Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Witajcie!
Postanowiłam założyć konto i poszukać tu jakiegoś wsparcia w związku z moją życiową sytuacją. Od razu napomknę, że mam już zaliczoną wizytę u psychiatry i niedługo zaczynam też kolejną terapię.
Krótko o mnie - jestem 32-letnią kobietą, mam 5-letniego synka z poprzedniego związku, który zakończył się w 2019 roku. Opieka naprzemienna, kontakty z ojcem dziecka na tyle dobre, na ile powinny być. Mam stałą pracę, swoje dochody. Mam kilku dobrych znajomych, przyjaciół, ale większość jest w moim rodzinnym mieście. Nie widzimy się zbyt często, ale staramy się mieć regularny kontakt. Rodzice już starsi, schorowani, również w rodzinnym mieście.
W marcu 2020 roku poznałam mężczyznę, z którym spędziłam kolejne 2.5 roku, rozstaliśmy się miesiąc temu. Mieszkaliśmy razem w mieszkaniu, które wcześniej wynajęłam sama. Facet po dwóch rozwodach, z córką z poprzedniego małżeństwa, z nieprzepracowanymi traumami z dzieciństwa. Związek był trudny, ale walczyliśmy o siebie do ostatniego dnia. Kochaliśmy się, planowaliśmy wspólną przyszłość. Przeżyliśmy jedno poronienie, choroby, sytuacje, których nie doświadczyło niejedno małżeństwo z 20-letnim stażem. Zarówno mój były partner jak i ja jesteśmy osobami wysoko wrażliwymi (ja dodatkowo mam DDA), więc przez te ponad 2 lata było dużo emocji, łez i sporów, nawet jedno, miesięczne rozstanie. Dostaliśmy mocno po tyłku. Równie mocno naciskałam na wspólną terapię, ale bezskutecznie. W końcu siły się skończyły i we wrześniu zakończyłam związek definitywnie, mimo, że partnera cały czas kocham. Oboje stwierdziliśmy, że tak będzie najlepiej. Wygrał rozsądek.
No i tu się zaczęło... następnego dnia, podczas nieplanowanej wizyty w szpitalu, okazało się, że mam guza mózgu. Czeka mnie operacja i leczenie. Mój ex postanowił zostać tak długo jak potrzeba i pomóc mi przejść przez to wszystko. Nie umiem od miesiąca czasu kompletnie odnaleźć się w tej sytuacji. Tak jak wyżej napisałam, zakończyłam ten związek z rozsądku. Ale uczucia nadal są. Jest przywiązanie, tęsknota, sympatia, jest miłość. Póki on tu będzie, nie stanę na nogi. Będę żyła nadzieją, że to tylko kolejna przeszkoda i wrócimy do siebie. Wiem, że powinnam się skupić teraz na sobie i na leczeniu, ale jego obecność mi wcale nie pomaga... mam huśtawki nastrojów, jeden dzień jest ok, żeby drugiego dnia przeleżeć w łożku i płakać. Nie radzę sobię. Byłam u psychiatry, dostałam leki na wyrównanie nastroju i emocji. Zaczynam niedługo terapię. Ale przeraża mnie widmo wspólnego mieszkania przez kolejne wiele miesięcy. Problem jest taki, że muszę schować dumę i przyznać, że potrzebuję pomocy, bo czeka mnie ciężki okres. A tej pomocy niestety znikąd indziej nie dostanę. Do tego są jeszcze niczego nieświadome dzieci...
Pierwsze dwa tygodnie było super, ex był czuły, przytulał, pocieszał, pomagał, spędzaliśmy razem w domu czas, podpisaliśmy razem umowę najmu mieszkania na kolejny rok. Był flirt, niewinne szukanie kontaktu fizycznego. Aż powiedziałam KONIEC. Albo zachowujemy się jak para i jesteśmy razem albo żyjemy osobno. Teoretycznie padło na to drugie, lecz niestety mój były partner jest człowiekiem o filozoficznej naturze i niewiele rzeczy mówi wprost. Zawsze się śmiałam, że idealnie nadaje się do polityki. Ja jestem osobą otwartą i wylewną i mówię wprost co czuję i jak się czuję. Kawa na ławę. On zawsze naokoło i tym razem też. To zrodziło poważny konflikt, także odpuszczam, bo za bardzo zaczęłam naciskać.
Był ktoś choć w podobnej sytuacji? Jak żyć osobno, kiedy niedługo będę potrzebować konkretnej pomocy i opieki? Jak żyć razem, skoro nam to po prostu nie wychodzi? Mam gonitwę myśli. Jestem dorosłą, dojrzałą kobietą, a czuję się jak zagubiona nastolatka...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-15 10:46:25)

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Musisz się na coś zdecydować, nikt tego za Ciebie nie zrobi.
Tylko nie bardzo rozumiem, bo niby się kochacie, ale nie możecie/chcecie być razem, choć piszesz, że możliwy jest nadal związek...
a nie znosisz go jako współlokatora...

Sama musisz wiedzieć, co dla Ciebie teraz będzie najlepsze, te huśtawki nastrojów Ci nie pomagają, to może zostaw tak jak jest, wytrzymaj, a jak złapiesz równowagę, podejmiesz ostateczną decyzję.

Co to jest za guz, operowalny?

3

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Ja mogę powiedzieć, co zrobiłabym na twoim miejscu, a decyzję musisz podjąć sama. Facet jest źródłem wszelkich niedobrych emocji, a podczas gdy ty  potrzebujesz pomocy i opieki, a on nie jest w stanie tego dać, więc na razie, gdy potrzebowałabym wyciszenia dałabym sobie z nim spokój. Skupiłabym się na dziecku, które potrzebuje opieki. Dobrze, że ma ojca.

4

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Zastanawiam się, czy ty za bardzo nie dramatyzujesz jeśli chodzi o związek. Moje odczucie jest takie, że ty jakoś udziwniasz go, jakbyś potrzebowała wciąż emocji, "haju", przeżywania rzeczywistości z pozycji ofiary. Twój partner otacza cię opieką, potrafi właściwie reagować na twoje potrzeby i to się liczy, a to że nie jest idealny? A kto jest?
Chcesz zakończyć związek, to go zakończ, twoja choroba nie ma tu nic do rzeczy. Inaczej stwarzasz pętlę w której oboje się dusicie, w duecie, i tak samo. Niby go potrzebujesz, niby kochasz, niby on kocha ciebie i potrzebuje a żyć razem nie możecie... Istny Szekspir. Jesteście oboje dorośli, po sporych życiowych przejściach i już nie nastolatkowie, a związek jak u licealistów.

To tak o waszym związku.
Teraz twoja choroba.
Jak to się stało, że guz mózgu wykryto u ciebie przypadkiem? Miałaś jakieś objawy? Coś się działo? Dlaczego znalazłaś się w szpitalu i zrobiono ci tak skomplikowane badanie jak rezonans magnetyczny albo tomograf komputerowy. Przecież tego się nie wykonuje na zawołanie, zwłaszcza w Polsce. Co się działo?

Będziesz operowana? Jak teraz funkcjonujesz?

5

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex
Salomonka napisał/a:

Zastanawiam się, czy ty za bardzo nie dramatyzujesz jeśli chodzi o związek. Moje odczucie jest takie, że ty jakoś udziwniasz go, jakbyś potrzebowała wciąż emocji, "haju", przeżywania rzeczywistości z pozycji ofiary. Twój partner otacza cię opieką, potrafi właściwie reagować na twoje potrzeby i to się liczy, a to że nie jest idealny? A kto jest?
Chcesz zakończyć związek, to go zakończ, twoja choroba nie ma tu nic do rzeczy. Inaczej stwarzasz pętlę w której oboje się dusicie, w duecie, i tak samo. Niby go potrzebujesz, niby kochasz, niby on kocha ciebie i potrzebuje a żyć razem nie możecie... Istny Szekspir. Jesteście oboje dorośli, po sporych życiowych przejściach i już nie nastolatkowie, a związek jak u licealistów.

To tak o waszym związku.
Teraz twoja choroba.
Jak to się stało, że guz mózgu wykryto u ciebie przypadkiem? Miałaś jakieś objawy? Coś się działo? Dlaczego znalazłaś się w szpitalu i zrobiono ci tak skomplikowane badanie jak rezonans magnetyczny albo tomograf komputerowy. Przecież tego się nie wykonuje na zawołanie, zwłaszcza w Polsce. Co się działo?

Będziesz operowana? Jak teraz funkcjonujesz?

Zaskocze Cię, czasem się wykonuje. Ja kiedyś wylądowałam na sor z podejrzeniem guza.W środku nocy, przywieziona przez wezwaną do domu karetkę. Wykonano mi w ciągu 6 h różne badania, w tym tomograf. Guza nie potwierdził okazało się że to schorzenie błędnika ale diagnostyka odbyła się w tempie błyskawicznym. Bez znajomości i państwowo.

6

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex
feniks35 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Zastanawiam się, czy ty za bardzo nie dramatyzujesz jeśli chodzi o związek. Moje odczucie jest takie, że ty jakoś udziwniasz go, jakbyś potrzebowała wciąż emocji, "haju", przeżywania rzeczywistości z pozycji ofiary. Twój partner otacza cię opieką, potrafi właściwie reagować na twoje potrzeby i to się liczy, a to że nie jest idealny? A kto jest?
Chcesz zakończyć związek, to go zakończ, twoja choroba nie ma tu nic do rzeczy. Inaczej stwarzasz pętlę w której oboje się dusicie, w duecie, i tak samo. Niby go potrzebujesz, niby kochasz, niby on kocha ciebie i potrzebuje a żyć razem nie możecie... Istny Szekspir. Jesteście oboje dorośli, po sporych życiowych przejściach i już nie nastolatkowie, a związek jak u licealistów.

To tak o waszym związku.
Teraz twoja choroba.
Jak to się stało, że guz mózgu wykryto u ciebie przypadkiem? Miałaś jakieś objawy? Coś się działo? Dlaczego znalazłaś się w szpitalu i zrobiono ci tak skomplikowane badanie jak rezonans magnetyczny albo tomograf komputerowy. Przecież tego się nie wykonuje na zawołanie, zwłaszcza w Polsce. Co się działo?

Będziesz operowana? Jak teraz funkcjonujesz?

Zaskocze Cię, czasem się wykonuje. Ja kiedyś wylądowałam na sor z podejrzeniem guza.W środku nocy, przywieziona przez wezwaną do domu karetkę. Wykonano mi w ciągu 6 h różne badania, w tym tomograf. Guza nie potwierdził okazało się że to schorzenie błędnika ale diagnostyka odbyła się w tempie błyskawicznym. Bez znajomości i państwowo.

Tak, ale miałaś "podejrzenie guza" czyli coś się działo, że lekarz cię na takie badania skierował. Natomiast autorka napisała wyraźnie że cyt:
"......następnego dnia, podczas nieplanowanej wizyty w szpitalu, okazało się, że mam guza mózgu.... " To jednak robi różnicę?

7 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2022-10-15 14:13:02)

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex
Salomonka napisał/a:
feniks35 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Zastanawiam się, czy ty za bardzo nie dramatyzujesz jeśli chodzi o związek. Moje odczucie jest takie, że ty jakoś udziwniasz go, jakbyś potrzebowała wciąż emocji, "haju", przeżywania rzeczywistości z pozycji ofiary. Twój partner otacza cię opieką, potrafi właściwie reagować na twoje potrzeby i to się liczy, a to że nie jest idealny? A kto jest?
Chcesz zakończyć związek, to go zakończ, twoja choroba nie ma tu nic do rzeczy. Inaczej stwarzasz pętlę w której oboje się dusicie, w duecie, i tak samo. Niby go potrzebujesz, niby kochasz, niby on kocha ciebie i potrzebuje a żyć razem nie możecie... Istny Szekspir. Jesteście oboje dorośli, po sporych życiowych przejściach i już nie nastolatkowie, a związek jak u licealistów.

To tak o waszym związku.
Teraz twoja choroba.
Jak to się stało, że guz mózgu wykryto u ciebie przypadkiem? Miałaś jakieś objawy? Coś się działo? Dlaczego znalazłaś się w szpitalu i zrobiono ci tak skomplikowane badanie jak rezonans magnetyczny albo tomograf komputerowy. Przecież tego się nie wykonuje na zawołanie, zwłaszcza w Polsce. Co się działo?

Będziesz operowana? Jak teraz funkcjonujesz?

Zaskocze Cię, czasem się wykonuje. Ja kiedyś wylądowałam na sor z podejrzeniem guza.W środku nocy, przywieziona przez wezwaną do domu karetkę. Wykonano mi w ciągu 6 h różne badania, w tym tomograf. Guza nie potwierdził okazało się że to schorzenie błędnika ale diagnostyka odbyła się w tempie błyskawicznym. Bez znajomości i państwowo.

Tak, ale miałaś "podejrzenie guza" czyli coś się działo, że lekarz cię na takie badania skierował. Natomiast autorka napisała wyraźnie że cyt:
"......następnego dnia, podczas nieplanowanej wizyty w szpitalu, okazało się, że mam guza mózgu.... " To jednak robi różnicę?

Nieplanowana wizyta sugeruje że coś się zadziało nagle. Autorka nie szła przecież ulicą by wstąpić do szpitala. Tak samo ja doznałam tak silnych zawrotów, wymiotów i uczucia niewladu nad ciałem że zabrano mnie do szpitala. Nieplanowo.  Podejrzewano udar lub guza. Co za różnica że jednak wyszedl nie guz tylko blednik ? U Autorki widocznie wyszedl. I powtórzę od wystąpienia objawów poprzez postawienie podejrzenia guza i zrobienia tomograf minęło 6 godzin. Nie tygodni czy miesięcy.
Edit: jedyny mankament takiej błyskawicznej diagnostyki u mnie był taki ze tomograf zrobiono bez kontrastu ( nie wiem czy kwestia oszczędności czy konieczności oznaczenia kreatyniny na vo moze nie było czasu zdaniem lekarza). Tak czy siak taki tomograf pokazuje czy guz jest czy nie.
Malo tego parę lat później przy okazji rezonansu magnetycznego głowy ( wykonywanego z uwagi na zly wynik pewnego badania) wyszło ze mam guza przysadki i to całkiem sporego. Zero objawów złego samopoczucia  a guz jest. Na szczęście z kolejnymi badaniami widać że nie rośnie a wręcz się obkurcza. Ale takie cuda bywają.

8

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

O matko z córką smile Mogła "niespodziewanie" zostać potrącona przez samochód, albo nabić sobie guza wielkości arbuza itd, itp. Chcę się tylko dowiedzieć, czy znalazła się w szpitalu z powodu który sugerowałby guza mózgu; ból głowy, omamy, padaczka i podobne, czy Z INNEGO POWODU i jakby przy okazji wykryto guza mózgu.

To, że miałyście robione badania w kierunku potwierdzenia lub wykluczenia guza gdy lekarz miał co do tego podejrzenia to chyba normalne i nie musicie mnie do tego przekonywać.

9

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Mój mąż kilka lat temu podczas biegania zasłabł i odczuł coś w rodzaju paraliżu z jednej strony. Potem normalnie wstał i pojechał samochodem na SOR, tam skierowali go na tomografię. Tak po prostu, żeby przekonać się czy to udar, czy guz czy co. Niczego nie znaleźli, a sytuacja była jednorazowa. Lekarz powiedział że prawdopodobnie z upału - chyba miał racje, bo to było wiele lat temu i nic się nie dzieje.

Myślę że u autorki stało się coś, co spowodowało że w trybie pilnym zrobili jej TK lub rezonans, tylko o tym nie napisała, bo to pewnie nieistotne dla fabuły tej historii.

A do autorki: Ja nie rozumiem jak można kogoś kochać (a do tego ze wzajemnością!) i nie chcieć z nim być. Z tego co piszesz nie bił, nie zdradzał, nie pił. Tylko po prostu się nie dogadywaliście. Czy rozstanie nie było zbyt wydumane?
Dopóki się kogoś kocha, to są szanse i przebaczenia. Skoro tej szansy nie chcesz mu dać to go nie kochasz i nie pisz że jest inaczej.

Podczas choroby BARDZO będziesz potrzebować pomocy. Zwłaszcza że jesteś tu sama, bez rodziny i znajomych. A do tego chodzi o guza mózgu. To nie jest cycek czy ręka, tylko głowa. Po operacji możesz mieć pewne trudności i sama nie dasz rady. Jeśli będziesz dostawać chemię to możesz mieć problemy nawet by wrócić do domu ze szpitala. Także przemyśl dokładnie czy jest sens odtrącać kogoś kogo niby kochasz, a kto chce Ci pomagać.

10 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-10-15 19:03:33)

Odp: Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Madoja, nie wiem czy historia jej choroby jest taka bez znaczenia. Coś spowodowało, że autorka od lat ma problemy ze swoją osobowością co bardzo dokładnie opisuje w swoim wątku.  Niewykluczone, że właśnie ta choroba (guz mózgu), wtedy jeszcze nie rozpoznana rzutowała i rzutuje na jej związek i to wcale nie jest problem DDA, choć pewnie coś tam z tego też ma znaczenie.

Tak mi się nasunęła taka "rozkminka" i chciałam to ustalić, ale nie będę się przy tym upierać i robić off topu.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, nowotwór, wspólne mieszkanie z ex

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024