Nie wiem od czego zaczac...Prawie dwa lata temu zaraz po maturze przyjechalam do niemiec bo strasznie bylam zeslepiona miloscia mielismy brac od razu slub cywiliny a rok pozniej koscielny pare miesiecy pozniej okazalo sie ze jestem w ciazy. Juz wtedy moj maz zaczal mnie zostawiac sama w domu i sukac klegow w piwinicy czulam sie z tym okropnie bo strsznie tesnilam za domem rodzicami i rodzenstwem no i bylam w obcym kraju bez znajomosci jezyka. Chcialam isc do pracy ale maz mi powiedzial ze najpierw jezyk ja uwazalam ze tam sie wlasnie jego naucze. Bylo coraz gorzej siedzialam praktycznie sama zaczely sie klotnie nie umielismy sie porozumiec on mnie nie rozumial ja jego chciaz staralam sie jego zrozumiec bo przeciez tez jest mlody ale co ze mna??? pozniej wzielismy slub koscielny myslalam ze jak sie dziecko urodzi bedzie dobrze bedziemy prawdziwa kochajaca sie rodzina ale tak nie bylo moj maz do tej pora mnie zostawia w domu nie robi tego codzziennie ale czesto i zawsze przeprasza. Do tego strasznie zaczal sie dziwnie zachowawac mowi do mnie nie podoba sie to sobie wracaj do polski a mnie to strsznie rani. Nie mowie ze nie pomaga mi w domu bo jest pracowity i duzo mi pomaga ale czy to tylko o to chodzi?? on jest dla mnie mily kiedy chce sie kochac ja nie chce bo zle sie z ym czuje ze jest tylko wtedy mily. w chwili obecnej codziennie sie klocimy jest coraz gorzej nie wiem juz co do niego czuje. jest mi ciezkooo bo nie mam tu kolezanek rodzicom nie chce nic mowic bo i tak maja swoje sprawy na glowie...wiem ze mnie kocha bo mowi mi to codziennie po czym idzie kolegow. powiedzcie co mam robic bo nie wyrabiam ![]()
Doduś, przede wszystkim napisz czego naprawdę pragniesz.
Czego brakuje ci i jaki masz cel w życiu?
Mąż jest ci bliską osobą, ale ty sama powinnaś wiedzieć czego chcesz.
Smutek, żal, zniechęcenie to źli doradcy. Malutkie dziecko też jest absorbujące ale z drugiej strony, ten piękny czas dorastania Maleństwa jest taki króciutki, i warto docenić te chwile i cieszyć się nimi.
Od siebie radzę ci również, jak już będziesz wiedziała jaki masz cel w życiu (nauka, praca ) znaleźć coś co będzie tylko twoje poza mężem i domem, jakąś kumpelę, spacery, cokolwiek - coś co oderwie cię od codzienności.
Każdy potrzebuje takiego oderwania.
Myślę, że znalazłaś się w trudnej sytuacji.
To, co prezentuje sobą Twój mąż to nie są zachowania dojrzałego mężczyzny, który założył rodzinę. Stwierdzenie "nie pasuje to wyjedź" jest oznaką tego, że nie walczycie o to, co próbowaliście razem stworzyć.
Z kolei z Twojej strony niepokojące jest to, że chociaż dostawałaś sygnały nadchodzącej katastrofy, wzięłaś jednak ten ślub. W pewien sposób więc przed ślubem nie miałaś względem niego oczekiwań, bo nie chciałaś zepsuć szansy na "poprawę" i idyllę, jaką miało być małżeństwo. Po ślubie nagle zaczęłaś te wymagania stawiać, zgłaszać, co Cię boli - a taka zmiana o 180 stopni zdziwiła Twojego męża, który widać spodziewał się, że wiecznie będziesz zaślepiona.
Takie zaślepienie i idealizacja partnera/związku są normalne na początku znajomości, później zaś przychodzi faza weryfikowania tego, co myślałyśmy o tym mężczyźnie/o nas razem. To, czy przetrwamy takie docieranie się i nauczymy komunikacji decyduje o tym, czy ludzie się rozstają, czy zostają ze sobą.
Do tanga trzeba dwojga - może Wam się udać tylko wtedy, kiedy szczerze porozmawiacie o tym, co Wam nie pasuje i co chcielibyście zmienić. Mam nadzieję, że nie skapitulujesz i nie będziesz siedziała cicho jak mysz pod miotłą, a jednocześnie nie zamienisz Waszego życia w pole minowe. Powodzenia.
No wlasnie rozmawiam juz placze na kolanach prosze by mnie posluchal zeby ze mna spokojnie porozmawial ale zawsze slysze te same zdania
wiem ze napewno go nie zostawie bo mamy dziecko tworzymy rodzine ale ciezko mu jest tu samej miedzy tymi wszytskimi obcymi ludzmi. Koleznake wlasciwie juz znalzlam mieszka pare miejscoosci od mnie tez ma tyle lat co ja i male dziecko jestésmy w podobnej sytuacji aco do pracy to planuje otworzyc sklep internetowy bo dziecko ma dopiero rok nie chce jego oddawac do zlobka chce wiedziec jak dorasta. Mimo wszystko brakuje mi tego co laczylo ans kiedys i rani mnie to bardzo ze on mnie tak zostawia i nie widzi nic w tym zlego boli mne jeszcze to ze gdy przyjzdza moja siostra jest strsznie chamski doprowdzil do tego ze nie spi u mnie w mieszkaniu tylko u tesciow jak przyjezdza ale nie chce ze mna kontaktow stracic wiec przyjzdza jest mi smutno z taki strsznie ciezki ma charakter a moze nie dorosl a ja doroslam bo to na mnie spadly matczyne obowiazki nie wiem jak to tlumaczyc ![]()
Bardziej niż pewne jest to że dorosłaś szybciej niż Twój partner. Wydaje mi się że jego zachowanie jest takie a nie inne z powodu jego kumpli, którzy zapewne mieszają mu w głowie. A jak wiadomo każdy facet przed swoimi kumplami musi wyjść na cwanego i twardego macho. Ja na Twoim miejscu dałabym mu nauczkę wywołując szok tzn. spakowałabym walizki i wróciła do domu, ciekawa jestem jakby zareagował. Gdyby błagał żebym wróciła to ok, jeśli nie to znaczy że nie jest mnie wart. Wiem, że powstrzymuje Cię dziecko, ale sądzę że robisz mu większą krzywdę tkwiąc w takiej sytuacji. Dzieci nie są głupie i wyczuwają że między rodzicami jest coś nie tak.
A i na Twoim miejscu w życiu bym nie pozwoliła żeby chamsko traktował moją siostrę, może jej nie lubić, ale powinien tolerować i szanować za sam fakt że to przecież najbliższa rodzina żony.
Witajcie.Moj maz jest identyczny,jak kolezanki wyzej.Codziennie sie klocimy.Nie rozmawiamy ze soba spokojnie prawie wcale.Nie mowi mi wogole,ze mnie kocha.Mily jest wtedy kiedy mu sie cos chce...i tylko wtedy mowi ze kocha.Ja tak nie chce.Juz nie mam sily.Pomozcie.Jak ja mam do niego dotrzec...
zgadzam się z blackpearl.
jak widać rozmowy, a raczej próby rozmów nic nie dają, żaden płacz, żadne proszenie NIC NIE DAJE.
Witaj !
Zapoznałem się z twoim problemem.
Rozumiem cię bardzo dobrze, bo sam nie dawno w swoim związku przechodziłem podobne przygody.
Wbrew pozorom tutaj bardzo wiele zależy od ciebie. Od tego jak dużo czasu poświęcasz swojemu mężowi, jak interpretujesz to co on do ciebie mówi i wreszcie od tego jak sama się do niego odnosisz.
Mąż mówi ci, że cię kocha, jeżeli ty w to wierzysz i odwzajemniasz to uczucie, to musicie je pielęgnować. OBOJE.
Wykaż się inicjatywą. W udanym związku przede wszystkim powinna istnieć przyjaźń między partnerami.
Oprócz tego, że jesteś jego żoną, powinnaś być jego przyjaciółką, powinnaś być osobą z którą on może szczerze porozmawiać, pośmiać się, popłakać, wyżalić się. On z problemem powinien przychodzić przede wszystkim do ciebie.
Pamiętaj jednak o tym, że to musi działać w dwie strony.
Jeżeli ty podejmiesz inicjatywę i podejmiesz jakieś działania w celu poprawy waszych relacji, automatycznie i jego powinno to zmotywować do działania.
Przede wszystkim poszukaj problemu jaki macie oboje w związku, bo przecież wasza relacja nie popsuła się sama z siebie. Jakiś powód tego jest.
Poszukaj go przede wszystkim u siebie. Może jesteś zbyt mało tolerancyjna w stosunku do męża, może nie potrafisz z nim szczerze porozmawiać.
Powodów mógłbym wymieniać mnóstwo. Ale to przede wszystkim TY powinnaś znaleźć ten, który spowodował pogorszenie waszych relacji.
Pamiętaj że : O naszym powodzeniu życiowym, sukcesie i zadowoleniu decyduje przede wszystkim umiejętność postępowania z rodziną, szefami, podwładnymi, przyjaciółmi, znajomymi i sąsiadami.
Opowiem ci taką historię :
Przeczytaj tę historię, zanim odpowiesz sobie na to pytanie:
Stary profesor stanął przed swymi studentami, wziął duży słój i wypełnił go po brzeg kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili. Wtedy wsypał do słoika trochę żwiru i lekko potrząsnął. Żwir stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli. Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń. Profesor powiedział:
Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie ? to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione. Żwir ? to inne, mniej ważne rzeczy: Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto. Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Wasza ciężką pracę.
Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest też w życiu. Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy, nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy istotne ? poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie ? one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.
Historia ta - to część opisu książki, którą kiedyś zakupiła moja żona.
I ja sam serdecznie mogę ci ją polecić.
Prócz tego, że przeczytała ją ona, przeczytałem po pewnym czasie też ja.
W przeciągu kilkunastu dni nasze życie diametralnie się zmieniło. Moja żona zmieniła podejście do mnie, co zmotywowało mnie do tego, żebym i ja zmienił podejście do niej.
Tak więc polecam ci tą pozycję, bo sprawdziłem na swojej - i Żony skórze
I to naprawdę działa.
Link usunięty z powodu naruszenia regulaminu
Na sam koniec powiem ci, że jeśli w związku JEST MIŁOŚĆ, to WALCZ O NIĄ jak lwica !
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w poprawianiu waszych relacji !
Proszę Cię abyś nie odsyłał użytkowników do innych stron internetowych.
Moderatorka-apoteoza
Cywil21 No piękna przypowieść i rady, ale nie zwróciłeś uwagi na jeden fakt, że to jeszcze tak naprawdę dzieci. Ona wyjechała do niego zaraz po maturze. Już wtedy ją olewał i miał w nosie. Potem doszedł ślub i dziecko. Prawdopodobnie z tym chłopakiem nie ma rozmowy, bo sam ma jeszcze mentalność nastolatka. Wydaje mu się, że skoro już ma żonę i dziecko to dziewczyna mu nigdzie nie ucieknie, a on robi to, co mu się żywnie podoba.
Zgadzam się z BlackPearl. Powinna dziewczyna spakować się i wyjechać, taka terapia wstrząsowa, bo chyba innego wyjścia nie ma. Niemcy to nie koniec świata, do domu zawsze dojedzie. A może da mu to do myślenia?