la_tentatrice napisał/a:Ciekawym problemem jest pytanie skąd mają brać pieniądze księża na sprawy takie jak utrzymanie parafii czy jedzenie dla siebie? Śluby i chrzciny, pogrzeby i msze święte to jedyna taka okoliczność gdzie te pieniądze są przeznaczane na utrzymanie domu parafialnego. Cennika zaś być nie powinno, bo każda parafia ma inne potrzeby i w innej częstotliwości odbywają się tam śluby, kościół jest w innym stanie czy w budowie etc. Ponadto intrygujące jest to, że kontaktujecie się z paniami w kancelariach parafialnych, a nie z księżmi, bo z każdym myślę, że można się dogadać 
Po pierwsze, nie chodzi o to, ile biorą, tylko w jaki sposób. Praktycznie wyłudzając, nie są w stanie zrozumieć, że ktoś naprawdę nie ma. Ja mogę zapłacić te 200 pln za mszę, ale są osoby, które nawet 20 pln nie mają.
Po drugie, utrzymanie parafii i jedzenie to nie są niebotyczne koszty. Podejrzewam, że gdyby połowę z tego dostawali, to i tak by im z naddatkiem starczyło. Nota bene były proboszcz w mojej byłej parafii tak "odpicował" kościół, że cały kapie od złota i lśni od marmurów. W posadzce można się przejrzeć. Nie mów mi, że to na chwałę Bożą, bo na to powinny być czyny, a nie świecidełka. Tylko że podczas każdej niemal mszy krzyczał (dokładnie tak jak piszę: podnosił gŁos zwielokrotniony mikrofonem) na parafian, że "dają za mało". Ludzie mieli go dość, większości się ten kościół nie podoba, nie można się w nim skupić, za dużo błyszczących rzeczy wokół. Kiedy odszedł na emeryturę 70% parafian odetchnęło z ulgą. A wtedy okazało się, że zostawił kilkusettysięczne długi. Tylko po co to wszystko było?
Po trzecie, dopchać się do księdza nie jest łatwo. Zazwyczaj parafianie żeby dostać się do proboszcza muszą przejść przez kancelarię. A panie byle kogo nie wpuszczą. Są jak psy stróżujące - sorki za porównanie - jak będziesz chciała sama wejść i pogadać z księdzem, to zagryzą.