Witam. Czy uważacie normalne reagować na stres i nerwy łzami?? Ja za każdym razem jak się tylko dzenerwuję, zaczynają mi lecieć łzy i nie potrafię tego opanować. A a najczęściej jak się posprzeczam z chlłopakiem. Boję się, że po pewnym czasie bedzie miałl tego dość i poszuka sobie normalnej laski. Ale nie tylko wtedy płaczę. Raz nawet w urzędzie coś nie wyszło, już nie pamiętam co to było, ale też sie dość konkretnie zdenerwowałam i ni stąd ni zowąd pojawily się łzy. Można to jakoś opanować?? Bo choć ja tego nie chcę, one same zaczynają lecieć... ![]()
1 2010-07-20 12:08:51 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-07-21 21:35:42)
No coz kazdy reaguje inaczej i inaczej wyraza emocje. Musisz nauczyc sie nad tym panowac, bo szczerze mowiac to moze przeszkadzac szczegolnie facetowi. postaraj sie mniej denerwowac, bo to nie ma sensu. Dasz rade, musisz chciec powodzenia:*
Nie ma nic złego w łzach. CO jest złego w tym, ze płaczemy:) Czasem dobrze jest wypłakać i naprawdę nie ma co myśleć o tym, ze to jakiś problem:)
Ja też często reaguję na stres łzami i histerią. Jak mnie coś zdenerwuje to zdarza mi się płakać "ze złości". Nie wiem jak postrzegają to inni. Myśle, że to nasza cecha po prostu, nasz charakter, nie ma co się nią przejmować. Każdy ma wady i dziwactwa. Ludzie dla których coś znaczymy powinni to akceptować.. Pozdrawiam:-)
To zupełnie normalne. Ale jeśli Ci to przeszkadza, możesz nauczyć się nad tym panować. Musisz nabrać dystansu do świata. Ja na przykład też tak kiedyś reagowałam. I reaguję często nadal, gdy ktoś na mnie krzyczy, zarzuca mnie swoimi argumentami... To silniejsze ode mnie - płacz.
Musisz sobie uświadomić, że np. dana sytuacja nie spowoduje zawalenia się świata, są gorsze rzeczy, że nie ma powodów żeby się tym denerwować. Ciężko mi to wyjaśnić, ale mi po części udało się to zredukować:) ostatnio nawet aż za bardzo. Szaleję na punkcie chłopaka, który ma mnie w dupie. Chce mi się płakać, ale łzy mi nie lecą... Nie umiem...
Ja na stres i nerwy krótkotrwałe reaguje łzami i histerią, czasem robi mi sie niedobrze lub zaczyna mi byc bardzo zimno i sie pocę lub trzęsę, a na długotrwały to zaczyna kuleć mi zdrowie, często pojawi się obżarstwo lub zerowy apetyt... czasem wymioty i tez trzęsawka...
bardzo gwałtownie reaguję na stres... jest to uciążliwe, i wiem co czujesz relacja15... ale szczerze, czasem lepiej sie wypłakać a nie tłumić toksycznych emocji, a ludziom nic do tego, to Twoje życie o zdrowie ![]()
Stres jest okropny ale czasem niunikniony
Stres jest wpisany w nasze życie - nigdy go nie unikniemy, ale reakcje sa różne;) Ja co prawda nie placze, ale nie dochodzą do mnie racjonalne argumenty:)
Płaczę w samotności. Emocje puszczają, kiedy nie mam jakiegoś konkretnego zajęcia. Wówczas zaczynam rozmyślać nad daną sytuacją. Dlatego, dopóki sama nie powiem, że coś jest nie tak - Nikt, nie orientuje się, jak się czuję naprawdę. Zdarzyło mi się kilka razy przy kimś płakać, ale były to osoby, którym bezgranicznie ufałam, czułam się w Ich obecności bezpiecznie.
Ja też płaczę, ale jak się już kompletnie zdenerwuję..
Jeśli łzy przynoszą Ci ulgę to nie ma w tym nic złego.;)
uff przynajmniej sama nie jeste. Ale i tak mi z tym ciezko czasem sobie mysle ze moze ze mna cos nie tak... a chlopaka tak bardzo kocham i boje sie jego straty ze lzy na sama mysl ze moge go kiedys straci sie cisna na szczescie mam kochanego dzidziusia ktory daje mi powody do szczescia
czasem placze i staram sie jednoczesnie cieszyc razem z maluchem...
Ja mam bardzo podobnie. Często płaczę, ale to jest stan takiej "bezradności", kiedy nie mam argumentów, siły a emocjonalnie mi bardzo zależy na czymś , płaczę też często jak się boje. Warto z tym walczyć ale rzeczywiście tylko przez dystans do świata.... ale wiesz ja jak sobie tak konkretnie popłacze to czuje się taka oczyszczona.
Zastanawiam się jak to odbierają inne osoby zewnątrz jak to widzą czy jako słabość, infantylność, czy wrażliwość ? Mój mąż na przykład uodpornił się na to, w sumie mu się nie dziwię jestem w stanie płakać na filmie z błahych powodów, to przy moim mega stresie tak samo ryczę i on już nie rozróżnia
teściowa mówi że jestem panikara. Najlepiej mam w pracy bo przy mega stresie płaczę kierowniczce a ona ma taki sam sposób obrony (ale nie płaczemy równocześnie
)))
Ja mam bardzo podobnie. Często płaczę, ale to jest stan takiej "bezradności", kiedy nie mam argumentów, siły a emocjonalnie mi bardzo zależy na czymś , płaczę też często jak się boje. Warto z tym walczyć ale rzeczywiście tylko przez dystans do świata.... ale wiesz ja jak sobie tak konkretnie popłacze to czuje się taka oczyszczona.
Zastanawiam się jak to odbierają inne osoby zewnątrz jak to widzą czy jako słabość, infantylność, czy wrażliwość ? Mój mąż na przykład uodpornił się na to, w sumie mu się nie dziwię jestem w stanie płakać na filmie z błahych powodów, to przy moim mega stresie tak samo ryczę i on już nie rozróżnia
teściowa mówi że jestem panikara. Najlepiej mam w pracy bo przy mega stresie płaczę kierowniczce a ona ma taki sam sposób obrony (ale nie płaczemy równocześnie ![]()
Ech, rozumiem te łzy. oamiętam, że w podstawówce nie umiałam ich zupełnie opanować. Ktoś mi mógł zadać zupełnie neutralne pytanie, ja je odczytałam jakoś dziwnie i płacz... Brrr. Ale w sumie teraz nie widzę w tym nic złego. Jak płaczesz, to dajesz ujście stresowi. Czyli w sumie wychodzi na zdrowie
Wypłaczesz się i masz spokój. Gorzej, jak zaczniesz to tłumić. Docinki rodziny i rówieśników sprawiły, że nie potrafię się rozpłakać przy kimś, chyba, że znajduję się w stanie histerii. Nawet przy moim chłopaku nie potrafię się tak po prostu wypłakać. Efekt jest taki, że, chociaż automatycznie powstrzymuję płacz, nie umiem wyrazić emocji, kiedy trzeba, co kończy się dusznościami, kołataniem serca i skokami tętna.
Tak więc szczerze zazdroszczę tej umiejętności ujścia emocji.
Korzystając z okazji pochwalę się: ostatnio udało mi się rozpłakać na filmie "Portret damy", zamiast kilkugodzinnego leżenia i przeżywania filmu. Poleciały może ze 2 łzy, ale i tak postęp
dwie godziny snu dłużej ;D
a macie tez tak ze zamiast wypomniec powiedziec co was boli tez plakac zaczynacie?? np jak moj chlopak mnie czyms zdenerwoje zawiedzie to zamiast mu zwrocic uwage nie potrafie tego powiedziec i zamiast tego znowu lzy... i niestety sam musi sie domyslac czym zawinil...
heh ja bardzo czesto reaguje na stres łazmai nie moge nad tym zaponaowac:)pozatym nie boj sie przeciez chłopak cie kocha to niby dlaczego ma Cie zostawic dlatego ze jestes wrazliwa??:)
Witaj, ja powiem w tak... Jeśli już się denerwuje to niestety w pewnym momencie przyjdzie chwila w której "osłabnę" i będę płakać... Niestety tak już mam. Ale taka reakcja ma swoje plusy (bynajmniej u mnie) gdyż w ten sposób mogę się uspokoić i nerwy odchodzą jak ręką odjął.
Niestety raz miałam "atak furii". Pokłóciłam się z facetem i płakałam i nadal się złościłam. Sama nie wiedziałam, że potrafię tak reagować. On również był zaskoczony i ciężko mu było mnie uspokoić, nawet to, że byłam już zmęczona płakaniem nic nie dało. Nadal złość istniała. To był jedyny taki raz - wyjątek od reguły...
Ale to chyba pokazuje, że my kobiety jesteśmy wrazliwymi osobami - nieprawdaż??
Moim zdaniem dobrze, że człowiek reaguje na stres łzami. Wyleje się kilka łez a jak ulży na sercu?
Czasem rozładowanie emocji w ten sposób pozwala spojrzeć na daną sprawę z rozwagą i logiką.
Pod wpływem impulsu nic dobrego się nie wskóra - można tylko pogorszyć. Także jeśli stres jest silny a do oczu cisną się łzy - nie bój się płakać. To działa w pewnym sensie jak lekarstwo na stres ![]()
dziekuje Wam wszystkim
milo czytac cos pozytywnego
przynajmniej wiem ze nie jeste sama i ze nie jest to cos dziwnego czy nie normalnego...
ja mam podobnie, niektórzy wyładowują złość krzycząc na innych, inni idą się upić, a ja ryczę
to pewnie dlatego, że tak się nauczyłam będąc dzieckiem, nie mogłam wyrażać złości w inny sposób, nie mogłam np. powiedzieć co myślę, bo groziło to laniem, nie mogłam się sprzeciwiać, więc ryczałam, najczęściej w poduszkę; teraz jako 'dorosła' osoba też tak robię
Ostatni raz, kiedy płakałam, było to z nienawiści.
Mam podobnie. W napadzie złości i histerii, z nerwów zaczynam płakać. Takie sytuacje w których płaczę zdarzają się najczęsciej w domu. Gdzie na kłótnie i zarzuty w moją stronę reaguje płaczem. Silne nerwy powodują u mnie duszności i dławienie. Nie jest to przyjemne. Próbowałam z tym walczyć, jakoś panować nad sobą, ale to jeszcze gorzej ![]()
Czasami lepiej jest się wypłakać. Wypłakując się czuję sie jakoś lżej i spokojniej.
Mój chłopak zaakceptował to zachowanie, bo ono jest już wpisane w mój charakter.
W takim bądz razie jeśli partner cię kocha to zrozumie także twoje zachowanie.
Elnett tez czasami zaczyna mnie przy placzu dusic ale to juz przy ogromnch nerwach a do tego zaciska mnie w zoladku jak by ktos probowal go zawiazac
i mam nadzieje ze moj chlopak tak jak twoj pogodzi sie z tym a moze juz to zrobil i tylko nie potrzebnie sie martwie...
Ja również tak mam jak Wy. Czasami jest lepiej się wypłakać i czuć jak nerwy uchodzą, potem jest już spokojniej i lżej na sercu!!!
Powinnaś z nim porozmawiać o tym, powiedzieć, że ty już tak masz i nie potrafisz tego zmienić. Na pewno zrozumie.
ja tam lubię sobie popłakać....:)
wszystkie emocje odchodzą..i mogę wreszcie podjąć jakąś racjonalną decyzję!:)
26 2010-08-04 14:16:41 Ostatnio edytowany przez Nieobojętny (2010-08-04 14:16:57)
Dla mnie łzy kobiety podczas kłotni byly zawsze najwieksza porazka..
A powinieneś się cieszyć. Lepsza taka reakcja, niż pożarcie się na zimno, mój chłopcze.
Być może.Ale jeśli te łzy były przezemnie to nieraz serce mi sie krajało i bardzo źle sie z tym czułem.
Dołączam się do tego zaszczytnego grona:)
Mam lęk wysokości. Ostatnio pojechałam z chłopakiem w góry, wyszliśmy na Kasprowy no i...szok. Wszędzie wysoko, mam też lekką agorę - wszystko się we mnie kumulowało.
Ale chciałam,żeby zobaczył jak najwięcej,dlatego towarzyszyłam mu w wędrówce po szczytach. Wzrok wbity w ziemię, jak tylko rozejrzałam się na boki, to serce biło jak szalone. U kresu wędrówki nie wytrzymałam. Szłam w ciszy a łzy same płynęły po policzkach.
Nie mam ataków histerii, wyciszam się i płaczę.
Chłopak bardzo to przeżył i docenił,że mimo lęków, dokonałam tego wszystkiego.
A że takie sytuacje mogą zdarzać się często,maluję oczy tuszem wodoodpornym ![]()
dokladnie tak jak ja wyciszam sie i placze i ciezko cokolwiek mi wtedy powiedziec
Czasem nie ma lepszego sposobu na rozładowanie negatywnych emocji, niż łzy. Ważne tyko, żeby potem umieć wziąć ( się za ) kłopot jak byka za rogi.
Ja niestety tak samo reaguje na stres.
Przyznam szczerze, że próbowałam wiele razy opanować ten diabelny odruch ale nic z tego. Czasami chce pokazać komuś, że jego słowa latają mi koło pupci ale oczywiście NIC Z TEGO bo od razu fontanna i piskliwy łamiący się głos. Z reszta ja mam tak, ze nawet widząc że ktoś obok mnie płacze potrafię się rozryczeć i koniec końców to mnie trzeba uspokajać.
widze ze strasznie duzo osob tak reaguje.
tez juz probowalam to opanowac probowalam sobie wmowic cos innego zeby tylko lzy nie polecialy ale nie bylo szans nad tym nie da sie zapanowac
34 2010-09-25 15:46:20 Ostatnio edytowany przez Blizzard (2010-09-25 15:49:14)
Ja też bardzo często płaczę... Bardzo... Do tego mam powoli wrażenie, że mam nerwicę. Przez ostatnie miesiące to się nasiliło i nie ma dnia, kiedy by mnie nie chwyciła rozpacz i żebym nie płakała. Nawet jak byłam w wakacje w wesołym miasteczku i przejechałam się jedną karuzelą, która była dla mnie okropnym przeżyciem, to zamiast się otrząsnąć od razu tak jak bym to zrobiła kilka lat wstecz, to ja się popłakałam, a mam prawie 20 lat... Moim zdaniem to nie jest normalne, nawet jeśli mam powód do płaczu.
Najgorsze jest, że chłopak nie rozumie, że ja w ten sposób przeżywam prawie wszystko i na początku mi współczuł i pocieszał, ale jak ja tak beczałam trzy razy dziennie to w końcu miał mnie dość
W domu płaczę tylko w zamkniętym pokoju, bo zaraz atakuje mnie mama i babcia i sobie tworzą historie nt przyczyny mojego smutku, a ja tego nienawidzę... Nawet nie wiedzą, że mnie tylko tym dobijają.
Niestety w wielu sytuacjach nie można reagować łzami bo wezmą Cię za niezrównoważoną , mowa tu o wyższych instytucjach ![]()
Ja staram się być dzielna i powstrzymać łzy. Na szczeście jakoś mi się to udaje... Ale zawsze, jak tylko stres ze mnie schodzi, to muszę sobie popłakać. Wolę tak tę cąłą złość i fustrację wyładowąć, niż dusić w sobie. I to chyba nie jest złe..?
Hmmm też czasem płaczę, nawet z byle powodu. Ale jakoś łatwiej mi powstrzymac łzy gdy wywołuje je np ktos mi bliski, niz np gdy stoje w kolejce a ktos mi zwróci na coś uwagę, nawet jesli grzecznie, kulturalnie to i tak wtedy robi mi sie gorąco i łzy cisną sie do oczu... hm ciekawe czemu
ja bardzo czesto reaguje placzem
gdy sytuacja mnie przerasta, gdy mam za duzo na glowie.. lzy pomagaja, poziom stresu spada
to calkowicie normalne. niektorzy reaguja w ten sposob ![]()
Mi również bardzo często zdarza się reagować płaczem. Jak sobie popłaczę to czuje w pewnym sensie ulgę. ![]()
40 2010-10-06 11:37:55 Ostatnio edytowany przez orbitka26 (2010-10-06 11:39:40)
ja też reaguję często płaczem i mimo że czasem bardzo staram się powstrzymać nie udaje mi się to.
przeszkadza mi to
głównie kiedy kłócę się z chłopakiem, no po prostu nie mogę tego zahamować
i ostatnio dużo płaczę bo mamy kryzys.. ![]()
bardzo pracuję nad hamowaniem przypływu tych złych emocji które powodują że zaczynam płakać.
rzadko mi to wychodzi...ale jednak jest to możliwe.
głównie kiedy kłócę się z chłopakiem, no po prostu nie mogę tego zahamować
ja tez glownie kiedy sie z moim kloce
i tez chodz bym chciala to powstrzymac to nie ma szans lzy po prostu same zaczynaja leciec jak by ktos kran odkrecil...
tak bardzo mi na nim zalezy ze gdy tylko jest cos nie tak niesamowicie sie boje o nasz zwiazek i miedzy innymi placze no i tez dlatego ze jeste bardzo wrazliwa i gdy tylko powie chodzby jedno glupie zdanie to od razu robi mi sie przykro nawet jesli jest w zartach czasem, oczywiscie tlumacze mu ze nic sie nie dzieje (gdy chodzi np o zarty) ale boje sie ze on moze tego niezrozumiec i nie wytrzymac w koncu
bo ile mozna ??
tez dlatego ze jeste bardzo wrazliwa i gdy tylko powie chodzby jedno glupie zdanie to od razu robi mi sie przykro nawet jesli jest w zartach
dokładnie tak...:/ masakra.
pracuję nad tym ostatnio, w ogóle pracuję nad opanowywaniem złych emocji, aby mną nie targały, zdaje się czasem zaczyna już wychodzić. przynajmniej potrafię raz na jakiś czas odwlec to w czasie ![]()
Łzy przede wszystkim pozwalają nam odreagować emocje i są chyba najbezpieczniejszym sposobem ich wyładowania. Poza tym mają wówczas zbawienny wpływ na cały nasz układ nerwowy, gdyż nie ma nic gorszego, ani bardziej obciążającego go niż stres, który nie znajduje ujścia. Tak więc, kochane, płaczcie kiedy tak czujecie i nie wstydźcie się tych łez
.
pracuję nad tym ostatnio, w ogóle pracuję nad opanowywaniem złych emocji, aby mną nie targały, zdaje się czasem zaczyna już wychodzić. przynajmniej potrafię raz na jakiś czas odwlec to w czasie
jak nad tym pracujesz? co robisz zeby wychodzilo ?
ja od dziecka byłam płaczliwa. W trudnych sytuacjach moją reakcja jest płacz. Wolę wypłakać wszystko, niż gryźć to w sobie i nagle wybuchnąć jak to nie którzy robią i robia potem WIELKIE głupoty.
Dodatkowo ja odkąd mam dzieci zrobiłam sie bardzo wrazliwa na różne krzywdy. gdy widzę jakąs osobę płaczącą tak naturalnie, bez grania to cos mnie ściska w sobie i mam świeczki w oczach. Mąz zawsze mówi " ta juz płacze..." ![]()
ostatnio nawet zdazylo mi sie plakac ze.... szczecia tak sobie myslalam ze w koncu szczesliwa jeste ze mam pieknego syna i chlpoaka zreszta tez i ze po domu dziecka mam tyle szczescia i spokojne zycie ze az mi lzy zaczely plynac jak z kranu....
Płacz najlepiej oczyszcza duszę...
Ja reaguje na stres łzami, ale mojemu chłopakowi to przeszkadza, no może przeszkadza to złe słowo, denerwuje go to i on nie potrafi zrozumieć, że taka jest moja reakcja na stres, mówi, że ja ciągle płaczę, a to na mnie tak działa, że płaczę jeszcze bardziej... i tak się koło toczy. Warto nad tym panować, ale bardzo ciężko jest się tego nauczyć.
Clover wspolczuje ci jak by moj tego nie potrafil zrozumiec to bym nie potrafila z nim byc bo jak mnie juz taka fale lez nachodzi to najbardziej potrzebuje jego wsparcia....
Ja płaczę. Płaczę kiedy sobie z czymś nie radzę, kiedy jest mi smutno. Nie wiem, czy mi to pomaga. Ale nie potrafię powstrzymać łez..
Też tak czasem miałam. Jak się za mocno zestresowałam, to czasem poleciały mi łzy.