mam problem z którym nie wiem jak sobie poradzić. znam się z moim facetem ponad rok, 8 mcy mieszkamy razem. na początku nasz związek wyglądał normalnie - tz. kochaliśmy się kilka razy na tydzień, czasem spontanicznie, czasem długo i namiętnie. staram sobie przypomnieć od kiedy już tak nie jest... od 3-4 mcy sex jest przeważnie z jego inicjatywy 1 mooooże 2 razy w tyg. wiem, wiem powiecie że ja powinnam też coś zainicjować. jak ja chce to on już przeważnie śpi, lub zasypia... a tekst "nawet o tym nie myśl'' gdy go dotykam totalnie wybija mnie z rytmu. czuje że już mu się nie podobam i to również ma wpływ na to że nie jestem tak ''odważna'' jak będąc wcześniej z innymi facetami. jak mówię mojemu facetowi że mi to przeszkadza, tz. brak seksu to ostatnio zarzucił mi że tylko ru.... mi w głowie. muszę dodać że o wszystko inne dba, dom, samochód itp. i dużo czasu spędza w pracy. pomóżcie!.... ;(
Co robić? Przede wszystkim przeprowadzić rzeczową, szczerą rozmowę - z dala od sypialni, na długo zanim położycie się do łóżka. W głowie mi się nie mieści, żeby mężczyzna mógł rzucić takim tekstem, jaki Ty usłyszałaś, to jest absolutny brak szacunku i wyraźnie musisz mu to powiedzieć.
Życie seksualne jest bardzo delikatną sprawą i tego typu bezczelne teksty stawiają Cię w pozycji kogoś, kto jest przydatny, gdy on ma ochotę, ale jest niewidzialny seksualnie, kiedy on takich potrzeb nie odczuwa.
Post przeniesiony:
Witam! chciałabym wiedzieć co myślicie o tym ze mój facet nie chce się już ze mną kochać? Jesteśmy już razem 2,5 roku a on od niedawna zapowiedział mi że nie będziemy już się kochać. Próbowałam z nim rozmawiać ale on stwierdził że nie ma na to ochoty. mogę leżeć obok niego nago, ubieram się w coś sexy albo próbuje go zachęcić a on nic zero nie reaguje już sama nie wiem co mam o tym myśleć. Z góry dziękuje za rady.
Acha... jakby mi facet zapowiedział, coś w stylu: "od dziś nie będziemy się kochać" bez podania konkretnej przyczyny, to bym się nieźle wściekła. Taki egoizm aż bije po oczach. Nie spotkałam się jeszcze z tak chamskim podejściem. Jak rozmowa nie pomaga to zastanów się, czy to wszystko ma jakiś sens. Bo jeśli ma jakiś problem z seksem, albo po prostu z samym sobą, to powinien o tym normalnie rozmawiać.
5 2010-05-03 21:42:16 Ostatnio edytowany przez majena23 (2010-05-16 21:31:55)
dziękuję za wiadomości
Jeśli jest zmęczony, to zrób mu jakiś relaksujący masaż, dzięki któremu będzie miał ochotę na więcej mimo zmęczenia:) A samochód nigdy nie zastąpi bliskości z facetem:)
jeżeli mój facet,ktory no tabene jest strasznie kochliwy i najchętniej kochał by się ciągle,nagle oznajmił,że nie chce
się kochać,bo jest zmęczony etc,to posądziłabym go o zdradę lub nałogowe oglądanie pornoli.
Według mnie to jest nienormalne,żeby dorosły,zdrowy facet nie chciał seksu ot tak i rezygnował z niego z dnia na dzień.
Nie trzeba od razu przewidywać czarnych scenariuszy. Sama przez to przechodziłam i był okres, że miałam taki młyn w pracy, że o codziennym, długim seksie nie byłam w stanie myśleć. Jeśli w kochającym się związku są jakieś problemy, to trzeba starać się je rozwiązać przez rozmowę, a nie oskarżać o domniemaną zdradę. Brak zaufania pogarsza sprawę, a czynników wpływających na życie seksualne jest wiele. Trzeba być konsekwentnym i mówić o swoich potrzebach w łóżku i jeśli ktoś wyskakuje z takim tekstem: "nie będziemy uprawiać seksu, bo mi się nie chce" co między wierszami można odczytać: "nie chcę mi się, a co ty o tym myślisz, mam gdzieś" to świadczy tylko o człowieku, nad którym trzeba pracować.
Nie trzeba od razu przewidywać czarnych scenariuszy. Sama przez to przechodziłam i był okres, że miałam taki młyn w pracy, że o codziennym, długim seksie nie byłam w stanie myśleć.
tak,ja zgadzam się z Tobą.Kiedy jestem zmęczona to wiadomo,że wolę iść spać niż się kochać,ale to nie znaczy,
że mam być oschła dla partnera,albo mówić teksty typu'od dziś się nie kochamy'.
Dlatego uważam,że najpierw trzeba przeprowadzić szczerą rozmowę,aby dociec prawdy.
A co ja mam powiedzieć?? Nie kochałam się z Moim Ukochanym od niespełna pół roku. Ostatnio to juz głupieje totalnie. Ale po kolei. Zaczęło się od tego, że pół roku temu miałam problemy sfery intymnej, i dopóki wszystko się zagoiło, lekarz zabronił mi uprawiać seks. Posłuchałam go, no, wiadomo zdrowie jest najważniejsze. Gdy jednak było juz wszystko w porządku, moje pożądanie rosło. a mój chłopak mówił stanowczo nie... Dlaczego...Już wyjaśniam...
Bardzo mu na mnie zależy, na moim, naszym szczęściu, został mi ostatni rok szkoły, a tu proszę moje koleżanki mają już dzieci ;o Wyjaśnił mi, że boi się ciąży, na dziecko będzie jeszcze czas. Planowałam brać tabletki, ale... w listopadzie wykryto u mnie niedoczynność tarczyc zaczęłam brać hormony tarczycy w postaci tabletek i decyzję o antykoncepcji odłożyłam na później. Przez ten czas proponowałam mu abyśmy zabezpieczali sie prezerwatywą, a dodatkowo, aby się nie denerwował, miał wyjść ze mnie zanim dojdzie do wytrysku. Nawet to nie wypaliło. Pojawił się inny problem. odkąd zaczęłam brać hormony tarczycy, mimo wprowadzonych ograniczeń w diece przytyłam w 2 m-ce prawie 3 kg. Kiedyś byłam szczypła a teraz pojawiły sie fałdki a z tym durne plotki ;( mieszkam w małej miejscowości, ludzie co zobaczą to zaraz plotki sieją ;( niby miałam być w ciąży. Ale to nic. Tam gdzie mieszka mój chłopak, pewnego razu podszedł do niego kumpel i gratulował mu, że został ojcem. Czy by to człowieka szlak nie trafił!!!! R* bardzo sie tym podłamał i od tamtej pory o seksie moge zapomnieć. Nigdy nie inicjuje pieszczot. Bardzo mnie to boli. mówię mu o tym, ale poprawy nie widzę. Zakrywa się także tym, że jest po pracy bardzo zmęczony. Rozumiem Go, pracuje 12h dziennie, ale nie uwierzę mu, że przez całą sobotę i niedziele jest padnięty po pracy którą skończył w piątek. Ale już się o to nie kłócę. Zawsze wytrąca się m.in. również tym, że nie ma gdzie ( nie mieszkamy razem, a w naszych domach tylko czasami zdarza się, że zostajemy sam na sam) nawet gdy zostajemy sam na sam, wkręca się, że zaraz domownicy mogą wrócić i nas nakryć.
Rozmawiałam z nim o tym co czuje, ale odnoszę wrażenie, że jednym uchem wpuszcza to co mówię a drugim wypuszcza... postanowiłam, że udam się wkrótce do ginekologa, aby przepisał mi tabletki anty, jeśli nie będzie żadnych przeciwwskazań poprzez stosowanie anty z hormonem tarczycy, będę je brać... Jak pytałam się Mego czy bedziemy się kochać, gdy będę brała anty to odpowiedział: "niewiem, jak to będzie...zobaczy sie"
i co mam z tym wszystkim poradzić, co mam myśleć, jak mam z nim rozmawiać?
Nie mówcie mi tylko, że powinnam go zostawić, bo byłby to czysty egoizm. Kocham Go to wspaniały człowiek, ale wydaje mnie się, że troszkę się zagubił...
A wcześniej nie bał się tego, że możesz zajść w ciążę? Że ktoś Was nie nakryje? Twój chłopak po prostu nie umie z Tobą o tym rozmawiać i myślę, że Twoje dalsze próby konwersacji, żeby coś do niego dotarło nie pomogą. Nie wierzę w jego obawę przed ciążą przez jego "zobaczy się". Prezerwatywa w połączeniu z tabletkami antkoncepcyjnymi daje największą pewność. A może się boi, że po chorobach, które przeszłaś może Cię "uszkodzić"? Pół roku to sporo czasu, zapytaj ile jeszcze ma zamiar odwlekać zbliżenia. Nie oszukujmy się, seks jest ważny i jego podupadanie może odbić się na innych sferach Waszego życia. Idealnym przykłądem jesteś Ty- zaczynasz sie martwić, szukasz w sobie kompleksów i boisz się o to co będzie. Spróbuj wziąć go na szczerą rozmowę, powiedz o tym, co Cię boli, pozwól jemu się wypowiedzieć. Jego odpowiadanie w stylu "nie wiem", "zobaczy się" wcale Ci nie pomaga, więc tego rozmową nazwać nie można.
12 2010-05-04 14:33:28 Ostatnio edytowany przez Elnett (2010-05-04 14:35:17)
P&P, on wcześniej bał się, że mogę zajść w ciążę. pewnego razu spóźniał mi się okres i bardzo to wtedy przeżywał. A było to tylko od stresu... Boi się, że może nas ktoś nakryć, bo już raz się tak zdarzyło, jego siostra nas przyłapała Haha Ja się tym nie przejełam, on wręcz przeciwnie.
Rozwiałam z nim wiele razy tłumaczył sie zmęczeniem i tym, że nie ma gdzie tego robić. Proponowałam nawet abyśmy jechali do hotelu, odmówił, nie będę robić nic na siłę. Ale jednak robię... Pytałam się jak długo będę czekać: " W takim razie normalnie kochać będziemy się dopiero po ślubie??"- odpowiedział: " "raczej tak" Rozmawiamy, nie myślcie, że nie. jednak nie ma sensu, abym cytowała tutaj jego wszelkie wypowiedzi. Zawsze tłumaczy o tak samo.
Zgadzam się z tobą P&P, że zaczęłam szukać problem w sobie, co chwile mu powtarzam, że jestem gruba to dlatego nie chce się ze mną kochać. Oczywiście zaprzecza, powtarza, że mnie kocha, ale dla mnie nie same słowa się liczą ;(
Może gram nie fair, ale ostatnio nawet przechodzę samą siebie: robię fochy i mówię wprost, że chce się kochać, zaczynam igraszki, a on nie każde się przez mnie rozebrać. Ja sie wkurzam, ryczę i wybiegam do łazienki. On przeprasza, ale nic nie robi w kierunku poprawy. Tłumaczy tym samym. Już nie wiem co mam robić ;( Padam z pożądania ![]()
Elmett, ciezka sprawa. A wczensiej jaki byl? Jak czesto sie kochaliscie? Czy poza tym okazywal ci jakos pozadanie/uczucie? I czy teraz to robi?
Tez bym pewnie pomyslala to samo co ty ;/ Zwlaszcza ze, jak mowisz, przytylas przez tarczyce. W sumie to pierwsze co mi przyszlo do glowy. Zrozumialabym, jesli nie bylby tak chetny gdybys diametralnie sie zmienila, ale 3 kg? Przeciez to mala roznica!
14 2010-05-06 14:57:13 Ostatnio edytowany przez Elnett (2010-07-01 18:18:02)
Paulinko, wcześniej był w porządku, również stronił od seksu, ale seks był, sporadycznie, bo nie było gdzie( tak jak teraz ) ale był i to się liczyło, czułam, że wszystko jest ok. kochaliśmy się raz na miesiąc, bądź raz na dwa, pomiędzy tym, co tydzień jak się widzieliśmy pieściliśmy się oralnie, było cudownie, a teraz ;( już nawet z tym ostatnim jest lipa, bo nie jest tak spontaniczny jak kiedyś.
On mnie kocha i to widać, zawsze do mnie dzwoni, na każdym kroku powtarza, że mnie kocha, przytula i w ogóle tak jak zawsze, pod względem uczyć nie zmienił się.
Gdy czasami wyrzucam mu, że przez moje kompleksy pewnie nie chce się ze mną kochać. Od razu przeprasza i zaprzecza, wierzę mu. Bardziej czuję, że to strach przed ciążą.
No ale bez przesady...
15 2010-05-08 09:23:07 Ostatnio edytowany przez oliwia (2010-05-08 09:24:15)
Jestem mężatką od 5 lat ostatni raz sex był w grudniu 2009 r a wcześniej w czerwcu 2009r. Piszecie o tym że was boli to że facet kocha się 1-2 razy w tygodniu... a ja ... 1-2 razy do roku.
Oczywiście nie możemy mieć dzieci.
Oczywiście próbowałam różnych sposobów i nic. Wiecie co mi mówi ? że jestem niewyżyta, zboczona i że dla mnie tylko TO się liczy
Ja uważam że powinien iść do lekarza a on że nie ma takiej potrzeby.
Czy mnie zdradza ? oczywiście mówi że nie ale ja czuję coś innego
Są takie okresy w naszym związku że ja po raz kolejny się w nim zakochuję i wciąż na nowo to przeżywam.
Niestety ostatnio psuje się coraz bardziej a co najgorsze nawet nie potrafimy się kłócić. Coś co powinno wyglądać jak kłótnia u nas wygląda tak że on krzyczy przez 15 min pozwala powiedzieć mi 2 słowa i dalej krzyczy
On ma depresję i to ciężką i nie chce się leczyć. Ja go mimo wszystko kocham i nie chcę odejść ale nie mam juz siły
Pomóżcie
oliwia
Może się mu znudziłaś,
Może seks który razem uprawialiście jest dla niego nieatrakcyjny,
Może mieć kochankę,
Najlepiej pogadać i dowiedzieć się o co chodzi
Możliwe że uczucie już wygasło...
Sexlogin nie jestem pewna czy zwracasz się z swoją wypowiedzią do mnie, do oliwki, czy do autorki postu czy do nas wszystkich..Jeśli tyczy to się również mnie to sobie wypraszam. Jesteś tak krótko na tym forum, co sadze po twoich postach, że nic nie wiesz, jakie jest uczucie pomiedzy mną a moim chłopakiem. To coś wspaniałego. Ale nie będę tutaj tego przytaczać, bo poruszałam ten temacik już wiele razy na forum.
Oliwka, może on nie potrafi odnaleźć się w sytuacji, że nie możecie miec dzieci. jak o tym mówi?
Zwrócę się może najpierw do Elnett- całkowicie się z Tobą zgadzam. Różne mogą być przyczyny takiego "zastopowania" i nie należy wpajać sobie do głowy: "on kogoś ma, jestem nieatrakcyjna... itd.", bo przyczyn tego może być wiele. Jakikolwiek by to nie był przypadek, należy szczerze r o z m a w i a ć. Seks jest naturalną potrzebą człowieka i niezależnie od jej intensywności nie trzeba traktować tego jako zboczenie czy nimfomanie! Miłość ma to do siebie, że niezależnie od tego, czy jest cukierkowo, czy się psuje, należy sobie pomagać. Może być ciężko i opornie, ale po coś w końcu mamy te "drugie połówki" ![]()
Niestety na temat sexu nie chce rozmawiać. Przyczyną raczej nie jest to że nie mamy dzieci ponieważ niedawno się dowiedziałam że on ich nie chce i że nie lubi dzieci. Niestety ciężko o tym rozmawiać bo mam wrażenie że co innego mówi co innego myśli i co innego robi.
Sama nie wiem co o tym myśleć ....
20 2010-05-15 19:16:46 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-05-15 19:17:14)
To musi się pokusić o rozmowę. A jeśli nie czuje takiej potrzeby, to znaczy, że albo się wstydzi, albo ma gdzieś Twoje obawy. A Ty? Ty też nie chcesz mieć dzieci? To jest JEGO decyzja, czy WASZA wspólna?
Być może przyczyną jego oziębłości jest niechciana ciąża? Zabezpieczeń przed wpadką jest tak wiele, że nie ma się czym martwić. A on nie ma 10 lat, żeby nie wiedzieć, że po to właśnie jest antykoncepcja.
Czy on chce, czy nie- musicie porozmawiać. Innego sposobu nie widzę.
dziękuję Wam za wiadomości;)
Post przeniesiony:
Jestem z chlopakiem 4 miesiace jestem szczesliwa , jest kochany , cudowny, bardzo sie stara ,tylko jest problem on nie chce sie kochac , piescimy sie calujemy ale ciagle slysze preteksty by do tego sexu nie doszlo ,wiem ze mnie kocha i napewno nie spotyka sie z nikim innym .Ma 31 lat z poprzednia dziewczyna sie kochal niewiem czy on ma jakis uraz czy co juz sama niewiem .Kiedy pruboje z nim rozmawiac to mowi ze jestem zboczona bo czesto poruszam ten temat ale mnie to poprostu martwi , niewiem co robic on stara sie by byla szczesliwa , jest naprawde kochany ale uwarzam ze jest to duzy problem.Nie chce go zdradzac , poprostu nie mam czasem juz sil bo cos jest nie tak.
Maja, tak to zawsze jest, gdy seksu nie ma badź jest sporadyczny, zaczyna psuć się w związku i cierpimy my... a partner do końca nie zdaje sobie z tego sprawy. Pisałaś gdzie indziej, że znacie sie 4 m-ce. Może sie wydawać dla niektórych, że to troszkę wcześnie. Powinnaś jeszcze troszkę poczekać. teraz macie czas na budowanie odpowiednich relacji w waszym związku. Twój partner po jakimś czasie powinien pozbyć się tej blokady. Bądź cierpliwa.
Jeśli jednak przez długi czas nie zmieni on swojego zdania na temat seksu, porozmawiaj z nim szczerze i namów na wizytę u seksuologa. To lekarz jak każdy inny.
Ja swoją wypowiedź kieruję do mężatki co kocha się z mężem raz na pół roku! Do Oliwi!
Wspomniałaś, iż on ma ciężką depresję na, którą nie chce się leczyć?
Może właśnie w tym jest cały problem?! Bardzo często osoby z depresją nie mają ochoty z niczego się tłumaczyć, zajmować czymś co nie jest związane z ich "wewnętrznym problemem". Może on sobie myśli coś w rodzaju: "co Ty możesz wiedzieć", "seks?, mam większe problemy niż coś tak przyziemnego i absurdalnego jak seks".
Możliwe, iż dobrze wie że brak seksu Cię rani ale nie jest w stanie stawić czoło sytuacji więc zwyczajnie Cię zbywa aby nie musieć się tym zajmować. Woli obarczyć tym Ciebie i przykładowo wmówić, żę to Ty jesteś "zboczona" aby uciec od tego.
Często objawem depresji jest niechęć do seksu!!! Brak ochoty na seks!
Może potrzebna Wam szczera rozmowa i to nie tyle na temat seksu co ogólnie o Was, tego co się z nim dzieje!
Myślę że mogła by pani go jakoś zachęcić np. chodząc nago po mieszkaniu sam w końcu się skusi
Witam was!
Jestem pierwszy raz na forum i mam nadzieje, ze ktos mi pomoze.
Jestem z facetem 3 miesiace, oboje jestesmy juz po przejsciach i mamy ok. 40 lat.Problem w tym, ze on nie chce sie ze mna kochac bo twierdzi, ze lepiej jest zadowolic mu sie samemu ogladajac porno w internecie, niz kochac sie z kobieta bo wtedy nie musi sie starac, zeby kobieta byla zadowolona, nie musi poswiecac jej zbyt wiele czasu.Nie widujemy sie zbyt czesto, bo dzieli nas prawie 200 km, ale kiedy sie spotkamy to on nawet nie ma takiej potrzeby zeby pojsc ze mna do lozka.Nie wiem co mam robic , kocham go i seks nie jest dla mnie najwazniejszy, ale to pomimo wszystko boli.To takie ponizajace!Co robic?Tak bardzo mi na nim zalezy i chcialabym zeby wszystko sie miedzy nami ulozylo, ale czy to jego podejscie jest normalne?
Bardzo prosze was o rade.
Coreno on jasno postawil sprawe- nie chce mu sie starac. Zastanów się czy warto angażowac sie emocjonalnie. Wg. mnie nie jest to normalne i szkoda Twojego czasu.
Najlepiej będzie z nim porozmawiać i prosto z mostu zapytać dlaczego nie chce się z Tobą kochać.
Tak być nie może, że on nagle nie chce, a Ty nie wiesz dlaczego. Takie rzeczy nie dzieją się bez przyczyny, coś tu nie gra.
Probowalam z nim porozmawiac, ale on zaraz sie denerwuje i mowi, ze przeciez seks nie jest najwazniejszy i ze kobiety zawsze szukaja problemow tam gdzie ich nie ma i glupio gadaja.Powiedzial rowniez, ze do sprzatania tez kobiety nie potrzebuje.Jak zapytalam po co mu w ogole jest kobieta potrzebna skoro do sprzatania nie, do seksu nie i do rozmow tez nie, to po co, to sie obrazil .No i chyba powiedzialam za duzo, bo, przestal do mnie dzwonic mowi, ze potrzebuje troche czasu zeby to wszystko przemyslec!
Jestem zla na siebie, ze kolejnym razem zaufalam. wierzylam, ze bedzie dobrze, a tu kolejna porazka.
Jak mam z tym zyc?Pomozcie mi zrozumiec swiat i facetow!
Witam
Moja rada jest prosta daj sobie spokój z onanistą . Jeśli on woli sam sobie robić dobrze to niech to robi dalej .A czy wy jużuprawialiście sex ? bo jeśli tak to może on miałinne wyobrażenie i myślal że mu zrobisz jak na filmach - głośne jeczenie i wszystkie dziurki do dyspozycji , a jeszcze lepiej żeby was było dwie . DAJ SOBIE SPOKÓJ Z TYM NIBY FACETEM !!!!
Corena on sie wkurzyl bo wie ze wina jest po jego stronie!
Do sprzatania to jest m.in. odkurzacz ktory z powodzeniem moze obslugiwać facet!
czlowiek jest do kochania!
Do niego sie nie oddzywaj i zablokuj go- tylko i wylacznie on traci. Od kiedy wiesz że on woli "sam"?
dziewczyny, dziekuje wam za rady, to naprawde pomaga.
Wiem, ze on woli sam od tygodnia, chcociaz wczesniej juz podejzewalam, ze cos jest nie tak, bo jak probowalam zblizenia, po tym jak sie dwa tygodnie nie widzielismy, to on mowil ze jest zmeczony, albo, ze sam juz sie 'bawil'.
Najgorsze jest to, ze obwiniam siebie, zastanawiam co zrobilam nie tak, moze jestem dla niego zbyt malo pociagajaca, nieatrakcyjna.
Mialam, juz pare facetow w moim zyciu ale jeszcze zaden mnie tak nie ponizyl.
Musze jakos sobie z tym wszystkim poradzic.
Jestem wdzieczna, ze zareagowalyscie na moja wiadomosc.
Moze ja tez moge wam jakos pomoc.Pytajcie.
Jesteś pociagajaca ale dla mezczyny ktorego interesuja kobiety.
To ze on woli sam nie jest Twoją winą. Gdyby przed nim stanęła aktualna miss swiata też by nie mial ochoty.
Watkow jest mnostwo -poczytaj, na pewno się przydasz ![]()
Wlasnie wczoraj napisalam mu maila co o tym wszyskim mysle, a potem wykasowalam jego numer telefonu i porwalam wszystkie zdjecia.Chwilowo pomoglo, ale teraz znowu za duzo mysle.Mam nadzieje, ze to wkrotce minie.Ciesze sie, ze mam przyjaciol, ktorzy mi pomagaja no i wasze dobre rady.
Witam. Jestem nową użytkowniczką i bardzo chciałabym zaczerpnąć opinii i porady na temat mojego problemu.Więc tak.
Mam 20 lat i byłam już kiedyś w dłuższym związku jakieś 3,5 roku i seks był dla nas normalną rzeczą i działo się to dość często. Jednak po wyjeżdzie na studia rozstaliśmy sie i poznalam nowego faceta,który ma 21 lat i studiujemy na jednej uczelni. Jesteśmy ze sobą juz prawie pół roku i mamy problem odnośnie seksu,gdyż on przede mną nie miał jeszcze żadnej dziewczyny i wogóle temat seksu i współżycia nie jest najwazniejszy. Kochaliśmy się już pare razy ale z jakiś nadzwyczajnych wypadkach. I chciałabym by stało się to już normalne,bo wkońcu chyba tak powinno być w poważnym związku,niestety on uważa że np raz w tygodniu jak jestesmy sami to jest juz za dużo i powinniśmy sie kochać żadziej itd. Ostatnio gdy byliśmy sami nie chciał tego ze mną robić gdyż twierdzi ze za szybko to sie dzieje, zee to nie jest jest zgodnie z religia zee nie możemy przesadzać z częstością itd, że w wyjątkowych sytuacjach, a jak bedziemy małżeństwem to juz nie będzie żadnych hamulców. Nawet zaczął twierdzić że nasz związek zaczyna sie opierać na seksie a tak być nie może. Że jak jestesmy sami too nie musimy sie kochac albo dotykać nawet tylko oglądać film rozmawiać wygłupiać, spędzać czas jakoś inaczej a nie każą wolną sytuację wykorzystywać w ten sposób i że pewnie jak by chciał żebyśmy tego nie robili pół roku to bym nie wytrzymała i że bym go zostawiła, bo to aż takie wazne dla mnie jest. On poprostu jest zdolny mnie tak przetestować.On jest chłopakiem wierzącym, z zasadmi i tak wychowanym w domu według starych stereotypów itd. PRoblem isnieje w tym że ja lubie się kochać choć jestem kobietą, bo jest to przyjemne tym bardziej ze go kocham a on kocha mnie. I nie wyobrażam sobie bycia z kimś w związku i nie robieniem tego. ;/;/ Powiedzcie mi co myślicie o tej sytuacji?? Jak ją można rozwiązać?? Co zrobić??
do caameron
Myśle że jestem szczęśliwa, on dba o mnie, nie sądze by zdradził kobiete jest pracowity itd, mamy podobne ambicje i charaktery alee nie rozumiem właśnie jego zachowania;/
Do anonimawanego
To myślisz że nie próbuje takch ruchów?? phy ruchy to mało powiedziane.. robię troche wiecej i itak nie działa bo on jest uparty.. widocznie nie jest normalnym facetem;/
37 2010-11-21 19:29:37 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-11-21 19:33:01)
ja lubie się kochać choć jestem kobietą
Słowo "choć" nie powinno się tutaj znaleźć nawet, bo bycie kobietą nie ma tutaj nic do rzeczy
Ochota na seks jest najnormalniejszą w świecie sprawą i Ty jesteś jak najbardziej normalna. Zresztą słowo "normalność" też jest nie na miejscu, bo nie można powiedzieć, że to on jest nienormalny. Ma takie zasady a nie inne (choć też zastanawia mnie, dlaczego w tych kilku pojedynczych przypadkach mógł schować te zasady w kieszeń), więc nie ma co tutaj dyskutować i się rozwodzić nad tym. Jedno jest pewne - nie będziesz stuprocentowo zadowolona i szczęśliwa w tym związku. Mając takie priorytety jakie masz (nie mówię tutaj, że najważniejszy jest dla Ciebie seks, ale że jest on tak samo ważny jak inne aspekty związku), będziesz się męczyć. Dla Ciebie normalne jest, że dwójka kochających się osób sypia ze sobą (dla mnie zresztą też, więc Cię absolutnie rozumiem), natomiast dla niego ważniejsza jest - i prawdopodobnie to się nie zmieni - religia. Wyjścia są więc dwa - albo dostosujesz się do niego i będziesz tłumić w sobie potrzeby seksualne (co prowadzić może do frustracji, a może nawet do zdrady w przyszłości), albo rozstaniesz się z nim i zwiążesz z facetem, który ma takie jak Ty podejście do współżycia.
ja mam taki problem.
Spotykam się z moim A już prawie rok ale jeszcze z nim nie spałam bo jak już ma we mnie wejść to po prostu mu "opada" ale kiedy się pieścimy jest wszystko w porządku.Rozmawiałam z nim już o tym a on powiedział,że się stresuje i zawsze na tym kończy rozmowę.Delikatnie zasugerowałam mu żeby poszedł do lekarza to się obraził.Dodam, że się zabezpieczam.
oj nio naprawde nie wiem co mam ci powiedzieć ale uważam że jeżeli jesteś jego pierwszą dziewczyną i mu na tobie bardzo zależy to pewnie dlatego tak sie dzieje bo się bardzo stresuje... myśle że potrzebujecie troszke czasu na to by on poczuł sie przy tobie troszke pewnie iii wogóle obyć się z tą całą sytuacja.
Witam was!
Jestem pierwszy raz na forum i mam nadzieje, ze ktos mi pomoze.
Jestem z facetem 3 miesiace, oboje jestesmy juz po przejsciach i mamy ok. 40 lat.Problem w tym, ze on nie chce sie ze mna kochac bo twierdzi, ze lepiej jest zadowolic mu sie samemu ogladajac porno w internecie, niz kochac sie z kobieta bo wtedy nie musi sie starac, zeby kobieta byla zadowolona, nie musi poswiecac jej zbyt wiele czasu.Nie widujemy sie zbyt czesto, bo dzieli nas prawie 200 km, ale kiedy sie spotkamy to on nawet nie ma takiej potrzeby zeby pojsc ze mna do lozka.Nie wiem co mam robic , kocham go i seks nie jest dla mnie najwazniejszy, ale to pomimo wszystko boli.To takie ponizajace!Co robic?Tak bardzo mi na nim zalezy i chcialabym zeby wszystko sie miedzy nami ulozylo, ale czy to jego podejscie jest normalne?
Bardzo prosze was o rade.
ZNAJDŻ INNEGO BO TO NIC Z TEGO NIE BĘDZIE