... Bo teraz chcę podrywać! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ... Bo teraz chcę podrywać!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

Temat: ... Bo teraz chcę podrywać!

Witam,

Chciałam zasięgnąć waszej rady, bo znalazłam się sama z pewnym problemem. Boje się komukolwiek o tym powiedzieć a tutaj jestem anonimowa...
Powiem natychmiast, że czytałam różne wątki na tym forum dotyczące trójkątów... Mój problem w zasadzie jest niczym, w porównaniu do innych historii... Ale JEST, dotyczy mnie i chyba zaczynam się już na starcie lekko w nim gubić. Ale do rzeczy.

Niedawno skończyłam kolejny, dwu letni związek w moim życiu. Stwierdziłam, że dobrze by było zrobić sobie przerwę przed kolejnymi i w końcu poszaleć, pobawić się, poromansować.
Stało się, że wraz ze znajomymi wyskoczyliśmy do klubu, a wśród nas był mój dobry kolega, którego znam od wiek wieków i który właśnie przechodził kryzys w swoim 4 letnim związku. Jego dziewczyny nie było, wyjechała na wakacje z rodzicami zostawiając go samego i wyłączając telefon w ramach focha.
No i domyślacie się co nastąpiło. Był taniec, było trochę alkoholu (o dziwo nie aż tak dużo aby być pijanym) i w końcu, w całym tym ogniu zaczęliśmy się całować (nasi znajomi tego nie widzieli). KLASYK można by tak powiedzieć.
Po tej imprezie (która odbyła się ok. dwóch tygodni temu) mieliśmy okazję do rozmowy na osobności. Wspominaliśmy, że było fajnie ALE to był pierwszy i ostatni raz. Bo jemu zależy na tej dziewczynie, Kocha ją strasznie, a to co się wydarzyło zostanie między nami i chyba było formą buntu przeciwko jego dziewczynie (tak w wielkim skrócie!).

No i dotarło do mnie, że stałam się tą trzecią... Nawet jeśli nie trwało to długo i nie doszło do czegoś więcej... Mam mętlik w swoim sumieniu... Szczególnie, że teraz zaczęła funkcjonować miedzy nami CHEMIA. Zachowujemy się normalnie... Ale przecież wiemy co się stało. Coś czuć w powietrzu a ja nic nie robię w związku z tym... A że jestem sama, to mi nie zależy... I chciałabym napisać, że czuję się podle ale to by było kłamstwo. Wręcz, powtórzyłabym to na płaszczyźnie czysto fizycznej...
Co zrobić aby wszystko wróciło do normy? Aby pokusa nie wygrała?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

trudna sytuacja. z jedne strony całkowite odseparowanie nie wchodzi w grę, bo jesteście bliskimi znajomymi, z drugiej strony utrzymanie kontaktów na stopie takiej jaka jest grozi dalszymi konsekwencjami.

może zastanów się - czego Ty chcesz w tej całej sytuacji dla siebie? samego seksu, dreszczyku emocji, związku, spokoju?
co stanie się, gdy zachowasz się w taki, a nie inny sposób? jakie to będzie mieć konsekwencje dla Ciebie, dla niego, dla jego dziewczyny?

3

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Chciałabym właśnie tego dreszczyku emocji, przygody, może seksu. Związek nie wchodzi w grę, ponieważ jako para totalnie byśmy do siebie nie pasowali. I... Nie wyobrażam sobie po prostu...
I jeszcze żebym chociaż jakoś za tą dziewczyną była, żebym mogła powiedzieć "zależy mi na ich szczęściu"... Chłopak jest naprawdę ok (pomijając ostatni wybryk), natomiast dziewczyna, która go emocjonalnie szantażuje, mówi wiele okrutnych rzeczy i jeszcze w trakcie rozmowy wyłącza telefon... Jakoś mnie nie motywuje do bardziej etycznego działania tongue... Chociaż wiem, że za dwa tygodnie wróci do niego z płaczem, a on jako osoba o dobrym sercu przyjmie ją z radością bo ją KOCHA (znam ich).
A mimo to stał się dziwnie miły dla mnie... Czuję, że ma taki szacunek do mnie, stał się jakby bliższy... I to też kręci...

TOTALNIE NIE WIEM jakie mogą być tego konsekwencje... Próbowałam sobie wyobrazić różne scenariusze ale w tej sytuacji NIE UMIEM! A podkreślam, związek nie wchodzi w grę...

4 Ostatnio edytowany przez taka-mała (2010-08-11 14:40:56)

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Post usunięty z powodu rażącego złamania regulaminu. Usuwanie uwag redakcji pod Twoim adresem to najkrótsza droga do bana.
Moderatorka Yvette

5

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

wydaje mi się że celem tego forum nie jest objeżdżanie, tylko wyrażanie opinii i próba konstruktywnego rozwiązywania problemów. no ale ja jestem nowa, więc mogę się mylić.

na moje są trzy opcje:
1 - odsuń się od tego gościa, może znajdź jakiś inny obiekt zainteresowania?
2 - zrób to, co dyktuje Ci serce
3 - porozmawiaj z nim o tym co zaszło, jak on to widzi

6

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Trentatre, myślę, że powinnaś dać sobie spokój po co się pchać na trzecią, przemyśl to póki Cię nie wzięło bo potem będziesz tylko cierpieć. Mówisz, że związek nie wchodzi w grę wiec po co ci to? aż tak brakuje ci seksu? smile

7

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Tak, zdaję sobie sprawę, że sytuacja nie wywołuje uśmiechu na twarzy i chęci niesienia "dobrej rady". Co ciekawsze w przeszłości też nie byłam potraktowana ok... Teoretycznie powinnam wiedzieć jakby się poczuła dziewczyna... Ale jakoś tak... Nie mam skrupułów... Może psychologicznie to też jakiś mój odwet, zemsta mojego EGO hmm. Sama nie wiem... Mam 23 lata (on też), po prostu czuję się młoda, chcę podrywać, wyrywać, bawić się... Ale co istotnie NIE PROWOKUJĘ! Zachowuję się normalnie, na serio! A mimo to, coś wisi w powietrzu w głupich rozmowach, stojąc w grupce ze znajomymi... Nie wydzwaniam do niego, nie podszczypuje go...

8

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Rozumiem Cię chcesz korzystać z życia bawić się, poflirtować itp wink ale lepiej nie pchać się w to bagienko tak myślę bo potem możesz mieć nieprzyjemności. Zakręć się koło jakiegoś wolnego samca wink Wyskocz w weekend na jakieś disco czy coś, poznawaj ludzi smile Zapoluj wink
A z tym kolesiem daj sobie na luz taka moja dobra rada ale zrobisz jak uważasz,
pozdrawiam smile

9

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

hm albo się czegoś chce albo nie wink... Skoro wyraźnie Ci powiedział że nic z tego bo kocha swoją dziewczynę, to masz wybór albo pchać sie w to dalej, brnąć, może nawet po czasie odkryć że Ci na nim zależy, albo po prostu się wycofać kiedy tu nie ma żadnych uczuć i przywiązania jakiegoś , potraktujcie to z uśmiechem i tyle. smile) Pozatym udanego związku to oni nie mają, ona wyłancza telefon bo ma FOCHA a on za jej plecami na zlość całuje sie z inna w klubie, tak wygląda ich miłosc? no to git. Twoja sprawa, jak chcesz sie w to mieszać to też wiedz ze mogą wyniknąć z tego różne konsekwencje, gdzie jeszcze wyjdzie że ty jesteś tą złą, która mogła coś zniszczyć i cała wina pójdzie na Ciebie . Pozdrawiam smile

10

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!
falka napisał/a:

na moje są trzy opcje:
1 - odsuń się od tego gościa, może znajdź jakiś inny obiekt zainteresowania?
2 - zrób to, co dyktuje Ci serce
3 - porozmawiaj z nim o tym co zaszło, jak on to widzi

1. Właśnie jest to trudne... Po pierwsze, to jest dobry kolega i to nie chodzi o to, że stanowi jakiś mój "numer jeden" wśród facetów. Nie czuję nic do niego i jak wcześniej napisałam, nie podrywam go nawet. Ale gdy się spotykamy to coś zawsze jest... Nad tym się nie panuje. Rzeczy na które nigdy się nie zwracało uwagi (typu nawet stanie obok siebie) są naelektryzowane...
2. Nic mi nie dyktuje... Bo go nie kocham,
3. Rozmawialiśmy. Jak wyżej. Raz i koniec.

samotna~dusza napisał/a:

Trentatre, myślę, że powinnaś dać sobie spokój po co się pchać na trzecią, przemyśl to póki Cię nie wzięło bo potem będziesz tylko cierpieć. Mówisz, że związek nie wchodzi w grę wiec po co ci to? aż tak brakuje ci seksu?
Rozumiem Cię chcesz korzystać z życia bawić się, poflirtować itp  ale lepiej nie pchać się w to bagienko tak myślę bo potem możesz mieć nieprzyjemności (...).

asiek0 napisał/a:

(...)Twoja sprawa, jak chcesz sie w to mieszać to też wiedz ze mogą wyniknąć z tego różne konsekwencje, gdzie jeszcze wyjdzie że ty jesteś tą złą, która mogła coś zniszczyć i cała wina pójdzie na Ciebie (...).

Może faktycznie macie racje... Znaczy, te odpowiedzi nie stanowią dla mnie odkrycia ameryki... Chyba będę musiała powalczyć z żądzą (kurde tongue), tylko wiecie... W miarę oporu napięcie rośnie i chyba jeszcze będę się tak bawiła z tym jakiś czas... Może jak tamta wróci to on spasuje i wtedy powróci wszystko do normalności... Ale ta adrenalinka działa super...

samotna~dusza napisał/a:

Zakręć się koło jakiegoś wolnego samca  Wyskocz w weekend na jakieś disco czy coś, poznawaj ludzi  Zapoluj

Łatwo mówić tongue... Takie wyjścia na "polowanie" jakoś zawsze kończą się nijako...

11

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Oj..

a za kilka miesięcy będziesz płakać "mój facet mnie zdradził jak on mógł?". Lubisz tą dziewczynę czy nie - odbij z szacunku do związku i uczucia między nimi. Facet to kawał drania, ale nie o nim mamy rozmawiać.

Generalnie tak: To już nigdy czysto koleżeńską znajomością nie będzie, chcesz czy nie status się zmienił, unikaj go do czasu powrotu jego panny, żeby Cię nie kusiło, a jak Ci brakuje wrażeń to kup wibrator, albo idz na dyskotekę i sobie kogoś wyrwij...

12

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Trentatre - szalej, podrywaj, wszystkie chwyty dozwolone, ale...na wolnych facetach. Tego sobie przekreśl grubą krechą i uznaj za element aseksualny. Wiem, że to trudne, ale jeśli okaże się niemożliwe - postaraj się unikać sytuacji, kiedy cokolwiek może się wydarzyć.

Kobieta chętna na niezobowiązujące znajomości ma większe grono wielbicieli niż Kleopatra... Więc jeśli Ci taki styl życia odpowiada - wykorzystaj to we właściwy sposób. Skutek "polowania" dużo bardziej cieszy, kiedy masz świadomość, że nie stoi za tym żadna skrzywdzona dziewczyna...

13

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

kurde, zastanawiałam się wczoraj wieczorem jak ja zachowałąbym się w tej sytuacji. i wyszło na to że zupełnie nie uznaje czegoś takiego jak solidarność jajników i chyba pomyślałabym sobie "głupia dziewczyna, nie potrafiła go sobie utrzymać, to niech się teraz nie dziwi że on lata na boki" i rwałabym gościa dalej bez skrupułów.

ale z drugiej strony - jestem teraz w przeszczęśliwym związku, i gdybym musiała postawić się w roli tej dziewczyny...

14

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

falka, dorzucę Ci pewien smaczek do Twojego obrazu sytuacji, wyobraź sobie, że się pokłóciłaś się ze swoim lubym o bardzo poważne sprawy, (Autorka nie opisuje czemu on się pokłócił ze swoją) takie które powodują, że masz prawo do focha.....i w tym momencie spotyka go laska, która w ramach przerwy między wiązniem się na, stałe chce złapać oddech i zaciągnąć jakiegoś milusińskiego między swoje nogi (ona pisała że nawet miała by ochotę na seks post nr 4) tak zupełnie dla sportu ... jak to napisałaś .... poradziłabyś --- rwij gościa bez skrupułów ......
piszę tak bo więcej miejsca w swe sytuacji poświęciłaś właśnie temu scenariuszowi.

Wracając do autorki - odpisująć na Twoje ponumerowane pytanie, sama sobie zaprzecza odp 1 zaprzecza odp 2 (no chyba że tutaj pisała o prądzie gdy stoją obok siebie, a nie to jak na siebie działają, a to przecieć właśnie serce - emocje)

Trentatre , zostaw tego gościa w spokoju, mało masz problemów, mało jest wolnych facetów, za którymi możesz się pouganiać dla sportu...?

15

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Pomyślałam o tym samym, co Dunkis... Że w przeszczęśliwym związku falki pojawia się maluteńki kryzysik. Facet idzie do baru pogadać z kumplami. Pojawia się "sportowa" laska i się do niego przystawia. Oczywiście falka nie ma nic przeciwko, bo przecież skoro nie umiała go przy sobie zatrzymać to ta dziewczyna nic złego nie robi...

Solidarność jajników... Ok, można nie mieć. Ale postawa falki przeczy też posiadaniu elementarnych zasad moralnych. Czy zajęty facet pojawiający się bez swojej dziewczyny (ew. zajęty facet, który pokłócił się ze swoją dziewczyną) automatycznie staje się zwierzyną łowną dla szukających przygód damskich wolnych strzelców?

16 Ostatnio edytowany przez falka (2010-08-12 15:22:26)

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

no niby tak. nie twierdzę, że zachowanie takie jest dobre/moralne/godne (niepotrzebne skreślić) i dlatego tak mi to zapadło w myśli. w tym momencie roztrząsam to, i na tę chwilę wyciągnięte przeze mnie wnioski (to że skoro facet daje, to trzeba brać) nie do końca mnie zadowalają. bardziej niepokoją.

poza tym - nigdzie nie napisałam że poradziłabym komuś innemu takie czy inne zachowanie. dawanie dobrych rad w tak delikatnej kwestii to zbyt duża odpowiedzialność.

kolejna sprawa - a co z tym gościem? to, że przechodzi kryzys w związku to powód, żeby nie oprzeć się podrywającej dziewczynie? tańczyć - ok, ale całować? nie zwalajmy całej winy na Trentatre, bo oczywistym jest, że zarówno jedno, jak i drugie nie jest święte. szczerze mówiąc ten typ faceta jest dla mnie poniżej jakiegokolwiek poziomu, i gdybym była na miejscu jego dziewczyny i dowiedziała się o czymś takim, to kopnęłabym go w 4 litery i tyle by mnie widział.

17

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Zachowanie tego faceta nijak właściwym nazwać nie można. Jednak wydaje się, że żałuje tej sytuacji i jednoznacznie określił swoje dalsze zamiary. Natomiast autorka wątku nadal rozmyśla czy by jakoś tego epizodu nie pociągnąć. A to już nie powinno mieć miejsca.

18

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Trentatre.
Przykro mi, ale nie usłyszysz ode mnie słów wsparcia...
Zrozumiałabym, gdyby targały tobą emocje, obudziły się jakieś uczucia, porywy serca, bla bla bla.
Ale ty, tak jak sama zauważyłaś, chcesz zaspokoić własne ego.
Co ty sobie chcesz udowodnić? Że możesz zdobyć każdego faceta? Pewnie możesz.
Bo "pierwsze primo" - jesteś pewna siebie, zapewne pełna wigoru, świadoma swych zalet.
Bo "drugie primo" wink - wbrew pozorom, faceta nie tak ciężko zdobyć... I wcale nie trzeba go molestować swą obecnością, wręcz odwrotnie.
Ale czemu chcesz iść po trupach? Nie uważasz, że nawet jeśli w ich związku jest źle - a tego na 100% nie wiesz! - to jest sprawa między nimi? To oni muszą to między sobą rozwiązać i nic ci do tego, sorry.
Ty nie jesteś "tą trzecią". Ty jesteś intruzem.
Przykro mi, jeśli jestem niemiła. Nie, nie jest mi przykro... Nie mam nic przeciwko tobie, wręcz odwrotnie, widzę, że jesteś inteligentną i świadomą siebie dziewczyną i za to cię cenię. Ale nie niszcz życia innych.
Czy wzięłaś pod uwagę, że "fochy" tej dziewczyny biorą się z jej miłości? Może ona go nie ignoruje, ale jest przez niego raniona i w ten sposób ucieka przed nieprzyjemnościami?
Zostaw ich samym sobie. Możesz zapolować na obcych facetów, czemu nie... W końcu życie to jedna wielka dżungkla, ale to jeszcze nie oznacza, że masz pożerać wszystko, co ci stanie na drodze.

19

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Dziękuję bardzo, że wykazaliście chęć dyskusji... Nie, nie uraziły mnie komentarze. Z jakiejś przyczyny postanowiłam tutaj napisać, (wspomniany "mętlik w głowie") i liczyłam się z komentarzami "anty", za które szczerze dziękuję bo dały do myślenia...
Co do całej sprawy, przespałam się z tematem raz jeszcze i od momentu napisania pierwszego posta stwierdziłam, że komentarze "nie rób tego" ku czemuś służą [!oklaski za odkrycie roku!]. OK!!!:) moje twarde postanowienie brzmi: DARUJĘ SOBIE. I nie będzie to trudne bo... Jak wspominałam, nie czuję nic do gościa. Po prostu, podoba mi się jego ciało - czysto fizyczny pociąg. Dlatego Dunkis - nie, nie zaprzeczam sobie smile. Wiem jak wygląda zakochanie i chemia mu towarzysząca. Tutaj było co innego (może wcześniej czegoś takiego nigdy nie odczułam, stąd moje zaciekawienie).

Mimo tego, temat poruszył kilka ciekawych kwestii. Zapewne wiele osób, które przeczytały mój post, wrzuciły mnie do "suczego" worka. Nie dziwię się... Patrząc z waszej perspektywy zrobiłabym to samo.
Tisha słusznie zauważyła, że To już nigdy czysto koleżeńską znajomością nie będzie, chcesz czy nie status się zmienił. I to prawda. Jeszcze do niedawna chłopak był dla mnie całkowicie aseksualny. Łamiąc pewną barierę odkryliśmy (logicznie), że on jest mężczyzną a ja kobietą. Może wpłynęliśmy na inne wody i to było ciekawe (no cóż, nowości zawsze fascynują).

falka napisał/a:

kurde, zastanawiałam się wczoraj wieczorem jak ja zachowałąbym się w tej sytuacji. i wyszło na to że zupełnie nie uznaje czegoś takiego jak solidarność jajników i chyba pomyślałabym sobie "głupia dziewczyna, nie potrafiła go sobie utrzymać, to niech się teraz nie dziwi że on lata na boki" i rwałabym gościa dalej bez skrupułów.
ale z drugiej strony - jestem teraz w przeszczęśliwym związku, i gdybym musiała postawić się w roli tej dziewczyny...

pollyanna napisał/a:

Ale czemu chcesz iść po trupach? Nie uważasz, że nawet jeśli w ich związku jest źle - a tego na 100% nie wiesz! - to jest sprawa między nimi? To oni muszą to między sobą rozwiązać i nic ci do tego, sorry.
Ty nie jesteś "tą trzecią". Ty jesteś intruzem.
(...)
Czy wzięłaś pod uwagę, że "fochy" tej dziewczyny biorą się z jej miłości? Może ona go nie ignoruje, ale jest przez niego raniona i w ten sposób ucieka przed nieprzyjemnościami?

smile W jednym z moich wcześniejszych związków chłopak w pewnym sensie mnie zdradził. "W pewnym sensie", bo nie wiem do czego doszło między nią a nim. Faktem jest, że po rozstaniu ze mną szybko się zszedł z tamtą.
A mechanizm był podobny. Ze mną nawet nie tyle, że się strasznie kłócił, co zaczynał odkrywać coraz więcej minusów związku. To dotyczyło naszych charakterów, innych zainteresowań. Mój scenariusz wygląda tak, że w momencie kiedy było mu trudno ze mną, podleciała jedna, co znalazła wspólny język i zaczęła go "pocieszać". Pocieszycielka z czasem "rosła" w jego oczach. Mnie zostawił z premedytacją, a ja cierpiałam. Teraz ktoś mi powie: "idiotko! I jeszcze się zastanawiasz jakie mogą być konsekwencje???"... A ja odpowiem, że mam w głębokim poważaniu "solidarność jajników" i zaczynam wierzyć w prawo dżungli... Niestety! Nie nazwę tego, że uczciwość nie popłaca... Ale uważam, że każdy ma też mózg. Ja, jako osoba wolna, nie mam skrupułów... I sorry, ale nie czuję się Matką Teresą żeby podczas imprez "badać" czy któryś ma dziewczynę czy nie żeby czasem nie skrzywdzić biednej dzierlatki, która z dobroci serca pozwoliła swojemu facetowi wyjść na imprezę, lub ma kryzys (ZAZNACZAM, że pomijam już mój przypadek i kolegi, tutaj było jasne).
Facet mi się podoba: podchodzę. I teraz, albo pomyśli głową, albo czym innym... Jego sprawa, jego problem. Ja jestem wolna, robię co chcę.
Przepraszam, że może spłyciłam to strasznie. Nie mówię oczywiście, że mam ochotę rzucać się na każdego z propozycją seksu. Ale chodzi mi o pewien mechanizm. Jeżeli poznam miłego gościa, w tańcu będzie nam fajnie a w pewnym momencie zrobi się gorąco... To nie stanę jak słup soli pytając się "przepraszam, czy masz dziewczynę? I czy to co robimy uważasz za etyczne?" Pffffff...

A wracając do kolegi. Jak mówiłam, ok, daruję sobie. Ale mimo tego uważam, że wciąż jest problem. Spotykać się w towarzystwie będziemy. Ja prowokować nie mam zamiaru, korzystać z okazji też... Ale pewne bariery zostały złamane... I chociaż formalnie związku nie rozwaliłam... Dociera do mnie, że na pewnej płaszczyźnie to zrobiłam...

20

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

reasumując pół żartem pół serio - najlepiej byłoby, gdyby facetom na czole wyświetlał się status "wolny" bądź "zajęty". oszczędziłoby to wielu nieporozumień, o których pisze Trentatre.
albo wystarczyłoby, gdyby osoby będące w związkach (nawet tych w momentach kryzysowych) zachowywały się tak, jak powinny z racji bycia w związku. myślenie głową nie boli.

(Trentatre - gratuluje decyzji, myślę, że oszczędzi Ci ona wielu nieprzyjemności, a że jesteś fantastyczną dziewczyną to pewnie prędko poznasz kogoś super, czy to kandydata na spędzenie razem życia bądź tylko jednej nocy wink )

21

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Trentatre, nie sądze, żeby zbyt wiele postów pojawiło się po poniżej Twojej wypowiedzi. Mnie --- ręce opadły. Jednak podejmę rękawicę. Zgadzam się z Tobą, choć dużo napisałaś, to strasznie spłyciłaś temat. Masz prawo myśleć w ten sposób ale to nie znaczy, że nie masz prawa rozszerzać swojego spojrzenia, w czym chciałbym Ci pomóc, zatem do dzieła - Czy naprawdę uważasz, że to tak wiele kosztuje zapytać się faceta w tańcu czy jest singlem?

Podam Ci scenariusz, kótry może da Ci powód do tego byś to przemyślała:

gibasz się na parapecie z jakimś lolkiem, wychodzi akcja, idziecie na całego, do chemii i adrenalinie dochodzi coś jeszcze -  olśnienie -  to ten. Strzała amora. A on - spadaj dziunia mam już laske, trochę sie pobrzdękaliśmy, ale to przejściowe, a  Ty - to tylko fizyka, jednorazowy tapczanik. Więcej się nie widzimy, Odbijam.

Za mało? To odwróć sytuację:
Twój lolek ustrzelił panienkę, dlatego, w pewnym momencie zrobiło się gorąco....ale z Toba przecież łączy Cię miłość, więc tamto nic nie znaczy.

Trzeba do tego jeszcze konemtarz? Wiem że uprościłe, ale chyba się nie gniewasz, że nie rozpatruję każdej możliwej alternatywy zachowania wymienionych układów damsko - męskich w końcu to tylko sport.

22

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

33,
przede wszystkim nikt ci nie każe pytać każdego faceta, czy jest wolny... Po prostu miałoby wystarczyć, że nie wiesz na pewno, że jest zajęty. Innymi słowy - jeśli nie wiesz, że ma dziewczynę, jest do upolowania tongue I to od niego zależy, czy - jeśli jest zajęty - powie ci o tym. No stress.
"Ja jestem wolna, robię co chcę." - i proszę bardzo, o to w tej zabawie chodzi wink Jeśli facet się nie przyzna, że w ciepłych pieleszach kobita na niego czeka, to już inna bajka. Wtedy możesz założyć post "Spotkałam fantastycznego faceta, zauroczył mnie, ale nie przyznał się, że ma dziewczynę... Poradźcie, co mam robić!". Dobra, to był żart nie na miejscu...
Szalej, podrywaj, daj się ponieść hormonom i chemii. Ale daj dorosnąć tym facetom, na których tu psioczymy... Żądamy od nich, żeby stawiali czoła problemom i nauczyli się je rozwiązywać, więc nie utrudniaj im tego tongue
Poza tym - powodzenia. Co jak co, ale wierzę, że znajdziesz mnóstwo samców alfa, którzy z radością przystąpią na reguły gry wink
I nie pisz o "suczym" worku. Nie oceniamy ciebie jako osoby, ale konkretną sytuację.

23 Ostatnio edytowany przez Szczypta_cukru (2010-08-13 12:30:59)

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

a dla mnie dziwny jest fakt, że kobieta spotyka się z zupełnie inna krytyką niż facet

w tej samej sytuacji inne samce mówiłyby.. tak trzymaj stary.. powodzenia itp (gdybyśmy mieli do czynienia z męskim forum).. natomiast kobieta musi się od razu zastanawiać co jeśli ma dziewczynę, co jeśli się zakocham itp

są różni faceci i różne osobowości.. jeśli któraś kobieta chce takiego systemu jak seks dla sportu to ma moje 100% poparcie.. przecież nie każda z nas musi być wrażliwa, uczuciowa, nad wyraz empatyczna.. możemy mieć "męskie" mózgi.. na tym polega wolność chyba

żaden facet idąc z jakąś laską do łóżka raczej się nie zastanawia czy przypadkiem nie krzywdzi innego faceta z którym ta panienka może być (ale nie musi) aktualnie w związku...

24

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Z moich obserwacji wynika, że większość mężczyzn woli wolne dziewczyny. Z obserwacji na forum wynika, że wiele kobiet uważa, że wolny czy zajęty - żadna różnica...

Seks dla sportu - jak najbardziej ok. Nie musimy się zastanawiać, czy facet, który nam się spodobał jest wolny czy zajęty. Należy wierzyć, że jeśli ma dziewczynę - nie będzie brał udziału w jednoznacznym flircie. Natomiast facet w rozpatrywanej w tym wątku sytuacji jasno powiedział, że dziewczynę ma i że nie chce tej chwili zapomnienia powtarzać. I powinno się to uszanować. Bo wobec takiego komunikatu dalsze zabiegi w stosunku do tego faceta są niszczeniem cudzego związku.

Tym bardziej, że autorka nie mówi o żadnym związku emocjonalnym z tym mężczyzną. Skoro to ma być zwykły sport to obiektów sportowych po świecie chodzi mnóstwo. Wolnych.

25 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-13 14:38:02)

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!
vinnga napisał/a:

Z moich obserwacji wynika, że większość mężczyzn woli wolne dziewczyny. Z obserwacji na forum wynika, że wiele kobiet uważa, że wolny czy zajęty - żadna różnica...
...
Tym bardziej, że autorka nie mówi o żadnym związku emocjonalnym z tym mężczyzną. Skoro to ma być zwykły sport to obiektów sportowych po świecie chodzi mnóstwo. Wolnych.

Tak tak tak, z wszytkim tym się zgadzam, ale mam ciągle wrażenie, że pobłażacie autorce, ona nie tylko napisała że nie ma mowy o emocjach, ale w dodatku ona doskonale wiedziała, że ten facet jest w związku!
Skąd ona wiedziała o takich szczegółąch o których pisała, o relachach jego i jego panny?
Określienie - to jest tylko mój dobry kolega --- ludzie, DOBREMU koledze wywija się taki numer? A może to był taki gest koleżeński, by go pocieszyć.  Boshe świat stanął na głowie.

Trentatre może chcesz zostać koleżanką mojego kolegi, co ?

Mało było tu tematów, gdzie czytaliśmy że ---- pomóżcie, bo moja przyjaciółka, której się zwierzałam zaciągneła mojego chłopa do łóżka. Wykorzystywała wszystkie otrzymywane informacje by go zdobyć.

Dziewczyny może przesadziłem, proszę o wybaczenie autorkę, ale zdaj że sobie proszę sprawę, że może właśnie przyczyniłaś się do rozbicia związku. Że jeżeli kiedyś to wyjdzie, z jego albo Twojej strony ta sprawa, albo ktoś was widział - okaże się dramatem czyiś uczuć, tylko dlatego, że Ci się zrobiło gorąco. Nie jesteś ofiarą, on także , obydwoje myślicie, bierzecie za to odpowiedzialność wspólnie. Ale przez to jest to wasza wspólna zasługa i wina. A to że wydajesz się pewną kobietą, która wyrywa na parkiecie facetów, działa na Twoją niekorzyść, bo świadoma tego zadziałałaś.

26

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

a ja ją rozumiem:) facetów tez można zaliczać nie tylko kobiety:P nie każdy przygodny seks się musi kończyć związkiem.. nie każdy chce związku i ja to szanuje:) powiem więcej.. dlaczego to, że wyrywa facetów na parkiecie jest takie złe? niech sobie wyrywa.. ja uważam, że odważnym jest się do tego przyznać.. bo my kobiety musimy być uczuciowe i emocjonalne.... kłamstwo

do rozbicia związku jeśli już przyczynił się ten "kolega".. ale zaraz zaraz... ona mu wywinęła numer? czy sam go sobie wywinął? jej winą jest że faceci myślą ptakiem albo w jego imieniu? wiedziała o tych relacjach zapewne od niego...

ja uważam, że każdy powinien pilnować własnej d...:D i to się JEGO w tej sytuacji tyczy nawet bardziej skoro tak mocno kocha swoją laskę... czy go nie było tam jak się lizał? nie wiem.. ktoś go zmusił.. nie daj boże ta "wredna" kobieta go zmanipulowała? no proszę Cię .. to jest trochę słaby argument...

27

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

abstrahując od tej konkretnej sytuacji, która została już zakończona mocnym "odpuszczam sobie",a przechodząc na bardziej abstrakcyjny poziom dyskusji:

chyba coś mi się wydaje, że zaczynamy traktować tego chłopaka jako bezbronne, bezwolnego i całkowicie pozbawionego możliwości działania chłopczyka, a autorkę tematu - jak harpię, która rzuca się na Bogu ducha winnego gościa.

do tego omijane jest jedno postawowe słówko: odpowiedzialność. i nie w stosunku do Trentatre, a do tego właśnie kolegi. sory bardzo, ale po facecie, który jest 2 lata w związku spodziewałabym się bardziej przyzwoitego zachowania, a słowa typu: "Twój lolek ustrzelił panienkę, dlatego, w pewnym momencie zrobiło się gorąco....ale z Toba przecież łączy Cię miłość, więc tamto nic nie znaczy" (Dunkis) - to dla mnie nic innego jak tylko zaprzeczenie elementarnej zasadzie wierności w związku.
a logicznie myśląc skoro zaprzeczasz drogi D. tej zasadzie, to w nie ma o co się awanturować bo w takiej sytuacji zjawisko zdrady nie istnieje.

z góry przepraszam za ostre słowa, ale jak dla mnie to nie T. wywinęła numer koledze, tylko kolega się zwyczajnie puścił - jeśli jej nie byłoby w okolicy, to (bardzo prawdopodobnie) zrobiłby to i tak. żeby zachować się w dany sposób potrzebne jest najpierw przyzwolenie, które rodzi się w głowie delikwenta.

ps.
pollyanna, skąd pomysł, że "fochy" biorą się z miłości? zawsze myślałam że z miłości rodzi się szczera rozmowa...

28

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Dunkisie, oboje spłyciliśmy sytuację, to fakt, ale obawiam się, że Twoją wypowiedzią wsadziłeś mnie siłą w dżinsową spódniczkę typu mini, na głowę założyłeś blond-białą perukę i wcisnąłeś w białe kozaczki, doklejając mi na klej kropelka 10 cm tipsy tongue.
Możesz wierzyć lub nie, potraktować to co napiszę z ironicznym uśmiechem: Nie mam w zwyczaju "gibania się", i "wicia" z BYLE "lolkami" tylko po to, aby się wić. Aby mieć koleżankom co opowiadać. Nawet jak nieświadomie wyrywam (w 99% to faceci podchodzą), nawet jeśli jestem pod wpływem alkoholu i nawet gdy nie mam ochoty na rozmowę dotyczącą problemów egzystencjalnych i związkowych, to jednak trochę trwa zanim cokolwiek się stanie. Nie rzucam się z jęzorem na faceta. Do pocałunków dochodzi z obydwu stron, bo obydwie strony tego chcą (jeden nawet zapytał się mnie "czy nie miałabym nic przeciwko").

Co do "olśnienia" - pomimo młodego wieku parę niefajnych akcji przeżyłam i wiem, że do naiwnych nie należę jeśli chodzi o zakochiwanie się. Byle ładna buzia mnie nie zadowoli, byle komplemencik nie zrobi na mnie wrażenia aby zaczęły mi bić dzwony w głowie. Byłam do tej pory "na poważnie" z dwoma lolkami po dwa lata z każdym tongue. Opisałam, że jeden chyba/może mnie zdradził, z drugim, rozstałam się z innego powodu, nie związanego ze zdradą/wypaleniem w uczuciach. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć - byłam uczciwa wobec ich. Tak, zależało mi, tak, kochałam. Jakbym zareagowała jakby mój lolek "ustrzelił panienkę" na moich oczach? Cóż, moja duma mówi, że kopnęłabym go w tyłek. Ale nigdy nie miałam nawet namiastki takiej sytuacji, bo ja nie żebrzę o uwagę. I ci, którzy byli u mojego boku, na imprezach skupieni byli zawsze na mnie. A samotne imprezy? Samotnych imprez nie było! Wyznawaliśmy zasadę "jak zabawa, to razem". Związki się rozpadły, bo z różnych przyczyn musiały, ale przyczyną nie była "imprezowa zdrada".

Nie martw się, nie będę zaśmiecała tego forum tematami o których mówiłeś. U mnie jest krótka piłka w tych sprawach.

Pollyanno błagam:

pollyanna napisał/a:

(...) Ale daj dorosnąć tym facetom, na których tu psioczymy... Żądamy od nich, żeby stawiali czoła problemom i nauczyli się je rozwiązywać, więc nie utrudniaj im tego tongue (...)

... Znaczy wy jesteście partnerkami: hobbystycznymi cierpiętnicami/szanującymi się kobietami... czy mamami? hmm

Wracając do sytuacji z kolegą. Jak słusznie jedna z kobietek zasugerowała - zwierzał mi się z jego problemów, a ja mówiłam: "jak to prawdziwa miłość, to przejdzie ciężka próbę i przetrwa, jak się posypie, to znaczy, że może nie czas na nią". Jaki jest mój stosunek do jego panienki? Cóż, nie sądzę, że mam prawo ją oceniać we wszystkich aspektach... Z resztą, jak dziewczyna ma problem to jej w tym głowa aby go rozwiązać, a nie od niego uciekać, izolując się i wyłączając telefon na nieliczyłamiledni. Pominę żałosne posty, jakie umieszczała na jednym z portali społecznościowych podkreślając tajemniczo jak ona się świetnie bawi, i ilu przystojniaków kręci się na wakacjach. Ojej, brawa dla niej, chciała wzbudzić zazdrość, sprawić aby jej książę się ocknął i popędził na swym rumaku, z bukietem kwiatów w jej objęcia, przepraszając za jej fochy. Otóż, książę tak nie zareagował. Aż tak chłopak głupi nie jest... Starając się patrzeć z jego perspektywy mam wrażenie, że wziął ją na dystans. Tak! Mężczyźni też swój honor miewają!

Ja wychodzę z założenia, że żadna z nas chodzącym cudem nie jest. Jak facet jest ogólnie ok, to trzeba o niego dbać i szanować. W przeciwnym razie, uciekając się do gierek w "kto jest lepszy" facet zacznie zdradzać itp.

Akurat idąc z naszą grupą na imprezę nie zakładałam, że wbiję w niego szpony i wygryzę język. Nie myślałam o niej. I pomimo tego, co napisałam powyżej, nie siedziałam mu na kolanach przekabacając jaka to ona jest "be". Poszłam się bawić a nie robić za psychologa. Nie było wcale rozmowy na jej temat. Był taniec, doszło do pocałunku. Co się dzieje w jego głowie musi sam rozwiązać. Rozmawialiśmy, potraktowaliśmy sytuację z uśmiechem, on stwierdził, że więcej sobie na to nie pozwoli... ... ... ...

Tak, to smutne, że to kobieta jest złem całego świata. Burki, to jednak super wynalazek, prawda?

(SORRY za mega długi post)

29

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Trentatre jesteś wolna masz prawo do zabawy i nie pozwól go sobie odebrać:)
nie ma najmniejszej przesłanki abyś miała teraz czuć się winna za całe społeczeństwo.. a już w ogóle za czyny własnego kolegi

ze mnie żadna matka polka, sporadycznie tylko cierpiętnica (jak mnie ktoś zrani), nikt nie powiedział, że życie to sielanka.. ale można sobie nie mnożyć problemów i nie obwiniać się za grzechy całego świata

ja też odwaliłam ostrzejszą akcję z kumplem z tą różnicą, że jest wolny...a burki nigdy nie założę:D nie chcę być tylko oczami:D mam też śliczny uśmiech, świetne włosy i kilka innych mega walorów:D

30

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!
Szczypta_cukru napisał/a:

...facetów tez można zaliczać nie tylko kobiety:P nie każdy przygodny seks się musi kończyć związkiem.. nie każdy chce związku i ja to szanuje:)

jasne że można, ale czy koniecznie facetów, o których sie wie  że są w związku? dla mnie to już prowokacja...w tym przypadku pełna premedytacja

Szczypta_cukru napisał/a:

bo my kobiety musimy być uczuciowe i emocjonalne.... kłamstwo

chcieć nie znaczy móc,
oczywiście, kobiety nie muszą być uczuciowe i emocjonale kobiety, co nie zmienia faktu, że takie są.

Szczypta_cukru napisał/a:

do rozbicia związku jeśli już przyczynił się ten "kolega".. ale zaraz zaraz... ona mu wywinęła numer? czy sam go sobie wywinął? jej winą jest że faceci myślą ptakiem albo w jego imieniu? wiedziała o tych relacjach zapewne od niego...

prowokacja nie jest naganna?
to że on zacząć myśleć ptakiem, nie wyklucza tegoż ona myślała swoją foczką.

falka napisał/a:

...chyba coś mi się wydaje, że zaczynamy traktować tego chłopaka jako bezbronne, bezwolnego i całkowicie pozbawionego możliwości działania chłopczyka, a autorkę tematu - jak harpię, która rzuca się na Bogu ducha winnego gościa.

Falka, zapamiętam to i wiedz, że wypomnę, gdy będziemy rozmawiać gdzieś, kiedyś o lasce która zostanie wykorzystana przez faceta.

Trentatre napisał/a:

zwierzał mi się z jego problemów, a ja mówiłam: "jak to prawdziwa miłość, to przejdzie ciężka próbę i przetrwa, jak się posypie, to znaczy, że może nie czas na nią".

później napisałaś...

Trentatre napisał/a:

Nie było wcale rozmowy na jej temat

- a jego miłość to nie ona, ciążką próbę przechodzi on - czy związek - którego ona jest częścią?

przydałoby się dodać... i nadstawiłam swoja foczke, by sprawdzić jak silny jest jego związek....

- nie zakładałam, że wbiję w niego szpony i wygryzę język
- Poszłam się bawić a nie robić za psychologa
- Co się dzieje w jego głowie musi sam rozwiązać

Wcześniej przecież już napisałem - że jest tu szereg tematów kobiet które właśniecierpią, bo znajdują się takie czy nie inne pocieszycielki. Nie wiem , może to jest podniecające dla kobiet dowiedzieć się jak to facet w związku ma źle, posłuchać i pocieszyć co, moze to przyprawia o większe swędzenie co?

A propo całego nieszczęścia na świecie o którym napisałaś w swoim ostatnim zdaniu.
Anne Louise Germaine de Stael - Holstein
Jaka jestem szczęśliwa, że nie urodziłam się mężczyzną, bo gdyby tak się stało, musiałabym poślubić kobietę.

31 Ostatnio edytowany przez Szczypta_cukru (2010-08-16 20:06:05)

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

zaraz zaraz... czy ona była w związku? to on zawiódł swoje dziewczynę i samego siebie... nawet jeśli ona myślała foczką to miała do tego prawo.. on w tej sytuacji nie miał prawa myśleć ptakiem... to jest ta zasadnicza różnica,,, myślę, że kluczowa:)

prowokacja nie jest naganna,,, prowokacja jest częścią flirtu.. a to, że on miał problem z opanowaniem siebie trudno.. ona mogła sobie pozwolić na to, żeby ich nie opanowywac.. on nie

nigdy nie obwiniam kobiety (tej trzeciej) ale faceta.. przecież ta nie z nią jestem w związku i nie od niej oczekuję wierności

i jeszcze a propos kobiet.. nie wszystkie jestesmy emocjonalne.. mam mnóstwo koleżanek, które maja bardzo "męskie" podejście do rzeczywistości

32 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-17 08:21:33)

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Szczypta _cukru mamy widać odmienne zdanie na ten temat. Szanują Twój punkt widzenia, rozumiem go, ale się z nim nie zgadzam.
W każdym razie nie życzę Tobie, ani Twoim koleżankom, które są pozbawione emocji, by ich partner trafił kiedykolwiek na kobietę, która po odkryciu czułego miejsca Waszego związku, wykorzysta to i postanowi sprowokować Waszych partnerów flirtując z nimi, dla swojej zachcianki. Przecież singielce też się należy kawałek z Waszego Tortu. Pomijam przy tym efekt foczego podrywu i tego co kobieta potrafi zrobić i jak prowokować, by dopiąć celu, przecież ona nie musi się liczyć z konsekwencjami, w końcu ... to jest ta zasadnicza różnica,,, myślę, że kluczowa smile

33 Ostatnio edytowany przez Szczypta_cukru (2010-08-17 10:43:43)

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

No mnie mój facet zdradził.. ale NIGDY nie miałam pretensji do tej laski... nic do niej nie mam i nie uważam, że to ona zrobiła mi coś złego:) co więcej mogę jej tylko podziękować bo otworzyła mi oczy i pokazała na jakiego kochanego i wiernego typka trafiłam:D taka jest prawda... nigdy jej o nic nie obwiniałam.. nie ona mi go zabrała tylko on się sam zabrał... więc baj baj

każdy ma czułe punkty.. sztuka polega na tym, żeby odpowiadać za swoje życie i  za własne deklarację.. a będąc z kimś w związku deklaruje sie wierność...a nie obwiniać wszystkich dookoła za własne słabości.. "bo przecież ta zła kobieta uderzyła w mój czuły punkt" LITOŚCI:)

Dunkis bierzmy odpowiedzialność każdy za siebie... i nie zwalajmy jej na osoby trzecie... ja uwielbiam flirtować i nie uważam, że to jest coś złego

co do moich koleżanek... myslę, że niejedna z nich wyjdzie na tym lepiej niż rozhisteryzowane panienki:P bo po prostu znają poczucie własnej wartości i cieszą się byciem same ze sobą.. nie potrzebują faceta aby czuć się wyśmienicie we własnej skórze.. a ja próbuje się tego od nich uczyć:)

34

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Gdy byłem przy trzecim akapicie miałem juz ułożoną odpowiedź dość krótką i zwięzła. Że my nie tylko mamy odmienne zdanie, ale my zupełnie nie rozumiemy i miałem na tym porzestać, ale po przeczytaniu ostaniego akapitu zrozumiałem dlaczego, tak jest:

Szczypta_cukru napisał/a:

.. ale NIGDY nie miałam pretensji do tej laski... nic do niej nie mam i nie uważam, że to ona zrobiła mi coś złego:) co więcej mogę jej tylko podziękować bo otworzyła mi oczy i ...

ktoś kto kocha potrafi wybaczyć, ty nie kochałaś

Szczypta_cukru napisał/a:

każdy ma czułe punkty.. ...własne słabości.. "bo przecież ta zła kobieta uderzyła w mój czuły punkt" LITOŚCI:)

własnie dlatego słaby punkt nazywa się słabym punktem, bo łatwo go wykorzystać

Szczypta_cukru napisał/a:

... ja uwielbiam flirtować i nie uważam, że to jest coś złego

tu nastał początek zrozumienia

Szczypta_cukru napisał/a:

nie potrzebują faceta aby czuć się wyśmienicie we własnej skórze.. a ja próbuje się tego od nich uczyć:)

...a tu zrozumiałem już wszystko.
Jesteś podobnie jak autorka tematu, osobą która wykorzystuje innych do własnych celów, bawiąc się przy tym doskonale.

35

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

buahahaha.. jaka wnikliwa analiza..

myślę, że przy drugiej zdradzie i paru innych niecnych występkach łącznie z używaniem przemocy wybaczanie i miłość się kończy:) mimo wszystko i bezinteresownie kocha sie tylko własne dzieci:) a nie facecików, którzy Tobą pomiatają:)

słabe punkty to nasze słabsze strony.. co nie zmienia faktu, ze słaby jest to argument jeśli chcesz się tłumaczyć komukolwiek z tego dlaczego go skrzywdziłeś "słuchaj kochanie, zdradziłem Cię ale koleżanka wykorzystała mój słaby punkt.. to jej wina.. idź na nią nawrzeszczeć" ... dla mnie to jest postawa godna 15-latka( dostałem dwa bo pani od biologii mnie nie lubi, nie dlatego, że wolałem grac w piłkę i się nie nauczyłem), jesteśmy dorośli więc i bądźmy odpowiedzialni.. i nie tłumaczmy naszych błędów słabościami bo to marne jest...

co do reszty.. myślę, że nie znasz mnie na tyle aby móc wysnuć takie wnioski.. poza tym.. fakt iż ktoś jest pewny siebie, zna swoją wartość i nie potrzebuje do tego tuzina facetów, którzy by ten fakt potwierdzili.. nie świadczy o tym, że ta osoba jest zła do szpiku kości i wykorzystuje ludzi.. to się ma do siebie jak piernik do wiatraka

gdyby kobiety były bardziej pewne siebie to nie pozwoliłyby sobie na wiele zachowań (jakich doświadczają od facetów) tylko dawno pokazałyby im drzwi... i byłyby szczęśliwsze...

dlaczego mam być wieczną męczennicą? dlaczego zdrowy egoizm jest szykanowany? ... trochę tolerancji...

36

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!
Szczypta_cukru napisał/a:

dlaczego zdrowy egoizm jest szykanowany?

ZDROWY egoizm nie jest szykanowany.
Ale co w powyższej sytuacji uznajesz za zdrowe?
Nie analizujmy tutaj zachowań tego faceta, bo to zupełnie inna bajka.
To, że ktoś korzystając ze słabości kogoś innego chce uszczknąć trochę tortu dla siebie, jest faktycznie egoizmem. Ale niezbyt zdrowym.

37

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Za zdrowe uważam to, że dwoje DOROSŁYCH ludzi zachowało się tak a nie inaczej... przy czym:

nie analizuję tylko jego... ale uważam, że autorka nie ponosi win za jego błędy... każdy jest przecież kowalem własnego losu nieprawdaż? gdyby ona miała faceta.. nie wiem zdradziła go w ten sposób byłaby to zupełnie inna historia.. bo ona w tym momencie w stosunku do kogoś komu obiecała wierność byłaby nieuczciwa.. ale jest SINGLEM

poza tym ona sama napisała... że tak po prostu wyszło.. nikt nie knuł intrygi przez nie wiem kilka miesięcy.. i nie zastanawiał się jak tu teraz wykorzystać moment.. dlaczego ona ma siebie obwiniać za cudze błędy? przecież ona chyba nawet za dobrze nie zna tamtej laski... więc dlaczego ma być w stosunku do niej lojalna? skoro jest to dla niej obca osoba?

38

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Miałam odpowiedzieć bardziej wnikliwie, zastosować metodę Dunkisa, po cytować, połapać za słówka i wyciągać własne wnioski, ale zrezygnowałam, jak przeczytałam posty Szczypty_cukru, ponieważ w 100% oddała to, co myślę.

Tak pół żartem, pół serio: podobno na świecie jest więcej kobiet niż mężczyzn. Podobno spora część zostanie bez swojego samca smile. Abstrahując od mojej sytuacji z kolegą:

Tak jak Szczypta_cukru, również przez swoje przeszłam i również otworzyło mi oczy na mojego ex. Może ta dziewczyna zrobiła mi przysługę? Odbijając go zdjęła ze mnie ciężar. Może akurat uratowała mnie przed nieszczęściem? Może ja ciągnęłabym coś na siłę (no bo rozstanie tak booooli) i tym sposobem uczyniłabym dwie osoby nieszczęśliwymi? Mnie i jego?! A tak przynajmniej wiem, że teraz jest szczęśliwy... A może czasami Dunkisie miłość miewa różne aspekty i pozwolić komuś na szczęście, pozwolić odejść jest pewną formą miłości, pragnienia dobra dla drugiej osoby, pomimo krzywd jakie wyrządziła?

A wracając do całokształtu rozmowy. Mnie w domu uczono, że swoje słabości trzeba zwalczać. Właśnie ze słabości biorą się nałogi. Człowiek musi nad sobą panować, szczególnie w sytuacjach gdy zobowiązał się do czegoś.

Jeżeli mam kogoś, twierdzę, że kocham: NIE ZDRADZAM!
Jeżeli mając kogoś, pomimo tego to robię... To znaczy, że coś jest ze mną nie tak. I trzeba zadać sobie pytanie dlaczego to robię i czy to, co czuję można nazwać górnolotnie miłością! I czy jestem GOTOWA ABY KOGOŚ KOCHAĆ!

Widzę, że często osoby które się z kimś nie zgadzają, zamiast przeczytać tekst ze zrozumieniem, bazują się na wybiórczych stwierdzeniach, żeby potem wygłosić mowę. A ja pokreśliłam. I ja i on tego chcieliśmy w tamtym momencie. Nie mam wyrzutów sumienia. Egoistycznie? Być może... A on się nie zachował egoistycznie? Jeszcze bardziej!

Ale wg. kodeksu tego forum (biorąc pod uwagę ile zranionych dusz tutaj jest), powinnam zasłonić mu nonszalancko usta w trakcie tańca i powiedzieć: "Nie mogę tego uczynić, jam Ci Matka Teresa, Twe sumienie, które zabrania czegokolwiek ze mną"... Tak, to by było mega etyczne, zachowałabym się godnie, oparła pokusie i to by wam zaimponowało.

ALE które z was z ręka na sercu, przysięgając na wszystko co mu bliskie, dałoby sobie gwarancje że by tak postąpiło??? Powiem wam, ŻADNE! Bo w życiu stykamy się z różnymi sytuacjami i przypadkami, i czasami wydaje nam się coś pewne na 100%, SCHEMATYCZNE, a nigdy do końca nie jest! Jak to powiedziała moja koleżanka: "Gdybym dała sobie odciąć z miłości jakąś część ciała na dowód wiary w moją miłość i jego, to dzisiaj byłabym inwalidą, tylu ich było..."

Ale cóż. Cokolwiek się nie napiszę będę tą harpią ze swędzącą foką smile. Natomiast zaskoczyłam się, że wiele osób uwielbia żyć złudzeniami. Czytając różne posty na tym forum, różne wątki, stwierdziłam z żalem, że pal licho faceta. To dziewczyny się nie szanują. Facet odchodzi, zdradza, a one są w stanie zrobić wszystko aby wrócił, łącznie z całowaniem stóp, z poniżaniem się. I zamiast kopnąć typka w tyłek będą namolne, będą obwiniały wszystkie kobiety dookoła (które pojawiły się w ramach pocieszycielek) a nigdy nie spojrzą na siebie, bo będą zręcznie wycierały sobie za każdym razem gębę stwierdzeniem "kocham goooo" i "cierpięeee"...

A kiedy pojawi się taka jak ja, zaczynają atakować chcąc ochronić swojego boskiego chłopaka. Tego, jedynego "CO JEST CAŁYM ICH ŚWIATEM"...
Tylko nie pomyślą, że jak facet ma zdradzić, to zdradzi! Ach i przypominam, że bycie partnerką NIE RÓWNA się bycie mamą... A jeśli chcecie być opiekuńczymi mamami, chronić ich, to nie dziwcie się, że facet zachowuje się później jak świnia. Faceci mam nie lubią.

39

Odp: ... Bo teraz chcę podrywać!

Kobiety tak boją się samotności, że często są gotowe walczyć za tych "BOSKICH CUDOWNYCH FACETÓW", którzy je zdradzili...poniżali itp... zważywszy, ze w tej sytuacji poza facetem brała udział tylko jedna osoba "TA ZŁA KOBIETA" to całą winę zwalają na nią mówiąc, że ona go zmanipulowała, ze powinna się pilnować, że niemal go zmusiła..

a faceci robią się jeszcze gorsi podchwytując ta teorię... że oni przecież są TYLKO facetami i żadne zasady ich nie obowiązują.. i to wszystko wina tych wyuzdanych kobiet:D

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ... Bo teraz chcę podrywać!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024