mam problem. jestesmy razem od 3 lat i jestesmy juz zareczeni...... no wlasnie wszystko by bylo ok gdyby nie ta nieszczesna byla...... przed zareczynami sie dowiedzialam ze moj przyszly maz nie jest zbytnio szczery co do mnie, mial kontakt z jego byla... tylko ze tak... mieli kontakt ze soba.... on chowal przedemna telefon, byl skryty, ale bylismy razem, ona wypisywala do niego rozne sms ze kocha ze teskni, wiedziala ze bylismy razem przez caly ten czas a nie dawala jednak dalej za wygrana. cala sprawa wyszla na jaw pol roku temu, zobaczylam ze sms. i wtedy wszystko sie zaczelo, klotnie wypomnienia, spotkalismy sie we trojke i oboje mieli inne wersje wydarzen.. wg niego nic nie bylo ale wg niej byli razem. ona wiedziala codziennie co robi i co sie z nim dzieje... wszystko dokladnie to co ja. chociaz wiem ze inni ja informowali o tym co on robi. wiemze to chore. on od niej odszedl i wtedy powiedziala mu ze sie na nim zemsci.. niewiem czy to jest ta zemsta ale nie potrafie zrozumiec dlaczego ja ukrywal, czemu nie wiedzialam o kontakcie ich. jakis czas pozniej doszlam do siebie, i zareczyny planowanie sie odbyly... tylko teraz meczy mnie sumienie.. caly czas robie mu wyrzuty bo inaczej nie umiem.. mam zal do niego a onmi mowi ze mnie kocha i kochal mnie a ona byla natretem. jestem w ciezkiej sytuacji bo mimo ze jestesmy razem to nie ufam mu, i nie czuje sie szczesliwa ale slub za rok.... i niewiem co robic. a co jesli nadal tak bedzie w malzenstwie.... niechce sie wpakowac w takie bagno ciaglych klotni i awantur chociaz nie potrafie mu zapomniec... bylo zbyt wiele sytuacji kiedy klamal... ale on nie potrafi zrozumiec ze nie umiem mu zaufac, ze jest mi ciezko. po wydaniu calej sprawy widze ze sie stara, chociaz dalej nie potrafimy ze soba rozmawiac tak szczerze i otwarcie czego mi brakuje.... gdzies popelnilam blad... tylko czuje ze jestem teraz bez wyjscia....:(
Posłuchaj, kochasz go i on Ciebie też. Moim zdaniem, szczera rozmowa, nie wyrzuty, nie żal. A zastanawiałaś się dlaczego nei chciał Ci powiedziec? Nie chciał Cie ranić kobieto! Doskonale znam sytuacje, ona będzie Ci mataczyć w związku bo nie chce, aby on był szczęśliwy z kimś innym. A Ty pokaż, że mu ufasz, że on jest z Tobą szczęśliwy i Ty z nim, w ten sposób pokażesz tej małpie, że nie uda jej się zniszczyć Twojego związku. Na pewno nie zrywałabym zaręczyn. Przecież coś Cię z nim łączy, miłość. Nie daj sobie zrobić prania mózgu, a ta dziewczyna bedzie mowiła różne rzeczy, pokaż że ufasz swojemu mężczyźnie a i on będzie w 100% szczery z Tobą..
Brak rozmów ma przykre konsekwencje i lepiej żebyście teraz nauczyli ze sobą szczerze rozmawiać, bo awantury których tak się boisz często pojawiają się w związkach gdzie nawala komunikacja między partnerami. Co do tych sms, twój facet wykazał się pewną niedojrzałością, zamiast ciągnąć znajomość z upierdliwą byłą mógł zerwać z nią kontakt i kazać jej się "odwalić od was raz na zawsze", zamiast potajemnie z nią pisać...czemu to robił? może taki flirt go dowartościowywał, może nie mówił ci bo nie chciał cię martwić i myślał że jakoś to sam rozwiąże...nie wyszło mu a teraz ty się zamartwiasz, czujesz zdradzona, oszukana. Wyjście jest 1 pogadaj z nim szczerze o tym co czujesz, czego się boisz, on też musi się zdobyć na szczerość z tobą, bo problem sam nie zniknie. Powinien też zerwać kontakt z byłą laską, kazać jej się "odwalić" bo jej dalsze mieszanie może rozwalić wasz związek, ma to zrobić przy tobie (tak żebyś ty to słyszała) najlepiej żeby zmienił też nr tel. bo panienka może się próbować mimo wszystko dalej naprzykrzać. Daj mu szansę naprawić błąd...i rozmawiajcie więcej ze sobą o problemach, uczuciach
Sama z czasem ocenisz czy było warto, ale na "gorąco" nie podejmuj decyzji...
on chcial; zeby sie odwalila tylko ze to dzialalo jak groch o sciane, pisala w zeszycie sms jakie do niego wysylala, godziny rozmow kiedy to niby rrozmawiali a wtedy byl np ze mna... ale pisala np sms"jesli pozwolisz to zadzwonie, tylko nie krzycz prosze" itp... ona dobrze wiedziala ze jestesmy razem...chociaz jest tez w nim sporo winy, mowil ze nie mowil mi bo byl tchorzem, ale nie domyslal sie co bedzie jak sie wyda.. to takie zycie z dnia na dzien... teraz on wie ze mu nie ufam.. kazde rozpoczecie tematu u niego konczy sie placzem a u mnie nerwami...on uwaza ze ja wierze jej i tylko ze ufajac wczesniej jemu wyszlam z rogami.....
Widocznie za słabo się postarał... skoro się nie odwaliła, może nie chciał jej krzywdzić, a skończyło się na tym że skrzywdził ciebie i sam siebie. Postarajcie się pogadać bez emocji, zrób sobie kilka dni wolnego od chłopaka, przemyśl wszystko wszystkie "za i przeciw" i sama zobaczysz czy dasz mu szansę czy nie, to twoja decyzja. Ja bym dała szansę, ale pod 1 warunkiem że zrywa jakikolwiek kontakt z byłą...żadnych sms, rozmów, maili, po prostu nic...bo najważniejsza dla niego powinnaś być ty, twoje uczucia, poczucie bezpieczeństwa a nie ta panienka-ona jest przeszłością i powinno to do jej móżdżku dotrzeć- jeśli by dalej mimo inf. że ma spadać narzucała się, cóż są odp. służby które rozwiązują takie problemy...może wtedy by do niej dotarło, że to koniec. Przemyśl na spokojnie wszystko, popełnił błąd ale każdy je popełnia...
odkad cala sprawa sie wydala jest calkowite zero kontaktu... tylko tak naprawde we mnie pozostal cien tych wszystkich wydarzen... co jest naprawde trudne do zapomnienia.... tak ciezko dzis o prawdziwa szczera milosc....
Lacrymopsa19 słuchaj, facet naprawde się o Ciebie stara, to widać. Wiem, że trudno zaufać. Ja miałam np taka sytuacje, jestem z moim R. dzwoni jego kumpela i mowi "hej, mozesz rozmawiać?" on"no, moge, wlasnie jestem u Pauli", a ona"a to zadzwonie pozniej paaa". Wiesz tylko słyszała ze jestem i od razu koniec kontaktu, albo znalazlam u niego list od niej xD No myslalam ze mnie poniesie. Ale grunt to zaufać swojemu facetowi, naprawde. Mi jego kumpel potrafił zrobić takie pranie mózgu, np wiesz mówil ze widzial mojego R z taka jedna... suuu...wiesz
A nic takiego miejsca nie miało, ja sie wkurzalam, awantury itd. I po co? Musicie ufać sobie nawzajem, postaraj się naprawdę.
8 2010-06-23 13:28:29 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-23 13:29:47)
Lacrymosa, to dziala. Sproboj. Masz Podobna sytuacje do mojej.
Powiedz mu, ze nadwatlil Twoje zaufanie a z zaufaniem to nie jest tak, ze ma sie go z urzedu, tylko trzeba na nie systematycznie pracowac. I niestety jak sie oszuka (zatajenie to tez oszustwo) nawet tylko raz to traci sie zaufanie.
Odbudowa zaufanie trwa dlugo. Zapytaj, czy mysli, ze jestes warta dla niego tego by walczyl o odbudowe zaufania.
Nie win siebie, ze mu nie ufasz. Czesto ludziom wmawia sie, ze to z nimi jest cos nie tak skoro nie ufaja, Sa posadzani o chorobliwa zazdrosc etc. A to nie jest tak.
Nie musisz udawac, ze mu ufasz skoro nie ufasz mimo, ze bardzo bys tego chciala.
Ale DAJ MU SZANSE.
Zycze Ci by chcial ja wykorzystac i odbudowac zaufanie do siebie.
A jesli dreczy Cie psychicznie niewyjasniona przeszlosc... Zacznijcie odbudowe zaufania od szczerej, spokojnej rozmowy. Masz calkowite prawo do wyjasnien z jego strony tego co zaszlo i rozwiania Twoich watpliwosci.
Te koszmary beda toczyc Twoj mozg jeszcze dlugo.... ale wierze gleboko w to, ze jestes dla niego warta walki.
Bez zaufania... nie buduj malzenstwa.
... a przy okazji nie ucz go, ze mozna Cie oszukac bez konsekwencji.
Musicie ufać sobie nawzajem, postaraj się naprawdę.
Zaufanie to nie obowiazek ani przymus. Zaufanie to cos na co pracujemy. Jesli ktos mi nie ufa to znaczy, ze musialam w czyms zawiesc.
Ale mam wole i prawo do odbudowy zaufania. Bedzie mnie to kosztowac duzo staran, przeprosin, wyjasnien... ale jesli mi zalezy to bede walczyc zaciekle jak lew.
Jesli partner mi ufa.... to jestem dumna z siebie.
Jesli partner mi nie ufa... no to chyba gdzies zawiodlam
10 2010-06-23 13:44:38 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-23 13:45:56)
A Ty pokaż, że mu ufasz, że on jest z Tobą szczęśliwy i Ty z nim, w ten sposób pokażesz tej małpie, że nie uda jej się zniszczyć Twojego związku. Na pewno nie zrywałabym zaręczyn. Przecież coś Cię z nim łączy, miłość. Nie daj sobie zrobić prania mózgu, a ta dziewczyna bedzie mowiła różne rzeczy, pokaż że ufasz swojemu mężczyźnie a i on będzie w 100% szczery z Tobą..
Tak jak juz sie wypowiedzialam, on musi odbudowac zaufanie, jak i odnalezc droge do tej odbudowy.
Ale na litosc boska, nie zyj tak by cos komus pokazywac, udowadniac.
Tamta dziewczyna nie da za wygrana. Jeszcze kiedys bedzie wslizgiwac sie w Wasz zwiazek.
Dlatego juz teraz naucz swojego partnera jak wazne jest by pracowal na zaufanie do siebie.
Jesli go tego nie nauczysz... nie bedzie tego umial... i logiczna konsekwencja bedzie to, ze znow popelni ten sam blad.
Zyj "pelna piersia", szczesliwie i w zaufaniu. Na zaufanie musicie popracowac. Nie zapominaj, ze troska o zaufanie do Ciebie lezy po Twojej stronie. Wyciagnij nauke takze dla siebie z tego co zaszlo.
tylko ze teraz podejrzewam go o wszystko o co tylko moge.. poprostu sie boje... kocham go i mi zalezy ale przez te klotnie oddalamy sie od siebie, czasem mam ochote odejsc, rzucic to wszystko wyjechac zapomniec... ale to nic nieda i tkwie w tym. klocimy sie... probuje wyrzucic to wszystko z siebie z nadzieja ze poczuje ulge ale to zludzenie.. on ta sprawe widzi zupelnie inaczej... duzo prosciej niz ja... mnie boli kazdy szczegol... kazde male klamstwo.... no niestety czasem nie daje rady i chce spokoju wolych dni bez wizyt, kontaktu chce przemyslen.. wtedy on blaga o spotkanie albo bez niczego poprostu przyjezdza, placze ale mnie te lzy poprostu nie ruszaja.. czuje sie czasem jak bym miala serce z kamienia.... nie potrafi mi przejsc przez gardlo zwykle a tak wazne dla mnie "kocham cie" czy powiedziec do niego zdrobniale....
12 2010-06-24 21:02:16 Ostatnio edytowany przez lacrymosa19 (2010-09-30 10:20:46)
.
witam. sprawa juz poszla troche w zapomnienie, w ostatnia sobote byla dziewczyna mojego narzeczonego wyszla za maz. a 10 miesiecy temu zapewniala o szczerym uczuciu i wiecznej milosci do niego. ja zamiest sie cieszyc czuje sie coraz gorzej bo ja cierpialam, stracilam rok zycia a ona szczesliwie sobie planowala slub i teraz jest szczesliwa zona. ja czuje sie troche teraz jak wrak, troche wierze w sprawiedliwosc tego swiata...