Cześć!
Szukałam jakiegoś forum w nadziei, że ktoś mi może pomoże, ale chyba zostanę tu na dłużej
Mam 25 lat, a mój chłopak 27. Jestem z nim ponad 2 lata. Mieszkamy razem. Nigdy nie uprawialiśmy seksu. On w ogóle prawie nie pozwala się dotykać. Na początku myślałam, że to dobrze, bo nie ma co się śpieszyć, jednak po roku powoli zaczynało mnie coraz bardziej to frustrować. Rozmawiałam z nim, bardzo spokojnie pytając się o to, w czym leży problem. Chłopak ma jakąś blokadę w środku i boi się, że nie będzie wystarczająco dobry. Tłumaczyłam mu również, że pierwsze razy nie muszą być doskonałe, że to rozumiem. Proponowałam wizytę u seksuologa wspólnie bądź aby poszedł sam. Po każdej rozmowę obiecał mi, że coś z tym zrobi, ale niestety następnego dnia zachowywał się tak, jakby nie było rozmowy. Ja nie chciałam go też bardzo naciskać żeby się nie wystraszył. Dawałam mu czas na jego działanie. Czasami w nocy sugerowałam mu współżycie, ale niestety bez zainteresowania z jego strony. Po tym 2,5 roku czuję się bardzo nieszczęśliwa, nieatrakcyjna. Komunikowałam również partnerowi, jak się z tym czuje i smuci mnie to, że po takim czasie nadal nie spróbował chociaż umówić się na wizytę u specjalisty. Mimo to, że na codzień jest dla mnie bardzo dobry, nie czuje żeby mu na mnie zależało. Bardzo go kocham i zależy mi na nim, ale nie potrafię wyobrazić sobie z nim przyszłości. Od zawsze marzyłam o rodzinie, dzieciach. Nie wiem co z tym zrobić. Czy powinnam się z nim rozstać, czy może jest jakaś szansa na naprawienie tego? Przeraża mnie to, że nawet jeżeli zacząłby ze mną współżyć to będę czuć się jakbym zmuszała go do tego. Wiem, że sama mam problem z strachem przed samotnością i to może być również powód dla którego ciężko mi byłoby go opuścić. Potrzebuje porady kogoś obiektywnego. Z góry bardzo dziękuję ![]()