Kilkanaście lat temu poznałam mężczyznę. Żonatego mężczyznę. Wiedziałam o tym fakcie. Z początku wszystko było oki. Nie wpadłam w sidła miłości od pierwszego momentu. Przyszło to z czasem. Natomiast z jego strony było inaczej. To on na początku ,,latał" za mną, nalegał na spotkania, dzwonił. Po około dwóch latach żyliśmy jak dobre małżeństwo. Były obietnice, zapewnienia, że wszystko będzie dobrze i ..., i nic z tego nie wyszło. Zaczęły się kłótnie, zaczęłam byc o nią zazdrosna, mimo iż zapewniał, że nic go z nią nie łączy, że nie śpią ze sobą. Znalazłam się przez niego w szpitalu. Było bardzo źle, ale jestem wśród żywych. I była cisza na krótko. Teraz to ja tęsknię, to ja płaczę, bo on jak ma ochotę to odbierze telefon, spotka się, a jak nie, to nie. Kłamie na każdym kroku, a ja tęsknię. Nie chce ze mną o tym, co jest pomiędzy nami rozmawiac, nie chce słuchac jak jest mi źle. Nie wiem jak to definitywnie zakończyc. Tyle razy już próbowałam i nie wychodziło. Zapisałam się nawet na wizytę do psychiatry. Zobaczymy, może pomoże. Może ktoś przeżył coś takiego i potrafi dac sensowną radę, jak się z tym uporac. Pozdrawiam
zuzia 08 - daj sobie spokój, proszę. On nie jest wart Twoich łez i nerwów. Jemu jest tak po prostu wygodnie. Wiem co mówię, bo przeżyłam podobną historię. Początek znajomości: zauroczenie z mojej strony, on zabiegał o spotkania, mówił jaka to jestem wyjątkowa i cudowna - wystarczył niecały miesiąc a już byłam zakochana po uszy. Było cudownie około pół roku, potem nagle przestał się odzywać, nie odbierał telefonów. Wyłam do poduszki, nie potrafiłam normalnie funkcjonować, nie potrafiłam zrozumieć. Spotkałam go 3 miesiące później, w pubie. Jedno spojrzenie w oczy i już za chwilę chłonęłam jego kłamstwa jak gąbka: że nie dzwonił, bo się we mnie zakochał, nie wiedział co zrobić, być ze mną czy zostawić żonę i dzieci (nigdy od niego tego nie oczekiwałam).Wtedy powiedział mi ,że mnie kocha. Uwierzyłam, a jakże. A później to było podobnie jak u Ciebie. dzwonił kiedy ON chciał, odbierał ode mnie telefony kiedy chciał, spotykaliśmy się kiedy ON chciał. Wtedy oczywiście nie wiedziałam, że mną manipuluje. Byłam taka szczęśliwa, że potrafił dla mnie znaleźć pół godziny w tygodniu. Ja potrafiłam dla niego zmienić wszystkie plany w pięć minut!Wiedziałam przecież ile go kosztuje wyrwanie się choć na chwilę. Tak mi się przynajmniej wydawało. A tak naprawdę to spotykał się ze mną wtedy kiedy miał ochotę na seks lub odpadło mu spotkanie z kolegami. Ale to - to ja zrozumiałam dużo później .Lata leciały, moje najlepsze - po drodze kilku mężczyzn próbowało zawrzeć ze mną bliższą znajomość, ale skutecznie ich zbywałam - miałam już przecież swojego mężczyznę!Trwało by to pewnie do dziś ale pewnego dnia jego żona dowiedziała się o nas. I wiesz co zrobił wtedy ten mój ukochany mężczyzna?który mówił, że kocha mnie również tak bardzo?zwiał za granicę !uciekł tchórz jeden pozostawiając mnie z wszystkimi konsekwencjami tego pieprzonego romansu. Ja nawet początkowo próbowałam go jakoś kryć, gdy jego żona do mnie wydzwaniała. Ale trwało to tylko krótką chwilę. Bo on nie zadzwonił po tym wszystkim, nie przysłał nawet smsa z zapytaniem jak sobie daję radę . Wtedy dopiero zrozumiałam ,że nigdy mnie nie kochał, że bawił się mną i wykorzystywał. Fajnie było mieć na boku młodą dziewczynę, z którą można było się spotkać gdy żona za dużo gderała, albo nie była chętna na seks. Zuzia, zapomnij o nim.Wiem, że Ci ciężko, ale pocierpisz trochę, popłaczesz i przejdzie. Wiem co mówię. Nie piszesz ile masz lat, ale obawiam się że jesteś młodą osobę i przez ten chory związek życie ucieka Ci przez palce. Nie pozwól na to. Ja straciłam przez tego tchórza 6 lat swojego młodego życia...
3 2010-07-31 23:40:35 Ostatnio edytowany przez zuzia08 (2010-08-01 00:07:17)
Uciekło mi już parę lat przez niego. I tak jak Ty ciągle go tłumaczę. I boję się. Boję się tego, że zostanę sama. A przecież jestem sama, bo zawsze najważniejszy był on. Żaden facet nie był w stanie mu dorównac, żaden nie był nim. Nie wiem, czy tacy ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, co robią? Nie wiedzą, że krzywdzą? Nie jestem już w stanie sama sobie pomóc, boję się swoich myśli, bo czasem są okropne...
Boisz się, że zostaniesz sama?a przecież tak naprawdę nigdy z nim nie byłaś...nie jesteś...Czy on był przy Tobie kiedy go naprawdę potrzebowałaś?Kiedy miałaś problem, może z pozoru mały,nieznaczący, ale ukochana osoba powinna być wtedy przy Tobie, a jego nie było....?Daj sobie szansę, proszę...Życie bez niego ma więcej barw, zobaczysz. I dobrze, że żaden facet nie jest mu wstanie dorównać i nie jest nim- bo zasługujesz na kogoś lepszego. Zasługujesz na to by być szczęśliwą....
Sama nie znaczy samotna. Nie jeden facet Cię pokocha i ty zakochasz się jeszcze nie raz. Czy on jest wart Twoich łez i tego co przeszłaś?
To nie powinno tak wyglądać. Nie powinnaś tak cierpieć. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem będzie odejść, dać sobie spokój. Na pewno jesteś piękną i wartościową kobietą, czy chcesz zniszczyć to, co w Tobie najlepsze w zamian za uwagę i ciepło tego człowieka, który zdecydowanie nie jest wart Twoich uczuć, poczucia samotności. To trudne, odejść - każdy/każda Ci to powie, ale chyba najrozsądniejsze. Zawalcz o siebie, nie o niego.
Mój były też respektował tylko własne zasady, ale na szczęście, trwało to krótko. Po prostu odszedł w niewiadomym kierunku, a ja się cieszę, że go nie ma, bo po co mi on był? Kochałam go, albo byłam zauroczona, bo kłamał i wylansował się na ideał, a byłam młoda i naiwna. Siostro, daj sobie z nim spokój, on Ciebie zmanipulował, uzależnił emocjonalnie, osaczył! Ty go kochałaś, a on się bawił... Szkoda życia, zapomnij! Może tuz za rogiem czeka na Ciebie prawdziwa miłość, której jesteś warta- miłość dla dobrej, wartościowej kobiety- podobny do Ciebie mężczyzna. Będzie bolała, ale to jedyne wyjście; trzeba ratować siebie i swoje życie. A egoistom i kłamliwym oszustom uczuciowym mówimy nie! Szkoda, że jest ich tylu...
,, Nadzieja jest córką mądrości ".
Wiem co czujesz. Ten facet nie zdaje sobie sprawy ze nie mozesz zapomniec i przez to tracisz na niego czas. Krzywdzi Cię.
Nie wiem dlaczego. Czy nie uklada mu sie z zona, czy teskni za Tobą.
Ludzie są skomplikowani a ich uczucia pogmatwane ![]()
Nie wiem zbyt wiele na ten temat,gdyz sama nie bylam w takiej sytuacji,choc wybieram niewlasciwych facetow(kobieciarzy,nieodpowiedzialnych,na kredytach,bez uczuc,furiatow,alkoholikow)zawsze trafial mi sie kawaler,no moze raz tam krecil sie jakis zonaty ale zaraz go zbyłam i tez mialam przez to niezle klopoty bo jak sie przyczepil jak rzep psiego ogona,tak odczepic za cholere sie nie chciał,ale to juz inny watek...
Moja Droga,uwazam,ze nie warto dalej w to sie pakowac,szkoda Twojego zycia na takiego drania,naprawde znajdziesz kogos,kto da ci szczescie i ciebie nim obdarzy,facet jak widac byl wygodny i nadzwyczaj nieodpowiedzialny,daj sobie spokoj a czas zagoi rany,wyjdz,znajdz sobie jakies zajecie,baw sie ,szalej,szkoda zycia
Ja wiem, że trzeba to zakończyc. Tylko jak to zrobic? Tego właśnie nie wiem. Jak się od niego uwolnic, jak życ? Jest taki straszny ból, że bolą opuszki palców.