Cześć dziewczyny. Mam pewien problem z którym sobie nie radzę i potrzebuje pomocy. Mianowicie chodzi o mnie i... mojego "byłego" przyjaciela,z którym przyjaźniłam się 2,5roku. Nasz kontakt był mega fajny,do tego stopnia,że nastąpiło zauroczenie w jedną jak u drugą stronę. Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim,śmialiśmy się,pisaliśmy,wymienialiśmy wrażenia na różne tematy,było nam w swoim towarzystwie dobrze. Wiadomo,były jakieś tam spięcia,ciche dni,ale zawsze któreś z nas wyciągało dłoń na zgodę. Poważny problem zaczął się gdy mu oznajmiłam,że wylatuje za granicę. Powodem była moja sytuacja rodzinna w której się znalazłam i nie miałam innego wyjścia. Jemu zbytnio o tym nie powiedziałam,wstydziłam się,nie mogłam zebrać się na odwagę aby mu o tym powiedzieć.
Dla mnie to nie były przyjemne "odliczanie dni do wylotu" tylko płacz w poduszkę przez tydzień,a jemu o tym nie powiedziałam,zapewne domyślał się,że mnie to wszystko przerasta. Targały mną emocje,że 19 letnia dziewczyna wylatuje w nieznane 2,5tyś km od domu w dodatku sama,w czasie pandemij.Na uszanowanie mojej decyzji miał ponad trzy miesiące (powiedziałam mu w czerwcu,wyleciałam w październiku zeszłego roku).Przez ten czas bardzo zmieniła się nasza relacja,do tego stopnia że sama nie wierzyłam w to co on do mnie wypisuje i za kogo mnie ma. "Poznasz tam jakiegoś eskimosa","Lecisz za chlebem,za pieniędzmi","Tylko mi tutaj żadnego syfa nie przywieź","Twoja psiocha,twoje infekcje","Już nigdy nie wrócisz do Polski".... Po tych tekstach czułam się jeszcze gorzej,on chyba myślał,że ja lecę za granicę bo kogoś poznałam,albo szukać przygody,a ja po prostu wyleciałam do pracy,żeby ratować sytuację rodzinną i przede wszystkim zarobić sobie na studia o których tak bardzo marzyłam. Liczyłam na jakiekolwiek słowa wsparcia.I tak oto nasze "rozmowy" trwały do marca. Pytał co u mnie słychać,ale czułam że coś jest na rzeczy,potrafił 2 tygodnie się nie odzywać i z powrotem napisać.Wtedy mieliśmy jeszcze kontakt. Później go w ogóle nie było...do czerwca. Ja przez ten czas pracowałam ciężko fizycznie po 10-14 godzin.Nie tak dawno miałam urlop,chciałam się z nim spotkać,niestety nie było to możliwe. Rozmawialiśmy tylko godzinę przez telefon. Później okazało się, że poznał kogoś (ma dziewczynę od blisko 5 miesięcy). Podczas rozmowy powiedział mi "Znasz mnie jak nikt inny",gdyż doskonale wie,że związał się z kobietą z którą i tak nie zbuduje trwałego związku,sam zresztą oznajmił mi,że jego rodzina jest w szoku że taką sobie wziął (jest to kobieta starsza od niego,z dwójką dość sporych dzieci z którymi on póki co nie ma kontaktu). Trzy dni po tej rozmowie, zablokował mnie na messengerze I instagramie. Nie wiem co mam o tym myśleć. Brakuje mi jego obecności,naszego kontaktu,codziennie o nim myślę ,ale równocześnie mam do niego żal, że tak obrzydliwie mnie potraktował pisząc takie teksty. Od tamtej pory nie mam z nim kontaktu (2 miesiące), nie chcę się narzucać. Czy jest szansa na odbudowanie tej relacji? Co powinnam zrobić? Z czego wynikało jego zachowanie? Czy gdyby się odezwał,powinnam zapomnieć i wybaczyć? Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi ![]()
Cześć dziewczyny. Mam pewien problem z którym sobie nie radzę i potrzebuje pomocy. Mianowicie chodzi o mnie i... mojego "byłego" przyjaciela,z którym przyjaźniłam się 2,5roku. Nasz kontakt był mega fajny,do tego stopnia,że nastąpiło zauroczenie w jedną jak u drugą stronę. Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim,śmialiśmy się,pisaliśmy,wymienialiśmy wrażenia na różne tematy,było nam w swoim towarzystwie dobrze. Wiadomo,były jakieś tam spięcia,ciche dni,ale zawsze któreś z nas wyciągało dłoń na zgodę. Poważny problem zaczął się gdy mu oznajmiłam,że wylatuje za granicę. Powodem była moja sytuacja rodzinna w której się znalazłam i nie miałam innego wyjścia. Jemu zbytnio o tym nie powiedziałam,wstydziłam się,nie mogłam zebrać się na odwagę aby mu o tym powiedzieć.
Dla mnie to nie były przyjemne "odliczanie dni do wylotu" tylko płacz w poduszkę przez tydzień,a jemu o tym nie powiedziałam,zapewne domyślał się,że mnie to wszystko przerasta. Targały mną emocje,że 19 letnia dziewczyna wylatuje w nieznane 2,5tyś km od domu w dodatku sama,w czasie pandemij.Na uszanowanie mojej decyzji miał ponad trzy miesiące (powiedziałam mu w czerwcu,wyleciałam w październiku zeszłego roku).Przez ten czas bardzo zmieniła się nasza relacja,do tego stopnia że sama nie wierzyłam w to co on do mnie wypisuje i za kogo mnie ma. "Poznasz tam jakiegoś eskimosa","Lecisz za chlebem,za pieniędzmi","Tylko mi tutaj żadnego syfa nie przywieź","Twoja psiocha,twoje infekcje","Już nigdy nie wrócisz do Polski".... Po tych tekstach czułam się jeszcze gorzej,on chyba myślał,że ja lecę za granicę bo kogoś poznałam,albo szukać przygody,a ja po prostu wyleciałam do pracy,żeby ratować sytuację rodzinną i przede wszystkim zarobić sobie na studia o których tak bardzo marzyłam. Liczyłam na jakiekolwiek słowa wsparcia.I tak oto nasze "rozmowy" trwały do marca. Pytał co u mnie słychać,ale czułam że coś jest na rzeczy,potrafił 2 tygodnie się nie odzywać i z powrotem napisać.Wtedy mieliśmy jeszcze kontakt. Później go w ogóle nie było...do czerwca. Ja przez ten czas pracowałam ciężko fizycznie po 10-14 godzin.Nie tak dawno miałam urlop,chciałam się z nim spotkać,niestety nie było to możliwe. Rozmawialiśmy tylko godzinę przez telefon. Później okazało się, że poznał kogoś (ma dziewczynę od blisko 5 miesięcy). Podczas rozmowy powiedział mi "Znasz mnie jak nikt inny",gdyż doskonale wie,że związał się z kobietą z którą i tak nie zbuduje trwałego związku,sam zresztą oznajmił mi,że jego rodzina jest w szoku że taką sobie wziął (jest to kobieta starsza od niego,z dwójką dość sporych dzieci z którymi on póki co nie ma kontaktu). Trzy dni po tej rozmowie, zablokował mnie na messengerze I instagramie. Nie wiem co mam o tym myśleć. Brakuje mi jego obecności,naszego kontaktu,codziennie o nim myślę ,ale równocześnie mam do niego żal, że tak obrzydliwie mnie potraktował pisząc takie teksty. Od tamtej pory nie mam z nim kontaktu (2 miesiące), nie chcę się narzucać. Czy jest szansa na odbudowanie tej relacji? Co powinnam zrobić? Z czego wynikało jego zachowanie? Czy gdyby się odezwał,powinnam zapomnieć i wybaczyć? Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi
To nie był żaden przyjaciel, a orbiter którego zfriendzonowałaś. Dobrze, że wreszcie się od Ciebie uwolnił. Daj mu spokój i nie mnóż wątków.
Wybij go sobie z głowy, bo już zrobił Ci sieczkę z mózgu, więc co będzie dalej, to naprawdę nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się do jakiego stanu Cię doprowadzi.
Zajmij się swoim życiem i przestań ładować sobie tego faceta do głowy.
Ta znajomość jest chora i destrukcyjna dla Ciebie. Nie przyniesie Ci niczego dobrego.
Odetnij się od jakiegokolwiek kontaktu z nim.
Zostaw go w spokoju.
Ty tylko igrałaś z nim.
Wreszcie się od Ciebie uwolnił.
Nie szanujesz granic, nie szanujesz ludzi i się dziwisz, że takie są skutki.
Poznasz tam jakiegoś eskimosa","Lecisz za chlebem,za pieniędzmi","Tylko mi tutaj żadnego syfa nie przywieź","Twoja psiocha,twoje infekcje",
Łał.
Trzeba było porzucić marzenia o studiach, zlekceważyć problemy rodzinne. Druga taka partia może Ci się nie trafić....Pojedź do niego, spróbuj namówić go na seks, przekonaj najpierw ze nie masz chorób wenerycznych (najlepiej przygotuj sobie wyniki żeby mieć przy sobie) i jak się bardzo postarasz to znowu zostaniecie super przyjaciółmi....? ![]()
Trolololo.
Cześć Sandra!
https://www.netkobiety.pl/search.php?ac … _id=481890
To pozostałe tematy Autorki, która usilnie nie może zrozumieć, że już nic z tego nie będzie, a facet poszedł dalej.
Trolololo.
Cześć Sandra!
https://www.netkobiety.pl/search.php?ac … _id=481890To pozostałe tematy Autorki, która usilnie nie może zrozumieć, że już nic z tego nie będzie, a facet poszedł dalej.
Dokładnie to samo pomyślałam.
"Tylko mi tutaj żadnego syfa nie przywieź","Twoja psiocha,twoje infekcje","Już nigdy nie wrócisz do Polski".... Po tych tekstach czułam się jeszcze gorzej:)
Faktycznie taki facet to skarb.
Faktycznie taki facet to skarb.
Wodzony za nos przez lata mógł wybuchnąć.
Odwróć sytuację.
Jakbyś się poczuła, gdybyś latami zabiegała o faceta, coś zaczęło kiełkować, a on sobie wyjechał za granicę nic nie tłumacząc. Czy nie podejrzewałabyś go o wyjazd z kobietą?
Później przyjechał, ty masz już innego, a jemu coś w tym czasie się odwidziało i chce "uporczywie" zaczynać relacje.
Jesteś na tyle kulturalna, że nie użyłabyś takich słów, ale zagotowałabyś się, czy nie?
zastanawiam się czy jak po przeczytaniu dwóch pierwszych zdań wiedziałam że to czwarty ten sam temat szanownej Sandry to czy to oznacza że jednak za dużo tu siedzę? XD
rossanka napisał/a:Faktycznie taki facet to skarb.
Wodzony za nos przez lata mógł wybuchnąć.
Odwróć sytuację.
Jakbyś się poczuła, gdybyś latami zabiegała o faceta, coś zaczęło kiełkować, a on sobie wyjechał za granicę nic nie tłumacząc. Czy nie podejrzewałabyś go o wyjazd z kobietą?
Później przyjechał, ty masz już innego, a jemu coś w tym czasie się odwidziało i chce "uporczywie" zaczynać relacje.Jesteś na tyle kulturalna, że nie użyłabyś takich słów, ale zagotowałabyś się, czy nie?
Uważasz, że ta nastolatka go sprowokowała?
zastanawiam się czy jak po przeczytaniu dwóch pierwszych zdań wiedziałam że to czwarty ten sam temat szanownej Sandry to czy to oznacza że jednak za dużo tu siedzę? XD
Nie ![]()
anna.zakochana napisał/a:zastanawiam się czy jak po przeczytaniu dwóch pierwszych zdań wiedziałam że to czwarty ten sam temat szanownej Sandry to czy to oznacza że jednak za dużo tu siedzę? XD
Nie
To kolejny temat tej samej użytkowniczki?
paslawek napisał/a:anna.zakochana napisał/a:zastanawiam się czy jak po przeczytaniu dwóch pierwszych zdań wiedziałam że to czwarty ten sam temat szanownej Sandry to czy to oznacza że jednak za dużo tu siedzę? XD
Nie
To kolejny temat tej samej użytkowniczki?
Sandry/_Venea_i jeszcze jednen nick ale go nie pamiętam - tak
jak nie kijem to .... za dwa trzy miesiące będzie to samo pod innym
rossanka napisał/a:paslawek napisał/a:Nie
To kolejny temat tej samej użytkowniczki?
Sandry/_Venea_i jeszcze jednen nick ale go nie pamiętam - tak
jak nie kijem to .... za dwa trzy miesiące będzie to samo pod innym
To nie czytałam.