Tak czytając sobie różne tematy na forum i widząc że można tu otrzymać cenne wskazówki i opinie na pewne tematy stwierdziłem że sam założę konto i spytam się was i podzielę moja historią...
Mija 4 miesiąc odkąd zostawiła mnie moja pierwsza prawdziwa miłość po 5 latach związku, który jak każdy miał wzloty i upadki ale koniec końców było jak być powinno...
Osoba która kochałem a może i nadal kocham zostawiła mnie dla innego, od tak o, z jednego związku w drugi... Jeszcze nie mówiąc mi o tym, zrywając przez SMS... I robiąc nadzieję że do siebie wrócimy przez kolejne 2 miesiące...
Prosiła mnie o zostanie przyjaciółmi bo nie wyobraża sobie o mnie zapomnieć, że jestem dla niej ważny... na początku się zgodziłem bo mi na niej zależało i starałem się ja odzyskać, ale jak widziałem że to nie przynosi skutków i widząc że ona cos z tym nowym to uznałem że to nie ma sensu...
Urwałem kontakt, usunięte zdjęcia itd... Żeby nie wspominać
I tak od 2 miesięcy nie mamy kontaktu... Ona w ostatnie dni pisała że żałuje, że mnie nadal Kocha i nigdy nie przestanie, że może kiedyś do siebie wrócimy ale nie teraz bo za dużo się wydarzyło...
Ja oczywiście za radami rodziny i znajomych zająłem się sobą, znalazłem pracę za granica, rozwijam się fizycznie, oddaje pasjom żeby nie myśleć i skupić się na sobie... No i się układa...
Ale jest jedna rzecz która ciągle mnie zastanawia...
Po co moja była pomimo tego że usunąłem ja z social mediów żeby przypadkiem na coś nie trafić... Lajkuje moje zdjęcia i przegląda instastory? Jak to widzę no to mi się przypomina ona i zaraz muszę zobaczyć co u niej a tam że jest smutna, jakieś piosenki o rozstaniach
Jak ja zablokowałem to jakieś fejk konta, co zablokuje to następne...
Jak ma nowego dla którego mnie zostawiła to nie rozumiem jej zachowania...
Tak na siłę próbuje o sobie przypominać ale po co skoro nadal jest z tym nowym? Po to żebym o niej myślał i łapał jeszcze większego doła?
No i tak w kółko co się polepszy to się popieprzy...
Przez te myślenie czasami nie mam ochoty żeby robić cokolwiek. Bo się zastanawiam czy ona chce wrócić? Czy po to żeby mnie dobić? Nie mogę przez to zostawić tego co było i iść do przodu. Zbiera mi się na wspominanie tego co było i mogło być.