Pokój gościnny domu babci mojego kumpla. To był parter, a na górze była zaprzyjaźniona para, no i ciągle wydawało nam się ze idzie ktoś na fajkę na dół, a po za tym były dwa wyjścia, albo baraszkować czy ultra jasnym świetle w środku nocy i żeby nawpadały komary i inne(po za tym do światła było daleko) , albo przy zgaszonym, jak je zgaśliśmy było masakrycznie ciemno, zero światła. Było cholernie dziwnie, a żeby założyć prezerwatywy czy je znaleźć to musiałam przyświecać komórką 
Drugie, kwatera nad morzem, próbowaliśmy trochę pobaraszkować, on już mnie rozbiera, a byliśmy na wakacjach z dziadkami, i babcia z dziadkiem siedzieli w wyjętym pokoju kilka kroków dalej, a dziadek zostawił coś w tym pokoju gdzie my byliśmy, i zamiast zapukać to wszedł z wielkim hukiem do pokoju... chyba coś wyczuwał 
Wydmy gdy nie ma się kocyka też nie są zbyt fajne, po pierwsze, co odwróciłam głowę to widziałam głowy ludzi
wprawdzie szum morza i widok go był fajny, ale w plecy i tyłek właziły mi jakieś gałęzie, słyszałam z oddali głosy ludzi, łaziły po mnie mrówki, i na dodatek deszcz zaczął padać 
Więc mimo ze wspominam to z wielkim sentymentem, to nie były to najlepsze miejsca na igraszki 