Dzień dobry,
mam 19 lat. Kończę niedługo dopiero szkołę średnią. Mam chłopaka. Jesteśmy razem 2 lata. Niby wszystko ok.
Wczoraj wyszliśmy razem ze szkoły po lekcjach. Idziemy chodnikiem gadamy i nagle mój chłopak dał szybki krok do osoby , która szła przed nami. Klepnal po ramieniu kobiete i ona się odwróciła. To była jego daleka rodzina. Zapytała czy sam jestes i się odwróciła do nas. Chlopak nic nie odpowiedział A ja szłam prawie z nim równo. Czy nawet on szedł trochę przedemna. Potem zapytała co słychać. I tyle rozmowy bo poszła w inna stronę.
Poczułam się jak powietrze....
Czego oczekujesz od nas?
Porozmawiaj z nim o tym i tyle.
Porozmawialem ale on nie widzi tam problemu. Zapytałam wprost czemu nie przedstawił. Stwierdził, że to tak szybko było. I że odkrecajac się może widziała że z kimś jest.
Chciałam zapytać jak to wygląda z boku?
Ja to widzę tak samo jak on Ci powiedział. Jeśli ba co dzień nie czujesz się lekceważona, to zapomnij o sprawie. Jeśli zaś czujesz, to znak że coś się dzieje w związku i trzeba o tym porozmawiać poważnie.
Jak do tej pory czułam się z nim bardzo szczęśliwa. Raz tylko byla może trochę podobna sprawa.
No to olej, nie pomyślał raczej że oczekujesz aby Cię przedstawił, czy poświęcił Twojej osobie wtedy więcej uwagi.
To poprostu zabolało.
Rozumiem, ale chcesz się na tym skupiać, że Cię to boli? Nie lepiej powiedzieć wprost partnerowi czego od niego oczekujesz i zapomnieć o sprawie?
Dziękuję za rady Twoje
Raz przymknij oko ale jesli się powtórzy podziękuj panu.
Raz przymknij oko ale jesli się powtórzy podziękuj panu.
Czemu podziękuj? Pytam wprost bo to mój pierwszy poważny związek. Bo nie ma szacunku?
Selkirk napisał/a:Raz przymknij oko ale jesli się powtórzy podziękuj panu.
Czemu podziękuj? Pytam wprost bo to mój pierwszy poważny związek. Bo nie ma szacunku?
Bez przesady jak wszystko inne jest ok to on nie zrobił tego pewnie złośliwie a bezmyślnie.
Powiedz mu, że ci to przeszkadza i tyle. Tak się robi w "poważnym" związku. Rozmawia.
To już druga taka lekcewazaca sytuacja. Chlopak nie widzi problemu.
To już druga taka lekcewazaca sytuacja. Chlopak nie widzi problemu.
Nina, jesteście bardzo, bardzo młodzi. Może on po prostu w takiej sytuacji nie pomyślał? Zresztą sama pisałaś, że to było na moment. Ja bym nie przesadzała jakoś bardzo.
Tak masz rację. Jestem młoda ale nie chce lekceważenia. Bo to nie oto chodzi.
Tak masz rację. Jestem młoda ale nie chce lekceważenia. Bo to nie oto chodzi.
Nina, no nie o to chodzi, ale robisz wielką aferę z kilkuminutowej sytuacji, kiedy on zagadał tam do jakiejś dalszej rodziny. Może nie chciał Cię jej przedstawić. Miał do tego prawo.
W związku takie sytuacje rozwiązuje się rozmową, a nie nakręcaniem się w ciszy.
Już była wcześniej tak też sytuacja. I też mi przeszło przez myśl że nie chciał mnie przedstawić. Rozmawiałam ale on nie widzi tam problemu. Mówi to szybko było. Tak to była sytuacja dwuminutowa.
Według mnie przesadzasz.
Masz dwa rozwiązania:
1 rozmawiasz z nim o tym i uzgadniasz co oczekujesz i zapominasz już o tej sprawie
2 skoro tak bardzo Cię to boli, to się rozstan
Co wybierasz?
Już była wcześniej tak też sytuacja. I też mi przeszło przez myśl że nie chciał mnie przedstawić. Rozmawiałam ale on nie widzi tam problemu. Mówi to szybko było. Tak to była sytuacja dwuminutowa.
No to może faktycznie było tak, jak mówił?
Wiesz szczerze wole się rozstać niż zadreczac , rozkminiac. Dla mnie to niezdrowe sytuacj. Tu nie chciał przedstawić, tam nie powiedział że kogoś ma i zaraz coś będzie dalej.
No to wiesz co robić... Zrób jak czujesz sama ![]()
Czuje tak i kocham . W tym rzecz.
Wiesz szczerze wole się rozstać niż zadreczac , rozkminiac. Dla mnie to niezdrowe sytuacj. Tu nie chciał przedstawić, tam nie powiedział że kogoś ma i zaraz coś będzie dalej.
Według mnie tutaj sprawy nie ma ale - jesteście młodzi i niedoświadczeni i jeśli uważasz ze lepiej się rozstać niż zadręczać i rozkminiac zamiast porozmawiać to faktycznie chyba oboje jeszcze nie dorośliście do bycia w związku.
Poza tym uważam ze pewnie jest więcej problemów w waszej relacji (związkiem tego bym jednak nie nazwała) skoro tak mała rzecz sprawia ze myslisz to co myslisz i czujesz się odrzucona.
Rozmawialiśmy nie jeden raz . Ta sytuacja w piątek mnie zabolala. Czuje sie totalnie zlekcewazona. Zwłaszcza , że to nie pierwszy raz.
25 2021-09-19 12:04:13 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2021-09-19 12:06:35)
Wiesz co Nina... Odnoszę wrażenie, że podchodzisz do związku landrynkowo, że od początku wszystko będzie dobrze, idealnie. Jesteście młodzi, niedoświadczeni. Oboje musicie się nauczyć jak to jest być w związku, tego że związek to nieustanna praca. On pewnie nie ma świadomości jak kiedy się zachować, oboje możecie inaczej widzieć też te sytuacje Ty naucz się rozmawiać szczerze, ale też akceptować niektóre wady, potknięcia partnera. Pracujecie nad związkiem, jeśli Wam na sobie zależy.
Natomiast masz prawo się rozstać, zrób tak jeśli uważasz że to będzie najlepsze rozwiązanie. Jeśli nie jesteś szczęśliwa i nie widzisz się w związku z nim.
Czujesz że w związku coś nie gra? Tak jak wyżej napisano, może to nie tylko te sytuacje ale coś więcej się w związku dzieje o czym nie wiemy?
W życiu i w związku nic nie przychodzi od razu, trzeba pracować aby mieć coś. Każdy ma wady, nad którymi może pracować, ale grunt to świadomość i chęć. Ty też masz wady.
Natomiast widać, że jesteś młoda i jeszcze niedojrzala emocjonalnie, dlatego tak bardzo rozmyslasz, przezywasz takie drobnostki. Idealizujesz też wizję bycia w 'poważnym' związku.
Czuje się nieszczęśliwa ale kocham go. On otwarcie mówi, że.mu zależy. Miałam go za ideał atu żonki. Tak też pomyślałam że nie wie jak ma się zachować. Jego reakcje są dla mnie nie do przyjęcia. Ja bym zrobiła inaczej.
Czuje się nieszczęśliwa ale kocham go. On otwarcie mówi, że.mu zależy. Miałam go za ideał atu żonki. Tak też pomyślałam że nie wie jak ma się zachować. Jego reakcje są dla mnie nie do przyjęcia. Ja bym zrobiła inaczej.
Ty byś zrobiła inaczej, ale pamiętaj, że on nie jest Tobą i robi po swojemu i zawsze będzie robił po swojemu. Nie ma ideałów. Bycie razem to też te momenty, kiedy druga strona rani Cię nieświadomie i trzeba wtedy pamiętać, że on tego nie robi rozmyślnie, tylko inaczej myśli, inaczej był wychowany, inaczej to postrzega.
Czemu to jest takie ciężkie? Trudno, nie zaslugiwalam na przedstawienie mnie , na przyznanie się do związku że mną.
Proszę Cię, nie histeryzuj
Dotarlo do Ciebie co napisalysmy? Jeśli tak, to co teraz zamierzasz zrobić?
30 2021-09-19 13:21:59 Ostatnio edytowany przez Ninawesola (2021-09-19 13:22:57)
Rozmawialiśmy i poklocilismy się. N on swoje ja swoje. Nie ma nici porozumienia.
Bo w Twoim przypadku nić porozumienia to oznacza: on ma przyjąć, że było tak jak ja uważam, że jest.
Brakuje nie porozumienia, bo raczej na logiczne argumenty potraficie rozmawiać, Twoje fakty są: chcę być przedstawiana ludziom jako Twoja dziewczyna, nie zrobieś tego. Jego fakty: nie pomyślałem, sytuacja działa się szybko.
Koniec faktów. Reszta to uczucia, których nie uwzględniacie. On nie uznaje tego, że Ty się poczułaś zlekceważona, bo to nagle urosło do rangi powodu do rozstania zamiast do rozmowy o oczekiwania i o tym, że uczucia są ważne, warto je zauważać, uznawać, nie odbierać jako atak i nie wyolbrzymiać jednego zranienia, bo będzie ich wiele, zapewniam.
Ty nie uznajesz tego, że on też jest niedoświadczony, może też ma w tym swoje uczucia - czuł się niezręcznie, nie wiedział jak to załatwić, nie wie teraz jak załagodzić sytuację gdy dla niego to nie jest wielka rzecz, jak uznać Twoje emocje bez poddawania się zupełnie, bez zrezygnowania ze swoich uczuć i racji.
To tylko tyle. Jeszcze oboje nauczycie się, że ludzie się ranią świadomie i nieświadomie, a potem o tym rozmawiają i uznają, że mogli lepiej, albo nie mogli lepiej bo to ich charakter, i buduje się silniejsze więzi przez przegadanie i ZROZUMIENIE, o co chodzi tej osobie, jakie ma przekonania, uczucia i DOCENIENIE że nie ma dokładnie tak samo jak ja, i te różnice mogą też być polem do rozwoju.
32 2021-09-19 16:00:27 Ostatnio edytowany przez Ninawesola (2021-09-19 16:01:18)
Po pierwsze jestem naiwna bo uważam ?, że jak kochasz to nie Ranisz . Do tego mam dużą fantazje bo już mi przeszło przez głowę., że wstydzi się lub na boku coś próbuje. Jak lekceważenie mnie nie pierwszy raz zresztą może być polem do przepracowania? To się czuje i już.
Ale on ranił nieświadomie... Zresztą o jakim ranieniu mowa...
Dlaczego jesteś nieszczęśliwa w związku? Opowiedz o tych sytuacjach. Opowiedz czego Ci w związku brakuje.
Później pokaż ten post partnerowi.
Po pierwsze jestem naiwna bo uważam ?, że jak kochasz to nie Ranisz . Do tego mam dużą fantazje bo już mi przeszło przez głowę., że wstydzi się lub na boku coś próbuje. Jak lekceważenie mnie nie pierwszy raz zresztą może być polem do przepracowania? To się czuje i już.
Nina, jak żyjesz z kimś w relacji to nie da się przejść przez całe życie i nie ranić. Nie da się i już. Stykasz się z drugim człowiekiem, który myśli inaczej niż Ty, reaguje inaczej niż Ty, ma inne potrzeby niż Ty. Tu zawsze jest wystawianie siebie na zranienia i zawsze jest opcja, że Ty zranisz drugiego człowieka.
Co ma na boku próbować przy minutowej rozmowie? Już naprawdę nie przesadzaj aż tak.
Po pierwsze jestem naiwna bo uważam ?, że jak kochasz to nie Ranisz . Do tego mam dużą fantazje bo już mi przeszło przez głowę., że wstydzi się lub na boku coś próbuje. Jak lekceważenie mnie nie pierwszy raz zresztą może być polem do przepracowania? To się czuje i już.
Gdzie na napisałam, że naiwna? Niedoświadczona. Kiedyś myślałam, że da się iść przez życie i mieć autentyczne, głębokie relacje z ludźmi i nigdy nikogo nie zranić i nie zrobić czegoś, co się komuś nie spodoba. Życie zweryfikowało. Nie zawsze się rani świadomie, nie wszyscy są alfą i omegą i wiedzą zawsze i wszędzie jak zachowają się w każdej sytuacji. Okazuje się, że tyle o sobie wiem, ile przeszłam. I mimo że mam 30 lat i wiele o sobie powinnam wiedzieć, to właśnie niedawno odkryłam, że przez swoją zazdrość robię przykrość ludziom zupełnie mimowolnie. Bo jestem człowiekiem i czasem robię głupie rzeczy nieświadomie. Albo czasem świadomie, bo uważam, że to najlepsza droga.
Więc tak, jako zasada na życie "kochasz - nie ranisz" jest wspaniała i jej gratuluje, ale okazuje się, że nasze życie to trochę więcej niż to, na co mamy stuprocentowy wpływ.
Już się wyjaśniło. Chlopak powiedział mi , że sąsiadka jego na wieść o naszym związku by klaskala w ręce, . Zrozumiałam, że tak by się śmiała...
Tak że rozstanie jest.
Już się wyjaśniło. Chlopak powiedział mi , że sąsiadka jego na wieść o naszym związku by klaskala w ręce, . Zrozumiałam, że tak by się śmiała...
Tak że rozstanie jest.
A może by się cieszyła?
Ech. Nie umiecie oboje rozmawiać. Masz nauczkę na kolejny związek, bo bez tej umiejętności, to żaden kolejny Ci nie wyjdzie.
38 2021-09-19 20:37:40 Ostatnio edytowany przez Ninawesola (2021-09-19 20:38:37)
Poplacze trochę i przeżyje.
Wolę być sama niż nie warta przedstawienia. Bo też jestem człowiekiem i czuje.
Masz rację, poplacz i przemyśl. Jeśli nie jesteś trollem, to jesteś po prostu nie dojrzała do związku i wszystko nadintepretujesz. Natomiast wierzę w młodzież i podejrzewam to pierwsze ![]()