Witam,piszę pierwszy raz na forum i jestem trochę zdenerwowana.Jestem mężatką od 13 lat i mam dwoje dzieci.12 latka i 5 latkę.Mój mąż pije.Właściwie od początku naszego związku lubił sobie popijać ale wtedy jeszcze to tolerowałam-byłam zakochana.Dzisiaj jestem starsza i już chyba "nie zakochana".Moj mąż kiedy wpada w trans picia to trwa ok 3-4 dni.przez ten czs nie mam na co liczyć.nie zajmuje się niczym.teściowa zajmuje się dziećmi kiedy ja jestem w pracy.Takie manewry zdarzają mu się ok1-2 razy w miesiącu,czasami wytrzymuje 2 m-ce.nie pracuje bo jest na rencie chorobowej z powodu kręgosłupa(czasami mi się wydaje ,że jest mu tak wygodnie i choroba przyszła w porę bo nie musi pracować.)Od jakiegoś czasu myślę o rozwodzie,powiedziałam to mężowi,na początku się wystraszyłale po jakimś czasie to samo.Po każdym takim piciu "zaczyna się leczyć" -wygląda to tak ,że dzwoni do swojego terapeuty i umawia się na wizytę,na którą oczywiście nie idzie.Ja nie rozmawiam z nim ok.2 tygodni a potem mi przechodzi i zaczyna się życie do następnego razu.Wtedy mam wyrzuty sumienia i czuję wściekłość,że nie potrafię tego zakończyć.Nie kocham już męża ale coś mnie przy nim trzyma. Nie wiem jak sobie poradzić,jak mam od niego odejść.Mam pracę,zarabiam dosyć dobrze, to ja właściwie utrzymuję dom.
1 2010-06-22 19:43:55 Ostatnio edytowany przez romka75 (2010-06-22 19:45:23)
Romka, skoro wiesz, że powinnaś od niego odejść to zrób to. Nie przypominasz innych kobiet z tego forum, które piszą "on pije, bije, ma mnie gdzieś ale ja go kocham i nie umiem odejść". Ty mówisz, że męża nie kochasz i zdajesz sobie sprawę, że Wasz związek jest bez szans. Moim zdaniem szanse by były, gdybyście się kochali. Skoro miłości nie ma, problemy są - chyba należy związek zakończyć. Trzyma Cię w tym związku przyzwyczajenie i może myśl o dzieciach. Zdecyduj, czy dla dzieci lepiej jest żyć w takiej rodzinie, jaką teraz tworzycie, czy tylko z Tobą, ewentualnie z Twoim przyszłym partnerem.
witaj pochodze z rodziny alkoholikow. mama obecnie juz nie pije po tym jak odeszla od ojca z innym alkoholikiem ktory pomogl jej wydostac sie z nalogu a ojciec dalej se popija. chce tylko powiedziec ze co bys nie zrobila to i tak dzieci beda was kochac pomimo ze rozstanie ich zaboli. tak bylo w moim przypadku. teraz jak na to wszystko patrze czuje żal ze moi rodzice nie sa razem ale ciesze sie jednak z tego bardziej bo chociaz jedno wyszlo na prosta droge i teraz mam do kogo na obiadki jezdzic. pozdrawiam. nie mysl tylko o dzieciach ale i o sobie.
Muszę się zgodzić z dziewczynami. Skoro już nie kochasz męża i nie widzisz szans na poprawę obecnej sytuacji odejdź. Przez tyle lat bycia z mężem przyzwyczaiłaś się już do niego, dlatego jest Ci ciężko odejść. Oczywiście pomijając już też dobro dzieci, którym się na pewno też kierujesz. Zawsze możesz porozmawiać ze starszą córką o całej sytuacji i poznać jej zdanie - sama pewnie doskonale widzi co się dzieję w domu. Jesteś młodą kobietą i możesz spokojnie ułożyć sobie życie na nowo... Jeżeli jest tak jak piszesz, to nie ma na co czekać.
Pozdrawiam
na moje oko trzeba Cię przy nim tylko przyzwyczajenie. skoro wiesz że nie możesz na niego liczyć, nie kochasz go, a on nie chce się leczyć i wszystko jest udawane to po co w tym dalej tkwić?? tacy ludzie się nie zmieniają - wiem to z własnego przykrego doświadczenia.. zapewne kochasz swoje dzieci.. czemu więc pozwalasz im patrzeć na takiego ojca?? powinnaś jak najszybciej zostawić tego człowieka, żeby nie pogrążać siebie i dzieci
Dziękuje wam bardzo.Nie wiem co się ze mną dzieje,wiem że żle robię przedłużając tą męczarnię.Czasami myślę,że to ja powinnam się leczyć żeby być stanowczą i mieć własne zdanie, nie dać sobą manipulować. Pracuję nad tym -chodzę do psychologa.Kiedy już jest po wszystkim-czyli przestaje pic to jest mi go prostu żal.jak go zostawię stoczy się na samo dno ,nie będzie miał nawet na jedzenie bo rentę ma bardzo niską.Może boję się zacząć nowe życie,boję się zaczynać to wszystko,wiem ,że to nie będzie takie proste-mój mąż nie da mi spokoju,zatruje mi życie,powiem więcej musiałabym przenieść dzieci do innej szkoły i najlepiej jak bym wyjechała.Nie mogę zrezygnować z dobrze płatnej pracy a dzieciaki też nie chcę narażać na stres związany ze zmianą szkoły. Boję się,że jak będę stanowcza i wkońcu to zrobię to może mnie skrzywdzić.Nie raz mi groził,(po pijaku),jest agresywny.Wiem ,że brzmi to jak jakieś usprawiedliwienia ( może tak jest?)sama nie wiem.a może naprawdę obawiam się jego zachowania.Wiem ,że niejedna z Was może powiedzieć,że jestem głupia ,że zgadzam się na taki związek- i będzie miała rację ,bo ja tez o sobie tak myślę.
Dlaczego myslisz,ze jestes glupia?
Wcale tak nie jest.Pogubilas sie w emocjach,a to z glupota nie ma nic wspolnego.
Jak poczytasz inne historie,to przekonasz sie,ze wielu z nas ciezko jest zakonczyc wieloletnie zwiazki.
A te zwiazki tez sa cholernie skomplikowane i bolesne.
Twoj maz jest uzalezniony od alkoholu,moj od sexu.Mechanizm,tak powiedzala mi terapeutka,jest dokladnie taki sam...
Czy probowalas z nim porozmawiac i wytlumaczyc mu,ze takim zachowaniem krzywdzi Ciebie i dzieci?
Przekonaj go,zeby wreszcie rozpoczal terapie,bo jak wiesz,przy wszystkich uzaleznieniach,pierwszym krokiem w strone poprawy jest nazwanie problemu po imieniu i dzialanie.
Ja tez siedze w g....nie po uszy (JAK ZYC Z CZLOWIEKIEM UZALEZNIONYM OD SEXU,jak masz ochote,to poczytaj,ale zaznaczam,humoru Ci to nie poprawi),a wczoraj terapeutka powiedziala mi zdanie,ktore Ty tez powinnas zapamietac:"pamietaj,ze jezeli nawet znajdzie sie sytuacja identyczna z Twoja,(rzadkosc),to wez pod uwage to,ze beda w nia uwiklane inne osoby,a ich sposob patrzenia na problem,moze byc zupelnie inny od twojego".
Moral............latwo sie mowi odejdz,kiedy nie jest sie w identycznej sytuacji i ma sie inna wrazliwoac,czy poziom strachu.
NIe mam prawa dawac Ci rad,ale czas jest zawsze sprzymiezencem.
Jak dasz go sobie wiecej,moze bedziesz w stanie przekonac sie czego Ty chcesz.
Skrystalizowac swoje odczucia i uczucia, i dopiero wtedy podjac decyzje.....
Zycze Ci spokoju i pdjecia wlasciwej decyzji
Miałam kilka lat, mama chciała się rozwieść z ojcem z tych samych powodów, spytała mnie, a ja jak to dziecko w ryk, bo chcę mieć tatusiaaaaa!!! I co? Doszło do tego, że pił, ją bił... Uderzył ją, pękł jej bębenek w uchu, na jedno ucho nie słyszy, poniżał, a w końcu i tak się rozwiedli tylko po serii traumatycznych przeżyć. Nie popełniaj naszego błędu, uciekaj od pijaka póki możesz...
Znowu tu jestem,odeszłam od męża, jak juz pisałam z powodu picia.Zdobyłam się na odwagę i zrobiłam to .Zabrałam tylko część rzeczy bo nie miałam dokąd sie wyprowadzić.Na razie jestem u siostry ale czekam na mieszkanie,które mam wynająć.troszke to trwa i mój mąż jest przekonany,że ja wrócę,bo nie mam gdzie się wyprowadzić (nie zabieram rzeczy z domu).Rozmawiałam z nim o tym ,że jak się za siebie weżmie -to znaczy zacznie sie leczyć i zmieni się to MOZE wrócę do domu. On chce w to wierzyć i to go trzyma przy życiu,chce się leczyć powiedział,że zrobi wszystko żebyśmy wrócili do domu.Ale ja mu nie wierzę,za długo mnie okłamywał,często słyszałam ,że się zmieni i nic nie zrobił.W głębi serca jest mi strasznie go żal ,nie chcę mu odbierać nadziei,myślę,że jak będzie miał nadZieję,że wrócę do domu to jednak da radę wyleczyć się a jak powiem mu ,że nic z tego ,że nie wrócę to nie podejmie się leczenia bo i po co jak nie ma dla kogo.Czuję się odpowiedzialna za to co się z nim bedzie działo.To jest straszne uczucie.Bo myślę,że przeze mnie będzie pił jak nie wrócę do domu.A w głebi serca wiem ,że nic z tego nie wyjdzie ,nie potrafię mu zaufać i wiem ,że nie powinnam tam wracać.Pomóżcie,co o tym sądzicie?
ja sądzę że on się nie zmieni
Ciężko mi jest wypowiadać się na ten temat.Jesteście bardzo długo ze sobą,i zapewne byc moze masz kwestie przyzwyczajenia i boisz sie zmian w zyciu.U mnie byla podobna sytuacja w rodzinie.Rodzice nie rozstali sie,ale co moja matka miala za zycie?Wiecznie liczyla tylko na siebie,ani nigdzie nie mogla wyjechac,wszystkie sprawy byly na jej glowie,jeszcze ja z bratem bylismy mniejsi..Fakt nie moge powiedziec,na trzezwego moj ojciec zloty czlowiek,naprawde zrobi wszystko,to zalatwi i tamto,ale jak juz zacznie pic to nie ma rady.Teraz juz nie pije,nawrocil sie dopiero niedawno kiedy mama,zapadla w chorobe byla w ciezkim stanie,a potem zmarla.Ale czy to nie za pozno?Nie mozna bylo wczesniej?
Alkoholik czy pijak zawsze bedzie tym samym.Moze jest jakis procent ktory przestaje pic.Ale to i tak jest zycie w strachu i zadawanie sobie pytania:A co jak zacznie znowu?
Decyzja zalezy od tego jak silna jestes kobieta, czy jestes gotowa na zmiany no i zapewne czy masz odpowiednie wsparcie finansowe zeby jakos zyc..
Zycze powodzenia ale nie bede tobie mowil jak masz postapic,to twoja inwidualna sprawa..