Dziewczyny, mąż wymyślił 'powrót do młodości'. Zamiast wygodnego Pendolino, kupił bilety na nocny pośpieszny w wagonie przedziałowym do Świnoujścia. Twierdzi, że tam jest 'klimat'.
Wszystko przez ten filmik seksuolożki (youtube . com / watch?v= ZIc_1rs5-j0 – usuńcie spacje), który ostatnio krąży w sieci. Ona tam pokazuje, jak wykorzystać przedział, żeby nikt z korytarza się nie zorientował. Spójrzcie zwłaszcza na tę 3 minutę – te techniki z blokowaniem drzwi i zasłonkami... Serio to jest takie proste?
Ja mam traumę, że nagle ktoś wejdzie z biletem na naszą miejscówkę albo konduktor zacznie pukać, a mąż się upiera, że to 'najbardziej romantyczna rzecz, jaką możemy zrobić'. Oglądałyście to? Czy te rady od 3 minuty mają sens w naszych realiach PKP, gdzie drzwi ledwo się domykają? Czy to już czysta patologia i narażanie się na wstyd przed całym wagonem? Boję się, że ta babka z filmu koloruje rzeczywistość, a my wylądujemy z mandatem...