a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Witajcie, przeczytałam wszystkie wątki tutaj licząc na pomoc i okazało się, że wiele osób ma kompleksy, ale pojedyncze.. ja mam ich cały pakiet. Mam 28 lat, 152 cm wzrostu, 46 kg (nad)wagi, Oto moja historia:
Na 4 roku studiów zaczęłam chodzić z moim kolegą z podstawówki. Po studiach zamieszkałam z nim i 3'a osobami bo taniej.. Później oni pozakładali rodziny a my zostaliśmy w mieszkaniu sami. Było nam cudownie, żyliśmy jak normalne, młode małżeństwo. Kiedy po 6 latach razem odłożyliśmy trochę pieniędzy zdecydowaliśmy sie na kupno mieszkań. Kredyt chciał wziąć tylko on. To mnie bolało, bo bałam się, że jak nam nie wyjdzie on będzie miał przez nas wspólnie spłacane mieszkanie, a ja nie będę miała gdzie się podziać. Zawzięłam się. Kupiłam kawalerkę, on mieszkanie parę klatek ode mnie. Moje życie wyglądało tak, że wieczorem brałam ciuchy do pracy, szłam do niego, spędzaliśmy czas, razem do pracy, po pracy obiad, wieczorem ja do siebie po ciuchy itd. Trwało to 10 miesięcy, tłumaczyłam żebyśmy wzięli ślub (6 lat razem, znamy się 21 lat - razem chodziliśmy do klas w podstawówce, liceum, 100dia ten sam akademik), moje mieszkanie się wynajmie itp. On chciał żebym się do niego przeprowadziła, ale na ślub nie jest gotowy(28lat). Po 10 miesiącach mojego pomieszkiwania u siebie powiedziałam koniec. w rzeczywistości znaczy to tylko tyle, że przestałam zostawać na noc. Teraz dzień wygląda tak, jedziemy razem do pracy, często wspólny obiad, wieczór, na wieczór ja do siebie. Koniec też z całowaniem (czasem się zdarzy..) jedynie pod pracą buziak w policzek, koniec 3mania się za ręce. Czyli prawie jak małżeństwo..Trwa to już 9 miesiąc. To już jest problem. Nie potrafię od niego odejść, on wciąż mówi do mnie zdrobniale, że mnie kocha ale kiedy wraca temat "wróćmy do siebie" on mówi przecież to Ty ze mną zerwałaś.. a jak wrócę to znów będzie temat slubu.. a ja nie jestem gotowy. Oczywiście wciąż go kocham, jestem o niego zazdrosna a on wciąż (ale wydaje mi się że coraz mniej) kocha mnie, częściej zerka na inne kobiety.
Przez 6 lat jakoś tak wyszło nie utrzymywałam żadnego kontaktu z żadna koleżanką ze 100diów. Ważni byliśmy "my".Najbliższe z tego okresu mieszkają bardzo daleko-koniec Polski i zagranica. Przez te 6 lat dzięki regularnie przygotowywanym nam obiadkom moja waga walnęła 50 kg (teraz mniej). I teraz się zacznie: jestem sama. nie potrafię zakończyć związku, który jest już dawno skończonym. nienawidzę n-k 99% koleżanek ma już mężów, wiele z nich dzieci. Ja mam 28 lat i nie mam szans już na poważny związek. Stoję w miejscu!! Dlaczego? Nie dlatego, że nie wierzę, że się nie zakocham.. może się kiedyś to zdarzy ale obecnie dla mężczyzn jestem przeźroczysta-zupełnie mnie nie widzą, jakbym nie istniała. W tramwaju czasem na mnie nadepną, wlezą jakbym tam nie stała. Żaden nie popatrzy a podobno to wzrokowcy..Jestem gruba, twarz nabita (rozwody nad cerą pomińmy). Ubieram się w spódnice, sukienki, makijaż ale mam wrażenie, że co nie zrobię/założę wygląda źle. NIKT z mężczyzn na mnie nie patrzy. Przez tą wagę cycki mi się zrobiły spore ale dobija mnie to bo są za duże do 152 cm wzrostu. Nie mam też gdzie poznać mężczyzn-w pracy wszyscy zajęci, na mieście żaden mnie nie widzi, do klubu nie chodzę bo nie mam tu koleżanek (te z pracy mają rodziny i są zajęte po pracy)sama mam iść??. Portale społecznościowe nic nie dają - nawet jak ktoś chce się spotkać bo wysyłam zdjęcia sprzed 6 lat to i tak nie idę bo jestem gruba i beznadziejna.. po co mi jeszcze rozczarowania jak i tak mam już dość.
Kolejne wzrost - piszecie, że to plus, bo mogę chodzić w wysokich szpilkach.. otóż nie mogę, bo do wzrostu 152 cm Bóg dał mi też rozmiar stopy 33-34 cm i czasem udaje mi się znaleźć JEDNĄ parę obcas 5cm..inaczej buty tylko komunijne..
ojciec alkoholik - od 3 lat mój tato pije. z dnia na dzień został nałogowym alkoholikiem. Do domu jeżdżę bardzo rzadko, nie rozmawiam z tatą zupełnie - kiedy jestem w domu rzadko zdarza się by przyszedł trzeźwy. poza tym nie chcę z nim już teraz  rozmawiać. Starczy,bo to nic nie daje. W jego alkoholizm jest wplątana cała rodzina, nie możemy mu pomóc. Do tego doszedł problem, że ostatnio w ciągu jednej doby 2 razy próbował popełnić samobójstwo - więc doszedł i strach o niego i też mamę.
nie mam hobby. chyba nie chcę mieć. jak pomyślę że ktoś idzie na aerobik to myślę że może ja tez pójdę, ale jeszcze nie dziś...a poza tym mi się nie chce...ćwiczyć.. mam problemy z zasypianiem, czuję się samotna-BARDZO!! więc wybrałam najłatwiejsze wyjście - picie wieczorem. To nie jest jedno piwo. Żeby "zasnąć" piję w tygodniu 5, zaczynam od 3 w poniedziałek, wtorek 4, reszta po 5. W piatek i sobotę kupuję po 10. W weekend nie widuję swojego ex, staram się do niego nie iść. Kupuję tyle bo boję się, że do niedzieli mi nie starczy. starcza.. ale w poniedziałek piję to co zostało, bo boję się, że może mnie zacząć trząść jak tatę i że nie zasnę jak się nie napiję. a we wtorek kupuję znowu by mnie nie trzęsło po poniedziałku. Nie lubię weekendów i lubię. Pracuję bardzo intensywnie (niestety jestem bardzo ambitna), po pracy jestem zmęczona i piwo mnie też relaksuje. W weekend nie mam co robić. 2,5 dnia w 4 ścianach. Posprzatanie mojego mieszkania to maksymalnie 2 godziny.
Nie jestem z rodziny patologicznej, jestem z małego miasteczka gdzie moja rodzina była znana i szanowana a tato alkoholik spowodował, że pierwszym krokiem w tym procesie było nauczenie się, że pomimo jego picia my wciąż możemy mieć podniesione głowy i patrzeć ludziom w oczy. Przyjaciele ( z mojego miasta) wiedzą o moim  "problemie" z piciem. Mówią, że muszę z tym skończyć.Pewnie tak. Ale jak miałabym zasypiać i jak spędzać wieczory? już nie muszę gotować obiadów na jutro dla chlopaka, prasować mu koszul, nie mam hobby, nie pójdę nigdzie na spacer bo ostatnio mnie napadnieto i się boję, bez upicia się nie zasnę. Picie powoduje też, że popełniam będąc w tym stanie błędy. Ale już się nauczylam, ze jak wypiję to mam iść spać. do pracy przychodzę trzeźwa (choć dla niektórych ilość wypijanych piw sprawi, że w to nie uwierzą). ale tak jest. znam swój umiar w tygodniu, poza tym mam mieszkanie do spłacenia, szanuję swoją pracę. Nie czuję się alkoholikiem.. są oczywiście dni że nie piję.. ale biorę tabletki na sen, co nie jest przyjemne. Piję świadomie..  w tygodniu nie zawsze (ostatnio tylko) w weekendy zawsze ale proszę nie irytujcie mnie odpowiedziami, że powinnam iśc na AA. Picie to żeby coś wieczorem robić..dajcie mi jakiś pomysł by robić coś innego.
Waga - na studiach ważyłam 40 kg. teraz jest o wiele więcej. Prawie w ogóle nie jem chleba. Slodyczy nienawidzę - nie jadam ciast, tortow weselnych, czekolady itp. Owoców nienawidzę. Jogurtów nienawidzę. Lubię piersi z kurczaka i kiełbasy. ziemniaki też, ale staram się ich prawie w ogóle nie jeść. Obiady zamawiam w pracy bo dla siebie samej nie mam przyjemności gotowania. (9 miesięcy temu z ex było inaczej). Śniadanie jem w pracy ok. 9. Obiad jem w pracy ok 13. Po obiedzie nie jem już więcej nic. Czy dieta "jedz mniej" może mieć u mnie zastosowanie??? albo nie jedź słodyczy? Robiłam badania na cukier hormony-wszystko ok. Nie wiem jak jedząc pomidora, parę plasterków wędliny, 3 ogórki gruntowe na śniadanie, na obiad pierś z kurczaka, surówkę i jeden - dwa(przysięgam) ziemniaki można nie chudnąć?? podobno jem jak ptaszek, może to te piwa? ale co mam robić innego siedząc w tym mieszkaniu wieczorem?sad (wina, koniaki, wódki-ohyda). i nie piszcie, że nie jestem gruba. zainteresowanym wyślę zdjęcia ud i to poobcieranych jak nie założę rajstop w upalny dzień!
Koleżanki - mam jedną w pracy, w miarę dobrą. Jest zgrabna, wysoka ( a ostatnio kupila sobie jeszcze szpilki 7 cm), śliczna. Lubię ją ale źle sie koło niej czuję. Gdy mija nas jakiś chłopak spuszczam głowę bo wiem, że spojrzy tylko na nią. Koleżanki w moim mieście rodzinnym - po pierwsze tam rzadko jeżdżę, po 2 one mają swoje problemy (brak pracy, dzieci). I tak jak przyjeżdżam jestem tylko dodatkiem do tematów - żyją wspólnie ze sobą i swoimi problemami, a ja jestem "gościem". Ostatnio powiedziały mi, że mnie mój ex zmienił, że kiedyś byłam pełną życia dziewczyną (zapomniały że kiedyś równa się + 20 kg, tato alkoholik, samotność) a teraz jestem nic. Ze kiedyś charyzma ze mnie tryskała a teraz nic. Poruszyłam ten temat w pracy wśród koleżanek.. one wciąż widzą we mnie charyzmę, zaangażowanie w pracę.. pewnie.. ale tamte znają mnie prawie 15 lat, a te ostatnie 3( i wiem, że w pracy jestem lubiana, szanowana, że świetnie ją wykonuję, że wiodę prym w tym co robię.. i postrzegana jako charyzmatyczna dziewczyna.. bo jakos tak mam że przy innych ludziach się nie martwię, nie zastanawiam tylko skupiam na pracy) Moja zmiana - jak twierdzą koleżanki z rodzinnego miasta- wynika z powodu stłamszenia przez ex. Slucham ich, w głębi duszy nie zgadzam się z nimi. Mój ex był i jest dla mnie dobry i nigdy nie chciał mojej krzywdy. Dobrze nam było samym we dwoje..
Podsumowanie - po wypiciu 6 piw, zadzwoniłam do mojego ex. Nie pamiętam co powiedziałam ale przyszedł. Próbowałam nożem "piłą" podciąć sobie żyły. Wiem, że nie chcę umierać nie chciałam i wtedy. Milczała po prostu moja komórka cały wieczor w piatek, całą sobotę. Miało wyjśc teatralne targnięcie się na zycie by znów uwierzyć, że jednak mu zależy i wyszło. Kazał wziąć ciuchy na jutro do pracy, kosmetyki (od czasu jak nie pomieszkuję u niego wszystko jest u mnie), u siebie wstawił pod prysznic i razem znów pojechaliśmy do pracy. Zostały blizny, kt się wstydzę. Mam nadzieję, że zejdą. Myślę, że jemu jest dobrze tak jak jest. Choć chyba chciałby bym u niego zamieszkała ale boi się tego tematu ślubu. po akcji z nożem chyba bardziej. Mi jest jeszcze lepiej. Mam jednego przyjaciela- jego. nie chcę by to zabrzmiało, że za wszelką cenę chcę go odzyskać. Bo nie jest tak. Ale był i było nam dobrze. Teraz nie widzę szansy by spotkać kogos innego, choć chcę (+ strach że zapomniałam jak się flirtuje, co robi się na randkach), boję się, że zostanę w tych 4 kątach sama do końca życia, a on sobie ułoży życie z kimś innym. Może dlatego nie chcę odpuścić.
PS: spędzając z nim wieczór, gotując obiad na jutro, zasypiając koło niego nie myślę o piciu. prawie wcale nie myślę o zapaleniu papierosa. Zasypiam o 22 jak dziecko. Mam aż takie kompleksy że nie sama nie wiem który większy.
Brat wie o naduzywaniu alkoholu (do nie dawna nie potrafiłam zakończyć imprezy z alkoholem w odpowiednim  momencie, dziś z przyjaciółmi robię tak, nie chcę by mama widziała mnie pijaną, wystarczy, że widzi tatę), rozmawialiśmy wiele razy, wiele razem nad tym płakaliśmy. ale on jest z rodzicami a ja tu, sama, gruba, brzydka, bez celu w życiu, beznadziejna. Co innego robić.
Czy moj przypadek kwalifikuje się do leczenia u psychologa? Czy może czytanie na tym forum porad pozwoli mi wyjść z kryzysu?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Zagubiona poruszyła mnie Twoja historia. Zastanawiam się nawet czy jest realna.
Do rzeczy: czego Ty chcesz od życia? Twoje "wypracowanie" podzielę na kilka części
*chłopak- nie zmusisz go do żeniaczki. Tyle lat pasowało Ci mieszkanie bez ślubu. Czy papier jest Ci koniecznie potrzebny do szczęścia? A może chłopak zrobił to z troski o Ciebie. To jak opisujesz Wasz dzień powszedni wywołuje u mnie ciarki.
*waga- z moich  obliczeń wynika że ważysz około 100 kg. przy Twoim wzroście dale to wynik 43,3 czyli otyłość 3 stopnia.
Autor portalu na którym sprawdzałam pisze tak: Masz poważny problem ze swoją wagą. Powinnaś natychmiast udać się do lekarza. Nie odkładaj tego na później. Pamiętaj: najważniejsze jest Twoje zdrowie (zródło: kobieta.wp.pl/kalkulatorbmi.html ).
*nk- nikt nie każe Ci tam trzymać profilu. Po co oglądać profile znajomych mężatek i się katować?!
*portale społecznościowe- wysyłając stare zdięcie oszukujesz, dlalej nie przychodzisz na spotkanie, czyli marnujesz czas swój i tych panów co Twoj profil odwiedzili.
*alkohol- dla mnie to podchodzi pod uzależnienie- pijesz codziennie. Poza tym tym rozdymasz żołądek i nie chudniesz ponieważ alkohol to puste kalorie jak słodycze.
ojciec- nie determinuje Ciebie posiadanie chorego w domu byś była do niego podobna.
**reasumując- mozesz się poddać, brać na litość byłego chłopaka jak nam napisałaś. Możesz to przeczytać i wykpić wszystko co napisałam. Możesz też się nad sobą zastanowić. Chcesz być znów tą roześmianą dziewczyną sprzed 8 lat? Nie ma problemu! Wystarczy że się wezmiesz za siebie. Jak najbardziej wizyta u psychologa i dietetyka. Odwiedz też klub aa.
Nie będę Cię oszukiwała że Ci co widzą Ciebie na ulicy mają problem ze wzrokiem. Po prostu bardzo mało jest mężczyzn którzy akceptują otyłą sylwetkę.
Daj sobie szansę Zagubiona! Za rok o tej porze możesz być szczęśliwa wystarczy że popracujesz nad sobą fizycznie i psychicznie.
Pisz o postępach (bo wierzę że zrobisz coś ze sobą!). Pozdrawiam smile

3 Ostatnio edytowany przez zagubiona81 (2010-07-09 17:31:33)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Jest realna. Ciężko mi się z nią zmierzyć bo zawsze byłam silną osobą.. a teraz nie wiem co sie dzieje z moim życiem.
Czego chce? chce normalnej rodziny, powrotu po pracy do męża, spędzania z kimś czasu, normalności.
*to, że nie braliśmy ślubu nie wynikało z powodu, że chciałam żyć na kocią łapę a teraz mi się odwidziało. Chcieliśmy najpierw pójść do pracy, później ważne stało sie posiadanie własnego mieszkania a nie te ciągłe przeprowadzki. Dodatkowo był problem związany z poziomami zaangazowania przez każde nas w wiarę..ale zawsze mówiliśmy sobie - coś wymyślimy..Tak, papier jest mi potrzebny do szczęścia. Nie wiem dlaczego przechodzą Ci ciarki jak czytasz o naszym spędzaniu czasu. Napisałam tu skrótowo jak on wyglądał. Nie chciałam żeby post brzmiał, że brakuje mi kina z nim czy oglądania filmów, wyjść do restauracji. Właśnie to wszystko wciąż mam..opisałam te rzeczy za którymi tęsknie (gotowanie dla kogoś, pomoc, przyszycie guzika) a większość kobiet nienawidzi.
Poza tym on chyba już nie chce się ze mną związywać.. sama sie w tym pogubiłam..
*waga - no tak.. dobra odpowiedź i nie wiem jak to skomentować. Skoro waga idealna skąd ta otyłość??
* n-k? nie wiem.. chcę mieć. a portale spolecznościowe-chcę kogoś poznać...zawsze zaznaczam, że zdjęcie jest sprzed 6 lat, a co do spotkań to nie dochodzi do konkretnych ustaleń kiedy i gdzie. Znajomość kończy się w momencie gdy pada taka propozycja...właściwie pada ich bardzo mało (może 2).
*reasumując - skąd brać na to wszystko o czym piszesz siłę? i chęć? nie mam tego w sobie. W pracy jestem uśmiechnięta, ludzie widzą we mnie uśmiechniętą dziewczynę, nie umiem przynosić problemow do pracy.. tylko w domu jakoś czuję się samotna i zdruzgotana:/

alaclaudie napisał/a:

Nie będę Cię oszukiwała że Ci co widzą Ciebie na ulicy mają problem ze wzrokiem. Po prostu bardzo mało jest mężczyzn którzy akceptują otyłą sylwetkę.

we wcześniejszej wypowiedzi o wadze dojrzałam ironię.. a tu chyba jej nie ma.. nie rozumiem.. raz piszesz mi, że wszystko ok a raz że otyła sylwetka..jeśli i tu jest ironia to jednak inni mają problem ze wzrokiem? przepraszam, nie zrozumiałam tego.
Wizyty u lekarzy..ok.. tylko jak wróce do domu to co dalej z tym życiem robić?

4

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?
zagubiona81 napisał/a:

powrotu po pracy do męża

z tego co pamiętam napisałaś że pracujesz i nie maszmęża
Dlaczego przeszły mnie ciarki- pownieważ Twój opis był dla mnie okropny. Bez namiętności, miłości. Zero ekspresji.

zagubiona81 napisał/a:

Poza tym on chyba już nie chce się ze mną związywać.. sama sie w tym pogubiłam

tego się nie dowiesz przez forum. przecież nie chcesz żyć na kocią łapę a on nie zaproponował/uje Ci ślubu, prawda?

zagubiona81 napisał/a:

Skoro waga idealna skąd ta otyłość?

przeczytaj jeszcze raz. nic takiego nie napisałam!!!

zagubiona81 napisał/a:

n-k? nie wiem.. chcę mieć. a portale spolecznościowe-chcę kogoś poznać...zawsze zaznaczam, że zdjęcie jest sprzed 6 lat, a co do spotkań to nie dochodzi do konkretnych ustaleń kiedy i gdzie. Znajomość kończy się w momencie gdy pada taka propozycja...właściwie pada ich bardzo mało (może 2)

czyli lubisz sama się katować? po co robić coś co w niczym Ci nie pomaga tylko zapełnia czas niekonstruktywnie?
** skąd brac chęć i siłę- popatrz na siebie. zobacz co napisałaś- chcesz być szczęśliwa, wiesz jak Twoja wizja szczęścia wygląda. Pozostaje tylko wziąć się do roboty. Każdy najmniejszy sukces (nawet poł kg. w dół) świętuj! Powiedz o nim bratu, matce a może i nawet byłemu jesli utrzymujecie kontakt. Zajmij sobie czas po pracy maksymalnie, tak byś do domu szła się przespać na następny dzień.Najciężej będzie Ci zacząć, ruszyć się z domu, potem będziesz się dziwiła sama sobie jak mogłaś tak żyć.  Z psychologiem też popracujesz nad swoją motywacją.

zagubiona81 napisał/a:

we wcześniejszej wypowiedzi o wadze dojrzałam ironię

nie ma ironii, nie kpię sobie z Twoich problemów. to jest poważne forum a nie miejsce na bekę z kogoś.

5

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?
alaclaudie napisał/a:
zagubiona81 napisał/a:

powrotu po pracy do męża

z tego co pamiętam napisałaś że pracujesz i nie maszmęża

bo NIE MAM. pytałaś czego chcę więc Ci napisałam. w najbliższej perspektywie męża, potem dzieci.. mój zegar bije i nabawa mnie to lękiem, czemu nie czytasz moich postów dokładnie?:/

alaclaudie napisał/a:

Dlaczego przeszły mnie ciarki- ponieważ Twój opis był dla mnie okropny. Bez namiętności, miłości. Zero ekspresji.

w moim zyciu nie ma ekspresji. jest samotność, jest cisza.. spędzaliśmy czas jak wszystkie normalne pary.. mogłabym napisać poemat jak było nam dobrze, ale bałam się, że zabraknie mi miejsca na opisywanie poważniejszych moich problemów niż tego jak wyglądają moje relacje z byłym. Może i cały opis jest suchy.. może odcinam się od myślenia jak poważny jest to problem. myślisz, że mam depresję?

alaclaudie napisał/a:
zagubiona81 napisał/a:

Skoro waga idealna skąd ta otyłość?

przeczytaj jeszcze raz. nic takiego nie napisałam!!!

alaclaudie napisał/a:

nie ma ironii, nie kpię sobie z Twoich problemów. to jest poważne forum a nie miejsce na bekę z kogoś.

to ja nie rozumiem.. weszłam na stronę o której pisałaś, wpisałam wzrost 152, wagę 48 kg.. Ty wpisałaś 100 kg? nie sądzę, że kpisz.. myślałam, że żartujesz

alaclaudie napisał/a:

czyli lubisz sama się katować? po co robić coś co w niczym Ci nie pomaga tylko zapełnia czas niekonstruktywnie?

nie lubię się katować. i bez 3mania konta na n-k wiem, że najlepiej dla pierwszego dziecka urodzić się przed 32 rokiem życia.. chcę też wiedzieć co dzieje sie u znajomych ze szkolnej ławy rozjechanych po świecie.

alaclaudie napisał/a:

** skąd brac chęć i siłę- popatrz na siebie. zobacz co napisałaś- chcesz być szczęśliwa, wiesz jak Twoja wizja szczęścia wygląda. Pozostaje tylko wziąć się do roboty.  Zajmij sobie czas po pracy maksymalnie, tak byś do domu szła się przespać na następny dzień.  Z psychologiem też popracujesz nad swoją motywacją.

wiem jak wygląda moja wizja, ale nie rozumiesz, że mężczyzna z którym byłam 6 lat już mnie nie chce? że nikt inny mnie nie chce?nie rozumiesz, że jestem dla świata niewidzialna?Zajmować sobie czas po pracy? czym? mam się szwędać po sklepach? w pracy muszę nosić szpilki, po 8 godzinach marzę by wpakować się ex do samochodu, ściągnąć garsonkę i rajstopy i odpocząć.. Z tym psychologiem..boje mu się o wszystkim powiedzieć. A jak powie pracodawcy?

6

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Zagubiona, czytam przeczytałam właśnie to wszystko i poruszyło mnie to. Twoje życie to pasmo smutku, musisz to zmienić dziewczyno, bo wpadniesz w ostrą depresję (o ile już nie wpadłaś)..
Radzę ci wszystko radykalnie zmienić, tzn. wymieniłaś swoje kompleksy, np. waga.. wiec postaw sobie cel, że chcesz schudnąć i walcz o to: dieta, ćwiczenia, biegaj.. to zajmie ci trochę czasu i pozwoli ci się zmęczyć (i już czas w którym wypiłabyś normalnie co najmniej jedno piwo masz wypełniony)... Spróbuj, może to cie wciągnie.. wysiłek fizyczny wyzwala pozytywne emocje.. Pozytywne emocje wyzwoli także obserwowanie swojego ciała, jak chudniesz, jak twoja sylwetka coraz bardziej ci się podoba..
Nie masz hobby.. hmm.. może warto by to zmienić.. Wiem, że na siłę nie da sie czymś zainteresować, ale może poczytaj coś, jakieś wartosciowe ksiązki, wartosciowe filmy..czasem one przynoszą nam jakąś inspirację... może znajdziesz cos co cie naprawde zainteresuje, wtedy zaangazuj się w to w pełni..
Co do poznawania nowych osób.. hm.. pamietaj że milosc zawsze przychodzi gdy sie jej nie spodziewamy..nie pyta o zdanie.. Staraj się na nią nie czekać, a raczej poszukać plusów bycia singlem.. na pewno gdy polubisz samotne życie, milosc nagle nadejdzie..
Co do twojego ex.. Rozumiem Cię doskonale.. twoje uzaleznienie od niego, przywiązanie.. Sama mam podobnie, utrzymuję bliskie relacje ze swoim bylym z którym byłam 4 lata. Pamietaj tylko ze to śliski, niebezpieczny uklad, ktory moze sie bardzo bolesnie skonczyć.. (tu nie powinnam ci doradzac, bo popelniam dokladnie taki sam bląd, jesli chodzi o bylego) Prawda jest taka Zagubiona, ze nie probujemy nawet się odciąc od swoich bylych, jestesmy uzaleznione od nich w pelni..
Zagubiona, wierze ze odnajdziesz droge by wyjsc z tego bagna w którym żyjesz... szczescie jest blisko, trzeba je tylko umieć poczuć.. Zmien swoje życie, walcz o szczęście.. Trzymam kciuki i pozdrawiam!

7 Ostatnio edytowany przez zagubiona81 (2010-07-09 22:43:54)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

waga - dobrze..biorę się za siebie, od tygodnia nie jem chleba w poniedziałek idę na pierwszy od wielu lat aerobik.
piwo - postaram się nie pić przez 5 dni
ex - spróbuję przestać być uzależniona od niego i nie jeździć z nim autem do i z pracy. W poniedziałek wykupię karnet na autobus. Może dzięki temu, mając świadomość, że nikt na mnie nie czeka w aucie zmusi mnie, by jeszcze zanim wrócę do domu, coś porobić.
hobby-książki pożeram, filmy kocham ale głowa w 100% nie jest nigdy zajęta. Myślę o rolkach..ale to jest wychodzenie z domu..a to mnie trochę przeraża.. zobaczymy
Czy powinnam zerwać zupełnie kontakty z ex(żyję jego problemami, doradzam mu, wspólnie jeździmy do pracy) czy to dobre posunięcie?
Czy myślicie, że w moim stanie psychiatra jest konieczny? boję się go, zamknie mnie zaraz pewnie do szpitala.. nie chce tego.
PS: postanowiłam, ale nie wiem jak będzie.. martwię się, że jeśli mi się nie uda pisanie tutaj o tym zdemotywuje jakąś osobę.

8

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Zagubiona czytam i wiesz tam w tobie jak mówisz jest ambitna świetna babeczka, która lubi żartować jest miła serdeczna .
Skończyłaś studia o kurcze zobacz a ja nigdy ze strachu nie spróbowałam. Czyli osiągnęłaś coś wielkiego własnymi siłami tylko ty, nikt za ciebie studiów nie kończył.

Masz już coś oprzyj pozytywne myślenie na tym, zobacz ile osiągnęłaś już. Poszanuj te fajna kobietę która jest w tobie.

Po pierwsze rozpracuj problem i ułóż plan, owszem nie będzie łatwo ale  kuzzzwa da rade jak się zechce.

Najpierw sprawa twojego faceta, hmmm on jest nie gotowy wiec jedyny sposób by go mieć, to zostawić odciąć od siebie i pokazać że masz dosyć.
Że masz dosyć pocieszania go skoro nie akceptuje ciebie mimo iż kochasz jego...dosyć bycia spowiedniczka i poduszeczka do pocieszania go, on ma cie szanować bo jesteś warta tego.
Posłuchaj facet musi cie szanować , za twoje poglądy, determinacje , za to jak dajesz czy nie dajesz rady zmagać się z życiem.
Jak będzie widział ze coś z sobą robisz ze starasz się żyć bez niego i to szczęśliwie gwarantuje zastanowi go to i  zainteresuje. 
Faceci uwielbiają mieć to czego im się nie da, a ty popełniłaś błąd bo on z tobą miał za łatwo.
Zawsze go kochałaś , zawsze mógł się do ciebie udać , cokolwiek to on wie ze ty jesteś, wiec mu to zabierz, na przekór kochana.
Musisz być wyzwaniem dla niego i zagadka czyli nie musi wszystkiego od ciebie słyszeć, milcz więcej niech zapyta co u ciebie a ty tajemniczo powiedz pora zmienić moje życie...

Teraz sprawa wagi... Kochana waga cóż każda to dotyka ja tez jestem Big kobieta i wiesz ja polubiłam siebie..
Jak to zrobiłam? Otóż poszukałam małych rzeczy które są we mnie wyjątkowe, np śliczne usta , czy rzęsy ładne, o i pieprzyk na policzku...Nikt takiego niema i jestem tez śliczna mam coś małego.
Poza tym Uśmiecham się dużo, śmieję się do ludzi  na ulicy kiedyś myślałam jak ty pewnie widza we mnie górę tłuszczu .
Aż raz wkurzona tym moim myśleniem zapytałam kogoś na ulicy dla jaj co o mnie myśli , kurcze człowiek wymienił ze muszę być sympatyczna i jestem promienna i mam niesamowite usta.
Myślałam ze usłyszę weź się za siebie a tu komplementy.
Jaka ja byłam głupia przejmując sie opiniami otoczenia co ich to kuuuuwa obchodzi ile ważę, liczy się moja wiedza mózg i poglądy a nie kilogramy.Marnujesz młode lata na smutek.

Pora pomyśleć pokocham coś w sobie zanim wróci dawna ja.. Znajdź jestem pewna masz coś fajnego czego inna kobieta by ci zazdrościła.
A teraz walka z waga,po malutku , najpierw zrzucę w miesiąc 4 kilo. Nie że schudnę 20 tylko mały cel który da radość...
Po kolei zapisz się do dermatologa z cera, natychmiast zanim ci się odechce.Do dietetyka też.
Nie wiem czy wiesz ale picie piwa to dostarczanie cukru do organizmu, nie tylko kalorii, ale nadmiar cukru wpływa ze ma sie wypryski na twarzy, mega wiem coś o tym. Odstawienie alkoholu poprawi ci cerę i jeszcze mniej kalori o bardzo wiele mniej.
Poza tym zatrzymuje ci się sól w organizmie i dlatego opuchnięty człowiek jest.Alkohol pogłębia depresje i nie prawda jest ze po nim poprawia sie nastrój, owszem na krótko ale potem jest tylko dół wiec odstaw to.

Do wszystkiego idzie dojść, zaweznij sie jak ja że wszystkim udowodnisz. Nie daj się zniszczyć.
Jeśli zechcesz pogadamy i coś ci zawsze podpowiem czy doradzę.

Trochę długie mi wyszło nie? smile

9

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Zagubiona, myślę, że masz poważne problemy ze sobą, których nie możesz ignorować.
Największym jest brnięcie w uzależnienie od alkoholu - wierz mi albo nie, ale to jest sposób, żeby kompletnie zrujnować swoją motywację do działania. Zaniepokoiło mnie też w Twoim opisie podcinanie sobie żył i wydzwanianie do byłego chłopaka po alkoholu - to wszystko to są sygnały, że potrzebujesz pomocy.

Absolutnie nie bój się wizyty u psychologa - podobnie jak psychiatra, psycholog ma obowiązek zatrzymać dla siebie to, co usłyszał w swoim gabinecie. Co więcej, żaden psycholog nie zapyta Cię o dokładne miejsce pracy, a wielu prywatnych specjalistów nie będzie potrzebowało nawet Twojego adresu. Ani pracodawca, ani Twoja rodzina nigdy nie dowie się, na co się leczysz i z czym masz problem, nawet, gdyby sami pytali.

10

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

kochana jesteś młodą osobą całe życie przed Tobą! Pomyśl, jesteś wolna, nie masz żadnych zobowiązań więc zrób w końcu coś dla siebie. Zacznij korzystać z życia garściami, podróżuj, zwiedzaj , jest tyle miejsc które warto zobaczyć.

Jesli chodzi o ex to udowodnij mu że, potrafisz być ponad to wszystko. 

Wiem, ze chcesz wrócić do byłego, ale chyba nie chcesz związku w którym on byłby z Tobą tylko z litości? Chcesz tylko ochłapy "miłości" ? Stać Cię na więcej!

Co do wagi, zrezygnuj z piwka bo to alkohol Ciebie tak "rozpycha"

Uśmiechnij się, walcz, wiem, że dasz radę smile trzymam kciuki

11 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-07-10 13:27:18)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?
zagubiona81 napisał/a:

pytałaś czego chcę więc Ci napisałam. w najbliższej perspektywie męża, potem dzieci

Zagubiona czytam dokładnie. Napisałaś to w taki sposób że się minęłyśmy.

zagubiona81 napisał/a:

bałam się, że zabraknie mi miejsca na opisywanie poważniejszych moich problemów

Bałaś się że zabraknie miejsca?-długość postu zależy od weny autora.
co do wagi napisałaś:

zagubiona81 napisał/a:

Mam 28 lat, 152 cm wzrostu, 46 kg (nad)wagi

czyli skoro masz 46 kilo nadwagi wpisałam 100 kg do kalkulatora bmi. Z czego tu żartować??
Rozumiem że w tym momencie nie jesteś atrakcyjna dla świata. Ale wiem że możesz to zmienić!!
Czym zająć czas po pracy? tym co Ciebie interesuje. Myślę ze na początek dobrze by było pójść na fittnes- ponieważ tego Twoje ciało potrzebuje. Szwendanie się po sklepach na dłuższą metę jest nudne wiec nie częściej niż raz w tyg. Możesz pomagać w hospicjum albo w domu dziecka. Zapisać się na kurs wedle swoich zainteresowań. Czy na prawdę trzeba to wszystko pisać dziewczynie po studiach?!
Dlaczego chcesz się odchudzać na własną rękę?! Po to zeby po tyg. wrócić do dawnego systemu?!
Bilet miesięczny - super pomysł!! Rolki też świetny pomysł!!
Rozluznienie kontaktu z Ex uważam że było by dobrym posunięciem.

12 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-07-10 13:38:55)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Ala, ona waży 46 kg... Nie ma nadwagi. Ma super wagę, tylko dla zdołowanej osoby każdy powód jest dobry, żeby dorzucić puzzle do obrazka "jestem do niczego"...

Zagubiona - wszelkimi dostępnymi metodami musisz próbować poprawić poczucie własnej wartości. Rozluźnienie kontaktu z ex to dobry krok, chociaż ja bym postawiła na bardziej drastyczny - zerwanie kontaktu z ex. Zrób wszystko, żeby np. jutro obudzić się i uznać, że zaczynasz wszystko z czystą kartą....

Twoja waga jest idealna, ale jeśli uważasz, że tu tkwi problem - nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś się trochę poodchudzała. kilogram mniej działa zbawiennie na kobiecą psychikę, a endorfiny wydzielane w czasie aktywności fizycznej to naukowo udowodnione zbawienne działanie na każdą psychikę...

Oplątalas się własnymi urojeniami i tkwisz w tej pajęczynie nie mogąc zrobić kroku do przodu. Tymczasem musisz pojąć, że całe życie przed sobą i na nic jeszcze nie jest za późno. A już na pewno nie na nowy związek. Ludzie Cię nie dostrzegają, bo Ty dla samej siebie jesteś bezbarwna i niewidoczna - więc choćbyś na uszach stawała to z przekonaniem, że jesteś niewarta ludzkiego spojrzenia faktycznie nikt na Ciebie nie spojrzy... Poza tym wszystko interpretujesz pod swojego doła - ja mam 10 cm więcej i kilkanaście kg więcej i też się zdarza, że ktoś mnie w autobusie nadepnie. Czy to znaczy, że ludzie mnie nie zauważają i że jestem nikim? Nie, nie, nie!!!

13

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Vinnga ma rację... Dziewczyny, waga autorki wątku jest idealna, czytajcie ze zrozumieniem, bo niektóre elaboraty mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku...

Zagubiona - musisz zrobić coś ze swoim życiem, zacząć walczyć o siebie. Sama wpędzasz się w coraz większe doły. Przestań liczyć sobie każdego zjedzonego ziemniaka i rozmiar obcasa u koleżanek. Nie stwarzaj sztucznych problemów - nie żyjemy w średniowieczu żeby nie można było kupić ładnych bucików w Twoim rozmiarze, choćby przez internet.

A teraz kwestia ważniejsza - Twoja relacja z byłym facetem. Teatralnymi próbami samobójczymi nic nie osiągniesz. Chcesz żeby był z Tobą z litości i ze strachu, że coś sobie zrobisz? - wątpię. Sensem Twojego życia nie może być zrobienie mu obiadu i wyprasowanie koszul. Żeby ktoś Cię pokochał najpierw musisz pokochać sama siebie, być czasem egoistką - poświęcić czas sobie.

Co do alkoholu - tak, masz problem, nie nazywaj tego inaczej. Odpowiedz sobie na pytanie, czy ogłupienie, które sobie sama fundujesz żeby zasnąć jest tym, czego chcesz od życia. Tych piw może być coraz więcej, wiesz o tym. Ale może ich być też coraz mniej. Żyj dziewczyno.

14 Ostatnio edytowany przez zagubiona81 (2010-07-30 21:10:38)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

nie liczę kalorii, ziemniaków.. nie liczę nic. dlaczego? nie mam w ogóle apetytu. jak zjem kanapkę przez cały dzień czy parówkę drobiową to jest max.. po pracy piję, ale to osobny temat. po prostu próbowałam ziołowych tabletek i wciąż nie mogłam po nich do 4 zasnąć..piję też z nudów w 4 ścianach coś trzeba robić by wieczór szybko minął przy nudnym filmie. Proszę Was, nie skupiajcie się na tym piciu, jak skończy się mój obecny stan ducha wiem, że skończy się i to.
Dziś zaprosili mnie znajomi na miasto. Nie poszłam.  bałam się wracać o później porze (22 czy 23). zostałam wtedy napadnięta pod blokiem a nikt by mnie pod sam blok nie odprowadził.. to tylko znajomi, nie przyjaciele.
dziś weszłam na profil mojego byłego na n-k - nie wchodzę tam codziennie- i co? jest nowa znajoma wśród kontaktów. Popadłam w jakąś histerię, nie mogłam przestać się trząść i płakać. Głowa momentalnie zaczęła mnie boleć, pierwszy raz miałam wrażenie, że mi serce pęka.. to było trzy godziny.. jakoś się uspokoiłam i teraz piszę.
Od pon razem z nim zaczynam jeździć tramwajem do pracy, już zaczęłam sobie myśleć, że nie poradzę sobie widząc go z inna rano jadących do pracy. Chyba będę musiała sprzedać mieszkanie, nie wiem.
Chcę do niego wrócić.. kiedy powiedziałam mu, że już mnie nie kocha powiedział, że "nie może się z tym zgodzić..ale to nie jest dobry moment na powrót do siebie.." no pewnie, że nie dobry, skoro kogoś poznał..
wiem, może ta nowa osoba to nie jest jego obiekt westchnień, ale w końcu jakaś się pojawi..
zastanawiałam się czego chcę. wiem czego, chcę by wrócił.. by byliśmy parą.. gdy wszystko miało jakiś sens.
Siostra twierdzi, że nie powinnam tego chcieć. Ze w ten nasz związek był trochę chory.. bronię się na jej zarzuty i nie myślę jak ona. poza tym który związek jest idealny? a my, moim zdaniem, byliśmy idealni w 99%.
po tym ataku dzisiejszej histerii zaczęłam szukać lekarzy. powiedziano mi, że powinnam iść do psychiatry, bo to lekarz. i zdecyduje czy potrzebne są leki czy terapia. boję się iść...ale wiem, że muszę. boję się, że zamknie mnie w jakimś zakładzie psychiatrycznym. i co wtedy z pracą? ratami za mieszkanie? wszystko przepadnie? wstydzę się iść..narobiłam tyle głupstw i nie wiem jak miałabym to powiedzieć obcemu człowiekowi prosto w twarz.
Czytam, że niektórzy z forum wiedzą, że mają nerwicę, depresję, schizofrenię. Wiem, że niektóre z Was nie są lekarzami, ale długo już tu jesteście i pewnie macie jakiś obraz. Co ja mam? depresję? zaawansowaną? słabą? nerwicę natręctw?  lęków? co to jest Waszym zdaniem?

15

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Zagubiona nie jest ważne jaką jedn. chorobową przypisze Ci lekarz. Ważne jest żebyś do niego poszła.
Nie zamkną Cię w zakładzie- przesadzasz.
Staraj się jesc porządne zbilansowane posiłki- one są podstawą dobrego myślenia i humoru. Nie chce Ci się gotować to idz na stołówkę.
Nie odrzucaj zaproszen znajomych. Zawsze mozesz wziąć taksówkę i poprosić o odprowadzenie do klatki.
Najlepiej bedzie jak zerwiesz z nim kontakt.
I do picia jak najbardziej bede sie przyczepiac. Jak rzep. Mozna wypożyczyć ciekawy film albo inaczej wykorzystac czas.
Super że się odezwałas smile.

16

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

kochana, dla mnie to ważne jaka choroba.. do lekarza moge próbować się umówić od poniedziałku. Jest tyle na nacie o tych chorobach kt wymieniłam a ja nie wiem na której się skupić.. pod co to podciągnąć.. nie wiem czy lekarz nie "wymysli" paru chorób.. w końcu to jego zarobek za każdą wizytę? nie wiem jak działają.. nie miałam z nimi styczności, zawsze wydawało mi się, że jestem silna.
Skąd wiesz czy mnie nie zamkną? że próba samobójcza nie jest np podstawą do zamknięcia? może wiesz jak to się odbywa? powiadamiają rodzinę, że chcą zamknąć członka rodziny? czy w trakcie wizyty mogą nałożyć mi kaftan i wywieść do szpitala? czy jakoś sądownie?
te posiłki-nie da się. odrzuca od jedzenia..nie da sie;)
dałam plamę z tymi znajomymi.. tak na prawdę nie poszłam jeszcze z 2 powodów.. źle się czułam po dzisiejszym odkryciu.. jakby spotkanie zaczynało by sie teraz kiedy się uspokoiłam może w zawiętości jakiejś znalazłabym energię i pojechałabym taksówką do nich. ale spotkanie miało się kończyć o 23 więc po ptakach. drugie -źle się czułam po wczorajszym piciu. taka roztrzęsiona nie mogłabym jechać.. ubzdurałam sobie że i tak pewnie nie miałabym o czym z nimi rozmawiać.. choć rzut monetą wyszedł by jechać.
nie umiem zerwać kontaktu, ale codziennie się staram.. a co z porannym tramwajem rano? on już będzie zawsze, to przecież 6 lat.. nie wyrwę przecież kartek z mózgu z tym człowiekiem.. całe moje dorosłe życie po 100diach to on.. teraz czuję się jak niemowlak co ma zacząć raczkować sam i mega go to przeraża.
mam ciekawe filmy na komp.. ale nie wysiedzę 1,5 godz nic nie robiąc dodatkowo by minęło 6 godzin. Nie wiem jakie inne ciekawsze rzeczy robiło się gdy się było samym.. nigdy sama nie byłam:(
a ja Ci dziekuję że odpisałaś.. czekałam na to by ktoś się odezwał.

Zrobiłam test depresji Becka, wyszło 44 punkty.. szukam odpowiedzi w internecie czy to dużo. Znasz się może na tym?

17

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Nie czuję się upoważniona do wydawania takich opinii.
Na necie jest dużo informacji ale uważam ze najgorsze co możesz teraz zrobić to o nich czytać i myslec: mam to? a moze to 2? a może to i to?- takie myślenie Ci nie pomoże.
Jeśli uważasz że lekarz bedzie chciał tylko wyciągnąć od Ciebie pieniądze- idz do klubu AA - tam są bezpłatne porady tak samo jak przy oddziale Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Skąd wiem że Ciebie nie zamkną?- nie wiem na pewno ale myślę tak: podstawą do zabrania osoby do ośrodka zamkniętego jest zagrozenie zycia. Nie wiem kiedy targałaś się na swój los. Rodzina raczej by sie o tym dowiedziała. Kaftan- oj masz wyobraznie.
Da sie jesc. Nie jesz- nie masz chęci na nic- zamknięte koło. Pijesz nie chce Ci się jesc. Prowadzi to do wyniszczenia organizmu psych. i fiz.
Znajomych przepros i sama cos zaproponuj kolejnym razem. Mozesz ich poprosic zeby "nie raczyli" Cię ciekawostkami z zycia exa.
Będzie obecny w Twojej głowie racja. Nie wyrwiesz kartek- zgadzam się. Ale mozesz przecież do nich nie zaglądać, przywalić kamieniem by same się nie otwierały. Dobre porównanie z niemowlakiem- przy pomocy terapeuty, znajomych, rodziny poradzisz sobie!
Pisałam juz co mozesz sama robic- czytać, oglądać filmy, uczyć się. Zapisz się na zajęcia, odwiedz Dom Dziecka czy hospicjum.
Nawet się nie obejrzysz gdy przyjdzie pora na spanie.
Nie ma za co smile.

18

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

szkoda, że nie czujesz się... nie liczyłam na poradę typowo lekarską.. sądziłam, że skoro jesteś na tym forum może potrafisz/inni potrafią rozpoznać jakieś objawy. myślę że u mnie to chyba depresja pewnie plus coś.. to określi lekarz, ale nie mam potwierdzenia. jak wyczaję co mi jest wejdę na fora poczytam, może ktoś miał podobne problemy.. a tak - nie wiem gdzie szukać.
do psychiatry idę by mi pomógł zapomnieć o byłym.. o problemie alkoholowym nie myślę.. niech jedno poukładam.. wiem, że bez tego nie ruszę ani z alkoholem ani z nikotyną.. AA jak będzie zdaniem lekarza konieczne - na sam koniec. Myślałam że do MOPS chodzą osoby z problemami finansowymi.. dowiedziałam się czegoś nowego, dziękuję.
z tym kaftanem- nie wiem jak to jest.. skąd ludzie biorą się w szpitalach? jedni się zgłaszają sami, innych zgłaszają lekarze. mogę być w 2 grupie..nie wiem czy w czasie wizyty jak padnie taka propozycja szpitala mam prawo odmówić.. czy od ręki jest skierowanie.. nie wiem.
co do byłego przypominam rodzina jest daleko i w znikomych danych wiedzą co się dzieje, znajomych nie mam. tym z pracy w zyciu nie opowiem jak się czuję.
czy jest lekarstwo (jak lekarz trafi), że momentalnie zapomnę o byłym i zacznę cieszyć się życiem? może z tym cieszeniem się życiem trzeba poczekać.. ale np tabletki kt pozwalają myśleć w pracy a potem jak ją zarzyję jestem jakaś nieświadoma - wyłącza myślenie?
co do zajęć- chętnie.. ciekawiła by mnie pomoc w zoo czy schronisku.. ale nie mam na to chęci.. a może raczej mam brak chęci
i siły.. na nic nie mam chęci a praca do 20 to przeginanie pały, nie zniosę tego dłużej.
jest za co, tylko Ty mnie czytasz, choć miałyśmy nieporozumienia. dziękuję
PS: z tym Beckiem nie wiesz czy to dużo czy mało?

19

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

wstałam. organizm odmawia dalszego spania. płaczę, ale nie ryczę. przede mną przynajmniej 12 godzin. nie mam siły nic robić. jak przetrwać dzień???
uświadomiłam sobie, że nawet nie przebieram się w piżamę od dłuższego czasu.. śpię w tym w czym chodzę popołudniu. może i dobrze, nie wiem czy miałabym siłę się przebierać.

20 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-07-31 13:54:06)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Piszę po raz ostatni - nie będę wydawała opini on-line. I nie czytaj o tym dopóki Lekarz nie powie Ci co Ci jest. Proszę posłuchaj mnie.
Widzisz alkohol jest mocno powiązany z Twoimi dołami. Także za niego trzeba także ostro się zabrać.
Poza tym wyobrazasz sobie sytuację łączenia alkoholu z lekami? Ja nie.
Przestań pisać o tym szpitalu- wiesz że dzięki alkoholowi masz lęk że Cię tam zabiorą?
Nie wiem jaką masz rodzinę. Może łatwiej sie dogadujesz z rodzeństwem albo z mamą? Wybierz sobie kogoś i zadzwoń.
To na prawdę nic złego przyznać że potrzebuje się wsparcia.
Nie ma tabletki szczęscia. Za to można rozpracować swoje problemy, lęki i przy farmagologicznym wsparciu pomóc sobie.
Nie wiem co Ci przepiszą. Jednak gdy zauważysz że lek Cię zamula powinnaś to zgłosić bezwzględnie.
Cieszyć sie życiem możesz zacząć od dziś. Wstać z łóżka, wziąć prysznic, pójść po bułki, zrobić sniadanko, posprzątać w domu, pójść na zakupy, wypożyczyć film, albo spędzić 2h w empiku czytając potencjalną książkę do zakupu.
O widzisz juz wybrałaś pracę ze zwierzakami- świetnie! Możesz też dziś się ruszyć do schroniska i zgłosić na wolontariat. Ja tego za Ciebie nie zrobię. Za to chętnie poczytam o życzliwych pyszczkach smile
Masz rację w pracy lepiej nie zaciskać więzi bo skutki mogą być różne.
Jestem pewna że wiecej osób czyta Twój wątek, tylko myślą ze nic ponadto co zostało napisane nie dodadzą.
Ja też nie piszę w każdym wątku, pisząc to samo co poprzednik.
Uśmiechnij się do siebie. Plan na dziś rozpisałam wyżej wink Życzę Tobie miłego dnia. I czekam na relację.
P.s.: czy możesz podać swoje imię? (albo takie które lubisz) ja jestem Ala.

21 Ostatnio edytowany przez zagubiona81 (2010-08-01 07:22:18)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

odezwał się mój znajomy.. nie widzialam go 100 lat, 10 lat temu, jako dzieciaki, byliśmy parą. zmusiłam się, wykąpałam, wyprostowałam włosy i poszłam..skończyło się u niego ale bez żadnego seksu. obudziłam się o 6:30, chciałam jakoś miło rozpocząć dzień.. jedyne co usłyszałam to "zrób mi laskę to jakoś się obudzę".. a jak powiedziałam, że nie, usłyszałam " w takim razie wynocha z domu" i parę razy samo "wynocha" . wywaliłem delikwentowi w policzek i wyszłam. Jestem szmatą i nie ma już porządnych mężczyzn.. boże znowu bagno.

22

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Dobrze ze wyszłas. Dobrze ze się dowiedziałaś z jakim pustakiem spędziłaś wieczór. Bywa.
Na pewno nie jest to powód by samą siebie wyzywać od szmaty. Ja mam nadzieję ze są porządni mimo bajora wokoło.
Pozdrawiam.

23

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Alu , z całym szacunkiem dla Ciebie, Ty masz kochana poniżej 25 lat. Dla Ciebie świat stoi otworem. Dla mnie już nie. Porządni mężczyźni w" moim" wieku są już zajęci albo wolne "pustaki". właśnie wstałam po tym wszystkim. Od jutra szukam lekarza. Może zaproponuje mi jakąś hipnozę, może to wszystko zapomnę. Czytałam na internecie że elektrowstrząsy są przy zapominaniu bardzo pomocne. zobaczymy, w końcu to lekarz.
PS: to nie jest moje prawdziwe imię, ale umówmy się, że mam na imię Jessica.
dziękuję Ci

24

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Świat otwiera się na tego kto chce podiąć wyzwanie. Jeśli uważasz że masz rację myśląc że wszystko za Tobą pewnie masz rację.
Jeśli pomyślisz że spotka Cię coś wspaniałego również ją masz. Wszystko zależy od nastawienia, Jessico.
Kto powiedział że musisz spotykać sie z równolatkiem?
Ty jednak lubisz bajki (tekst o hipnozie) wink Insepcja powinna Ci się spodobać.

25

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Nawet nie wiesz jakie to szczęście dla mnie, że jesteś obok.
zaraz poczytam o tej insepcji, bo nie mam pojecia co to. dzieki Bogu, już 4. jeszcze 6 godzin do potencjalnego zaśnięcia.
całuję

26

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Jessica smile bardzo się cieszę , że chcesz skorzystać z pomocy lekarskiej. Mam nadzieję, że Ci w jakiś sposób pomoże rozwiązać chociaż  część problemów.

27

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Oj przestań wink nie chcę się rumienić za każdym razem gdy wchodzę w Twój wątek.
Nawet nie wiesz ile radości daje czytanie- chcę wyjść z patowej sytuacji i w związku z tym robię to i to.
Mam nadzieję że się wyspałaś i po południu czy wieczorem napiszesz kiedy 1 rozmowa, oraz co z samotnymi psiakami smile.
Insepcja za niedługo wejdzie do kin.
Miłego dnia Jess <buziak>.

28 Ostatnio edytowany przez zagubiona81 (2010-08-02 19:57:08)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

jestem załamana. szukałam psychiatrów na nfz - znalazłam dopiero termin na wrzesień:( u tych psychiatrow, których funduje moja firma (mam 3 darmowe wizyty) wolne jest na 26 sierpnia:( jesu 22 dni, nie wytrzymam. Nie mam na nic sił dziś już myślałam, że zemdleję po drodze. Wczoraj udało mi się zjeść jedną bułkę. Dziś już tylko dwa plasterki wędliny:( nie mam apetytu, dochodzi do tego wszystkiego stres i nerwy, że szkodzę sobie, że mi się to na zdrowiu wszystko odbije - to nie jedzenie najbardziej mnie martwi.
na zwierzaki - nie mam sił..to znaczy nie mam na myśli tych psychicznych ale fizycznie nie mam sił chodzić. na chwilę obecną bardzo bym chciała zacząć jeść. może iść do internisty? da mi jakieś tabletki czy cos? jest 21 wiek a ja głoduję. nie wiem jak dam radę jutro wstać do pracy. dziś zaspałam, miało swoje plusy bo nie jechałam z nim.
gdzie ci psychiatrzy??? prywatnie mowią koszt 170 zł.. za 45 min!! a ja chyba potrzebuję 100 wizyt:/
boje się, strasznie
on chyba kogoś ma..rety, tak szybko.. a mówił, że on żeby się zakochać musi kogoś dobrze poznać..

update-udało się. znalazłam lekarza..wizyta jutro, po pracy. a może od razu wziąć 3-4 wizyty? po godzinie mogę nie skończyć..a tak się facet nasłucha, bedzie miał czas zastanowić się jakie lekarstwo jest dla mnie i wróce szybko do równowagi? ile trzeba brać takie tabletki? przez miesiąc? chciałabym by była taka tabletka że wystarczyłoby wziąć tylko raz...

29 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-08-03 12:26:06)

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Oj oj co to za szalenstwo i przerysowanie?! Spokojnie smile
Czyli dziś Twoja 1 wizyta- świetnie. Wspomnij o tym że nie możesz jeść - da Ci coś na pobudzenie łaknienia.
Nie wiem ile sie bierze tabletki możliwe ze Ci nic nie przepisze- jesli chodzi o psychologa.
Piszę to chyba po raz 4- nie interesuj sie życiem Ex i nie kontaktuj się. Wcale nie musicie razem jezdzić.
I idz do psiarnii.
Acha jeszcze 1 Jess- proszę Cie nie pisz:

Jess napisał/a:

jesu

nie jestem fanatyczką religijną ale to wyrazenie mnie zniesmacza.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia! smile

edit:
Jesli boisz sie ze nie wyrobisz sie w godzine- zapisz sobie w pkt. na kartce o czym chcesz mu powiedziec - wtedy rzetelnie to zrobisz.

30

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

strasznie się dziś czuję. w środku wielki niepokój. Rozmowa z lekarzem bardzo mi pomogła, sama świadomość że coś robię, że próbuję coś zmienić. Żałuję tylko, że nie dał mi "złotych" rad co pokolei robić by naprawić swoje życie...kazał przyjść za 3 tyg a tu nie minął tydzień od czasu jak u niego byłam i czuję, że jest strasznie. Ten wewnętrzny lęk i niepokój powoduje że aż cała się trzęsę. Czuję się samotna..... może to te leki? przepisał mi asertin 50, kazał brać po poł tabletki. biorę już 4 dzień, może to jakieś apogeum? czy jak wezmę kolejne pół to się uspokoję? jak one właściwie działają? wyzwalają jakieś hormony szczęścia czy jak?
chciałabym zadzwonić do byłego.. walczę z tym w myślach:(

31

Odp: a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Trzymaj się dzielnie. Chcesz może porozmawiać? Jeśli tak, to napisz na mój meil. Mam trochę czasu, więc możemy chwilkę pogadać, by odciągnąć Twoje myśli od problemów...

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » a może tu a nie do kompleksów powinnam trafić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024