytsywać. Darzę go szacunkiem i chcę, żeby się przy mnie dobrze czuł.
Właśnie wychodzę z depresji i wszelkie spotkania mogłby mi pomóc, tak samo jak czyjeś poparcie, rozmowa. (on nie wie, że mam depresje). Naprawdę nie wiem co mam robić. Nie wyobrażam sobie, żeby mnie dotykał. Czuję się bardzo zakłopotana i po prostu nie swojo. Ale chyba większość niedoświadczonych dziewczyn tak ma, co robić.
Hej króliczku,
ja mam podobny problem. Od niedawna spotykam się również z pewnym chłopakiem. To jest naprawdę fajny facet, dobrze mi się z nim rozmawia, ma świetne poczucie humoru, jest kulturalny i widać, że się stara. Ale nie czuję "tego czegoś". Pociąga mnie jego charakter, ale zewnętrznie podoba mi się średnio. Sama nie wiem co robić. Świetnie spędza mi się z nim czas, ale też sobie nie wyobrażam tego, że mnie całuje i dotyka...chociaż.. Domyślam się, że jak powiem mu, że chcę tylko koleżeństwa, to nie będzie się chciał już spotykać, bo to urazi jego "męską dumę". Jak tu znaleźć złoty środek? ![]()
moze sprawdzcie co wy czujecie do nich. mam wrazenie ze jestescie w takiej sytulacji ze to mozebyc ktokolwiek aby tylko byl przy was-przykre. a jesli uwazacie ze oni sa tacy ok to nie wykozystyjcie ich bo oni sie angazuja lub licza na cos.
zerwijcie kontakt na pare dni, sprawdz czy bedziecie tesknic
a milosc jest, widocznie to nie tych macie kochac, mysle ze warto powiedziec prawde ze tylko kolezenstwo a jak nie beda chcieli to tez ok w koncu bylyscie szczere i ni etracac czas na kolegow ktorych nie umiecie pokochac szujacie tego jedynego
Dziewczyny, dajcie spokój tym biednym facetom bo robicie im tylko zbędne nadzieje i przywiązujecie do siebie coraz bardziej.Oni będą przez Was cierpieć jeśli nie postawicie sprawy jasno od samego początku.
A ja myślę że nie wolno Wam od razu przekreślać tych chłopaków. Może warto by przede wszystkim z nimi porozmawiać jak widzą waszą znajomość, tak żebyście to były pewne czego oczekują po widywaniu się z wami. Najgorsze w znajomościach z ludźmi są niewyjaśnione sprawy i nie do końca sprecyzowane oczekiwania wobec drugiej osoby. Ale co najważniejsze nie wolno jest krzywdzić innej osoby względem własnych korzyści. To wszytko! Po prostu musicie się zdobyć na szczerą rozmowę !!!
witajcie
czytając tą historię , czuję sie jakby to było o mnie. Wiem co to znaczy, czus sie samotnym i byc wdepresji, bo sama przez to pzrechodzilam i wiem dobrze, ze nawet jesli ugania sie ktos za nami, kto nie bardzo nam sie podoba to pragniemy tej bliskosc i nie mowie wcale o sexie. Tylko o przytuleniu, pocieszeniu, i o tym, ze sie wtedy czuje, ze nie jest sie takim beznadziejnym czlowiekiem, jakim się czulo.
Dobra rada: musicie sobie same uswiadomic, czy wogole zalezy Wam na facecie i czy nie traktujecie Go jako kola ratunkowego, bo wtedy bardzo Go zranicie. A nie o to przeciez chodzi, by sie ranic nawzajem. Zrobcie pauze na jakis czas i sie zastanowcie, zobaczycie wtedy czy tesknicie za tym chlopakiem, czy nie, poki jeszcze nie jest za pozno i poki sie nie przyzwyczailyscie.
Hej dziewczyny!
Potrzebuje pomocy.. Jestem z chłopakiem od przeszło 6 miesięcy. Jestesmy oboje tak uparci, że żadne z nas nie umie odpuscić. Jednak to ja wczesniej zawsze było, ze wkoncu ustepwalam... Ja mam 16 lat a on 22.. Nie potrafimy sie dogadac. Odkad zaczelam sie z nim spotykac zaniedbalam przyjaciolki. Zainteresowania. Kiedys cwiczylam. A od kiedy jestem z nim to po prostu nie mam czasu. Chodze do 3 gimnazjum. A on juz 2 lata pracuje. Sprzeczalismy sie nawet o to, że chcialam isc do szkoly sportowej.. Ale on mi nie pozwolil i pokazywal same minusy tego ze nie bedziemy sie widwac bo bede mieszkala w internacie. I ze rozne rzeczy sie dzieja w takim internacie. Czepia sie o wszystko.. Nawet o to ze gdy zakladam buty nie rozwiazuje sznurowek. O to ze kiedys nie chcialam zjesc banana. Niemal mi go wpychal do buzi zebym zjadla.. Żałosne. O byle co sie kłócimy. Naprawde o byle co. A mnie denerwuje kazde jego slowo. Zapewnia, że mnie kocha a po chwili mnie rani. A gdy chce go zostawic, twierdzi ze bezemnie sobie nie poradzi. Ja mam 16 lat. Nie chce miec straznika texasu od samego wstepu w zycie ktory bedzie mnie ograniczal. Nie szanuje mojego zdania. Jak mu cos mowie to, to podwaza. Moja mama twierdzi, że mam tak kochajacego chłopaka, że traktuje mnie jak księżniczke. Owszem, prezenty, wozi mnie gdzie chce, wycieczki. Jest kochany i wgl. Ale co ja mam zrobic jak sie nie dogadujemy? Praktycznie o wszystko jest sprzeczka. Mama twierdzi, że nie znajde sobie chlopaka lepszego od tego ktorego mam. I ze bedac z nim przez 6 miesiecy napewno go kocham i takie tam.. On zeby zmienic swoja: wrednosc, taka troske, ktora jest poprostu meczaca, to kontrolwanie mnie, brak zaufania. Idzie do psychologa. Ale ja nwm czy dalej to ciagnac jak ja nwm czy cos do niego czuje. Obawiaam sie ze sie nie dogadamy. Rozni nas myslenie. Traktuje mnie jak dziecko we mgle. A mnie to meczy. Ze jest dyrektorem w naszym zwiazku. Ja teraz jestem jednym wielkim kłębkiem nerwow
czesto mi mowi ze mu sie snilo ze sie zabil (utopil) po tym jak go zostawilam. Ehh.. I co ja mam poradzic?.. Blagam powiedzcie co mam zrobic w tej sytuacji. Jest tak natretny ze jak powiem ze z nami koniec to on czeka pod domem i nie odjedzie poki mu nie dam szansy. A tych szans ile bylo 3/4? Mecze sie w takim czyms..