Witam, jestem tu nowa, postaram się w skrócie napisać o co chodzi.
Od 3 lat byłam z facetem, z tego 2 lata mieszkaliśmy razem. Kłótnie wiecznie przez jego matkę, wg mnie dla niego, ona była ważniejsza ode mnie. Non stop się wtrącała - żyła życiem innych, a sama ma problemy z mężem alkoholikiem.
Kilka dni temu wieczorem mój mężczyzna po jednym zdaniu z mojej strony, bez kłótni wyszedł z domu, pisałam, dzwoniłam i nic, pół nocy nie spałam, zadzwoniłam do jego matki - stwierdziła, że nie ma go u niej. W końcu ON napisał sms - pojechał do miasta rodzinnego gdzie pił z kolegami do upadłego, kolejnego dnia wieczorem wrócił - śmierdziało z kilometra wódką, kazałam mu oddać klucze i się wyprowadzić - mój dom to nie hotel.
W nerwach zabrał rzeczy - zachował się karygodnie - szydził z mnie, po 3 godzinach zaczął pisać sms jakby się nic nie stało, nie dzwonił wcale, tylko pisał. Jednak dwa dni już milczy.
U mnie miał się za dobrze, pomagałam mu w każdej kwestii życia - praca, szkoła, wyciągnęłam rękę, pokazałam mu życie jakiego nigdy nie miał przy ojcu alkoholiku.
Dałam mu jedną szansę - już kiedyś i był spokój do teraz.
Był świadomy, że jak znowu zawali, to koniec. Wywaliłam go na własne życzenie.
Nie wiem czy będzie w stanie pogadać jak normalny człowiek?
Co mam robić?
Głupia sytuacja bo między nami oprócz spraw z jego matką było OK. Nie znam powodu tego wyskoku, nawet nie wiem gdzie spał.
Czy jest jakaś szansa czy mam sobie darować? Jak on się może zachować?
nie rób nic .... czekaj żyj i nie rób nic. dobrze zrobiłaś. więc nie obarczaj się winą dojrzały facet nie zachowuje się jak dziecko które nie dostało cukierka.
jeśli ma skłonności do alkoholu ( a już pokazał że w sytuacjach kryzysowych ma ) to lepiej nie pakuj się w to bo potem będziesz miała jak jego mama. kiedy facet odreagowuje alkoholem to nie wróży nic dobrego
ale to moje zdanie
dokładnie . powinnaś nic nie robić , to on 'nabroił' i on musi starać się odzyskać na nowo Ciebie .
Powinniście zacząć szczerze rozmawiać i wyjaśniać każdy problem.
Buba, podziwiam Cię, że tak stanowczo zareagowałaś. Gratulacje! Mi długo zajęło zanim się na to zdecydowałam - wybaczałam w kółko, łącznie chyba z 4 takie wyskoki.
W końcu jednak zrobiłam dokładnie to, co ty - wywaliłam go z domu. Oczywiście, że pisał, próbował zwalać winę na mnie, potem przepraszać, potem przychodził do mnie po nocy pijany i chciał, żebym mu pozwoliła zostać na noc. Nie było łatwo! Wiedziałam jednak, że bez konsekwencji niczego nie zdziałam. I w końcu ogarnął się - po nocy spędzonej zimą (a jaka była tego roku zima to każdy wie) na dworcu. Poprosił siostrę o zamieszkanie u niej, poszedł na terapię i baardzo się starał. Dopiero po ponad miesiącu zdecydowałam się dać mu jeszcze jedną szansę - i cóż, od pół roku nie pije. Zrezygnował z wielu rzeczy żeby w tym wytrwać i jestem z niego dumna ogromnie - nie mówiąc już o tym jak nasz związek się przez to wzmocnił.
Wiem jednak, że gdybym wtedy się ugięła - dziś byłoby to samo.
Znając facetów z takimi problemami i w takich sytuacjach mogę prognozować, że jak nie będziesz odpisywać to w końcu zadzwoni. Będzie chciał rozmawiać. Jedyne, co możesz zrobić wtedy to powiedzieć mu jasno co i gdzie Cię boli i żeby sam wymyślił co chce dalej robić w życiu. Czekaj na jego decyzję i mu jej nie podsuwaj (typu - jeżeli pójdziesz się leczyć to..., jeżeli przestaniesz się kumplować z tymi kolesiami to..., jeżeli pogadasz szczerze z mamą to...). Niech on sam na to wpadnie - przecież tak naprawdę doskonale wie co nabroił.
Tym bardziej, że dowiesz się czy jemu zależy tylko na uklepaniu sprawy - tak do następnego wyskoku czy też o prawdziwe zmierzenie się z problemami i pokonanie ich.
Tak czy owak pisz tutaj - bo nie będzie Ci łatwo. Postaram się zawsze Ci odpisać jak tylko będziesz miała gorsze chwile.
Pozdrawiam i trzymam kciuki!
Buba, podziwiam Cię, że tak stanowczo zareagowałaś. Gratulacje!
Dziękuję za dobre słowa, dałam mu już szansę wcześniej i ją zmarnował, a ja sobą nie dam pomiatać, on mi wchodził na głowę, a ja przymykałam oko. Wiele razy robił mi na złość, ja mówiłam, że też mu kiedyś zrobię - raz i porządnie - po prostu miałam dość;
wydzwaniałam w tej nocy po różnych ludziach, szukając go, aż wstyd. Wiedział co robi, uświadamiałam go nie jeden raz, że tak zrobię, jak to się zdarzy.
Nie mam zamiaru takich rzeczy tolerować, jestem poukładaną dorosła kobietą, mam dobre studia i świetną pracą, mam swoje cele w życiu, a co będzie jak będzie dziecko - rodzina? Też będzie uciekał i szlajał się po nocach....
Dokładnie tak jak mówisz, próbował winę zwalić na mnie. Tyle, że ja tym razem na prawdę się wkurzyłam i nie mam zamiaru kontaktować się z nim.
Teraz czekam na jego reakcję, jednak mam wrażenie, że jemu to teraz pasuje, koledzy, zabawa, jednak to jest na chwile....tylko jak się obudzi będzie za późno - palec w nocniku.
Oj, nawet nie wiesz jak dokładnie Cię rozumiem.
Każda z nas w takiej sytuacji musi odpowiedzieć sobie na pytanie czy warto ryzykować na przyszłość. U mnie wygrała miłość i faktycznie mój chłopak przekonał mnie tym wszystkim co zrobił po tym jak go wyrzuciłam. Między innymi odszedł z zespołu, w którym grał wiele lat i który kochał dlatego, że wiedział, iż jest to bardzo złe towarzystwo...
Pytanie jednak - czy chcesz żyć w niepewności? Nie wiem czy Twój chłopak ma problem z alkoholem ale jego zachowanie wksazuje na to, że nawet jesli nie to jest na najlepszej do tego drodze, więc powinnaś wiedzieć, że z takim człowiekiem to jest wieczne życie na bombie. Ja się na to zdecydowałam cóż, z miłości
ale wiem, że potrzeba bardzo dużo wytrwałości i chęci obu stron aby wytrwać.
Wydzwaniałaś po ludziach, martwiłaś się - moja droga, znam to. Ja jeździłam rycząc i lejąc łzy w panice po całym mieście - Warszawie! więc nie małym szukając go kilka razy. Oczywiście same czarne scenariusze w głowie - a on po prostu ochoty nie miał żeby porozmawiać.
Nie wiem czy u Twojego chłopaka jest to spowodowane piciem, charakterem czy wpływem kumpli - a może wszystkim naraz - nie mniej jednak jeśli teraz się ugniesz to on nauczy się coraz częściej takie akcje wykręcać świadom, że prędzej czy później mu wybaczysz.
Piszesz, że ma obsesyjnie kochającą mamusię - to nie dobrze bo ona przyjmie go zawsze pod swój dach a dobrze by było jakby został sam na lodzie. Może jednak codziennie dojeżdżanie z rodzinnego miasta do pracy czy szkoły przemówi mu do rozsądku. Jakiekolwiek by to nie były konsekwencje on musi je odczuć i sam wpaść na to, co dalej.
Ty masz absolutne prawo być teraz siermiężnie wściekła. Nie zdziwię się jeżeli on wkrótce zacznie wydzwaniać - raz odbierzesz żeby mu powiedzieć co przygotowałaś (bo na pewno już przygotowałaś) to będzie co chwila dzwonił od nowa i próbował prowadzić bezsensowne rozmowy. W takich chwilach najtrudniej jest nie ulec - dlatego od razu wycisz telefon i usiądź na kanapie oglądając jakiś super film albo umów się ze znajomymi. Spokojnie czekaj na jego ruch - nigdy nie wiadomo, może faktycznie zrobi coś, co Cię przekona aby mu znowu zaufać. Ja też zapierałam się rękami i nogami, że nigdy nie wybaczę - a tu proszę ![]()
a on po prostu ochoty nie miał żeby porozmawiać.
Witaj, przyjechał wczoraj z pochyloną głową, jednak nie ugięłam się, powiedziałam co jest grane. Okazało się, że nie był z kolegami, ale pił w domu - z ojcem - porażka. Czemu tak zrobił - "nie wie - impulsywnie"Kazał matce nie rozmawiać z mną i tak jak u Ciebie, nie miał sam ochoty rozmawiać. Na szczęście nic nie obiecywał, postawiłam pewne warunki. Ma je przemyśleć, nie określiłam się czy chce z nim nadal być. Widać było, że zrozumiał co nawyrabiał, ale nic go nie usprawiedliwia. Nie wiem co mam zrobić, mam mieszane uczucia, muszę się zastanowić. Dokładnie, tak jak piszesz, on musi się teraz wykazać i nie ma innej możliwości. Jednak mam już swój wiek i chciałabym założyć rodzinę, boję się, że stracę czas... Jedno jest pewne, nie będzie u mnie mieszkał jak na razie. Co do alkoholu - to się zdarzyło drugi raz, od 3 lat. Oczywiście jest też niepewność - że jaki ojciec taki syn.
Nie można facetowi pozwolić wejść Ci na glowę. Myślę że dobrze zrobilaś. I powinnaś się tego trzymać, być jak najbardziej konsekwentną w podjętej decyzji. Sam wie co zrobil źle, wiedzial że nie może sobie na to pozowolić, a jednak emocje byly silniejsze nic rozum. Powinien dostać nauczkę, i myślę ze dostal.
Napisalaś o sobie że jesteś dorosą kobietą, masz pracę, i fajne studia nie marnuj tego dla faceta.
Znajdziesz takiego który doceni to jaki dom stwarzasz dla Niego.
A to że teraz chleje z kumplami to normalne,ale nadejdzie chwila przebudzenia, i może być za późno. Facetom nie powinno dawać się nie wiadomo ilu szans, bo się do tego przyzwyczajają i potem myślą że wszystko im wolno.
Chcialabym żeby moje przyjaciólki byly tak zdecydowane, i odważne jak Ty...
Dodam jeszcze, że nie powiedziałam, że ma się wynosić czy coś w tym stylu, tylko chciałam klucze z domu, a on w nerwach się spakował i poszedł.
Jestem tutaj ponownie, gdyż to nie koniec moich problemów. Jak pisałam, pojawił się, wie że źle zrobił, postawiłam pewne warunki, jednak na pewno nie zamieszkam z nim jak na razie. Po zatym wg mnie jemu i tak jest dobrze u rodziców.
Cały czas myślę o tym co się stało i nie umiem sobie z tym poradzić. On mnie strasznie rani i nadal to robi. Przez te kilka dni, w których nie widzieliśmy się, wymienił się numerami z pewną kobietą, dostał od niej wiadomość jak był u mnie. Twierdzi, że to znajoma, którą zna długo, jest dużo starsza, nawet do niej dzwonił aby mi udowodnić. Nie wiem jak mam na to zareagować, 2 min mnie nie było, a on takie szopki odstawia, rozdał pewnie swój numer na lewo i prawo.
Raczej nie widzę dalej związku, kocham go ale ja tak żyć nie chce.
Teraz jak już nie mieszkamy razem - jest inaczej, nawet nie będę wiedziała co robi, czy gdzieś chodzi po nocach itd. Ten etap mieliśmy za sobą, za czasów nie mieszkania razem. Wiadomo więcej luzu. Ale sporo się zmienia jak już mieszka razem - wiadomo. Teraz znowu powrót do początku...
On się zapiera, mówi że nie odpuści i będzie walczył.
Ale czy to ma sens??