Dzień dobry. Nie wiem co robić. Jesteśmy małżeństwem od 8 łat, kiedyś kochaliśmy się kilka razy w tygodniu. Od jakiś 4 łat żona ma ochotę na seks tylko zaraz po okresie, robimy to dwa trzy dni po okresie (jeden stosunek dziennie). Podczas sexu żona mówi że jest jej cudowne.Żona jest moją pierwszą i jedyną partnerką.Mam 39 lat a żona 35. Jak często wy się kochacie. Proszę o poważne odpowiedzi poważnych kobiet.
I bardzo dobrze, że nie ma. Kobieta nie jest rzeczą do macania, patrzenia i zaspokajania potrzeb faceta. A koleś który chce iść z laską do łóżka na 100% jej nie szanuje i myśli tylko o zaspokojeniu własnych potrzeb. W ogóle seks heteroseksualny to jedna z najobrzydliwszych rzeczy jakie istnieją.
I bardzo dobrze, że nie ma. Kobieta nie jest rzeczą do macania, patrzenia i zaspokajania potrzeb faceta. A koleś który chce iść z laską do łóżka na 100% jej nie szanuje i myśli tylko o zaspokojeniu własnych potrzeb. W ogóle seks heteroseksualny to jedna z najobrzydliwszych rzeczy jakie istnieją.
A doczytałaś, że oni są 8 lat po ślubie, czy tylko wbiłaś bić pianę, bo Cię kolejny facet rzucił?
Przykro mi ale spudłowałaś
nigdy nie tknę tego obrzydlistwa, ale bedę uświadamiać inne kobiety jacy naprawdę są faceci.
Przykro mi ale spudłowałaś
nigdy nie tknę tego obrzydlistwa, ale bedę uświadamiać inne kobiety jacy naprawdę są faceci.
Inne kobiety nie potrzebują uświadamiania kogoś, kto powinien swoje probkemy przepracować na terapii, co zresztą powtarzałam Ci już lata temu. I jakoś nie widać, żebyś coś z tym robiła poza bezsensownym utwierdzaniem się w tym, jak to w życiu jest źle.
Naprawdę nie rozumiesz, że możesz zaszkodzić zamiast pomóc?
I bardzo dobrze, że nie ma. Kobieta nie jest rzeczą do macania, patrzenia i zaspokajania potrzeb faceta. A koleś który chce iść z laską do łóżka na 100% jej nie szanuje i myśli tylko o zaspokojeniu własnych potrzeb. W ogóle seks heteroseksualny to jedna z najobrzydliwszych rzeczy jakie istnieją.
Od jakiś 4 łat żona ma ochotę na seks tylko zaraz po okresie, robimy to dwa trzy dni po okresie (jeden stosunek dziennie).
Po okresie to najpewniejszy czas, aby w ciążę nie zajść. Więc wątpię, aby to była szczera chęć na seks, a raczej niechęć do niańczenia bąbelka ![]()
A kiedy ją ostatnio zabrałeś na randkę lub zrobiliście coś nowego?
Przykro mi ale spudłowałaś
nigdy nie tknę tego obrzydlistwa, ale bedę uświadamiać inne kobiety jacy naprawdę są faceci.
Słaby troll. Zbyt ewidentny.
Myślę, że to bardzo indywidualne i zależy od wielu czynników, w tym też od stażu i jakości związku. Podobno Polacy uprawiają seks 8 razy w miesiącu czyli śrenio 2 razy w tygodniu. Tylko wiesz, niektórzy taką normę mogą wyrobić w jeden dzień, jak się postarają ![]()
Nie myślałem o zaspokojeniu własnych potrzeb i nie zgadzam się z twierdzeniem że sex heteroseksualny to obrzydliwa rzecz. Nam obojgu dostarcza wiele przyjemności.
beacia96 napisał/a:Przykro mi ale spudłowałaś
nigdy nie tknę tego obrzydlistwa, ale bedę uświadamiać inne kobiety jacy naprawdę są faceci.
Słaby troll. Zbyt ewidentny.
Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
M!ri napisał/a:beacia96 napisał/a:Przykro mi ale spudłowałaś
nigdy nie tknę tego obrzydlistwa, ale bedę uświadamiać inne kobiety jacy naprawdę są faceci.
Słaby troll. Zbyt ewidentny.
Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
Przekonania oparte na tym, że z własnej woli weszłaś w relację opartą tylko na seksie, a potem miałaś ból dupy, że ta relacja nie była niczym głębszym i poczułaś się wykorzystana, więc będziesz wszystkim opowiadać jaki to seks jest okropny.
No to słuchaj - nie jest. I na tym się temat kończy. A Ty dalej potrzebujesz psychologa, tak jak potrzebowałaś go wcześniej.
M!ri napisał/a:beacia96 napisał/a:Przykro mi ale spudłowałaś
nigdy nie tknę tego obrzydlistwa, ale bedę uświadamiać inne kobiety jacy naprawdę są faceci.
Słaby troll. Zbyt ewidentny.
Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
To sobie zaszyj.
beacia96 napisał/a:M!ri napisał/a:Słaby troll. Zbyt ewidentny.
Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
To sobie zaszyj.
Wstyd, żeby kobieta kobiecie pisała takie coś. Ale trzeba się przypodobać facecikom, nie? ![]()
M!ri napisał/a:beacia96 napisał/a:Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
To sobie zaszyj.
Wstyd, żeby kobieta kobiecie pisała takie coś. Ale trzeba się przypodobać facecikom, nie?
Największy wstyd kobietom to Ty przynosisz.
Chociaż tak naprawdę uważam, że jesteś facetem-piwniczakiem, bo kobieta takich głupot by nie pisała.
16 2022-11-01 10:35:08 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-11-01 10:36:00)
Wstyd, żeby kobieta kobiecie pisała takie coś. Ale trzeba się przypodobać facecikom, nie?
Niczyja wina, że masz takie, a nie inne doświadczenia i poglądy. Jeśli już to tych konkretnych facetów, na jakich w swoim życiu trafiłaś i/lub Twóich (złych?) wyborów.
Wiele par tworzy jednak fajne, partnersie związki w oparciu o uczucie i szacunek dla których seks jest czymś naturalnym, co zbliża, a jednocześnie daje satysfakcję i spełnienie.
17 2022-11-01 11:50:25 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-01 11:56:06)
Dzień dobry. Nie wiem co robić. Jesteśmy małżeństwem od 8 łat, kiedyś kochaliśmy się kilka razy w tygodniu. Od jakiś 4 łat żona ma ochotę na seks tylko zaraz po okresie, robimy to dwa trzy dni po okresie (jeden stosunek dziennie). Podczas sexu żona mówi że jest jej cudowne.Żona jest moją pierwszą i jedyną partnerką.Mam 39 lat a żona 35. Jak często wy się kochacie. Proszę o poważne odpowiedzi poważnych kobiet.
Fajnie, żona ma naturalną antykoncepcję
Tym bardziej jak macie dzieci i nie chcecie mieć więcej
Tak normalnie pod tym względem to co mieliście kiedyś, jedni mają seks częściej, inni rzadziej, więc pisanie tu personalnie nic nie wniesie.
Ciężko też zgrać się temperamentem, więc dobrze by było wypracować kompromis, szczerze porozmawiać, bo żona jest z tych co nie obchodzą jej potrzeby męża, a mąż z tych co nie protestuje ![]()
M!ri napisał/a:beacia96 napisał/a:Przykro mi ale spudłowałaś
nigdy nie tknę tego obrzydlistwa, ale bedę uświadamiać inne kobiety jacy naprawdę są faceci.
Słaby troll. Zbyt ewidentny.
Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
To masz problem
beacia96 napisał/a:M!ri napisał/a:Słaby troll. Zbyt ewidentny.
Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
To masz problem
Pytanie, dlaczego zaśmiecacie wątek, bo co ma piernik do wiatraka ![]()
paslawek napisał/a:beacia96 napisał/a:Nie trolluję. Takie mam przekonania (podparte własnymi doświadczeniami) i tyle. Uważam, że seks jest narzędziem patriarchatu i mizoginii wymierzonym w kobiety.
To masz problem
Pytanie, dlaczego zaśmiecacie wątek, bo co ma piernik do wiatraka
Już nie będę ![]()
Kobieta nie jest rzeczą do macania, patrzenia i zaspokajania potrzeb faceta.
A od czego są?
Przecież wiadomo, że do innych rzeczy się nie nadają.
beacia96 napisał/a:Kobieta nie jest rzeczą do macania, patrzenia i zaspokajania potrzeb faceta.
A od czego są?
Przecież wiadomo, że do innych rzeczy się nie nadają.
Na taką wypowiedź szkoda języka strzępić...
Jakoś nie ma chętnego, żeby doradzić autorowi...Jak już się otworzy wątek to trzeba coś napisać, choćby jakąś głupotę!? A można przecież nie pisać, jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia.
A do wylewania swoich frustracji najlepiej założyć swój wątek.
beacia96 napisał/a:Kobieta nie jest rzeczą do macania, patrzenia i zaspokajania potrzeb faceta.
A od czego są?
Przecież wiadomo, że do innych rzeczy się nie nadają.
Doadaj się z beacia96. Jesteście na tym samym poziomie ![]()
Nie dziękuj ![]()
Małżeństwo jest katolickie? kalendarzyk?
Piotrekj napisał/a:Dzień dobry. Nie wiem co robić. Jesteśmy małżeństwem od 8 łat, kiedyś kochaliśmy się kilka razy w tygodniu. Od jakiś 4 łat żona ma ochotę na seks tylko zaraz po okresie, robimy to dwa trzy dni po okresie (jeden stosunek dziennie). Podczas sexu żona mówi że jest jej cudowne.Żona jest moją pierwszą i jedyną partnerką.Mam 39 lat a żona 35. Jak często wy się kochacie. Proszę o poważne odpowiedzi poważnych kobiet.
8 lat to nie tak długo, aby tak siadło : ( Tak mi się przynajmniej wydaje. Z drugiej strony, seks jest, ograniczony ale jest... dobrze rozumiem, że 3 razy na miesiąc? Rozmawiałeś z żoną na ten temat? Mówiłeś, że brakuje Tobie bliskości w różnej postaci, seksu, jakie masz oczekiwania względem tego by jakoś spotkać się po środku? Działacie jakoś by się nakręcać wzajemnie w pory "poza okresowe"? A porównywanie się nic nie da. Co Tobie da, że napiszę jak ja często kocham się z mężem? Dawniej mogliśmy codziennie, nawet w ciąży, teraz przez leki mi spadło libido i seks jest głównie co 2/3 dni a sypiamy raptem 3 lata, od dwóch lat żyjemy razem i ten seks jest głównie co 2 dni ale jesteśmy młodym związkiem. Szanuję też potrzeby męża, on to by chciał codziennie, by się udusił po tych 2/3 dniach
taki żart trochę. Powiem Ci, że mi przez leki siadło libido ale jednak jak jestem cały czas stymulowana- w sensie jest to zbliżenie co drugi dzień to jakoś nie wypadam z obiegu i mi się chce. To też dla mnie forma budowania bliskości i może to dlatego.
Dlatego ponawiam pytanie- rozmawialiście? Tylko tyle i aż tyle...
Z tym wypadaniem z obiegu masz rację ![]()
Dlatego Piotrek sam odpuściłeś temat i tak masz...
Doadaj się z beacia96. Jesteście na tym samym poziomie
Nie dziękuj
Udowodnij, że jest inaczej ![]()
Na taką wypowiedź szkoda języka strzępić...
Jakoś nie ma chętnego, żeby doradzić autorowi...Jak już się otworzy wątek to trzeba coś napisać, choćby jakąś głupotę!? A można przecież nie pisać, jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia.
A do wylewania swoich frustracji najlepiej założyć swój wątek.
A na jaką odpowiedź autor liczył?
Że jego żona już go nie pożąda?
Że sąsiad staje kilka razy w tygodniu na wysokości zadania?
Nie napisał:
Czy są dzieci.
Czy i jaką ona ma pracę.
Czy na coś choruje.
Jak wyglądają sprawy z tarczycą
Oczekuje porady nie dając tak naprawdę żadnych informacji i wszelkie porady to jest jedynie wróżenie z fusów.
Doadaj się z beacia96. Jesteście na tym samym poziomie
Ty, beacia.
Jak u Ciebie z dyspozycyjnością? Mam nadzieję, że nie masz nadwagi.
Lubisz starszych?
Dzień dobry. Nie wiem co robić. Jesteśmy małżeństwem od 8 łat, kiedyś kochaliśmy się kilka razy w tygodniu. Od jakiś 4 łat żona ma ochotę na seks tylko zaraz po okresie, robimy to dwa trzy dni po okresie (jeden stosunek dziennie). Podczas sexu żona mówi że jest jej cudowne.Żona jest moją pierwszą i jedyną partnerką.Mam 39 lat a żona 35. Jak często wy się kochacie. Proszę o poważne odpowiedzi poważnych kobiet.
A rozmawiałeś z zona o swoich potrzebach?
Ale tak szczerze?
Bez pretensjonalnego tonu?
ja mam 36 lat żona 31 w lutym będzie 6 rocznica ślubu.
Seks jest 2x dziennie.
Rano na dobry dzień i wieczorem na dobry sen.
Z tym że to zona ma większe libido niż ja.
Mi by wystarczyło co 2 dzień ale zona potrzebuje,najlepiej 2x dziennie.
wiec kochamy sie 2x dziennie.
Bo uważam że to mój obowiązek
Bo uważam że współżycie z partnerem jest jednym z obowiązków małżeńskich.
Twoja zona średnio sie wywiązuje z tych obowiązków
Bo uważam że współżycie z partnerem jest jednym z obowiązków małżeńskich.
Twoja zona średnio sie wywiązuje z tych obowiązków
Nie jest to dla Ciebie przyjemne? współżycie w chwili gdy chce żona a Ty nie? Zmuszasz się do tego?
Szeptuch napisał/a:Bo uważam że współżycie z partnerem jest jednym z obowiązków małżeńskich.
Twoja zona średnio sie wywiązuje z tych obowiązkówNie jest to dla Ciebie przyjemne? współżycie w chwili gdy chce żona a Ty nie? Zmuszasz się do tego?
Czyli zawsze należy się dostosować do tego co chce...
Inaczej, nigdy nie odmawiać... Gorzej jak się nie może, a by się chciało...
Jest przyjemne.
I kocham sie z żona przyjemnością.
Po prostu mamy inne libida,i tyle.
Raczej mało kto ma szczęście żeby trafić na partnera z dokładnie takim samym libidem.
Ja uważam(to moje zdanie,nikogo do niczego nie namawiam) że to osoba z niższym libidem powinna dostosować sie do tej z wyższym libidem.
bo to tak jak by ograniczyć podlewania kwiatka,kwiatek co prawda nie zwiędnie,ale juz taki piękny nie będzie.
I czasami jak jest sytuacja że pracuje po 16-18h +obowiązki domowe i na ten seks nie ma sie już siły.
żona rozumie to i nie upomina sie ale widzę że 3 dni bez seksu i chodzi taka bez energii.
wiec jako mąż muszę stanąć (hehe) na wysokości zadania i swoje obowiązki wypełnić.
uważam tez że większość problemów w związku bierze sie właśnie z braku regularnego seksu, więc u nas jest on praktycznie caly czas codzienny.
rossanka napisał/a:Szeptuch napisał/a:Bo uważam że współżycie z partnerem jest jednym z obowiązków małżeńskich.
Twoja zona średnio sie wywiązuje z tych obowiązkówNie jest to dla Ciebie przyjemne? współżycie w chwili gdy chce żona a Ty nie? Zmuszasz się do tego?
Czyli zawsze należy się dostosować do tego co chce...
Inaczej, nigdy nie odmawiać... Gorzej jak się nie może, a by się chciało...
Nie, wieka,to nie oznacza nigdy nie odmawiać,albo co gorsza że do odmowy nie masz prawa.
Bo każdy ma prawo powiedzieć NIE
a NIE zawsze oznacza NIE.
to oznacza po prostu pochylić sie nad potrzebami swojego partnera.
Jest przyjemne.
I kocham sie z żona przyjemnością.
Po prostu mamy inne libida,i tyle.
Raczej mało kto ma szczęście żeby trafić na partnera z dokładnie takim samym libidem.
Ja uważam(to moje zdanie,nikogo do niczego nie namawiam) że to osoba z niższym libidem powinna dostosować sie do tej z wyższym libidem.
bo to tak jak by ograniczyć podlewania kwiatka,kwiatek co prawda nie zwiędnie,ale juz taki piękny nie będzie.
I czasami jak jest sytuacja że pracuje po 16-18h +obowiązki domowe i na ten seks nie ma sie już siły.
żona rozumie to i nie upomina sie ale widzę że 3 dni bez seksu i chodzi taka bez energii.
wiec jako mąż muszę stanąć (hehe) na wysokości zadania i swoje obowiązki wypełnić.
uważam tez że większość problemów w związku bierze sie właśnie z braku regularnego seksu, więc u nas jest on praktycznie caly czas codzienny.
To ja się nie potrafiłabym zmusić. Jak nie mam ochity, jestem chora, nie mam nastroju, czy żle sie czuje albo mi bardzo smutno- musiałabym się zmusić, to mogłabym zrobić, ale nie czułabym przyjemności.
Według mnie zmuszać się nie należy.
Jakbym uprawiała seks na siłe, to myślę,ze moja nerwica zarazby sie pogorszyła, zawsze mam tak jak się do czegoś zmuszam.
Co innego, jak np ogólnie nie myśle teraz o seksie ale przychodzi mój partner (hipotetyczny oczywiście) i tak mnie podkręci, ze mi się zachce, wtedy nie ma sprawy.
Ale takie na sucho: wez się ze mna prześpij bo ja mam teraz potrzebę bo mam większe libido niż Ty i musisz wykonać obowiązek małżeński - myślę, ze seks by mi obrzydł gdybym robiła go na siłę w momencie, kiedy akurat nie chce.
35 2022-11-01 19:39:47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-11-01 19:41:08)
Szeptuch chyba Cię polubię:)
Tym bardziej że jako facet masz więcej do zrobienia.
A jak żona jest tak zmęczona, że nie jest w stanie nóg rozchylić, to chyba trzeba autorze wezwać karetkę, bo bardzo żle z nią. ![]()
Ale tu chyba chodzi o strach przed ciążą?.
E
a NIE zawsze oznacza NIE.
to oznacza po prostu pochylić sie nad potrzebami swojego partnera.
A jak w danej chwili nie chce? (pomijam połogi, anginy, czy choroby, albo np powrót całonocnym pociągiem z delegacji gdy człowiek chce się po prostu wyspać)
Czasem się chce a czasem nie chce.
A co trobisz, jak akurat w danej chwili nie masz zupełnie ale to zupełnie ochoty na seks?
Szeptuch napisał/a:Jest przyjemne.
I kocham sie z żona przyjemnością.
Po prostu mamy inne libida,i tyle.
Raczej mało kto ma szczęście żeby trafić na partnera z dokładnie takim samym libidem.
Ja uważam(to moje zdanie,nikogo do niczego nie namawiam) że to osoba z niższym libidem powinna dostosować sie do tej z wyższym libidem.
bo to tak jak by ograniczyć podlewania kwiatka,kwiatek co prawda nie zwiędnie,ale juz taki piękny nie będzie.
I czasami jak jest sytuacja że pracuje po 16-18h +obowiązki domowe i na ten seks nie ma sie już siły.
żona rozumie to i nie upomina sie ale widzę że 3 dni bez seksu i chodzi taka bez energii.
wiec jako mąż muszę stanąć (hehe) na wysokości zadania i swoje obowiązki wypełnić.
uważam tez że większość problemów w związku bierze sie właśnie z braku regularnego seksu, więc u nas jest on praktycznie caly czas codzienny.To ja się nie potrafiłabym zmusić. Jak nie mam ochity, jestem chora, nie mam nastroju, czy żle sie czuje albo mi bardzo smutno- musiałabym się zmusić, to mogłabym zrobić, ale nie czułabym przyjemności.
Według mnie zmuszać się nie należy.
Jakbym uprawiała seks na siłe, to myślę,ze moja nerwica zarazby sie pogorszyła, zawsze mam tak jak się do czegoś zmuszam.
Co innego, jak np ogólnie nie myśle teraz o seksie ale przychodzi mój partner (hipotetyczny oczywiście) i tak mnie podkręci, ze mi się zachce, wtedy nie ma sprawy.
Ale takie na sucho: wez się ze mna prześpij bo ja mam teraz potrzebę bo mam większe libido niż Ty i musisz wykonać obowiązek małżeński - myślę, ze seks by mi obrzydł gdybym robiła go na siłę w momencie, kiedy akurat nie chce.
Każdy z nas jest inny.
Ja opisałem jak to wygląda u mnie.
Równie dobra zasadą może być wstrzemięźliwość tego partnera z większym libido.
Wiesz można ta sprawę załatwić tylko na 3 sposoby:
1:albo ten z niższym dostosowuje sie do tego z wyższym libido( tak ja u mnie)
2:albo odwrotnie
3: albo dogadują sie na jakiś kompromis i w rezultacie obydwoje sie trochę poświęcają
Jest jeszcze opcja 4 czyli szukanie partnera z takim samym libido,czyli raczej marne szanse.
rossanka napisał/a:Szeptuch napisał/a:Jest przyjemne.
I kocham sie z żona przyjemnością.
Po prostu mamy inne libida,i tyle.
Raczej mało kto ma szczęście żeby trafić na partnera z dokładnie takim samym libidem.
Ja uważam(to moje zdanie,nikogo do niczego nie namawiam) że to osoba z niższym libidem powinna dostosować sie do tej z wyższym libidem.
bo to tak jak by ograniczyć podlewania kwiatka,kwiatek co prawda nie zwiędnie,ale juz taki piękny nie będzie.
I czasami jak jest sytuacja że pracuje po 16-18h +obowiązki domowe i na ten seks nie ma sie już siły.
żona rozumie to i nie upomina sie ale widzę że 3 dni bez seksu i chodzi taka bez energii.
wiec jako mąż muszę stanąć (hehe) na wysokości zadania i swoje obowiązki wypełnić.
uważam tez że większość problemów w związku bierze sie właśnie z braku regularnego seksu, więc u nas jest on praktycznie caly czas codzienny.To ja się nie potrafiłabym zmusić. Jak nie mam ochity, jestem chora, nie mam nastroju, czy żle sie czuje albo mi bardzo smutno- musiałabym się zmusić, to mogłabym zrobić, ale nie czułabym przyjemności.
Według mnie zmuszać się nie należy.
Jakbym uprawiała seks na siłe, to myślę,ze moja nerwica zarazby sie pogorszyła, zawsze mam tak jak się do czegoś zmuszam.
Co innego, jak np ogólnie nie myśle teraz o seksie ale przychodzi mój partner (hipotetyczny oczywiście) i tak mnie podkręci, ze mi się zachce, wtedy nie ma sprawy.
Ale takie na sucho: wez się ze mna prześpij bo ja mam teraz potrzebę bo mam większe libido niż Ty i musisz wykonać obowiązek małżeński - myślę, ze seks by mi obrzydł gdybym robiła go na siłę w momencie, kiedy akurat nie chce.Każdy z nas jest inny.
Ja opisałem jak to wygląda u mnie.
Równie dobra zasadą może być wstrzemięźliwość tego partnera z większym libido.
Wiesz można ta sprawę załatwić tylko na 3 sposoby:
1:albo ten z niższym dostosowuje sie do tego z wyższym libido( tak ja u mnie)
2:albo odwrotnie
3: albo dogadują sie na jakiś kompromis i w rezultacie obydwoje sie trochę poświęcająJest jeszcze opcja 4 czyli szukanie partnera z takim samym libido,czyli raczej marne szanse.
Punkt 3ci jest nie wykonalny, bo gdy nie chcesz w danej chwili uprawiać seksu, to jak masz go uprawiać?
A odwrotnie, jakby żona miała niższe libido, np wystarczyłoby jej raz na tydzień, czyli 4 razy na miesiąc? Co byś zrobił? Nie chodziłbyś sfrustrowany?
A co trobisz, jak akurat w danej chwili nie masz zupełnie ale to zupełnie ochoty na seks?
Wystarczy że żona ma, wystarczy ze trochę nade mną popracuje,zwłaszcza ustami i ochota się pojawia.
Punkt 3ci jest nie wykonalny, bo gdy nie chcesz w danej chwili uprawiać seksu, to jak masz go uprawiać?
A odwrotnie, jakby żona miała niższe libido, np wystarczyłoby jej raz na tydzień, czyli 4 razy na miesiąc? Co byś zrobił? Nie chodziłbyś sfrustrowany?
Ano właśnie,dlatego nie pozwalam aby moja zona chodziła sfrustrowana, i wypełniam swoje obowiązki.
Szeptuch chyba Cię polubię:)
Tym bardziej że jako facet masz więcej do zrobienia.
A jak żona jest tak zmęczona, że nie jest w stanie nóg rozchylić, to chyba trzeba autorze wezwać karetkę, bo bardzo żle z nią.
Ale tu chyba chodzi o strach przed ciążą?.
weź nawet tak nie pisz, ja już bury tutaj za teksty o rozkładaniu nóg dostałem ![]()
rossanka napisał/a:Punkt 3ci jest nie wykonalny, bo gdy nie chcesz w danej chwili uprawiać seksu, to jak masz go uprawiać?
A odwrotnie, jakby żona miała niższe libido, np wystarczyłoby jej raz na tydzień, czyli 4 razy na miesiąc? Co byś zrobił? Nie chodziłbyś sfrustrowany?
Ano właśnie,dlatego nie pozwalam aby moja zona chodziła sfrustrowana, i wypełniam swoje obowiązki.
Myślę, ze w tę strone jest łatwiej, żona pewnie nie zmuszałaby się, jakby nie chciala, bo wtedy kobieta nie ma przyjemności jak to robi na siłę.
Ale wiesz co myslę, że Ty masz libido zbliżone do libida żony. Jakby to było rzadziej to by Ci zaczeło przeszkadzać.
Jakbyś nie chciał, to byś nie był w stanie się z nią przespać, panowie tak?
Szeptuch napisał/a:rossanka napisał/a:Punkt 3ci jest nie wykonalny, bo gdy nie chcesz w danej chwili uprawiać seksu, to jak masz go uprawiać?
A odwrotnie, jakby żona miała niższe libido, np wystarczyłoby jej raz na tydzień, czyli 4 razy na miesiąc? Co byś zrobił? Nie chodziłbyś sfrustrowany?
Ano właśnie,dlatego nie pozwalam aby moja zona chodziła sfrustrowana, i wypełniam swoje obowiązki.
Myślę, ze w tę strone jest łatwiej, żona pewnie nie zmuszałaby się, jakby nie chciala, bo wtedy kobieta nie ma przyjemności jak to robi na siłę.
Ale wiesz co myslę, że Ty masz libido zbliżone do libida żony. Jakby to było rzadziej to by Ci zaczeło przeszkadzać.
Jakbyś nie chciał, to byś nie był w stanie się z nią przespać, panowie tak?
Jak nie mam ochoty na sex a widzę ze zona ma taka potrzebę to ją spełniam.
bo uważam że to mój obowiązek małżeński
rossanka napisał/a:Szeptuch napisał/a:Ano właśnie,dlatego nie pozwalam aby moja zona chodziła sfrustrowana, i wypełniam swoje obowiązki.
Myślę, ze w tę strone jest łatwiej, żona pewnie nie zmuszałaby się, jakby nie chciala, bo wtedy kobieta nie ma przyjemności jak to robi na siłę.
Ale wiesz co myslę, że Ty masz libido zbliżone do libida żony. Jakby to było rzadziej to by Ci zaczeło przeszkadzać.
Jakbyś nie chciał, to byś nie był w stanie się z nią przespać, panowie tak?Jak nie mam ochoty na sex a widzę ze zona ma taka potrzebę to ją spełniam.
bo uważam że to mój obowiązek małżeński
Ale wtedy boli jak nie chcesz
I nie ma przyjemności tak na siłe. ![]()
Ale wtedy boli jak nie chcesz
I nie ma przyjemności tak na siłe.
zadajesz pytania mi, i ja Ci odpisuje jak to u mnie wygląda.
Mnie nic nie boli,i przyjemności mam od groma.
Bo to zona zabiega o mnie, i robi naprawdę zmyślne rzeczy.
Ja nikogo do niczego nie namawiam,jak zresztą pisałem.
Kazdy ma prawo powiedzieć NIE,jak z reszta pisałem.
Opisałem tylko jak ja sie zachowuje w tym aspekcie
Nie namawiam nikogo aby sie do czegokolwiek zmuszał.
Przecież jeśli ogólnie ludzie się kochają i podobają się sobie, to nawet jak dla kogoś w danej chwili seks nie jest w myślach, to może zmienić swoje nastawienie w trakcie i nie ma tu żadnego zmuszania.
Przecież jeśli ogólnie ludzie się kochają i podobają się sobie, to nawet jak dla kogoś w danej chwili seks nie jest w myślach, to może zmienić swoje nastawienie w trakcie i nie ma tu żadnego zmuszania.
zona zawsze wie jak do mnie podejść i tyle, nie ma tu żadnego "zmuszania sie"
Przecież jeśli ogólnie ludzie się kochają i podobają się sobie, to nawet jak dla kogoś w danej chwili seks nie jest w myślach, to może zmienić swoje nastawienie w trakcie i nie ma tu żadnego zmuszania.
Pisałam wyżej, ze jest to możliwe, ale czasem jest tak, że się nie chce i już (np masz bliską osobe w szpitalu, albo ktos umrze - wtedy nie myśle o seksie).
49 2022-11-01 20:29:15 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-11-01 20:30:15)
Ela210 napisał/a:Przecież jeśli ogólnie ludzie się kochają i podobają się sobie, to nawet jak dla kogoś w danej chwili seks nie jest w myślach, to może zmienić swoje nastawienie w trakcie i nie ma tu żadnego zmuszania.
Pisałam wyżej, ze jest to możliwe, ale czasem jest tak, że się nie chce i już (np masz bliską osobe w szpitalu, albo ktos umrze - wtedy nie myśle o seksie).
Rossanka, zlituj sie.
W tedy po prostu mówisz "NIE CHE"
Jeżeli partner nie rozumie że amsz trudne chwile,myślisz o chorobie członka rodziny,sama jesteś chora,połóg czy wykończenie opieka nad małym dzieckiem, to taki partner jest nic nie wart.
Kazdy ma prawo powiedzieć "nie"
Ty naprawdę jakieś dziwne wnioski wysuwasz.
Szeptuch napisał/a:rossanka napisał/a:Myślę, ze w tę strone jest łatwiej, żona pewnie nie zmuszałaby się, jakby nie chciala, bo wtedy kobieta nie ma przyjemności jak to robi na siłę.
Ale wiesz co myslę, że Ty masz libido zbliżone do libida żony. Jakby to było rzadziej to by Ci zaczeło przeszkadzać.
Jakbyś nie chciał, to byś nie był w stanie się z nią przespać, panowie tak?Jak nie mam ochoty na sex a widzę ze zona ma taka potrzebę to ją spełniam.
bo uważam że to mój obowiązek małżeńskiAle wtedy boli jak nie chcesz
I nie ma przyjemności tak na siłe.
Jezu Ross, ale to przecież nie wygląda tak, że Ci wsadzają na siłę na sucho, bo jemu akurat się chce...
Zawszw trzeba spróbować drugą stronę nakręcić i zobaczyć, czy zadziała czy nie zadziała. Akurat faceta nakręcić łatwiej.
Ja też mam mniejsze libido od męża, czasami jak bardzo nie mam nastroju to mówię po prostu że nie mam ochoty i mi daje spokój, a czasami jest tak, że tak mnoe nakręci, że wychodzi z tego bardzo fajna zabawa. I nic nie boli.
w jednym z podcastów, od seksuologa, słyszałam, że wiele kobiet tak ma, że nie "odróżnia" podniecenia od chęci na seks.
w sensie że nie odczuwają potrzeby/chęci, a jak tylko troszkę zostaną przez partnera "nakręcone" to dopiero wtedy tą chęć mają i to nawet sporą ![]()
rossanka napisał/a:Ela210 napisał/a:Przecież jeśli ogólnie ludzie się kochają i podobają się sobie, to nawet jak dla kogoś w danej chwili seks nie jest w myślach, to może zmienić swoje nastawienie w trakcie i nie ma tu żadnego zmuszania.
Pisałam wyżej, ze jest to możliwe, ale czasem jest tak, że się nie chce i już (np masz bliską osobe w szpitalu, albo ktos umrze - wtedy nie myśle o seksie).
Rossanka, zlituj sie.
W tedy po prostu mówisz "NIE CHE"
Jeżeli partner nie rozumie że amsz trudne chwile,myślisz o chorobie członka rodziny,sama jesteś chora,połóg czy wykończenie opieka nad małym dzieckiem, to taki partner jest nic nie wart.
Kazdy ma prawo powiedzieć "nie"Ty naprawdę jakieś dziwne wnioski wysuwasz.
To pisz wprost aby było jasne.
Stad potem nieporozumienia.
53 2022-11-02 00:24:21 Ostatnio edytowany przez Gary (2022-11-02 00:25:41)
ja mam 36 lat żona 31 w lutym będzie 6 rocznica ślubu.
Seks jest 2x dziennie.
Rano na dobry dzień i wieczorem na dobry sen.
Z tym że to zona ma większe libido niż ja.
Mi by wystarczyło co 2 dzień ale zona potrzebuje,najlepiej 2x dziennie.
wiec kochamy sie 2x dziennie.
Bo uważam że to mój obowiązek
Długo wasz seks trwa, skoro przez 6 lat ciągle tak robicie rano i wieczór?
I oboje macie orgazmy?
Kiedyś rozmaiwałem z kobietą... i było mniej więcej tak:
-- Często uprawiasz seks z mężem? -- tak zapytałem
-- Codziennie...
-- Yyyy? Jak to codziennie?
-- Normalnie... każdego dnia...
-- A jak nie masz ochoty?
-- To nie odmawiam, bo potem są fochy...
-- Jak nie odmawiasz, to jest miło?
-- Raczej tak...
-- Długo ten seks wasz seks trwa?
-- Nie krótko...
-- To nie masz orgazmu wtedy?
-- Nie mam...
-- Lubisz taki seks?
-- Nieeeeeeeeeeeee...
Sprawiała wrażenie, że jej małżeństwo dobrze funkcjonuje...
Zgadzam się z twierdzeniem, że albo w małżeństwie jest dostępny seks, albo strona odmawiająca nie powinna mieć pretensji o zdradę.
"Zgadzam się z twierdzeniem, że albo w małżeństwie jest dostępny seks, albo strona odmawiająca nie powinna mieć pretensji o zdradę."
To nie jest zero-jedynkowe... kłóci się z zadowoleniem obydwu stron, masz Gary przykład z rozmowy z tą kobietą, to ma być ok!?
Ale taki mamy klimat...
w jednym z podcastów, od seksuologa, słyszałam, że wiele kobiet tak ma, że nie "odróżnia" podniecenia od chęci na seks.
w sensie że nie odczuwają potrzeby/chęci, a jak tylko troszkę zostaną przez partnera "nakręcone" to dopiero wtedy tą chęć mają i to nawet sporą
Ja bym nie nazwała tego brakiem odróżniania. Po prostu czasem się ma ochotę ot tak, a czasem wystarczy trochę się poprzytulać itd. ![]()
Ja wcześniej uważałam, że mój mąż ma większe libido ale teraz uważam, że mamy podobne. Oboje duże ale no właśnie nie zawsze czy też nie zawsze razem. Jednak po czasie wiemy, że kiedy Nie to NIE, a kiedy 2 osoba musi (choć to złe słowo) się bardziej postarać. Np. u mnie nie znaczące NIE jest w 1-2 dniu okresu i mąż wie, że wtedy mnie lepiej zostawić w spokoju. Inaczej nawet jak w danej chwili nie mam ochoty, wystarczy masaż, wspólna kąpiel itd.
Inaczej, jak widzę, że mój partner nie ma ochoty bo np. jest zmęczony po całym dniu, to po prostu zostawiamy to na np. rano, a wieczorem tylko poprzytulamy.
Nikt nikogo do niczego nie zmusza, a już tym bardziej nie sprawia to bólu.
ja mam 36 lat żona 31 w lutym będzie 6 rocznica ślubu.
Seks jest 2x dziennie.
Rano na dobry dzień i wieczorem na dobry sen.
Z tym że to zona ma większe libido niż ja.
Mi by wystarczyło co 2 dzień ale zona potrzebuje,najlepiej 2x dziennie.
wiec kochamy sie 2x dziennie.
Bo uważam że to mój obowiązek
Bo uważam że współżycie z partnerem jest jednym z obowiązków małżeńskich.
Twoja zona średnio sie wywiązuje z tych obowiązków
tak serio to ci współczuje, regularnie co 12 godzin albo 16 i 8 musisz obslugiwac zone bo to twoj 'obowiazek'
tak serio to ci współczuje, regularnie co 12 godzin albo 16 i 8 musisz obslugiwac zone bo to twoj 'obowiazek'
I dzięki temu ma udane małżeństwo.
A mówią, że to kobieta się poświęca w związku ![]()
Bbaselle napisał/a:tak serio to ci współczuje, regularnie co 12 godzin albo 16 i 8 musisz obslugiwac zone bo to twoj 'obowiazek'
I dzięki temu ma udane małżeństwo.
Jeżeli "dzięki temu" to jak przestanie stawać na wysokości zadania (a nastąpi to prędzej czy później) to mu się udane małżeństwo posypie?
Jeżeli "dzięki temu" to jak przestanie stawać na wysokości zadania (a nastąpi to prędzej czy później) to mu się udane małżeństwo posypie?
Pewnie tak.
Ale wtedy będziemy doradzać w temacie: żona mnie zdradza, co robić.
tak serio to ci współczuje, regularnie co 12 godzin albo 16 i 8 musisz obslugiwac zone bo to twoj 'obowiazek'
Tak,uważam.
Że w małżeństwie nie ma się tylko praw,ale również obowiązki.
I rozumienie tego,daje szanse aby faktycznie to małżeństwo było do końca życia.
Zresztą nie masz czego współczuć.
Bo po 1 to przyjemność.
po 2 zona naprawdę sie stara żebym miał ochotę,
M!ri napisał/a:Jeżeli "dzięki temu" to jak przestanie stawać na wysokości zadania (a nastąpi to prędzej czy później) to mu się udane małżeństwo posypie?
Pewnie tak.
Ale wtedy będziemy doradzać w temacie: żona mnie zdradza, co robić.
Gdyby łączył nas tylko seks,to mielibyście racje.
Dodatkowo każdy partner powinien rozumieć że sa sytuacje że tego seksu nie ma chwilowo(bo choroba,bo stres,połóg itp)
Ale może zdarzyć sie tez tak w życiu ze jakaś choroba przewlekła zabiera możliwość uprawiania seksu.
Ja z powodu braku seksu nie zostawiłbym zony.
I wiem ze ona mnie tez nie.
Pewna w życiu jest tylko śmierć i podatki...
Pewna w życiu jest tylko śmierć i podatki...
Widzisz wieka, dla mnie związek bez pełnego zaufania i zawierzenia partnerowi to farsa.
Gdybym nie ufał swojej zonie bezgranicznie,to bym nie brał z nią ślubu.
Po co mi ktoś przy boku,przy którym cały czas muszę brać rożne scenariusze po uwagę.
"Zradzi czy nie zdradzi"
wykorzysta moje uczucia czy nie wykorzysta"
"odejdzie bez słowa czy nie odejdzie"
Przecież to nie ma sensu.
63 2022-11-02 14:01:06 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-11-02 14:01:56)
Wg mnie jeśli ktoś nie chcę seksu z kimś to go nie kocha, niezależnie od deklaracji.
Tzn nie kocha jak kobieta mężczyznę czy vice versa. Czyli w sumie taki małżeński czy związkowy friendzone.
W czymś takim chyba żyje więcej ludzi niż myślałam, skoro tu padają jakieś uwagi takie jak koleżanek.
Masz racje ela.
65 2022-11-02 18:09:20 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-02 18:19:33)
wieka napisał/a:Pewna w życiu jest tylko śmierć i podatki...
Widzisz wieka, dla mnie związek bez pełnego zaufania i zawierzenia partnerowi to farsa.
Gdybym nie ufał swojej zonie bezgranicznie,to bym nie brał z nią ślubu.
Po co mi ktoś przy boku,przy którym cały czas muszę brać rożne scenariusze po uwagę.
"Zradzi czy nie zdradzi"
wykorzysta moje uczucia czy nie wykorzysta"
"odejdzie bez słowa czy nie odejdzie"Przecież to nie ma sensu.
Musi być pełne zaufanie, ale nie bezgraniczne, co nie oznacza, żeby myśleć o zdradzie, absolutnie nie. Jak masz zaufanie, o nim nie myślisz, nie jesteś zazdrosny, żyjesz na luzie, nie musisz zaklinać rzeczywistości.
Chyba, że każdy inaczej rozumie słowo bezgraniczne czy bezwarunkowe.