Witajcie Dziewczyny :*
Już parę godzin czytam sobie Wasze posty i nie mogę uwierzyć jak bardzo my kobietki jesteśmy do siebie podobne.... ![]()
Oczywiście mój problem jest dokładnie taki sam jak wielu z nas....facet....
Tylko zaczęłam się zastanawiać dzisiaj mocno nad sobą i nad swoim życiem i tak mi bardzo, bardzo smutno... Nie wiem dlaczego tak jest, że po raz kolejny jestem w punkcie wyjścia
mam tu na myśli to, że po raz kolejny zostawia mnie mężczyzna, którego bardzo kocham i pewnie jak w starym dobrze znanym mi schemaci już niedługo ułoży sobie życie u boku innej...:( I to co jest najgorsze to to, że zaczęłam myśleć jaka ja muszę być beznadziejna:( no i co jest we mnie takiego, że oni odchodzą.... To może nawet nie jest tak, że odchodzą, ale mam wrażenie, że wszystko jest dobrze dopóki ja się staram... Ja bardzo lubię dbać o swojego mężczyznę i jest to dla mnie przyjemne, ale chyba za bardzo się angażuję....no sama już nie wiem....
A tym razem w życiu spotkało mnie znowu to samo.... To takie przykre i smutne ![]()
Pisałam już dzisiaj w którymś wątku pokrótce co się stało, ale zrozumieć tego nie potrafię... Rozmawialiśmy w niedzielę, byłam u niego i wszystko było dobrze, milusie smsy na dobranoc, w poniedziałek mieliśmy się spotkać, miałam zostać u niego na noc wiec biegłam jak wariatka z pracy...zakupy na wspólną kolację, kąpiel, wszystko w biegu, a on dzwoni i tu przytoczę dokładnie :zaprosił mnie kolega na imprezę (tu jest mi poprostu nawet wstyd napisać o tym, ale zapytał czy "miałam z nim kiedyś coś wspólnego"
) i zakończył: "na razie".... Dziewczyny ja chyba nawet nie powiedziałam ani słowa....spojrzałam na to co przygotowałam na wieczór, spojrzałam w lustro, powiedziałam do siebie, że jestem skończoną idiotką i trzy godziny płakałam ![]()
Napisałam mu jeszcze smsa, że się przygotowałam, spieszyłam i że świetnie się teraz czuję i wyłączyłam tel, a jak włączyłam to przyszedł sms:"nie rób sałatki, bo nie mam dzisiaj czasu"
:(:
i od tego czasu 5 dzień ciszy.....
kiedy po raz pierwszy postanowiłam się pierwsza nie odezwać i zaczekać na gest z jego strony (chociaż już sama nie wiem czy słusznie
) to dostałam kopa.....
Fatalnie się czuję z tym. Moje poczucie własnej wartości jest grubo poniżej kreski.....
:(:(
Proszę pomóżcie Dziewczyny.... co mam zrobić???????