moja historia:
poznaliśmy się 4 lata temu, to była natychmiastowa miłość. Ja byłam zaręczona, on miał kogoś... Pomimo tego zaczęło się cudowne uczucie. Zostały zerwane zaręczyny, został zerwany związek. I nagle wielkie bum! Ona jest ciąży... Szybki ślub... i świat się zawalił... Ale spotkania nadal trwały. Po roku postanowiłam zakończyć wszystko, bo jakoś nie mogłam tak dalej. Była chwilka przerwy... i powrót do siebie. I tak jeszcze dwa razy. wróciliśmy do siebie po raz trzeci. Nie potrafimy być oddzielnie... Otrzymałam deklarację, ze On chce być ze mną. dla mnie takie obietnice są jednoznaczne, zostawiam żonę. Jednak minęło już ponad pół roku i nic nie zostało z jego strony zrobione w kierunku bycia razem, oficjalnie, nie po kryjomu. Zaczynam wątpić czy On tak na prawdę jest zdolny odejść od żony. Myślę, ze się boi... Ile powinnam czekać? Ja wiem, że to nie jest proste... W chwili obecnej jest ciężko, brakuje mi cierpliwości...
Czy z perspektywy osób trzecich widoczny jest poważny związek w przyszłości?
z perspektywy osób trzecich chyba zabawny jest fakt stawiania sobie pytania przez Ciebie o prawdziwą miłość
rozumiem, nikomu nie można jej zabronić, nie chcę też stać po stronie osób wytykających palcem i cokolwiek pouczających ale zatrzymaj się dziewczyno i spójrz na swoje postępowanie..
poznając swoją natychmiastową miłość byłaś już z kimś, rzuciłaś go i ktoś przez Ciebie pewnie cierpiał.. ale przecież nie zastanawiałaś się pewnie nad tym bo cudowne uczucie przyćmiło Tobie myśl o kimś kogo miałaś gdzieś.. a teraz usilnie i bez przejęcia mówisz o tym żeby ktoś odszedł od swojej żony i swojego dziecka..
myślisz że naprawdę jej nie kocha? myślisz że to był tylko przypadek że zaszła w ciążę?!
coś mi się wydaje że Twój Don Huan całkiem fajnie się pobawił, korzystał i korzysta z każdej strony jak tylko może.. A teraz jesteś jego kochanką, będzie odchodzić od żony tak że tego odejścia nie zobaczysz.. daj spokój i zastanów się, zastanów..
3 2010-06-14 21:14:30 Ostatnio edytowany przez kobietka80 (2010-06-14 21:18:38)
to nie takie proste, dać sobie spokój...
4 2010-06-14 21:32:33 Ostatnio edytowany przez naturalnie (2010-06-14 21:33:50)
a teraz pomyśl, tak na spokojnie wyobraź sobie taką sytuację.. masz faceta, jesteś z nim dobrze ponad 4 lata.. kochasz go, on mówi że też Cie kocha.. zachodzisz w ciążę i bierzecie ślub, jesteś szczęśliwa.. jest tylko mały problem, od 4 lat zdradza Cię ten facet z inną kobietą.. nosisz w sobie jego dziecko a on, Twój mąż i przyszły ojciec od tylu lat Cię oszukuje..
masz rację.. to nie jest takie proste....
Zgadzam sie z naturalnie. Jak to latwo patrzec na wszystko tylko i wylacznie ze swojej wlasnej perspektywy i miec głeboko w nosie wszystkich innych. Nie bacząc na nic i nikogo, widzieć tylko swoje własne wielkie 'Chcę', spoza którego nie można już dostrzec nic.
Moja droga - miłość nigdy nie jest 'natychmiastowa'. Zauroczenie, zakochanie, zadurzenie, fascynacja - owszem. Ale nie MILOSC. Jesli uwazasz, ze mozna pokochac kogos miloscią 'natychmiastową' to albo nie wiesz, co to milosc, albo szukasz wymowki dla wlasnego postepowania (mam na mysli rozbicie jednego zwiazku i sukcesywne rozwalanie drugiego).
Ja ze swej strony, życzę Ci szczerze powodzenia. Ale facet, ktory jest w stanie przez 4 lata trwać w takiej sytuacji - nie jest dla mnie czlowiekiem; brakuje mu kręgosłupa moralnego, sumienia, jaj... Powiesz, ze to nie jest takie latwe. Nic nie jest latwe. Ale nie robimy w zyciu tylko tego, co jest latwe - czasem, to co sluszne, jest trudne, cholernie trudne. Ale to nie jest wymówką dla obierania łatwiejszych szlaków.
6 2010-06-15 14:31:54 Ostatnio edytowany przez kobietka80 (2010-06-15 15:25:51)
jestem chyba idiotką, że nie potrafię tak po prostu dać sobie spokoju z tym wszystkim...
wiem, że na wszystkich forach będę skrytykowana, bo zawsze to jest rozbicie związku, myślę jednak, że jeżeli związek jest udany, nigdy nie wkradnie się zdrada.
Kendy piszesz "Zauroczenie, zakochanie, zadurzenie, fascynacja" myślisz, że taki stan może trwać tak długo?
nie sądzę...
ale dziękuję za odpowiedzi, dają wiele do myślenia...
7 2010-06-15 18:50:21 Ostatnio edytowany przez kendy (2010-06-15 18:53:10)
Nie, taki stan nie trwa długo. Miałam na mysli fakt, ze jesli jestes osobą myślącą i odpowiedzialną, kiedy czujesz, że zaczyna się zauroczenie zonatym/zajętym facetem, nie pozwalasz temu zauroczeniu rozwinąc się w milosc. Nie wdajesz sie w takie cos. Zauroczenie latwo jest bezbolesnie zdusić w zarodku. Jesli ma sie jakis kregoslup moralny... Jesli się nie ma i mysli sie tylko i wylacznie o sobie, brnie sie w taka sytuacje, az pojawi sie milosc to potem mozna najwyzej sobie samej podziekowac.
Jasne - jesli zwiazek jest udany to zdrada sie nie zdarzy. Jesli natomiast nie jest udany to albo sie go naprawia, albo sie go konczy. Nie kontynuuje sie go przez 4 lata... Na boku szukajac pocieszenia w ramionach kochanki. Proste.
widzę, że jesteś Kendy zagorzałym krytykiem tych trzecich:)
masz prawo.
pozdrawiam serdecznie
Nie, jestem po prostu idealistką, która całym sercem chciałaby wierzyć, że ludzie są w gruncie rzeczy dobrzy i mądrzy. I denerwuje mnie, jak mi ktoś udowadnia, że jestem w błędzie.
kobietko80 widzisz w czym rzecz.. każdy ma prawo poradzić, skrytykować, błędnie lub nie ocenić czy pomóc..
najbliżej tego wszystkiego jesteś Ty.. masz swoje uczucia i odczucia do drugiej osoby.. tych uczuć nie można podważać bo są Twoje, bo są prawdziwe i przede wszystkim są ukierunkowane w stronę jednej osoby...
piszemy tu i gryziemy problem z różnych stron, żebyś też sama zastanowiła się czy warto...
czy myślisz że uczucia tej drugiej osoby wobec Ciebie są szczere? myślisz że on prawdziwie kocha czy może jest mu dobrze w obecnej sytuacji.. zobacz sama jak ciężko jest Tobie pozbierać się i jakkolwiek wygrzebać z tego wszystkiego.. myślisz że on nie wie o tym? myślisz że nie wykorzystuje tego? Twojej słabej i naiwnie zakochanej osoby?
kobietko zacznij myśleć o sobie...
warto być kochanką faceta który ma żone i dziecko a Ty jesteś jego zabawką? czy może warto odciąć, odnaleźć się na nowo, pokochać kogoś kto będzie tylko dla Ciebie a Ty tylko dla niego.. zastanów się, wszystko przed Tobą...
dziękuję dziewczyny, na prawdę cenię Wasze wypowiedzi.
właśnie jestem po kolejnej poważnej rozmowie z Nim...
wyrzuciłam z siebie wszystko, oczywiście popłakałam się jak dziecko...
powiedziałam, żeby się poważnie zastanowił, czego oczekuje ode mnie i od dalszego życia, etap, który był do tej pory zostaje zamknięty.