ToTylkoJa napisał/a:Jak myślicie, który kierunek lepiej wybrać? Który z nich jest bardziej przyszłościowy?
Sprawa pierwsza:
Nie traktuj studiów jak szkoły zawodowej, bo się srogo rozczarujesz a po studiach dowiesz się, że Twoja wartość rynkowa oscyluje w epsilonowym otoczeniu zera. To tyczy się również politechnik. Każdego roku politechniki opuszczają tysiące studentów bez szans na pracę. Nie dlatego, ze studia są do bani, tylko dlatego, że wydawało im się, że politechnika, w przeciwieństwie do uniwersytetu, uczy zawodu. Otrzeźwienie przychodzi na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej, która rozpoczyna się od pytania "co pan/pani umie?".
Osobiście doradzam politechnikę, ale z zastrzeżeniem, że doświadczenia zawodowego musisz liznąć w trakcie studiów. Liznąć, a nie przesiedzieć studia w biurze. Uczyć się samodzielnie, bo program studiów to w 50% sztuczne tworzenie miejsc pracy dla wykładających tam ofiar ekonomii politycznej socjalizmu.
Sprawa druga:
Właśnie wszedł "system boloński", który jest właściwie ciosem dobijającym
polską edukację. Centralni planiści na siłę starają się ze studiów zrobić szkoły zawodowe. Nie daj się tym s.*m oszukać! Po studiach będzie masa rozczarowań.
Sprawa trzecia:
Języki obce. Po prostu MUSISZ opanować biegle język angielski w mowie i piśmie. Oglądaj jak najwięcej filmów po ang. bez napisów albo posiłkuj się napisami oryginalnymi, żeby wyrobić sobie ucho. Kiedy na luzie jesteś w stanie przeprowadzić rozmowę po angielsku przez telefon, jesteś w domu. Nikogo nie interesuje "poziom B2" albo "angielski średnio", bo w ten sposób po prostu nie da się prowadzić codziennych rozmów od których zależy wykonanie pracy. Aby uświadomić sobie skalę problemu zauważ, że ludzie mają problemy z komunikacją w języku polskim (natywnym), co często dyskwalifikuje pracownika. Bez biegłej znajomości angielskiego zapomnij o pracy w jakiejkolwiek międzynarodowej firmie.
Sprawa czwarta:
Wybieraj takie branże, które są nieregulowane przez państwo. One się rozwijają, co zwiększa twoją mobilność zawodową. Nie myśl, że jest coś takiego jak "stała i pewna praca". Takich zwierząt po prostu nie ma.
Co od inżynierii biomedycznej: produkcja aparatury medycznej jest bardzo silnie regulowana (bezpieczeństwo), kosztowna i nie ma tam miejsca na małe firmy, co znacznie zmniejsza liczbę miejsc pracy. W większości jest to handel aparaturą. Projektowanie jest dla ścisłej elity i droga tam nie prowadzi przez uniwersytet, ale przez kilkuletnią praktykę inżynierską i... no cóż... to jest branża zdominowana przez mężczyzn, którzy wytrzymują silną presję. 
Sprawdź dokładnie profil absolwenta (najlepiej skontaktuj się ze studentami) i dowiedz się, czy jest zapotrzebowanie na ludzi w tej branży.
To jest bardzo ważne! Ja tego nie zrobiłem i dziś żałuję, bo mniej więcej na 4-tym roku (5-letnie mgr) u większości studentów nadchodzi coś w rodzaju kryzysu wieku średniego i czas na gorzkie podsumowania. Wtedy mniej więcej zaczynają się dla nas otwierać drzwi do pracy w branży i uświadamiamy sobie, gdzie popełniliśmy błędy, które tematy należało pominąć a na których zagrzebać się w książkach itd. Gdybym to zrobił to po prostu nie zmarnowałbym 2 lat na bzdury i miał znacznie lepszą pozycję zawodową. Acha, ja studiowałem elektronikę i jestem ogólnie zadowolony. Tylko źle mi, bo miałem złoty róg i go zgubiłem. 
Przejrzyj ofery pracy, wybierz się do biura karier i zapytaj. O ile się orientuję to w Polsce nie ma i raczej nie będzie rozwiniętego przemysłu w sektorze biomedycznym co praktycznie gwarantuje, że taki kierunek jest jedynie przechowalnią zmumifikowanych "pracowników naukowych" oczekujących nadania im "przywilejów emerytalnych".
Sprawa piąta:
Zorientuj się jak na uczelni wygląda współpraca międzynarodowa. Możliwość odbycia wakacyjnych praktyk za granicą (w zawodzie!) BARDZO pomaga przy szukaniu pierwszej pracy. Na zachodzie normą jest wypisanie na koniec listu referencyjnego. Kiedy masz puste CV, referencje są na wagę złota.
Sprawa szósta: pamiętaj, że będziesz musiała w ciągu życia kilka razy zmienić zawód. Zbieraj jak najwięcej przenośnych umiejętności. Jeżeli masz jakiś talent do języków obcych, rozważ naukę hiszpańskiego i/lub francuskiego (hiszpański jest dla polaka łatwy). Razem z angielskim te 3 języki pokrywają 50% populacji tej planety, co znacząco rozszerza twoją mobilność zawodową. Teraz to może nie jest ważne, ale jak stuknie ci 40 albo 50, docenisz to. *Zwłaszcza* jeżeli celujesz w zarządzanie.
Sprawa ostatnia: od wszystkich reguł są wyjątki.
Jak chcesz się dowiedzieć jak wyglądają studia politechniczne, to smiało pisz, np. mailem.