Na chłodno - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 96 ]

Temat: Na chłodno

Jestem Paweł i mam 27 lat, jestem amatorskim muzykiem i rozwijam się w domowym zaciszu w kierunku postprodukcji (samouk obróbki dźwięku). Mam stałą pracę po niemieckiej stronie granicy. Przeprowadziłem się do miasta położonego bliżej mojego miejsca pracy, tak na prawdę to nie znam tutaj prawie nikogo poza dwoma kumplami. Dobrymi kumplami. 3 miesiące temu po jednej z imprez w lokalnym pubie poznałem dziewczynę pochodzącą z Ukrainy i stacjonującą w jednym z hoteli, który oferuje im darmowe zakwaterowanie i co jakiś czas daje jakieś pieniądze (podobno 60 zł tygodniowo). Podszedłem, zagadałem, spodobała mi się. Mówiliśmy trochę po angielsku a trochę po polsku, żeby się uzupełniać a gadka kleiła się jak smarowana poxipolem. Pare schadzek, jakichś nocnych tripów autem w ciekawe miejsca z ładnymi widokami i zostaliśmy parą, tak po prostu naturalnie bez jakiegoś pytania siebie "jesteś ze mną?" byliśmy, praktycznie w każdej możliwie wolnej chwili. Poznawałem ją z uśmiechem na ustach i zakochiwałem się. Ona we mnie też, okazywaliśmy sobie czułość. Seks był świetny i częsty, planowaliśmy wspólne weekendy, dużo spacerowaliśmy, opowiadaliśmy o sobie i żyło się pięknie. Dochodziło do mniejszych sprzeczek, które kwitowaliśmy w końcu godzeniem się i tym, że nie mają one większego sensu. Pracuję na 3 zmiany więc bywam tą robotą wykończony, moja wybranka pracowała w pizzerii ale zrezygnowała z niej bo planowała wyjazd do większego miasta. Uwaga wczoraj dowiedziałem się, że została tutaj tylko wyłącznie z mojego powodu. Planowałem zmienić mieszkanie na większe po nowym roku bo na start w nowym mieście wynająłem sobie przytulną kawalerkę. Ona mimo, że zakwaterowana w hotelu praktycznie większość czasu jeśli zmiany nam pasowały spędzała u mnie. Romantyczne kolacje, wino, starałem się jak mogłem. Miała mniejsze i większe zachcianki, starałem się podołać. Zauwazyłem że to wszystko zebrane do kupy mocno daje mi do kieszeni i na dłuższą metę po prostu zostałbym wyczyszczony do cna. Zasugerowałem, że warto byłoby jej znaleźć pracę. Powiedziała, że okay ale szukała jej bez większego entuzjazmu. Bywała uparta, nie chciała słuchać moich radl. Kiedy dostawała histerii kazała się przytulać i pocieszać a nie szukać racjonalnych rozwiązań. Popsuła telefon, była wściekła i panikowała - kupiłem i dałem, problem z głowy. Okazywała mi masę czułości, jakiej nie doświadczyłem w poprzednich związkach. Była pewna siebie, jednak z tyłu głowy coś ją gryzło. Przyznała, że może mieć depresję. Więc co? Namówiłem ją na wizytę u psychologa. Wiedziałem, że nie ma pieniędzy więc dałem jej na pierwszą wizytę. Co zrobiła? Spóźniła się i nie poszła. Nakręciłem jej pracę za barem u swojego znajomego, który przyjął ją na okres próbny od buta z dnia na dzień, marudziła, nie chciała pracować w weekendy. Odmówiła i zrezygnowała co prawda kulturalnie w pokojowych warunkach, twierdziła, że w poniedziałek (dziś, kiedy piszę ten post) ma rozmowę o pracę w jakimś biurze.

Po wyjeździe do Polski w marcu przez wojnę jej rodzina rozbiła się na dwa miasta ( była skonfliktowana z matką). Matka mieszkała na drugim końcu Polski w linii prostej 10h drogi pociągiem. Rozmawiały od dwóch tygodni na facetime. Moja dziewczyna postanowiła ją odwiedzić. Uznałem, że to spoko pomysł. Po raz kolejny pojawiły się koszty ale nie wyszedłem z inicjatywą, że kolejny raz opłacę nietani bilet w obie strony swojej dziewczynie, która od trzech miesięcy nie ma pracy. Spałem po nocce kiedy wychodziła, żegnaliśmy się rano. Wszystko było pięknie, byłem szczęśliwy, że odwiedzi rodzinę, wróci z lepszym samopoczuciem a ja trochę odpocznę i zrobię parę swoich spraw. Miała problem na pociągu i pomyliła perony przez co jej droga sie wydłużyła, dostała paniki i histerii. Pisała do mnie kiedy spałem a ja nie wiedziałem, że pisze. Potem nie patrząc w telefon poszedłem do miasta załatwić sprawy. Jak tylko zobaczyłem, że pisała już była na mnie wściekła. Dostałem wiadomości atakujące mnie, że mam 10000% lepsze rzeczy do roboty niż odpisanie jej. Że wiedziałem, że jedzie sama na drugi koniec polski i jest zestresowana i nie okazałem jej żadnego wsparcia i troski. Odpisałem, żeby nie przesadzała. Że nie siedzę na telefonie 24/7 i mam też swoje sprawy do załatwienia i życie i nie jestem uwiązany jak pies na tym telefonie. Że jej podejście nie jest fair i że skoro jest obrażona to nic nie mogę zrobić, nie zrobiłem nic złego. Piątek skończył się tak, że napisała mi jedynie, że dotarła. Ja nie będąc wylewny odpisałem, że jestem w pracy. Sobotę przemilczeliśmy. Widziałem jej relacje z rodziną, zostawiałem pod nimi  pozytywne reakcje nie chcąc się z nią kłócić przez telefon. Gryzło mnie to, że się nie odzywa. Sam też jednak nie chciałem odzywać się pierwszy. Chłopaki wyciągnęły mnie na piwo i tyle. Spędziłem wieczór w lokalu nie chcąc o tym myśleć. Wróciłem do domu, wstałem i BUM.

Zostałem zablokowany na każdym możliwym komunikatorze w social mediach. Zablokowała również mój numer telefonu. Nie chciała ze mną gadać i mnie więcej widzieć. Swojej koleżance równiez kazała mnie zablokować. Dopiero jak spotkałem ją osobiście to prosząc mnie, żebym nic nie mówił swojej, że ze mną gadała zdradziła mi, że wysiada z pociągu o dwudziestej. Nie jadłem nic będąc po prostu wstrząśnięty, pisząc tego posta czuję się jak gówno. Nie będę ukrywał. Spotkałem ją jak wracała z walizką. Nigdy nie widziałem jej takiej obojętnej 2 dni temu całując mnie po stokroć cieszyła się do mnie i mówiła mi "jesteś najlepszy, kocham Cię" "jesteś moim darem od Boga" po to, żeby wczoraj mi powiedzieć z rozbawieniem na twarzy i kompletnym zlodowaceniem że to bez sensu, że to koniec. Że podjęła decyzję?

Pozwoliłem jej wrócić do hotelu. Pojechałem, żeby tam z nią porozmawiac. Zeszła do auta. Wyrzygała mi wszystko. Że zna swoją wartość, że zasługuje na faceta który ją doceni i będzie się o nią troszczył i wspierał. Że ja tego nie zrobiłem jak tego potrzebowała (Jak do cholery mogłem to zrobić?). Że nie napisałem w sobotę, że korona na głowie nie pozwoliła mi na to. Że nie troszczyłem się o nią wiedząc że wyjeżdża. Że w tamtym mieście wszyscy patrzyli na nią jak na gwiazdę i ona wie, że w zyciu duzo osiągnie, że jej facet ma ją w dupie i tak dalej. No próbowała zrzucić winę na mnie. Wydaje mi się, że wyolbrzymiła ten problem. Przyznałm jej rację ( nie wiem czy dobrze zrobilem ). Nie ze wszystkim oczywiście, ale z tym, że dałem dupy z ta sobotą i milczeniem. Jej koleżanka napisała jej, że widziała mnie jak się świetnie bawię. Byłem z chłopakami po prostu się napić. Ani jej nie zdradziłem, ani jej nie lekceważyłem. Kocham ją i powiedziałem jej to wczoraj, że byłbym idiotą gdybym bez walki to poddał. Poprosiłem, żeby mnie  nie skreślała ale nic nie odpowiedziała. Powiedziała, że jest wszystko jedno. Czuję, że mnie kocha i gra twardą. Ma straszny żal do mnie, ale czy na serio aż tak dałem dupy? Czasami ewidentnie próbowała mi wejśc na głowę i mnie podporządkować. Nie dawałem się.

Po batalii z moją poprzednią ex chciałem tylko normalnego związku pelnego zrozumienia. Niczego więcej. Dziś po 3 miesiącach intensywnej wczuwki w związek zostałem sam jak palec. Mam do pracy na zmianę popołudniową i nie wiem co ze sobą zrobić.
Wczoraj rozmawialiśmy w aucie, powiedziałem, że mogliśmy to oboje inaczej rozegrać. Przerażała mnie tylko jej obojętność, ta nienawiść do mnie, albo po prostu tak ogromna pretensja. Powiedziałem, że postaram się zmienić to co było nie okay z mojej strony ale niech tego nie skreśla od tak. Powiedziała, że jest zmęczona i żebym ją odwiózł. Nie chciała rozmawiać.

Dziś odblokowała mnie na instagramie. Pokryłem koszty tej wycieczki do matki, żeby zrekompensować swój "brak zainteresowania". Co nie jest prawdą. Myślę o niej jak każdy kochający facet o swojej kobiecie. Może popełniam jakieś błędy i nie mam doświadczenia w relacjach z kobietami ogromnego ale większość, rzeczy biorę na zdrowy rozsądek przeplatając to z głosem serca bo w miłości i jedno i drugie działać powinno.

Spytałem jej po wszystkim, czy jeszcze jestem jej facetem - odpowiedziała "Nie wiem". Wyszła.

Co robić?

2

Odp: Na chłodno

Księżniczkuje, więc pozostaje jej szukać księcia...
Wymusza na Tobie zachowania, żebyś jadł jej z ręki, rozkochała w sobie, teraz to perfidnie wykorzystuje.
Niestety, ale wpadłeś po uszy i ciężko Ci będzie się wykaraskać, ale jak sam widzisz wykorzystuje Cię na każdym kroku.

Nie ulegaj i nie daj się wykorzystywać.

3

Odp: Na chłodno

Z tego co piszesz ona jest z Tobą dla kasy, jeśli znajdzie się lepsza opcja to powie Ci spadaj. Pokryłeś koszty jej wycieczki do matki w nagrodę odblokowała Ciebie na instagramie to jest tresura zachowań.
Następnym razem ją tam sam zawieziesz żeby jej brewka się nie zmarszczyła.

4

Odp: Na chłodno

Rozmawialiśmy ostatnio o tych finansach, zgodziła się na tę pracę i razem jej szukaliśmy. Była mi wdzięczna, że jej pomagam i wykazywała też często troskę związaną z moimi problemami. Wspierała duchowo i mówiła, że wszystko będzie okay. Rekompensowała wiele rzeczy ogarnięciem wszystkiego w domu (zostawiałem jej klucze), starała się i nie mogę powiedzieć, że nie. Mówię to teraz czysto obiektywnie.

Może i rzeczywiście nawaliłem tym, że nie odzywałem się do niej kompletnie i wg niej nie mogła na mnie liczyć i obcy ludzie bardziej jej pomogli niż ja bo "wolałem wtedy chlać z kumplami" podczas gdy ona przeżywała stres związany z podróżą. Ale nie sądzę, że to błąd takiej wagi, żeby mnie totalnie wszędzie blokować i skreślać.

Albo ja jestem pojebany, albo ona to tak wyolbrzymia. Jedno jest pewne, ja chcę to naprawić.

Myślicie, że z jej strony to jakaś forma nauczki? Ją bolało to ma mnie zaboleć 10 x bardziej? Nie znam się na kobiecych taktykach. Dwa dni temu byliśmy w skowronkach przed jej wyjazdem. Nic się nie psuło, nie wyjeżdżała w konflikcie. Dezorientacja to dobre słowo. Czuję się zdezorientowany.

5

Odp: Na chłodno

Zadaj sobie pytanie, ale tak szczerze, chcesz  takiego życia z tą rozhisteryzowaną i cwaną manipulantką? Przecież Ty latasz koło nie jak pudełek wokół swojej pańci.  A jaką ona wartość ma jako partnerka życiowa, no jaką?

6

Odp: Na chłodno

Ale wykorzystuje Cię ta Ukrainka.
Na dodatek wychowuje Cię, czyli tresuje pod swoje potrzeby - raz po nos podsuwa Ci marchewkę a za chwilę wali Cię kijem.
Musisz postawić jasne i nieprzekraczalne dla Ciebie granice, jeśli chcesz żeby chociaż trochę Cie powazala. Ona uwiesila się na Tobie, bo wydaje się jej, że jest istna gwiazda, na którą poleci każdy, więc uważa, że jeśli chcesz ją mieć, to musisz wyskoczyć z kasy.
Niektórym facetom nie przeszkadza, że robią za bankomat, a nawet są z tego dumni, bo uważają, że stać ich na kobietę, że nie są golodupcami.
Ośmieszają się, ale oni tak na to nie patrzą. Myślą, że wszyscy im zazdroszczą.
Nie wiem jakie Ty masz podejście do tych spraw, ale jeśli przeciwne do wyżej opisanych frajerów, to podziękuj pannie za miło spędzony czas i podpowiedź jej, żeby znalazła innego głupka, który będzie dawał jej kasę.

7

Odp: Na chłodno

Ona się po prostu zagotowała cała w środku, że nie warowałeś jak pies na jej ewentualne wiadomości i że po tym, jak już się dowiedziałeś, że miała kłopot w podróży, to Ty nie płakałeś cichaczem w kącie tylko wyszedłeś z kumplami na piwo.
Rozumiesz? Popełniłeś zbrodnię stulecia.
W jej mniemaniu powinieneś myśleć tylko o niej, zajmować się tylko nią, wyczekiwać wiadomości od niej. Po prostu ona ma być całym Twoim światem. Tego od Ciebie oczekuje, a wszelkie oznaki tego, że masz oprócz niej jeszcze jakieś inne sprawy zaprzątające Twoją uwagę, zajmujące Twój czas, pozwalające Ci się relaksować bez niej i poza nią, są zbrodnią stulecia, Twoim przewinieniem, Twoją zdradą i zasługują na surową karę.
Dobrze czujesz, że żadnej zbrodni nie popełniłeś. Dziewczyna po prostu ustawia Wasz związek tak, jak ona sobie tego życzy, więc właśnie pokazuje Ci Twoje miejsce. Jestem pewna, że Ci wybaczy, ale pod warunkiem, że na to zasłużysz, ale sądzę, że jakikolwiek gest jej wystarczy. Ona wcale nie chce z Tobą zrywać, przynajmniej nie teraz, dopóki jeszcze jesteś na każde jej skinienie, ona tylko zrobiła tę szopkę, żeby Cię ukarać i żeby wyraźnie wyznaczyć Ci Twoje miejsce w tej relacji. Bo masz o księżniczkę wciąż zabiegać.

8

Odp: Na chłodno

Dziewczyna potrafi się ustawić, to trzeba jej przyznać.
To całe równouprawnienie to chyba ślepa uliczka ewolucji gdy równie dobrze można tak sobie okręcić faceta wokół palca, że będzie jadł z ręki.

9

Odp: Na chłodno

Nie jestem gościem, który da sobie wejść na łeb stąd te konflikty i akcja z tym blokowaniem, ale nie jestem też gościem, który rezygnuje z czegoś w co się zaangażował i na pstryknięcie palca zapomina, jestem w kropce.
Myślicie, że jej myślenie można zmienić? Przepracować to? Naprawić? Wytłumaczyć i nauczyć ją pewnych rzeczy? Ma 22 lata, czasami jakieś stany lękowe i histerie. Mówiła o depresji i nie zlekceważyłem tego. Drugiego dnia jest w skowronkach. Mieliśmy już za sobą kłótnie, wychodziła, potem pierwsza się odzywała - zależało jej. Płakała, wracała, przepraszała i godziła się. Nie palił jej język.

To wygląda trochę tak jakby dla samej zasady teraz powiedziała basta, stop, nie będę o niego zabiegać. Tylko po co generuje te problemy znikąd? Rzeczy na które nie mam wpływu. Dlaczego próbuje mnie nimi obarczyć? Czekać, dać szansę i przepracować? Czy pomału wygaszać tę relację? Mi jest ciężko. Nie wiem jak czuje się ona.

W aucie grała twardą ale jak gadala o stresie związanym z podróżą prawie płakała. Coś tam się dzieje w tej głowie u niej, ewidentnie potrzebuje jakiejś pomocy i zrozumienia, nie wiem jak to ugryźć. Nie chcę na pewno być na każde skinienie, ale też nie chcę odpuszczać.

Czytam tak potem własne wypowiedzi i mi by było ciepło na sercu jakbym był kobietą, że mój facet tak o mnie zabiega walczy i jeszcze zakłada specjalnie konto na forum, żeby przegadać sytuację, zrozumieć błędy i przetrawić pewne rzeczy.

10

Odp: Na chłodno

Miałem kiedyś styczność z  Ukrainką.Sytuacjs była podobna.Tam jest jednak inna kultura.Facet musi zapierdzielać a kobieta siedzieć i pachnieć.Ukrainki są bardzo wymagające i jeśli mają być z polskiem to musi to być dobra partia.

11

Odp: Na chłodno

Myślę że sobie dopisujesz.
Nie baw się w biało rycerza. 
Związek ma być oparty na równości.

12

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Nie jestem gościem, który da sobie wejść na łeb stąd te konflikty i akcja z tym blokowaniem, ale nie jestem też gościem, który rezygnuje z czegoś w co się zaangażował i na pstryknięcie palca zapomina, jestem w kropce.
Myślicie, że jej myślenie można zmienić? Przepracować to? Naprawić? Wytłumaczyć i nauczyć ją pewnych rzeczy? Ma 22 lata, czasami jakieś stany lękowe i histerie. Mówiła o depresji i nie zlekceważyłem tego. Drugiego dnia jest w skowronkach. Mieliśmy już za sobą kłótnie, wychodziła, potem pierwsza się odzywała - zależało jej. Płakała, wracała, przepraszała i godziła się. Nie palił jej język.

To wygląda trochę tak jakby dla samej zasady teraz powiedziała basta, stop, nie będę o niego zabiegać. Tylko po co generuje te problemy znikąd? Rzeczy na które nie mam wpływu. Dlaczego próbuje mnie nimi obarczyć? Czekać, dać szansę i przepracować? Czy pomału wygaszać tę relację? Mi jest ciężko. Nie wiem jak czuje się ona.

W aucie grała twardą ale jak gadala o stresie związanym z podróżą prawie płakała. Coś tam się dzieje w tej głowie u niej, ewidentnie potrzebuje jakiejś pomocy i zrozumienia, nie wiem jak to ugryźć. Nie chcę na pewno być na każde skinienie, ale też nie chcę odpuszczać.

Czytam tak potem własne wypowiedzi i mi by było ciepło na sercu jakbym był kobietą, że mój facet tak o mnie zabiega walczy i jeszcze zakłada specjalnie konto na forum, żeby przegadać sytuację, zrozumieć błędy i przetrawić pewne rzeczy.


Kolego, Twoja dziewczyna to drama queen. Ona potrzebuje ciągłych zabiegów i koncentracji na niej. Wasz związek właśnie tak ma i tak będzie wyglądać, bo ona potrzebuje takich jazd jak powietrza.
Zapewne jest to wynik jakichś zaburzeń, sam piszesz o ich całym spektrum, ale czy Ty na pewno chcesz się bawić w jej teraputę czy chcesz po prostu być jej facetem?

13

Odp: Na chłodno

Ta kobieta ma po prostu taka mentalność, tego typu myślenie, że facet musi utrzymywać kobietę, rodzinę, cały dom, a kobieta dopóki nie ma dzieci ani obowiązków domowych nic nie musi.
Jeśli jesteś facetem, który posiada mniej więcej takie poglądy, jak ona, to wystarczy tylko, że będziesz trzymał ją krótko i przede wszystkim przestań ja finansować. Są mężczyźni, którzy uważają, że ich kobiety nie muszą pracować, gdyż dla nich byłoby, tzn dla tych mężczyzn, ujma na męskim honorze. W ich mniemaniu to normalne, że kobieta ma dostać wszystko a nawet więcej, a zadaniem faceta jest zapewnić jej luksusowe życie.
Ukrainki tak jak Rosjanki są bardzo płaczliwe, to narody które bardzo łatwo się wzruszają. My tego nie rozumiemy, ale u nich to normalne. Ocierają oczy przy byle jakim wzruszeniu, a za chwilę tryskają humorem
Tym więc, że ona za zawołanie potrafi płakać w ogóle się nie przejmuj.
Zastanów się tylko nad tym czy rzeczywiście pasuje Ci kobieta, która wyciąga rękę po Twoje pieniądze.
Jeszcze pół biedy byłoby, gdyby ona była kiedyś dobra gospodynią domowa, taka ponadprzeciętną, jednak jeśli pod tym względem byłaby lipą, to daj sobie z nią spokój.
Jeśli jednak uważasz, że Twoja rola jako mężczyzny nie jest bycie bankomatem i wołem roboczym dla jakiejś kobiety, to wycofaj się już teraz, bo i tak nie wygrasz walki na kopanie się  z koniem.
Mierz po prostu siły na zamiary i albo coś jest dla Ciebie, więc zostajesz, albo totalnie nie dla Ciebie i odchodzisz szukać kobiety partnerki, a nie utrzymanki.

14 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-14 15:00:08)

Odp: Na chłodno

Serwuje Ci huśtawki emocjonalne i to się nie zmieni, bo wie, że może Tobą manipulować.

Ty jej nie zmienisz, ona sama by musiała chcieć, jeśli twierdzi, że ma depresję, nerwicę lękowa, a może i bordeline, to dlaczego nie pójdzie na terapię, skoro nawet jej dałeś kasę.
Otóż pewnie dlatego, że jest dobrą aktorką.
Już Ci weszła na głowę, z Ty mówisz, że nie...
Patrzysz przez różowe okulary, a to inna perspektywa...
Zaufanie to podstawa, zadaj sobie pytanie czy możesz jej ufać, jak odstawia takie szopki.
To ma być miłość z jej strony...

15

Odp: Na chłodno

Dałeś sie totalnie upodlić.
Ty czytasz swoje posty?
Występujesz tutaj w roli jej obrońcy, biało rycerzyka.
Ludzie tutaj mówią ci że jest noc,a ty że dzień bo ona tak powiedziała,mimo ze za oknami masz gwiazdy.
Radze ci facecie,przy sexie zakładaj dla pewności 2 gumy, bo jak ja zapłodnisz, to życie przynajmniej na 25 lat zmarnowane.
Zabawne jest to jak ludzie na siłe sobie szukają kłopotów.
Nie masz wrażeń w życiu? Nudzisz się?
Idz lepiej pomóc w jakimś dpsie albo hospicjum.

I znajdź sobie jakaś normalną kobietę, bo jak Ci opadną różowe okulary,to będziesz płakał nad własna głupotą.

16 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-11-14 17:34:03)

Odp: Na chłodno

Dziewczyna Cię Autorze wykorzystuje na maxa a Ty się na to godzisz i jeszcze ją przepraszasz. No cyrk normalnie wink
Chyba już wiesz, że ona żadnej pracy nie podejmie teraz, skoro "się poświęciła i dla Ciebie została". Będziesz musiał ją utrzymywać i już widzisz, że nie jest to kobieta tania. Ona ma wymagania którym musisz sprostać - inaczej jak ktoś napisał, wymieni Cię na lepszy, czyli bogatszy, model, skłonny spełniać jej zachcianki. Co TY dobrego zyskujesz w tym związku, prócz seksu? Brzmisz na rozsądnego człowieka, nie daj się - ratuj się póki możesz (bo za chwilę będzie ciąża). Ten typ tak ma.

17 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-14 17:33:35)

Odp: Na chłodno

Autorze, odstaw ja od łóżka, bo jeszcze Ci zaciąży.
Ona i tak może zaciazyc z innym, ale Ty przynajmniej będziesz miał 100% pewności, że nie z Tobą.
Czy to znaczy, że aż do maja 2023 roku nie uwolnisz się od niej?
Zacznij stolowac się poza domem, a na kolację kupuj sobie tylko pieczywo i dwa albo trzy plasterki wędliny ( jedna rzecz, która zjesz na raz) i trzymaj się mocno za kieszeń.
Dowiedz się, w jaki sposób możesz się jej pozbyć żeby potem nie mieć z nią żadnych problemów.
Gdzieś Ty to cudo wyszukał?
I pomyśleć, że tyle fajnych dziewczyn siedzi samotnie w czterech ścianach mając tak wiele do zaoferowania.

Ups, pomyliłam wątki.

18

Odp: Na chłodno

Poza tym, że długi okres szukała pracy to miałem dosłownie wszystko z jej strony. Mogłem liczyć na nią w każdej kwestii i nigdy nie pomyślałem że jest zepsuta i żeruje na mojej forsie bo sama nigdy nie prosiła o jakieś wielkie rzeczy a ja byłem zdania, że nic nie muszę ale mogę i na ile mogłem tyle dawałem. Były rozmowy o finansach, przedstawiała model rodziny na wschodzie o którym mówicie, jasno przedstawiłem jak to wygląda u nas i przyjęła to. Jakoś ale przyjęła a ta rozmowa była jakiś czas temu. Nie nazywajcie mnie tu jakimś zaślepionym szaleńcem bo tak jak ktoś wspomniał myślę rozsądnie dla mnie po prostu było ogromnym szokiem kiedy wstałem rano i ni z gruchy ni z pietruchy zostałem poblokowany. Wiem że jest impulsywna, wiem że ma silny charakter. Ostatnimi czasy mówiłem jej, że na pewne rzeczy nie możemy sobie pozwolić z taką częstotliwością jak wcześniej (miałem niespodziewane wydatki normalna sprawa i budżet się naruszył). Nie chcę robić z niej materialistycznego potwora bo dziewczyna taka nie jest. Z uśmiechem na ustach robiła dla mnie wiele prostych i najmniejszych rzeczy i ja byłem gotowy robić to samo.

Chciałbym temu dać szansę by chociaż przekonać się na własnej skórze czy to ja z czymś dałem dupy czy rzeczywiście tu chodzi o podporządkowywanie mnie. Ale przynajmniej mieć jasność kończąc tę relację że po prostu oboje chcemy czegoś innego od życia. Wy rozumiecie jak ja się czuję? W piątek rano wróciłem z nocki i czekała na mnie. Dużo czułości i przyjemnie spędzony czas. Pojechała do matki pociągiem jadąc 10 godzin. Sobota w milczeniu a w niedzielę nie miałem okazji z nią porozmawiać. Musiałem namierzyć jej pociąg, zajechać jej drogę i zmusić do wyjaśnien i rozmowy. Stwierdziła że tu nie ma o czym gadać i podjęła decyzję. Że nie potrzebuje kogoś kto się nią nie interesuje tylko kiedy ona jest sama z dala od domu pełna stresu o podróż ja się świetnie bawię. Może zgłupiałem przez ten cut off ale kocham. Nikomu nie życzę takiego szoku i uczucia które przeżywałem wczoraj. Dobrze że mogłem liczyć na kumpli którzy siedzieli ze mną cały dzień żebym nie zwariował. Spać poszedłem biorąc xanax pierwszy raz w życiu żeby się uspokoić. Twardo stąpam po ziemi w wielu kwestiach. Jestem za to cholernie uczuciowy. Zależy mi na niej. Odblokowała mnie ale jeszcze się nie odezwała. Gdyby rzeczywiście chciała to skończyć zrobiłaby to?

19

Odp: Na chłodno

Pewnie tak.
Ona zachowała się nieadekwatnie do sytuacji, więc tu można mówić o przemyślanej akcji jak i o zaburzeniu osobowości.

Musisz przekonać się na własnej skórze.

20

Odp: Na chłodno

Autorze, mogło być też tak, że ona bardzo mocno zestresowała się w czasie tej podróży, może nawet wpadła w panikę, bała się, w końcu dla niej to obcy kraj.
Gdy poczuła się bezpieczna hamulce jej puściły i wyzyla się na Tobie.
Twój pierwszy post znacznie różni się od tego ostatniego. Przedstawiłes te dziewczynę jako dobrze stuknięta i niezła cwaniare.
Teraz w tym ostatnim poście piszesz o niej, jak o normalnej kobiecie, która wspiera Cię w każdej sytuacji, a jedyną jej wadą są zbyt impulsywne reakcje, które jednak zdarzają się rzadko. Na temat pieniędzy wkładanych w utrzymanie tej kobiety też masz bardzo złagodzone zdanie.
Ponieważ przedstawione przez Ciebie informacje tak bardzo się różnią, toteż otrzymałeś rady, jakby na wyrost i niezbyt pasujące do sytuacji.

Pytasz czy jej przejdzie?
Oczywiście, że jej przejdzie. Póki co na Twój pieniężny przelew na jej konto zareagowała odblokowując Cię na jakimś tam komunikatorze.
Jeśli przelejesz jej więcej kasy może wróci na dobre?
Troszkę jestem złośliwa, ale sorry, ja bazując na wszystkich Twoich postach, nie tylko tym ostatnim doszłam do wniosku, że ta kobieta pozwala sobie na bardzo dużo.

Obserwuj ja więc i postaraj się oceniać jej zachowania w miarę obiektywnie, bo chyba nie widzisz jeszcze wszystkiego.
Powodzenia.

21

Odp: Na chłodno

Oba posty są prawdą, jeden nie wyklucza drugiego

22 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-14 22:25:43)

Odp: Na chłodno

Nie twierdzę, że kłamiesz.
Po prostu wydźwięk obu tych postów jest inny, jakbyś przez kilka godzin całkowicie  zmienił zdanie na temat zachowania tej kobiety. Jakby zaczęło docierać do Ciebie, że tak naprawdę ona miała powody, by tak Cię potraktować.
Moim zdaniem miała powody, jednak nie zmienia to faktu, że nieźle weszła Ci na głowę i może przyszedł już czas, byś zaczął patrzeć na tę kobietę troszkę z boku, no żebyś nie zamiatał pewnych spraw pod dywan, bo prędzej czy później śmieci i tak dadzą znać o sobie.

23 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-11-14 23:18:54)

Odp: Na chłodno

Zapamiętaj sobie, że oprócz kobiet traktorzystek i kobiet feministek są jeszcze tradycyjne kobiety, gdzie oczekuje się od mężczyzny opieki.
Nie za ksiezniczkowanie, ale autor tak tego nie odczuwał,  że ona ma leżeć i pachnieć, raczej tradycyjna rola w domu, gdy kobieta nie fochuje, że on nie gotuje czy prasuję.
To w sumie jej wybór czy jej to odpowiada, tak samo jak Ty możesz inaczej to sobie wyobrażać.
Jednak jak chcesz z nią być, to nie mozesz bez końca przepraszać za tę  sobotę, nie nic nie usprawiedliwia Cię  by się chociażby smsem odezwać. 
Za bardzo  boisz się ją teraz stracić, by ona Cię szanowała. Wpadasz w panikę nasłuchując  jej reakcji, to błąd.
Zastanów się dobrze, co jesteś  w stanie akceptować, a co nie o nie działaj w panice.

24

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Jestem Paweł i mam 27 lat, jestem amatorskim muzykiem i rozwijam się w domowym zaciszu w kierunku postprodukcji (samouk obróbki dźwięku). Mam stałą pracę po niemieckiej stronie granicy. Przeprowadziłem się do miasta położonego bliżej mojego miejsca pracy, tak na prawdę to nie znam tutaj prawie nikogo poza dwoma kumplami. Dobrymi kumplami. 3 miesiące temu po jednej z imprez w lokalnym pubie poznałem dziewczynę pochodzącą z Ukrainy i stacjonującą w jednym z hoteli, który oferuje im darmowe zakwaterowanie i co jakiś czas daje jakieś pieniądze (podobno 60 zł tygodniowo). Podszedłem, zagadałem, spodobała mi się. Mówiliśmy trochę po angielsku a trochę po polsku, żeby się uzupełniać a gadka kleiła się jak smarowana poxipolem. Pare schadzek, jakichś nocnych tripów autem w ciekawe miejsca z ładnymi widokami i zostaliśmy parą, tak po prostu naturalnie bez jakiegoś pytania siebie "jesteś ze mną?" byliśmy, praktycznie w każdej możliwie wolnej chwili. Poznawałem ją z uśmiechem na ustach i zakochiwałem się. Ona we mnie też, okazywaliśmy sobie czułość. Seks był świetny i częsty, planowaliśmy wspólne weekendy, dużo spacerowaliśmy, opowiadaliśmy o sobie i żyło się pięknie. Dochodziło do mniejszych sprzeczek, które kwitowaliśmy w końcu godzeniem się i tym, że nie mają one większego sensu. Pracuję na 3 zmiany więc bywam tą robotą wykończony, moja wybranka pracowała w pizzerii ale zrezygnowała z niej bo planowała wyjazd do większego miasta. Uwaga wczoraj dowiedziałem się, że została tutaj tylko wyłącznie z mojego powodu. Planowałem zmienić mieszkanie na większe po nowym roku bo na start w nowym mieście wynająłem sobie przytulną kawalerkę. Ona mimo, że zakwaterowana w hotelu praktycznie większość czasu jeśli zmiany nam pasowały spędzała u mnie. Romantyczne kolacje, wino, starałem się jak mogłem. Miała mniejsze i większe zachcianki, starałem się podołać. Zauwazyłem że to wszystko zebrane do kupy mocno daje mi do kieszeni i na dłuższą metę po prostu zostałbym wyczyszczony do cna. Zasugerowałem, że warto byłoby jej znaleźć pracę. Powiedziała, że okay ale szukała jej bez większego entuzjazmu. Bywała uparta, nie chciała słuchać moich radl. Kiedy dostawała histerii kazała się przytulać i pocieszać a nie szukać racjonalnych rozwiązań. Popsuła telefon, była wściekła i panikowała - kupiłem i dałem, problem z głowy. Okazywała mi masę czułości, jakiej nie doświadczyłem w poprzednich związkach. Była pewna siebie, jednak z tyłu głowy coś ją gryzło. Przyznała, że może mieć depresję. Więc co? Namówiłem ją na wizytę u psychologa. Wiedziałem, że nie ma pieniędzy więc dałem jej na pierwszą wizytę. Co zrobiła? Spóźniła się i nie poszła. Nakręciłem jej pracę za barem u swojego znajomego, który przyjął ją na okres próbny od buta z dnia na dzień, marudziła, nie chciała pracować w weekendy. Odmówiła i zrezygnowała co prawda kulturalnie w pokojowych warunkach, twierdziła, że w poniedziałek (dziś, kiedy piszę ten post) ma rozmowę o pracę w jakimś biurze.

Po wyjeździe do Polski w marcu przez wojnę jej rodzina rozbiła się na dwa miasta ( była skonfliktowana z matką). Matka mieszkała na drugim końcu Polski w linii prostej 10h drogi pociągiem. Rozmawiały od dwóch tygodni na facetime. Moja dziewczyna postanowiła ją odwiedzić. Uznałem, że to spoko pomysł. Po raz kolejny pojawiły się koszty ale nie wyszedłem z inicjatywą, że kolejny raz opłacę nietani bilet w obie strony swojej dziewczynie, która od trzech miesięcy nie ma pracy. Spałem po nocce kiedy wychodziła, żegnaliśmy się rano. Wszystko było pięknie, byłem szczęśliwy, że odwiedzi rodzinę, wróci z lepszym samopoczuciem a ja trochę odpocznę i zrobię parę swoich spraw. Miała problem na pociągu i pomyliła perony przez co jej droga sie wydłużyła, dostała paniki i histerii. Pisała do mnie kiedy spałem a ja nie wiedziałem, że pisze. Potem nie patrząc w telefon poszedłem do miasta załatwić sprawy. Jak tylko zobaczyłem, że pisała już była na mnie wściekła. Dostałem wiadomości atakujące mnie, że mam 10000% lepsze rzeczy do roboty niż odpisanie jej. Że wiedziałem, że jedzie sama na drugi koniec polski i jest zestresowana i nie okazałem jej żadnego wsparcia i troski. Odpisałem, żeby nie przesadzała. Że nie siedzę na telefonie 24/7 i mam też swoje sprawy do załatwienia i życie i nie jestem uwiązany jak pies na tym telefonie. Że jej podejście nie jest fair i że skoro jest obrażona to nic nie mogę zrobić, nie zrobiłem nic złego. Piątek skończył się tak, że napisała mi jedynie, że dotarła. Ja nie będąc wylewny odpisałem, że jestem w pracy. Sobotę przemilczeliśmy. Widziałem jej relacje z rodziną, zostawiałem pod nimi  pozytywne reakcje nie chcąc się z nią kłócić przez telefon. Gryzło mnie to, że się nie odzywa. Sam też jednak nie chciałem odzywać się pierwszy. Chłopaki wyciągnęły mnie na piwo i tyle. Spędziłem wieczór w lokalu nie chcąc o tym myśleć. Wróciłem do domu, wstałem i BUM.

Zostałem zablokowany na każdym możliwym komunikatorze w social mediach. Zablokowała również mój numer telefonu. Nie chciała ze mną gadać i mnie więcej widzieć. Swojej koleżance równiez kazała mnie zablokować. Dopiero jak spotkałem ją osobiście to prosząc mnie, żebym nic nie mówił swojej, że ze mną gadała zdradziła mi, że wysiada z pociągu o dwudziestej. Nie jadłem nic będąc po prostu wstrząśnięty, pisząc tego posta czuję się jak gówno. Nie będę ukrywał. Spotkałem ją jak wracała z walizką. Nigdy nie widziałem jej takiej obojętnej 2 dni temu całując mnie po stokroć cieszyła się do mnie i mówiła mi "jesteś najlepszy, kocham Cię" "jesteś moim darem od Boga" po to, żeby wczoraj mi powiedzieć z rozbawieniem na twarzy i kompletnym zlodowaceniem że to bez sensu, że to koniec. Że podjęła decyzję?

Pozwoliłem jej wrócić do hotelu. Pojechałem, żeby tam z nią porozmawiac. Zeszła do auta. Wyrzygała mi wszystko. Że zna swoją wartość, że zasługuje na faceta który ją doceni i będzie się o nią troszczył i wspierał. Że ja tego nie zrobiłem jak tego potrzebowała (Jak do cholery mogłem to zrobić?). Że nie napisałem w sobotę, że korona na głowie nie pozwoliła mi na to. Że nie troszczyłem się o nią wiedząc że wyjeżdża. Że w tamtym mieście wszyscy patrzyli na nią jak na gwiazdę i ona wie, że w zyciu duzo osiągnie, że jej facet ma ją w dupie i tak dalej. No próbowała zrzucić winę na mnie. Wydaje mi się, że wyolbrzymiła ten problem. Przyznałm jej rację ( nie wiem czy dobrze zrobilem ). Nie ze wszystkim oczywiście, ale z tym, że dałem dupy z ta sobotą i milczeniem. Jej koleżanka napisała jej, że widziała mnie jak się świetnie bawię. Byłem z chłopakami po prostu się napić. Ani jej nie zdradziłem, ani jej nie lekceważyłem. Kocham ją i powiedziałem jej to wczoraj, że byłbym idiotą gdybym bez walki to poddał. Poprosiłem, żeby mnie  nie skreślała ale nic nie odpowiedziała. Powiedziała, że jest wszystko jedno. Czuję, że mnie kocha i gra twardą. Ma straszny żal do mnie, ale czy na serio aż tak dałem dupy? Czasami ewidentnie próbowała mi wejśc na głowę i mnie podporządkować. Nie dawałem się.

Po batalii z moją poprzednią ex chciałem tylko normalnego związku pelnego zrozumienia. Niczego więcej. Dziś po 3 miesiącach intensywnej wczuwki w związek zostałem sam jak palec. Mam do pracy na zmianę popołudniową i nie wiem co ze sobą zrobić.
Wczoraj rozmawialiśmy w aucie, powiedziałem, że mogliśmy to oboje inaczej rozegrać. Przerażała mnie tylko jej obojętność, ta nienawiść do mnie, albo po prostu tak ogromna pretensja. Powiedziałem, że postaram się zmienić to co było nie okay z mojej strony ale niech tego nie skreśla od tak. Powiedziała, że jest zmęczona i żebym ją odwiózł. Nie chciała rozmawiać.

Dziś odblokowała mnie na instagramie. Pokryłem koszty tej wycieczki do matki, żeby zrekompensować swój "brak zainteresowania". Co nie jest prawdą. Myślę o niej jak każdy kochający facet o swojej kobiecie. Może popełniam jakieś błędy i nie mam doświadczenia w relacjach z kobietami ogromnego ale większość, rzeczy biorę na zdrowy rozsądek przeplatając to z głosem serca bo w miłości i jedno i drugie działać powinno.

Spytałem jej po wszystkim, czy jeszcze jestem jej facetem - odpowiedziała "Nie wiem". Wyszła.

Co robić?

Odpuść ją. Ona chce dostawać od Ciebie wszystko, a sama nie będzie nigdy nic robić, tylko pachnieć.
Nigdy się nie zmieni. Masz wiecznie o nią zabiegać i wszystko dla niej robić. W zamian za to dostaniesz dobry seks i czułość. Jak przestaniesz spełniać zachcianki, to obróci kota ogonem i wszystko będzie Twoją winą.

Uciekaj smile

25

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Poza tym, że długi okres szukała pracy to miałem dosłownie wszystko z jej strony. Mogłem liczyć na nią w każdej kwestii i nigdy nie pomyślałem że jest zepsuta i żeruje na mojej forsie bo sama nigdy nie prosiła o jakieś wielkie rzeczy a ja byłem zdania, że nic nie muszę ale mogę i na ile mogłem tyle dawałem. Były rozmowy o finansach, przedstawiała model rodziny na wschodzie o którym mówicie, jasno przedstawiłem jak to wygląda u nas i przyjęła to. Jakoś ale przyjęła a ta rozmowa była jakiś czas temu. Nie nazywajcie mnie tu jakimś zaślepionym szaleńcem bo tak jak ktoś wspomniał myślę rozsądnie dla mnie po prostu było ogromnym szokiem kiedy wstałem rano i ni z gruchy ni z pietruchy zostałem poblokowany. Wiem że jest impulsywna, wiem że ma silny charakter. Ostatnimi czasy mówiłem jej, że na pewne rzeczy nie możemy sobie pozwolić z taką częstotliwością jak wcześniej (miałem niespodziewane wydatki normalna sprawa i budżet się naruszył). Nie chcę robić z niej materialistycznego potwora bo dziewczyna taka nie jest. Z uśmiechem na ustach robiła dla mnie wiele prostych i najmniejszych rzeczy i ja byłem gotowy robić to samo.

Chciałbym temu dać szansę by chociaż przekonać się na własnej skórze czy to ja z czymś dałem dupy czy rzeczywiście tu chodzi o podporządkowywanie mnie. Ale przynajmniej mieć jasność kończąc tę relację że po prostu oboje chcemy czegoś innego od życia. Wy rozumiecie jak ja się czuję? W piątek rano wróciłem z nocki i czekała na mnie. Dużo czułości i przyjemnie spędzony czas. Pojechała do matki pociągiem jadąc 10 godzin. Sobota w milczeniu a w niedzielę nie miałem okazji z nią porozmawiać. Musiałem namierzyć jej pociąg, zajechać jej drogę i zmusić do wyjaśnien i rozmowy. Stwierdziła że tu nie ma o czym gadać i podjęła decyzję. Że nie potrzebuje kogoś kto się nią nie interesuje tylko kiedy ona jest sama z dala od domu pełna stresu o podróż ja się świetnie bawię. Może zgłupiałem przez ten cut off ale kocham. Nikomu nie życzę takiego szoku i uczucia które przeżywałem wczoraj. Dobrze że mogłem liczyć na kumpli którzy siedzieli ze mną cały dzień żebym nie zwariował. Spać poszedłem biorąc xanax pierwszy raz w życiu żeby się uspokoić. Twardo stąpam po ziemi w wielu kwestiach. Jestem za to cholernie uczuciowy. Zależy mi na niej. Odblokowała mnie ale jeszcze się nie odezwała. Gdyby rzeczywiście chciała to skończyć zrobiłaby to?

Zrobiła aferkę o nic. Nie zrezygnujesz z niej, bo już Cię wplątała w swoje emocjonalne sidła. Niedługo zaczniesz grać tak jak Ci powie i nawet nie będziesz o tym wiedział.
Kumpel wszedł w podobną relację z Ukrainką. Jeszcze zaczął brać kredyty, żeby jej bardziej zaimponować - nowy samochód. Oczywiście jak okazało się, że kumpel ma problemy finansowe, to uciekła bez mrugnięcia okiem. Tak samo zrobi Twoja, skoro potrafi Cię zablokować "od tak". Uciekaj stary z tej relacji. Trochę pocierpisz, ale wyjdziesz na tym w ogólnym rozrachunku dobrze.

26

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Poza tym, że długi okres szukała pracy to miałem dosłownie wszystko z jej strony. Mogłem liczyć na nią w każdej kwestii i nigdy nie pomyślałem że jest zepsuta i żeruje na mojej forsie bo sama nigdy nie prosiła o jakieś wielkie rzeczy a ja byłem zdania, że nic nie muszę ale mogę i na ile mogłem tyle dawałem. Były rozmowy o finansach, przedstawiała model rodziny na wschodzie o którym mówicie, jasno przedstawiłem jak to wygląda u nas i przyjęła to. Jakoś ale przyjęła a ta rozmowa była jakiś czas temu. Nie nazywajcie mnie tu jakimś zaślepionym szaleńcem bo tak jak ktoś wspomniał myślę rozsądnie dla mnie po prostu było ogromnym szokiem kiedy wstałem rano i ni z gruchy ni z pietruchy zostałem poblokowany. Wiem że jest impulsywna, wiem że ma silny charakter. Ostatnimi czasy mówiłem jej, że na pewne rzeczy nie możemy sobie pozwolić z taką częstotliwością jak wcześniej (miałem niespodziewane wydatki normalna sprawa i budżet się naruszył). Nie chcę robić z niej materialistycznego potwora bo dziewczyna taka nie jest. Z uśmiechem na ustach robiła dla mnie wiele prostych i najmniejszych rzeczy i ja byłem gotowy robić to samo.

Chciałbym temu dać szansę by chociaż przekonać się na własnej skórze czy to ja z czymś dałem dupy czy rzeczywiście tu chodzi o podporządkowywanie mnie. Ale przynajmniej mieć jasność kończąc tę relację że po prostu oboje chcemy czegoś innego od życia. Wy rozumiecie jak ja się czuję? W piątek rano wróciłem z nocki i czekała na mnie. Dużo czułości i przyjemnie spędzony czas. Pojechała do matki pociągiem jadąc 10 godzin. Sobota w milczeniu a w niedzielę nie miałem okazji z nią porozmawiać. Musiałem namierzyć jej pociąg, zajechać jej drogę i zmusić do wyjaśnien i rozmowy. Stwierdziła że tu nie ma o czym gadać i podjęła decyzję. Że nie potrzebuje kogoś kto się nią nie interesuje tylko kiedy ona jest sama z dala od domu pełna stresu o podróż ja się świetnie bawię. Może zgłupiałem przez ten cut off ale kocham. Nikomu nie życzę takiego szoku i uczucia które przeżywałem wczoraj. Dobrze że mogłem liczyć na kumpli którzy siedzieli ze mną cały dzień żebym nie zwariował. Spać poszedłem biorąc xanax pierwszy raz w życiu żeby się uspokoić. Twardo stąpam po ziemi w wielu kwestiach. Jestem za to cholernie uczuciowy. Zależy mi na niej. Odblokowała mnie ale jeszcze się nie odezwała. Gdyby rzeczywiście chciała to skończyć zrobiłaby to?

Autorze, wg mnie Twoja dziewczyna wcale nie jest materialistką, tj. wydaje mi się, że ona nie jest z Tobą dla kasy, nie planuje w ogóle pracować a zamiast tego chce wykorzystywać Ciebie i drenować finansowo. Ona chyba potrzebuje wszelkich dowodów Twojego oddania dla niej, także tych, które są wymierne i liczone w złotówkach.
Sęk w tym, że tak bardzo pragnie Twojej miłości, całkowitej Twojej uwagi, uwielbienia dla niej i dowodów tego, że jak tylko okazało się, że nie warowałeś przy telefonie, gdy ona tego oczekiwała, to rozprawiła się z Tobą okrutnie. Jak wyszedłeś z kumplami na piwo zamiast błagać ją o przebaczenie, bo nie zauważyłeś jej prób skontaktowania się z Tobą, to postanowiła dotkliwie Cię ukarać.
A to znaczy, że jej kompleksy i najprawdopodobniej jej niskie poczucie własnej wartości są silniejsze niż to, co Ci się wydaje, że do Ciebie ona czuje. Ona jest jak dziecko, które wymaga od rodzica miłości, całkowitej akceptacji i poświecenia, ale tego samego nie potrafi dać. Jest niedojrzała jak dziecko i rani bezlitośnie jak dziecko, nie zwracając uwagi na Twoje odczucia.
Myśl, myśl, myśl. Czy gdyby jej na Tobie zależało, to raniłaby tak Ciebie? Gdyby oczywiście zależało jej na Tobie jak na odrębnym człowieku, którym jesteś, a nie tym, który jest dla niej dawcą uwagi, opieki i miłości.

Chcesz sprobować? To próbuj. Czasami trzeba się sparzyć, żeby zrozumieć, że to parzy.

27 Ostatnio edytowany przez Johnny.B (2022-11-15 00:05:46)

Odp: Na chłodno

Spiepszaj z tego związku... mam kumpla Ukrainca, który sam mieszka w Kijowie i Ukrainki według niego chcą tylko $$$ i sam spotykałem się z Ukrainka... wszystko na mój koszt plus olala mnie i zablokowała na końcu... co poruchales to twoje teraz szukaj Polki. Chociaż i one nie lepsze.

28

Odp: Na chłodno
MagdaLena1111 napisał/a:

Ona jest jak dziecko, które wymaga od rodzica miłości, całkowitej akceptacji i poświecenia, ale tego samego nie potrafi dać. Jest niedojrzała jak dziecko i rani bezlitośnie jak dziecko, nie zwracając uwagi na Twoje odczucia.
Myśl, myśl, myśl. Czy gdyby jej na Tobie zależało, to raniłaby tak Ciebie? Gdyby oczywiście zależało jej na Tobie jak na odrębnym człowieku, którym jesteś, a nie tym, który jest dla niej dawcą uwagi, opieki i miłości.

Chcesz sprobować? To próbuj. Czasami trzeba się sparzyć, żeby zrozumieć, że to parzy.

+1. W 100 % się zgadzam. Ukrainka mojego kumpla, (o której wspominam wyżej) przejawiała identyczne zachowania - dziecinne. Mieli za sobą tysiące rozmów, prób zmiany... a dalej było tak samo. Może wchodzą w grę jakieś kulturowe naleciałości? Jednak im dalej na wschód tym rola kobiety mniejsza w relacji damsko-męskiej. To facet ma być adoratorem i głównym fortelem sprawczości relacyjno-zawodowej w związku.

29

Odp: Na chłodno

5 letnie dziecko w skórze dorosłej(niby) kobiety..Ona pewnie oczekuje, że się do niej przykujesz łańcuchem i nie uwolnisz się z tego nidgy, bo to "najcudowniejsza" rzecz, jaka Cię może spotkać. Oczekuje 100 % a daje 0 %.

30

Odp: Na chłodno

Odblokowała mnie i rozmawialiśmy, powiedziała że się zawiodła, że gdyby coś jej się w tej podróży stało to prędzej bym się z jakichś newsów dowiedział niż z własnej inicjatywy. Mamy dać sobie szansę a ja mam wykazać nieco więcej troski i rozmawiać z nią zamiast milczeć całymi dniami bo kłótnie wg. niej są normalne co nie znaczy, że trzeba mieć po nich potem ciche dni jakieś. Wczoraj poszła też do pracy i załatwiła ją sobie sama. Jakieś biuro zajmujące się pomocą w szukaniu pracy dla osób ze wschodu. Praca w warunkach jakie jej odpowiadały. Napisała też finalnie że tęskni.

Niby osiągnąłem to czego nie byłem w stanie uzyskać w niedzielę ale gryzie mnie ta sytuacja z blokowaniem, odcinaniem się a potem odkręcaniu kota ogonemyi robieniu z normalnej akcji afery takiej wagi gdzie wychodzi na to, że według niej to ja dałem dupy.

Tylko dlatego, że to miłość chcę spróbować raz jeszcze, po wyraźnych sygnałach z jej strony i skorygować tyle ile mogę (nie mam zamiaru zmieniać się w 100% pod czyjeś dyktando, przecież ona wiedziała z kim się wiąże). Jeśli podobna akcja się powtórzy to nie będę już zdziwiony. Po prostu lepiej to przyjmę i zniose i pogodzę się z wypowiedziami osób wyżej, które patrząc na chłodno okiem obiektywnym pewnie w wielu kwestiach mają całkowitą rację. Powiem Wam szczerze, że ciężko się czyta takie rzeczy o ukochanej osobie. Te stereotypy i podpinanie, że Ukrainki takie są to chyba na wyrost trochę. Znajomi są od paru lat w szczęśliwych związkach. Moja jest z rzeczywiście mocno wschodniej części Ukrainy gdzie mówi się po rosyjsku, więc pewnie kulturowo bliżej jej właśnie w tamtą stronę. Liczę, że ona z czasem spokornieje a wizyty u psychologa pomogą bo nie zrezygnowała z tego i będzie umawiać się na nie ponownie.

31

Odp: Na chłodno

Też myślę, że ona nie zamierza pracować, tylko wiecznie niby szukać pracy.
Szuka sponsora nie partnera, a tu wystarczy się tylko wykazać....
Jeśli więc to Ci odpowiada, to wchodź w taki układ.
Te pataki paniki to ma jak coś jej nie pasuje, a faktycznie w chorobie takie ataki występują bez stresu, są straszne, człowiek się dusi, znam taki przypadek, podlegają leczeniu.

Jak będziesz jadł jej z ręki i niczego się nie czepiał, spełniał zachcianki, to nie będzie żadnych ataków ani blokowania, chyba, że doszła do wniosku, że bogatszy sponsor by był lepszy i już się ogląda za takim.

32

Odp: Na chłodno

Dostała parę razy ataku paniki w losowych sytuacjach ale było to krótkie, byłem obok pocieszyłem, porozmawiałem i po paru chwilach wszystko wracało do normy.

33

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Niby osiągnąłem to czego nie byłem w stanie uzyskać w niedzielę ale gryzie mnie ta sytuacja z blokowaniem, odcinaniem się a potem odkręcaniu kota ogonemyi robieniu z normalnej akcji afery takiej wagi gdzie wychodzi na to, że według niej to ja dałem dupy.

Niektóre baby tak mają że chłop winien i basta. Rozumem tego nie ogarniesz bo system zaczyna się wieszać słysząc jej zarzuty.
Chcesz próbować, próbuj tylko pamiętaj że finansowanie jej zachcianek tak jak teraz to robisz jest szkodliwe.

34

Odp: Na chłodno

To pewne, cały czas jestem zdania, że mogę a nie muszę. Kiedy zechcę jej dać prezent, coś jej kupić to to zrobię z własnej nieprzymuszonej woli. Kumam okres kiedy nie miała roboty i trzeba było jej pomagać ale teraz chyba będzie łatwiej to monitorować. Usłyszałem podczas rozmowy, że ja dużo mówię a mało robię. Chwila, to ja regularnie pracuję i finansowałem praktycznie wszystko do tej pory. Co ona mi próbowała zasugerować? Odniesienie do tamtej sytuacji? Ciekawe jak długo będę miał z tyłu głowy całą tę sytuację podczas dalszego bycia razem. Kiedy ten red flag wygaśnie. Chciałbym się finalnie miło zaskoczyć.

35 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2022-11-15 11:50:36)

Odp: Na chłodno

Autorze na spokojnie obserwuj sytuację. Daliście sobie szanse i ok nie ma co wylewać od razu dziecka z kąpielą. Ale miej otwarte nie tylko serce ale i oczy. Z finansowaniem ukochanej przystopuj. Nie mówię ze masz ją rozliczać co do złotówki ale bez bycia tatusiem który za wszystko zaplaci.
Co do tej sytuacji z pociągiem i podróżą to ja ją akurat rozumiem. Sama nie jestem mistrzem orientacji w terenie. Wiem że gdybym ja miała jechać pociągiem gdzieś daleko na drugi koniec Polski to mimo ze jestem Polką mój maz obawiałby się o mnie. Jeśli nie mógłby mnie tam zawieźć to chociaż czuwałby czy wsiadłam do pociągu i wszystko ok, czy dotarłam na miejsce. Nie byłoby mowy o jakimś wiciszeniu telefonu i wstaniu rano nawet bez spojrzenia na ekran czy coś nie napisałam ( wkoncu nie miałeś info ze dotarła). Także akurat w tym aspekcie w mojej ocenie zachowałeś się nie jak partner tylko obojętny losowy człowiek z ulicy. Ok ona jest dorosla ma 22 lata ale jak się kogoś kocha i na dodatek wie ze ten ktoś czasem jest roztrzepany, przebywa w obcym sobie kraju i na dodatek miewa epizody silnych lęków to zainteresowanie i takie czuwanie czy wszystko jest ok powinno być naturalnym odruchem a nie czymś co ktoś musi "wymuszac". Reakcja dziewczyny dodatkowo spotęgowana byka strachem i nerwami także serio w tej kwestii ją ją rozumiem. Nie ma to nic wspólnego z ksiezniczkowaniem tylko potrzeba poczucia bezpieczeństwa.
Ja z resztą gdy maz gdzie wybywa w długa trasę to też czuwam, dzwonię proszę o znak czy dotarl. No poprostu się martwię bo kocham.

36

Odp: Na chłodno

No ja też to finalnie odebrałem w takiej kategorii. Poszedłem spać po nocnej zmianie i kiedy spałem ona miała te wszystkie nieprzyjemności i stresy, pisała do mnie i nie dostała żadnej odpowiedzi. Dopiero około 15:00 przeczytałem wszystkie żale i zamiast łagodnie na to zareagować to napisałem jej, że przesadza.

Wina z tym wyjazdem leży po obu stronach.

37

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Dostała parę razy ataku paniki w losowych sytuacjach ale było to krótkie, byłem obok pocieszyłem, porozmawiałem i po paru chwilach wszystko wracało do normy.

To bardziej reakcja na coś, niż faktycznie atak paniki.

38

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Usłyszałem podczas rozmowy, że ja dużo mówię a mało robię. Chwila, to ja regularnie pracuję i finansowałem praktycznie wszystko do tej pory. Co ona mi próbowała zasugerować? Odniesienie do tamtej sytuacji?

To jest odniesienie się do całokształtu - kino, restauracja, spacery, kwiaty, ciągła i bezustanna atencja...to wszystko mało, trzeba więcej.
Praca? a co to ma do rzeczy?

39

Odp: Na chłodno
wieka napisał/a:
Smokinzaza napisał/a:

Dostała parę razy ataku paniki w losowych sytuacjach ale było to krótkie, byłem obok pocieszyłem, porozmawiałem i po paru chwilach wszystko wracało do normy.

To bardziej reakcja na coś, niż faktycznie atak paniki.

Skąd ta wiedza wieka ? Bo ja mimo ze z nerwicą lekową żyje na codzień i ataki paniki nie są mi obce ( chociaz od 2 lat nie miałam zadnego) nie jestem w stanie po tych paru zdaniach Autora orzec czy to były ataki paniki czy nie.

40

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Odblokowała mnie i rozmawialiśmy, powiedziała że się zawiodła, że gdyby coś jej się w tej podróży stało to prędzej bym się z jakichś newsów dowiedział niż z własnej inicjatywy. Mamy dać sobie szansę a ja mam wykazać nieco więcej troski i rozmawiać z nią zamiast milczeć całymi dniami bo kłótnie wg. niej są normalne co nie znaczy, że trzeba mieć po nich potem ciche dni jakieś. Wczoraj poszła też do pracy i załatwiła ją sobie sama. Jakieś biuro zajmujące się pomocą w szukaniu pracy dla osób ze wschodu. Praca w warunkach jakie jej odpowiadały. Napisała też finalnie że tęskni.

Niby osiągnąłem to czego nie byłem w stanie uzyskać w niedzielę ale gryzie mnie ta sytuacja z blokowaniem, odcinaniem się a potem odkręcaniu kota ogonemyi robieniu z normalnej akcji afery takiej wagi gdzie wychodzi na to, że według niej to ja dałem dupy.

Tylko dlatego, że to miłość chcę spróbować raz jeszcze, po wyraźnych sygnałach z jej strony i skorygować tyle ile mogę (nie mam zamiaru zmieniać się w 100% pod czyjeś dyktando, przecież ona wiedziała z kim się wiąże). Jeśli podobna akcja się powtórzy to nie będę już zdziwiony. Po prostu lepiej to przyjmę i zniose i pogodzę się z wypowiedziami osób wyżej, które patrząc na chłodno okiem obiektywnym pewnie w wielu kwestiach mają całkowitą rację. Powiem Wam szczerze, że ciężko się czyta takie rzeczy o ukochanej osobie. Te stereotypy i podpinanie, że Ukrainki takie są to chyba na wyrost trochę. Znajomi są od paru lat w szczęśliwych związkach. Moja jest z rzeczywiście mocno wschodniej części Ukrainy gdzie mówi się po rosyjsku, więc pewnie kulturowo bliżej jej właśnie w tamtą stronę. Liczę, że ona z czasem spokornieje a wizyty u psychologa pomogą bo nie zrezygnowała z tego i będzie umawiać się na nie ponownie.

Hehehe, jakbym miała być złośliwa, to bym napisała w kontrze do często pojawiającego się tu podobnego hasła, że „zaburzone kochają najbardziej” :-P

Autorze, po prostu przyznaj się przed sobą, że jarają Cię dziewczyny, które niekoniecznie mają dobrze poukładane w głowie, za to fundują Ci emocjonalny rollercoaster. Nic w tym strasznego, po prostu warto być z sobą szczerym, wtedy trochę psyche też jest zdrowsza.

41

Odp: Na chłodno
feniks35 napisał/a:
wieka napisał/a:
Smokinzaza napisał/a:

Dostała parę razy ataku paniki w losowych sytuacjach ale było to krótkie, byłem obok pocieszyłem, porozmawiałem i po paru chwilach wszystko wracało do normy.

To bardziej reakcja na coś, niż faktycznie atak paniki.

Skąd ta wiedza wieka ? Bo ja mimo ze z nerwicą lekową żyje na codzień i ataki paniki nie są mi obce ( chociaz od 2 lat nie miałam zadnego) nie jestem w stanie po tych paru zdaniach Autora orzec czy to były ataki paniki czy nie.

Bo bez leczenia by się nie obylo.

42

Odp: Na chłodno

Jak się teraz zachowywać, niezręczność jest przeogromna. Zachowywać się tak jak wcześniej wykazując większe zainteresowanie przy takich sprawach jak jej dzień kiedy zostaje sama i tyle? Do tej pory wszystko było okay, dlatego to był taki grom z jasnego nieba.

43

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Jak się teraz zachowywać, niezręczność jest przeogromna. Zachowywać się tak jak wcześniej wykazując większe zainteresowanie przy takich sprawach jak jej dzień kiedy zostaje sama i tyle? Do tej pory wszystko było okay, dlatego to był taki grom z jasnego nieba.

Przecież w pierwszym poście pisałeś już o kłotniach, atakach paniki, wybuchach agresji, a ta znajomość liczy sobie dopiero kilka miesięcy. Powinna być sielanka i spijanie sobie z dzióbków a jest ciągła sinusoida. Po prostu amplituda rośnie, ale midowy miesiąc też pewnie będzie baaardzo udany.

44

Odp: Na chłodno

No nie ma tej sielanki bo dziewczyna ma ewidentne problemy z emocjami, które nie występują bardzo często ale czasami raz a dobrze. Z drugiej strony są okresy kiedy jest na prawdę do rany przyłóż.

A okres ma z tym coś wspólnego? Można szukać przyczyny w tym? Dzień przed wyjazdem dostała okresu. Może to zabrzmi zabawnie na forum kobiecym ale w gronie męskim często się mówi że każde "odklejki" to przyczyna tego i nie ma co się przejmować na wyrost. Tylko chuj mnie obchodzą rady tych kolesi skoro od lat są po prostu singlami z przymusu bo ich próby są nieudolne. Nie chcę tak żyć. Związałem się by tworzyć duet partnerski i podejmować wspólne decyzje nawet oparte czasami na sprzeczkach ale świadome.

Muszę powiedzieć swojej wybrance by nie obiecywała w szczęściu i nie decydowała w gniewie. Wiem, że nie mogę tego zamieść pod dywan ale nie wiem też czy ugryźć to od razu czy odczekać jakiś okres aż emocje całkowicie opadną i porozmawiać wtedy jak człowiek z człowiekiem bez dodatkowych kropel oliwy nad żarem ogniska której już się wygasza?

45 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-11-15 14:17:41)

Odp: Na chłodno

Właśnie o tym pisałam powyżej o sinusoidzie. W każdym toksycznym związku jest marchewka. Muszą być okresy, że jest dobrze, żebyś mogł przetrwać ten gorszy czas. Musi być obietnica lepszych chwil, żebyś mógł przetrwać te gorsze.
Jak typowy ćpun czekasz na te cudowne chwile, gdy przechodzisz przez te beznadziejne fundowane przez partnerkę.

Słuchaj, to jest naprawdę bardzo prosty mechanizm, jak spojrzysz na to…na chłodno ;-) Mnie się wydaje z tego, co piszesz (choć przyznaję, że widzę coraz więcej nieścisłości w Twojej narracji, które już wczoraj dostrzegła ulle), że Ty siedzisz już w tym układzie jazd „z góry na dół” na całego i musisz dotknąć dna, żeby trochę się ogarnąć, a do tego jeszcze trochę. Ale może się mylę, bo w sumie czym zdrowsza emocjonalnie osoba tym szybciej potrafi się ogarnąć w tego typu relacjach.

46

Odp: Na chłodno

Zachowuj się autorze normalnie, czyli tak jak zwykle, do tej pory.
Ona mogła spanikować w czasie tej podróży, ale przeciąganie rzekomych skutków w jej psychice z powodu tej podróży, to byłaby już przesada.

Bo co niby masz teraz robić? Położyć ja w miękkiej piżamce w kotki do łóżka i skakać koło niej?
Rozmawialiście że sobą, Ty powiedziałeś swoje, ona też i na tym powinno się skończyć.
Skoro postanowiłeś dalej to ciągnąć, to ciągnij, jednak nabierz dystansu do tej znajomości, bo panna za bardzo weszła Ci na głowę.
Powiedziała, że w mieście, w którym była wszyscy patrzyli na nią, jakby była gwiazda i że mogłaby mieć każdego - w domyśle powiedziała Ci " uważaj, bo łatwo mogę z Ciebie zrezygnować, jestem taka super, że takich jak ty mogę mieć na pęczki "
Panna uważa się więc za Bóg wie jakie to cudo, więc rzuca zadkiem.
Ty swoim zachowaniem tylko utwuerdzasz ja w przekonaniu, że codziennie powinieneś niebiosom dziękować za to, że ona jest z Tobą.
Napompowales jej ego tak, że kobita niedługo pęknie.
Niektóre kobiety chcąc wymusić na swoim facecie niektóre rzeczy potrafią udać, że mdleją albo na zawołanie płaczą.
Ta Ukrainka swoim zachowaniem przypomina dziecko. Uważaj więc, bo zanim się obejrzysz będziesz robił za tatusia w związku, a tatuś zazwyczaj jest aseksualny. Tylko krok i zjawi się męski samiec, który nie będzie miał zapedow rodzicielskich i cudo pójdzie w długą.
Przestań robić za bankomat, daj jej szansę na to, by wydoroślała.

47

Odp: Na chłodno

Nauczyłeś ją że może w Ciebie walić jak w bęben i w nagrodę Ty się starasz i ją nagradzasz.
Jak sam napisałeś

Smokinzaza napisał/a:

Romantyczne kolacje, wino, starałem się jak mogłem. Miała mniejsze i większe zachcianki, starałem się podołać. Zauwazyłem że to wszystko zebrane do kupy mocno daje mi do kieszeni i na dłuższą metę po prostu zostałbym wyczyszczony do cna.

Naprawdę uważasz że normalny związek tak wygląda?

48

Odp: Na chłodno

Autorze, za dużo siedzisz w domu przed kompem, czasem spotkasz się z kolegami i tak naprawdę żyjesz w swoim świecie. Sam zresztą o tym wiesz, bo napisałeś, że nie masz zbyt dużego doświadczenia z kobietami.
Zatem uważaj.
Mogłeś wpaść w łapy małej cwaniary, która być może nasłuchała się różnych bzdur na temat naiwnych i głupich Polaków, którzy dniami i nocami marzą o młodych Ukrainkach i dlatego warto byłoby zaczepić się u któregoś z tych Polaków, na start, na dobry początek.
Sam zauważyłeś, że nieźle dopłacasz do tego interesu.
Gdybyś żył bardziej wśród ludzi, to może udkyszalbys różne ciekawe historie i nie doszłoby do takiej sytuacji, że jesteś już na tyle skołowany, iż zakładasz wątek na forum dla kobiet.

49

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

No nie ma tej sielanki bo dziewczyna ma ewidentne problemy z emocjami, które nie występują bardzo często ale czasami raz a dobrze. Z drugiej strony są okresy kiedy jest na prawdę do rany przyłóż.

A okres ma z tym coś wspólnego? Można szukać przyczyny w tym? Dzień przed wyjazdem dostała okresu. Może to zabrzmi zabawnie na forum kobiecym ale w gronie męskim często się mówi że każde "odklejki" to przyczyna tego i nie ma co się przejmować na wyrost. Tylko chuj mnie obchodzą rady tych kolesi skoro od lat są po prostu singlami z przymusu bo ich próby są nieudolne. Nie chcę tak żyć. Związałem się by tworzyć duet partnerski i podejmować wspólne decyzje nawet oparte czasami na sprzeczkach ale świadome.

Muszę powiedzieć swojej wybrance by nie obiecywała w szczęściu i nie decydowała w gniewie. Wiem, że nie mogę tego zamieść pod dywan ale nie wiem też czy ugryźć to od razu czy odczekać jakiś okres aż emocje całkowicie opadną i porozmawiać wtedy jak człowiek z człowiekiem bez dodatkowych kropel oliwy nad żarem ogniska której już się wygasza?

Co byś nie powiedział, ona jest jaka jest i inna nie będzie. Okresu bym do tego nie mieszała.
Ona nie chce być partnerką, co pisałam wcześniej, przekonasz się dalej jeśli będziecie razem, czy zacznie pracować, zamiast wyciągać kasę, wpędzając Cię w poczucie winy.
Ta huśtawka emocjolna wystarczająco da Ci popalić, dodać brak partnerstwa i to Ty będziesz musiał korzystać z pomocy psychologa w najlepszej sytuacji.

50

Odp: Na chłodno

Ostatni raz przy komputerze siedziałem nie pamiętam kiedy i cały czas jestem między ludźmi, przestańcie tu określać mnie na wyrost nie mając do tego pobudek, ze mną wszystko jest w porządku po prostu jestem skołowany

51

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Ostatni raz przy komputerze siedziałem nie pamiętam kiedy i cały czas jestem między ludźmi, przestańcie tu określać mnie na wyrost nie mając do tego pobudek, ze mną wszystko jest w porządku po prostu jestem skołowany


Autorze.
Przeczytaj sobie posty ulle jeszcze raz.
Potem dla pewności jeszcze 10.
I zastosuj się do zawartych tam rad.

Bo widzę że wypierasz od siebie wszystko co negatywne na temat tamtej kobiety.
Zrobisz jak uważasz za słuszne.
Ale nie zdziwię sie jak wrócisz tutaj za kilka miesięcy z postem że gdybyś postąpił tak jak ci tu radzono,to byłbyś w innym stanie.

52

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Ostatni raz przy komputerze siedziałem nie pamiętam kiedy i cały czas jestem między ludźmi, przestańcie tu określać mnie na wyrost nie mając do tego pobudek, ze mną wszystko jest w porządku po prostu jestem skołowany

Jesteś skołowany bo próbujesz racjonalizować sobie zachowania dziewczyny tylko to się nie spina.

53

Odp: Na chłodno

Czyli na chłodno obserwować i podchodzić z dystansem a jeśli z jej strony nie będzie pozytywnych zmian powoli się wymixować z tego.

54

Odp: Na chłodno

Jest mi po prostu przykro, że muszę pytać na jakimś forum co robić w takich kwestiach ale robię to w ten sposób bo tutaj łatwiej o tej tematyce znaleźć jakąś pulę odpowiedzi od osób doświadczonych już i po przejściach. To nie jest tak, że siedzę przed komputerem tylko i tak żyję na litość boską. Mój poprzedni związek trwał bardzo długo i był toksyczny. Zbierałem się z niego dobre dwa lata aż zacząłem obcować z kobietami w nieco luźniejszych relacjach. Obecna dziewczyna mimo że jeszcze nie mieszkamy razem bywała u mnie praktycznie codziennie. To może być też kwestia przyzwyczajenia z mojej strony że to się niespodziewanie ucięło a ja siedzę sam jak palec i nie wiem w co ręce włożyć ale myślę, że to normalne w tej sytuacji. Funkcjonuję normalnie, nie mam jakichś pojebanych myśli i chwil rozpaczy. Dla osób trzecich byłoby łatwo od buta zakończyć taką relację. W małym mieście ciężko poznać dziewczynę która cokolwiek sobą reprezentuje. Szukałem często na próżno. Obecna jest wykształcona, zna języki obce. Szukaliśmy dla niej pracy po niemieckiej granicy na próżno bo nie ma zapotrzebowania na kobiety. Może ja Wam to wszystko w emocjach źle przedstawiłem i spróbuję jeszcze raz. Przyjechała tutaj w marcu i zanim się poznaliśmy to już pracowała. Poznaliśmy się jakieś 3 tygodnie przed jej planowanym wyjazdem do większego miasta. Postanowiła zostać. Od buta szukaliśmy tej roboty dla niej. Trwało to 3 miesiące. W międzyczasie dbałem o nasz czas wolny i tak dalej. Wziąłem sobie jakby nie patrzeć na garba uchodźcę wojennego. Mieszka za darmo w hotelu. Ma własny pokój ale zapomoga jaką dostaje to 60 zł tygodniowo. Zabierałem ją do siebie. Jedliśmy razem, robiliśmy zakupy razem ale kiedy wracała do siebie musiała sobie radzić. Czy wtedy powinienem oferować jakąś pomoc finansową? O to mi cały czas chodzi. Telefon, jakieś ciuchy to inna bajka. Na wycieczki mogłem się zwyczajnie nie zgodzić. Może tu chodzi jej o ten cały brak wsparcia. Mówiła mi, że po co jej facet który się nie troszczy o nią i musi sobie ze wszystkim radzić sama. Może tu problem leży rzeczywiście we mnie.

Śmiało, ja potrzebuję zrozumieć problem i dostrzec swoje błędy. Dziewczyna nie wydaje się próżna i zepsuta. Czasami siedzi się z pustą ale ładną lalką bo przysłowiowo się wypnie i tylko o to chodzi. Tu jest inaczej był też mind sex. Na serio nie jest łatwo zakończyć tego od tak. Może to ja cały pierwszy post źle przedstawiłem. Jeśli nie to wyprowadźcie mnie z błędu. Dodam że ona jest tu kompletnie sama i nie ma nikogo poza mną teraz.

55 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-15 19:25:53)

Odp: Na chłodno

Jesteś skołowany, a przecież powinies być spokojny i w każdym momencie wiedzieć na czym stoisz. Jeśli związek prawidłowo się rozwija, wówczas nie ma czegoś takiego, jak huśtawki emocjonalne albo chodzenie ze znakiem zapytania nad głową.
Coś musi więc być nie tak z tym Twoim związkiem, skoro nie odczuwasz spokoju ani ulgi, że kogoś masz, a nie tak, jak niektórzy głowic się nad tym, kiedy kogoś znajdziesz, gdzie, w jaki sposób i czy w ogóle.
Z tego, co napisałeś wynika, że wiele robisz dla tej kobiety. Ona podobno odwzajemnia się - tak wynika z tego, co napisałeś, chociaż nie wiem, co Ty uważasz za wspieranie Cię, bo może Ciebie zadowala cokolwiek?
Ta dziewczyna ma 22 lata i przyjechała do naszego kraju, by zacząć nowe życie.
Wiadomo, że jest jej ciężko, szczególnie że nie przywiozła ze sobą worka pieniędzy.
Tu się więc kręci i tam się kręci, no zwyczajnie ona szuka punktu zaczepienia, bo od czegoś musi zacząć.
Tak się złożyło, że poznała Ciebie i chyba szybko wszystko u Was poszło, a wiesz, jak to jest, co łatwo przyszło, to i łatwo poszło.
Poznała faceta, który szeroko otworzył kieszeń i sypnął szczerze groszem.
Dlaczego więc nie miałaby z tego nie skorzystać?
Każdy by skorzystał i uważał, że mu się poszczęściło.
Ja na przykład na pewno bym tak uważała. Byłabym młoda, fajnie bym wyglądała i zaczynalabym w obcym kraju i oto jak za pstryknięciem czarodziejskiej różdżki zjawia się on, książę na białym koniu albo biały koń na księciu. Miałabym niezły start, bo ktoś zapewniłby mi dach nad głową, dał jeść i ubrał i jakby tego było mało zabierał mnie na wypasione kolacje do lokali i obsypywał prezentami oraz na każdym kroku wspierał.
Myślę, że szybko przewróciłoby mi się w głowie i szybko uznałabym, że wszystko mi się należy, gdyż jestem taka zajebista.
Autorze, rozwydrzyles te pannę, bo od samego początku pokazałeś, że pozwolisz jej na wiele, a nawet na wszystko, byle tylko ona z Tobą była.
A przecież pomyśl logicznie i zastanów się, kto tu bardziej kogoś potrzebuje.
Ty jesteś samodzielny, niezależny i jesteś panem samego siebie.
Ona? No chyba to oczywiste.
Tymczasem do czego u Was doszło?
Na podstawie Twojego opisu można wywnioskować, że robisz za jelenia.

Ja wiem, że pieniądze nie są najważniejsze, jednak gdy tak dłużej nad tym się zastanawiam, to nie wiem czy jednak nie  jest inaczej.
Tak można byłoby powiedzieć, gdybyście oboje startowali mniej więcej z tej samej pozycji materialnej - oboje niezależni posiadający źródło własnych pieniędzy.
Jednak w Waszym przypadku sytuacja tak nie wygląda.
Nawet teraz, gdy podobno od dzisiaj zaczęła pracować Ty wyrażasz nadzieję, że nie będziesz aż tyle bulil na ten związek
To ja się pytam - Ty masz taką nadzieję?
Przecież Ty powinieneś mieć pewność co do tej sprawy i w ogóle nie zaprzątać sobie głowy tym, z czego ona żyje.
Czy jest to Twoja żona, matka Twojego dziecka albo Twoja mama lub siostra, które okresowo potrzebują Twojej pomocy.
Uwierz mi, że gdy się Ciebie tak czyta i będąc zupełnie obca osobą, to aż rzuca się w oczy to, że ta panna zaczepiła się na Tobie i jawnie Cię wykorzystuje i do tego wszystkiego robi Ci kisiel z mózgu.
Warta skórka za wyprawkę?
Trzymaj ja przy sobie, jeśli ona aż tak bardzo Ci się podoba, jednak zacznij też szanować samego siebie.

56

Odp: Na chłodno

No i o taką odpowiedź mi wreszcie chodziło.

57 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-15 19:31:56)

Odp: Na chłodno

Facet ma się troszczyć... Czyli co, nosić na rękach, nie pozwalać pracować, utrzymywać bez szemrania, wykonywać polecenia itp.
Nie jesteś w stanie nawet spełniać jej oczekiwań i zgadywać w locie o co jej chodzi.

A Tobie chodzi o partnerstwo... z nią tego nie będzie.

Wykształcona, zna języki, widziałeś te dyplomy, bo ja nie mam do niej zaufania po takim zachowaniu.

Co ona robi całymi dniami jak nie pracuje, nie uczy się, przecież mogłaby podjąć jakąkolwiek pracę, żeby mieć swoje pieniądze, ale nie, to facet powinien ją utrzymywać, czyt. troszczyć, taka mentalność.

Bądź sobą, nie rób nic wbrew sobie, żeby jej się przypodobać. Albo Ci odpowiada, albo nie, bo jej nie zmienisz. Jak jej nie odpowiadasz, to też nie ma sensu, żebyś ją przy sobie chciał zatrzymać.

Macie teraz kontakt?

58

Odp: Na chłodno

Mamy, widzimy się po 22

59

Odp: Na chłodno
Smokinzaza napisał/a:

Mamy, widzimy się po 22

A kto zainicjował spotkanie? Pewnie Ty skorzystałeś z furtki, która Ci zostawiła smile

60

Odp: Na chłodno

Smokinzaza widać, że normalny z Ciebie facet. Bardzo racjonalny i poukładany smile Tym niemniej w tym konkretnym przypadku mój najlepszy kumpel przeżywał DOKŁADNIE TO SAMO. Mam szczerą nadzieję, że się mylę, chociaż nic na to nie wskazuje.

Skoro już emocjonalnie jesteś w to mocno uwikłany, to bardzo Cię proszę, żebyś miał na uwadze jedną rzecz. Zobacz, czy jej słowa pokrywają się z czynami. Zobacz, czy to co mówi jest spójne w kontekście chociażby 2 tygodni. Czy raz mówi jedno, a potem drugie... A i tak finalnie, to Ty będziesz winny, bo "ŹLE ZROZUMIAŁEŚ" i kolejna aferka o nic.

61

Odp: Na chłodno

No ja zainicjowałem spotkanie, ale nie odpierdalam żadnej kolacji przy świecach. Idziemy na spacer licząc że porozmawiamy.

62 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-11-15 21:50:46)

Odp: Na chłodno

Widzę  że niektórzy  naprawdę nie czają że kobiety  że wschodu nie są feministkami.
Może oni są w stanie jakoś zbliżyć swoje stanowiska, ale może lepiej byłoby autorowi poszukać takiej, co histerie wyprawia bo obrażona o to że sie za kolację za nią zapłaci, a naczyń  do zmywarki nie wstawi i śmie poprosić o wyprasowanie koszuli wink
Dziewczyna mojego syna sie obraziła o drogi prezent który on chciał jej dać i dal, bo nie mogła się odwdzięczyć tym samym.
Napisze dużymi literami bo widzę że autor nie rozumie:
ONA NIE CHCE  związku partnerskiego, tylko takiego z tradycyjnymi rolami.
I nie musi się do niego naginać,  bo znajdzie kogoś komu  to będzie odpowiadać bez bólu.
A autor niech szuka w większym mieście partnerki, dla której równouprawnienie jest na pierwszym miejscu.
Moim skromnym zdaniem tylko to ma sens.
Można się oburzać na taką postawę,  ale tradycyjne role się sprawdzają w związkach, gdzie ludzie chcą mieć więcej niż 1 dziecko lepiej.
Znam wiele takich rodzin i funkcjonują całkiem dobrze i w zgodzie.

63

Odp: Na chłodno

Ona nie chce dzieci, nie w najbliższym czasie. Rozmawialiśmy o tym. Rozmawialiśmy też o modelu rodziny wschodnim i zachodnim i zestawiliśmy to. Przyjęła to. Nie było kłótni podczas tego. Gadka o tym była z miesiąc temu.

64

Odp: Na chłodno

A jeśli rzeczywiście urodzi mi dzieci i je wychowa i zajmie się całym domem żebym mógł się skupić na rozwijaniu kariery i zarabianiu większej ilości pieniędzy na ewentualne potomstwo to też jakoś strasznie tego nie widzę ale taki model rodziny do kurwy ustala się jak się ma jakiś dłuższy staż i podstawy pod rodzinę a nie na początku relacji. Już teraz na chłodno na to patrzę. Zobaczymy co będzie.

65

Odp: Na chłodno

znacie się 3 miesiące a Ty myślisz o tym że urodzi Ci dzieci? no mają rację ci co piszą żeś wpadł po uszy..

Posty [ 1 do 65 z 96 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024