Witam. Zacznę od tego że nie potrzebuje ciosania kołków na głowie ale mądrego słowa. Byłam z mężem alkoholikiem który stosował wobec mnie przemoc psychiczna. Mieszkałam z dziećmi w jego domu i wegetowalam dopóki nie poznałam kogoś kto przywrócił mi wiarę w ludzi. Odeszłam od męża mieszkam kątem u brata ale jak to bywa w życiu mężczyzna który miał być dla mnie zbawieniem okazał się pijakiem i nierobem który chyba oczekiwał tego że będę go utrzymywała. Zostałam z dwójką dzieci bez dachu nad głową z marna perspektywa wynajęcia czegokolwiek bo ceny mieszkań na wynajem w mojej okolicy przewyższają moje dochody. Jestem w takim dole że nie wiem co dalej jak wybrnac. Przed szaleństwem chroni mnie chyba tylko praca. Proszę o poradę co dalej czy ktoś był w takiej sytuacji jak ja i jakoś przeżył podniósł się z kolan
Wygląda to trochę tak jakby ciągnęło Cię do nieodpowiednich mężczyzn tzw. "złych chłopców". Podświadomie ich wybierasz i przyciągasz. Wiążesz się z nimi, a potem cierpisz Ty i Twoje dzieci. Nie dostrzegasz albo raczej nie chcesz dostrzec tego, że oni mają skłonności do przemocy i alkoholu mimo, że wszystkie inne osoby to widzą. Wydaje Ci się, że taki facet Cię kocha i "jakoś to będzie", "on się dla mnie zmieni". Jednak nic się nie zmienia, on ciągle jest nachlany, a Ty regularnie dostajesz w łeb. W końcu nie wytrzymujesz, odchodzisz i wiążesz się z kolejnym toksykiem powtarzając schemat. Dodatkowo masz chyba niskie poczucie własnej wartości, wydaje Ci się, że na nic lepszego oprócz tych typów Cię nie stać. Dopóki nie zmienisz swojego myślenia poprzez terapię dalej będziesz popełniać te same błędy. Zadbaj o siebie i dzieci i postaraj się uniknąć kolejnych nieprzyjemności w życiu.
Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jeszcze pytasz! Pewnie, że tak. Nie jest to spektakularne podnoszenie się z kolan lecz powolne ale stabilne… pod warunkiem, że nie przygruchasz sobie kolejnego tłumoka. Znam mnóstwo takich kobiet, jestem również jedną z nich. Odbijanie się od dna zajmuje lata. Nie pocieszę, że jest łatwo i przyjemnie, bo nie. Ale łatwiej tak niż z tumokiem. Z tumanem zbyt dużo energii zużywa się na niego zamiast na siebie i swoje problemy. Tumok tylko swoich problemów dokłada i generuje nowe dla bliskich. Zbędne problemy. A jak tak odjąć tych tumanich problemów to zostają tylko własne do rozwiązania. Własne, czyli dzieci również. Ale bez tumanich problemów. Chłop z woza babie lżej (ale nie lekko). Na szybko niestety ale sytuacja nie pozwala. Powoli do przodu z momentami bardzo, bardzo trudnymi. Czasami to jakby końca ich nie było. Góra problemów, ledwo człowiek daje radę a już kolejne się piętrzą i trzeba kombinować jak koń pod górę. Czasem się pada na ryj, płacze, już nie widzi się dla siebie przyszłości… oby odbić od tego, każdego dnia trochę, każdego dnia coś, każdy mały problem rozwiązany to mniejsza góra tych, które czekają na rozwiązanie.
Nie martw się. Nie jesteś sama. Zajmij się sobą. Nie zawracaj sobie głowy pijakiem jednym i drugim, i żadnym. Ty! A dzięki Tobie i dzieci. Trzymaj się!
Nie możesz mieszkać u brata, chociażby za opłatą? Nie możesz wrocic do rodziców? Bo tak przeważnie robią kobiety po odejściu od męża.
Masz rozwód z mężem? Alimenty? Coś powinno Ci się należeć ze wspólnego dorobku.
5 2021-12-29 22:24:50 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-12-29 22:25:35)
odeszlas od alkoholika, masz prace, pewnie 500+ na oboje dzieci, teraz pozew o rozwod i alimenty. pogadaj t bratem czy narazie mozesz zostac doplacajac do mieszkania. mozesz sie rozejrzec za jakimis kawalerkami, za mieszkaniem z chocby jednym pokojem albo dwoma na start. to i tak lepsze i spokoj niz cciagle awantury.
w jakim wieku dzieci?
odeszlas od alkoholika, masz prace, pewnie 500+ na oboje dzieci, teraz pozew o rozwod i alimenty. pogadaj t bratem czy narazie mozesz zostac doplacajac do mieszkania. mozesz sie rozejrzec za jakimis kawalerkami, za mieszkaniem z chocby jednym pokojem albo dwoma na start. to i tak lepsze i spokoj niz cciagle awantury.
w jakim wieku dzieci?
Dzieci w wieku 14 i 10 lat. Nie mam zasądzonych alimentów mąż płaci dobrowolnie bo oficjalnie jest bezrobotny a tak naprawdę pracuje na czarno. Cieszyłam się że w ogóle coś płaci bo w sądzie napewno dostałabym jakieś śmieszne pieniądze.
Tyle dobrego, że dzieci już duże. Nie trzeba kombinować z opieką, kto się zajmie maluchem u cyca, jak mama w robocie, albo ciągle przeziębionym przedszkolakiem. E. Luzik.
Tyle dobrego, że dzieci już duże. Nie trzeba kombinować z opieką, kto się zajmie maluchem u cyca, jak mama w robocie, albo ciągle przeziębionym przedszkolakiem. E. Luzik.
no bez kitu. ja swojego zostawilam, jak maly mial 2 miesiace. za kilka miesiecy bd mial 9 lat. jak twoje dzieciaki takie duze to sa daj narazie spokoj z facetami. zaraz jeden 18, drugi 14. z czasem sie wszystko lepiej ulozy, odzyjesz.
Masz 1000 zł z 500 plus, przynajmniej 2000 zł z pracy, założmy że kilkaset złotych z tych alimentów nieoficjalnych to jakieś 4000 zł miesięcznie, nie powiesz mi że zaciskając pasa nie jesteś w stanie wynająć kawalerki.
Masz 1000 zł z 500 plus, przynajmniej 2000 zł z pracy, założmy że kilkaset złotych z tych alimentów nieoficjalnych to jakieś 4000 zł miesięcznie, nie powiesz mi że zaciskając pasa nie jesteś w stanie wynająć kawalerki.
Oprócz tego jeszcze kredyt za samochód który kupiłam żeby dojeżdżać do pracy i będę go spłacała przez najbliższe kilka lat. Ceny mieszkania to ok 1600zl plus media za 40m2 także podliczając wszystko na życie zostało by mi 500zl
Jacenty89 napisał/a:Masz 1000 zł z 500 plus, przynajmniej 2000 zł z pracy, założmy że kilkaset złotych z tych alimentów nieoficjalnych to jakieś 4000 zł miesięcznie, nie powiesz mi że zaciskając pasa nie jesteś w stanie wynająć kawalerki.
Oprócz tego jeszcze kredyt za samochód który kupiłam żeby dojeżdżać do pracy i będę go spłacała przez najbliższe kilka lat. Ceny mieszkania to ok 1600zl plus media za 40m2 także podliczając wszystko na życie zostało by mi 500zl
W takiej sytuacji szuka się mniejszego mieszkania/tańszego mieszkania. 4000zł mięcznie to całkiem sporo wbrew pozorom.
Na początek nawet jakiś większy pokój/kawalerke dopóki nie staniesz na nogi, a potem możesz szukać na wynajem czegoś większego.
Czy z mężem się rozwiodłaś? Był podział majątku? Może da się kredyt rozbić na mniejsze raty?
Jozia992 napisał/a:Jacenty89 napisał/a:Masz 1000 zł z 500 plus, przynajmniej 2000 zł z pracy, założmy że kilkaset złotych z tych alimentów nieoficjalnych to jakieś 4000 zł miesięcznie, nie powiesz mi że zaciskając pasa nie jesteś w stanie wynająć kawalerki.
Oprócz tego jeszcze kredyt za samochód który kupiłam żeby dojeżdżać do pracy i będę go spłacała przez najbliższe kilka lat. Ceny mieszkania to ok 1600zl plus media za 40m2 także podliczając wszystko na życie zostało by mi 500zl
W takiej sytuacji szuka się mniejszego mieszkania/tańszego mieszkania. 4000zł mięcznie to całkiem sporo wbrew pozorom.
Na początek nawet jakiś większy pokój/kawalerke dopóki nie staniesz na nogi, a potem możesz szukać na wynajem czegoś większego.
Czy z mężem się rozwiodłaś? Był podział majątku? Może da się kredyt rozbić na mniejsze raty?
Majątkiem za bardzo nie mamy dzielić się jakim ponieważ jego rodzinny dom jest zapisany jeszcze na jego matkę. Rozwodu nie mam nie wiem w sumie dlaczego jeszcze nie złożyłam papierów chyba bałam się zderzenia z rzeczywistością, wywlekania brudów. Bałam się również tego że będzie wywleczono mój romans którego do dziś żałuję bo facet okazał się tym kim pisałam wyżej ale dzięki niemu uciekłam z domu pełnego alkoholu ,krzyków i różnych dziwnych toksycznych relacji jakie panowały w tym domu
Jozia992, współczuję alkoholu w domu i generalnie trudnej sytuacji, życzę siły, byś umiała z każdym miesiącem odbijać się od dna.
Nie wiem, w jakim miejscu mieszkasz, że najem mieszkania 40m2 jest tak drogi?? Mieszkałam w dużym mieście i przed chwilą sprawdzałam oferty na otodom, za najem kawalerki 40m2 można dać 1200-1300 plus czynsz 300-400 zł. W mniejszym mieście, w którym mieszkam teraz ceny to 1000-1300 plus czynsz. To mniej niż piszesz, u brata zapewne tez nie masz zbyt dużo przestrzeni.
Może powinnaś udać się do jakichś instytucji państwowych z prośbą o wsparcie finansowe, czy nawet tez rzeczowe, każda pomoc do budżetu będzie dla Ciebie cenna.
Dzieci nie są już małe, w wakacje mogą gdzieś „dorobić”, na pewno widzą, że sytuacja rodzinna jest ciężka (może komuś można wyprowadzać psy, może pomoc jakieś starszej osobie w zakupach?). Pochodzę ze wsi, odkąd sięga moja pamięć ja i moje rodzeństwo szliśmy w pole do pracy, pomagaliśmy w gospodarstwie itd., dzieci tez mogą wykonywać pewne prace, i nikomu to nie uwłacza.
A może Twoje dzieci są mądre, zdolne, dobrze się uczą- może są jakieś programy/stypendia, które Twoje dzieci mogłyby otrzymać?
Pewne wydatki - z bólem serca, ale można ograniczyć - w ciucholandach naprawdę można kupić czasem fajne rzeczy za niewielkie pieniądze. Szukaj oszczędności gdzie się da i stawaj pomału na nogi.
A rożnym panom na razie dziękuj.... ogarnij życie swoje i dzieci, zapewnij im bezpieczeństwo i jako taką stabilność finansowa, i nie pchaj się znowu gow...ne relacje ....
Powodzenia!
Jacenty89 napisał/a:Masz 1000 zł z 500 plus, przynajmniej 2000 zł z pracy, założmy że kilkaset złotych z tych alimentów nieoficjalnych to jakieś 4000 zł miesięcznie, nie powiesz mi że zaciskając pasa nie jesteś w stanie wynająć kawalerki.
Oprócz tego jeszcze kredyt za samochód który kupiłam żeby dojeżdżać do pracy i będę go spłacała przez najbliższe kilka lat. Ceny mieszkania to ok 1600zl plus media za 40m2 także podliczając wszystko na życie zostało by mi 500zl
Nawet w Warszawie bez problemu nie mając dużych wymagań można znaleźć kawalerki 40 metrow w granicach 1500 zł ze wszystkim. Plus rata za samochód max 1000 zł bo więcej nikt by Ci nie dał z pracą na minimalnej. Zostaje minimum 1500 zł miesięcznie.