Witam
Jestem z dziewczyna od prawie 6 miesięcy. Ja mam 21 lat ona prawie 18. Te 6 miesiącu uważamy za naprawdę bardzo udane ale ostatnio powstał problem. Ona mówi ze jej zależy na mnie cholernie ze chce być ze mnę ale nie wie czy wogule chce być teraz w jakimś związku. Mówi też ze się musi trochę wyszaleć i chce pogodzić szaleństwo razem ze związkiem co jest nie wykonalne bo w końcu związek to jeden wielki kompromis dwojga osób. Po rozmowie z nią mam dwa wyjścia. Pierwsze to ze robimy przerwę sobie i ona ma czas na po układanie tego bo mówi ze tego potrzebuje drugie ze się rozstajemy i nie będzie miała do mnie o to żalu bo to się stanie z jej winy.
Najbardziej mnie zadziwia ten paradoks ze jej zależy ale nie wie czy chce być w związku. Chce się wyszaleć ale chce też być ze mną. Tu jedno zaprzecza drugie. Co mam robić w tej sytuacji?
Skłaniam się ku rozwiązania dania jej czasu ale nie wiem czy to jest dobre, nie wiem ile to będzie tak trwało i czy będzie z tego jakiś efekt. Ja jestem pewien swoich uczuć do niej i chcę być z nią.
Sama mówi że najczęściej docenia co miała jak coś straci. Nie wiem czy przerwa w będzie dla niej świadomościową stracenia. Mi się nie podobają oba rozwiązania ale jakieś muszę wybrać.
Interesuje mnie też czy u kobiety takie paradoksy to rzecz normalna czy ona po prostu coś wymyśla.