Witam,
Chciałam zasięgnąć waszej rady, bo znalazłam się sama z pewnym problemem. Boje się komukolwiek o tym powiedzieć a tutaj jestem anonimowa...
Powiem natychmiast, że czytałam różne wątki na tym forum dotyczące trójkątów... Mój problem w zasadzie jest niczym, w porównaniu do innych historii... Ale JEST, dotyczy mnie i chyba zaczynam się już na starcie lekko w nim gubić. Ale do rzeczy.
Niedawno skończyłam kolejny, dwu letni związek w moim życiu. Stwierdziłam, że dobrze by było zrobić sobie przerwę przed kolejnymi i w końcu poszaleć, pobawić się, poromansować.
Stało się, że wraz ze znajomymi wyskoczyliśmy do klubu, a wśród nas był mój dobry kolega, którego znam od wiek wieków i który właśnie przechodził kryzys w swoim 4 letnim związku. Jego dziewczyny nie było, wyjechała na wakacje z rodzicami zostawiając go samego i wyłączając telefon w ramach focha.
No i domyślacie się co nastąpiło. Był taniec, było trochę alkoholu (o dziwo nie aż tak dużo aby być pijanym) i w końcu, w całym tym ogniu zaczęliśmy się całować (nasi znajomi tego nie widzieli). KLASYK można by tak powiedzieć.
Po tej imprezie (która odbyła się ok. dwóch tygodni temu) mieliśmy okazję do rozmowy na osobności. Wspominaliśmy, że było fajnie ALE to był pierwszy i ostatni raz. Bo jemu zależy na tej dziewczynie, Kocha ją strasznie, a to co się wydarzyło zostanie między nami i chyba było formą buntu przeciwko jego dziewczynie (tak w wielkim skrócie!).
No i dotarło do mnie, że stałam się tą trzecią... Nawet jeśli nie trwało to długo i nie doszło do czegoś więcej... Mam mętlik w swoim sumieniu... Szczególnie, że teraz zaczęła funkcjonować miedzy nami CHEMIA. Zachowujemy się normalnie... Ale przecież wiemy co się stało. Coś czuć w powietrzu a ja nic nie robię w związku z tym... A że jestem sama, to mi nie zależy... I chciałabym napisać, że czuję się podle ale to by było kłamstwo. Wręcz, powtórzyłabym to na płaszczyźnie czysto fizycznej...
Co zrobić aby wszystko wróciło do normy? Aby pokusa nie wygrała?