Dziewczyny, jak jest u was?
Ja po rozstaniu z facetem, którego kochałam, w ogóle nie mam ochoty na seks... Właściwie nawet nie o to chodzi, że nie mam ochoty - to jest dla mnie czysta abstrakcja.
Sama nie wiem, o co chodzi... O to, że nie mam nikogo, kogo mogłabym kochać, a u mnie seks i uczucia idą baaardzo w parze?
Czy może o to, że zostałam zdradzona, bo za mało było seksu w naszym związku (no było, było, ale im bardziej się oddalaliśmy, tym mniejszą ochote miałam startować non-stop do łóżka za nim... a im mniej seksu było, tym bardziej się oddalaliśmy... zaklęty krąg).
No więc jak to jest?
Powinnam zacząć się martwić?
Rozstałam się z facetem pół roku temu, a seks jest mi wciąż tak bliski jak Afryka pingwinom...
Chyba trochę powinnaś się martwić, bo to może być oznaką, że dalej nie poradziłaś sobie z rozstaniem. Generalnie nie wygląda, jakby z Tobą było coś nie w porządku, bo w końcu dla wielu kobiet seks i uczucia są ze sobą nierozerwalnie związane... A z drugiej strony przecież to nic niezwykłego, że nie mając nikogo nie masz ochoty na seks...
W przyszłym związku natomiast postaraj się skupić na tym, żeby nie było niedomówień, żeby przyszły partner znał Twoje podejście do "tych" spraw - może to pozwoli Wam nie wkroczyć ponownie w zaklęty krąg...
Ja (może na szczęście) nie należę do kobiet, dla których seks musi łączyć się z uczuciem. Stwierdziłam też, że seks jest ostatnią rzeczą, która łączy w sytuacji, kiedy reszta w związku się sypie. Nie przechodziłam etapu, który opisujesz. Wprost przeciwnie - od seksu nigdy nie uciekałam i mój obecny związek właściwie rozpoczął się od znajomości erotycznej...
Nie martw sie.
Wlosy zaczniesz wyrywac z glowy jak bedziesz miala 40tke.
Czy wiesz, ze antykoncepcyjne tabletki moga regulowac apetyt na seks?
... no ale nie o to chodzi by wskoczyc do tramwaju i zgwalcic pasazera?
Poczekaj.... samo przyjdzie.
Ja od rozstania mialam niezle wahania - przez pierwsze 2 miesiace bylam jak drewno, potem przyszla wiosna i tez cos sie we mnie obudzilo... Co prawda nie na tyle zeby sprawilo mi to klopot - tylko kilka calusow - w dodatku raczej dla sprawdzenia swojej atrakcyjnosci niz z jakiegokolwiek innego powodu.
I od tego czasu znowu wszystko ucichlo... Nie mysle nawet o seksie...
Chyba czekam na kogos, kto bedzie zdolny rozbudzic mnie na nowo...
Nie masz się czym martwić.Ja po rozstaniu z byłym też miałam podobnie.To normalne,jeśli poznasz kogoś,pokochasz,nów będziesz chciała być z nim blisko i ochota sama przyjdzie.
Polyanno, jeśli seks nie jest dla Ciebie teraz priorytetem, to uśpiłaś chyba narazie w sobie taką potrzebę, Vinga może mieć rację, że nie do końca zamknęłaś za sobą poprzedni związek, i nie jesteś jeszcze gotowa na przyjęcie nowego faceta. Ja miałam podobne odczucia jak Ty, więc zrobiłam sobie mały eksperyment oglądając sex-filmik. I przekonałam się, że wszystko jest ze mną OK. Przynajmniej w sferze fizyczności. Bo na żywego faceta jakoś nie reaguję orgastycznie. I nie odczuwam jeszcze takiej potrzeby. Zazdrość ma rację - nie rzucę się na męskiego osobnika w tramwaju, pomimo brania cały czas tabletek. Ale nie wiem, czy nie spotka mnie nagłe podniecające zauroczenie w metrze ......
Z byego związku jeszcze wciąż się leczę, to wiem.
Ale znów się czuję jak w zaklętym kręgu - jeszcze się leczę, więc nie mam ochoty na nikogo innego. Ale żeby się wyleczyć, chyba bym potrzebowała kogoś innego
No ale nie mam ochoty... i tak w kółko Macieju... Ech.
Staram się dać sobie czas, ale naprawdę boję się, czy nie "zamarznę"...
No zobaczymy.
To chyba wiąże się u mnie faktycznie ze sferą duchową - dopóki nie poznam kogoś, kto we mnie rozbudzi uczucia, nie będę też miała ochoty na seks. Ale jak już go znajdę, to mam nadzieję, że nie wypuszczę z sypialni przez miesiąc!!!!!!! ![]()
8 2010-07-30 10:31:09 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-07-30 11:01:05)
Droga Pollyanno, nie słyszałaś zasady że na starą miłość najlepsza jest nowa?? To jest jedyna rozsądna zasada, którą należy stosować natychmiast po porzuceniu. Może się nie zakocha a może właśnie zakocha. Dlaczego kobiety dodatkowo się katują wspomnieniami i rozpaczą, czy nie wystarczy że facet zostawił więc okazał się tchórzem i dupkiem.
Ha!
Ale jak? Serce nie sługa, nie zakocha się, jeśli nie ma ochoty...
Polly ! Serce nie sługa, ale jeśli nie otworzysz tego serca, to nikt w nim nie zagości, po prostu spróbuj odrobinkę uchylić drzwi do serducha dla ważnego gościa, małymi kroczkami przekonać się, że tego potrzebujesz, a chętni się wtedy na pewno znajdą, aby tam chociażby tylko zajrzeć. To też przerabianie sobie pewnych kwestii w Twojej głowie. Rozum i ciało, serce i dusza - to nierozłączne pary. Ale od czegoś trzeba zacząć...
Nie przejmuj się ja mam tak samo rozstałem się z żoną a teraz nie mam na sex wogule ochoty, po prostu musisz przetrwać ten bul i gniew który siedzi w tobie. ( dodam że jak na razie nic na mnie nie działa)
Ja myslę że to normalne działanie naszych uczuć.