Żyję w konkubinacie....mamy dziecko.....ale on nie chce wziać ślubu....Nie będę naciskać, bo to bez sensu.Mowi, ze kocha, ale mu ślub nie jest potrzebny.A ja odwrotnie- chciałabym stworzyć normalną rodzinę....Mam dość tlumaczenia komus, ze to moj facet ,nie maz.Ja tak nie moge....ostatnio dreczy mnie pytanie: moze on jest ze mna, bo mamy dziecko?Jakby kochał tak bardzo mocno, wziąłby ślub....a tak wolny strzelec....i wieczny kawaler.....heh chyba faktycznie powinnam być sama, mam jakos pecha do facetow.....
1 2010-03-31 10:34:34 Ostatnio edytowany przez krokusik (2010-03-31 10:35:01)
Nie jest powiedziane, że skoro ktoś nie chce ślubu to nie kocha - czy kiedy się poznaliście, wiedziałaś że takie ma podejście do życia? Może na początku jasno określił, że nie wierzy w śluby? Niestety niektórzy tak mają, sądząc, że jest to tylko papierek. Powiedziełaś, że może jest z Tobą tylko dlatego, że macie dziecko - czy to oznacza, że dał Ci to do zrozumienia, czy może sama wysnułaś taką teorię?
Nie, nigdy tak nie mówił.To tylko moje przypuszczenia....no bo jak to wytlumaczyć- on niby kocha ja kocham, male dziecko ,a ze slubu nici.Słowo konkubin ledwo przechodzi mi przez gardło.Nie mogę wziąć nawet kredytu bo wg prawa jestem samotnie wychowującą matką.Kiedyś mówił, że chce zebysmy stworzyli normalna rodzine- teraz- po co wyrzucac kasę na wesele....a ja się z tym męczę....nie wiem , czy się z tym pogodzę.....ale wiem ,że nie będę naciskać i wywierać presji.Jest mi po prostu przykro, ba ....cholernie przykro! Musiałam się pożalić, jakiś mam dziś kiepski dzień. Zazwyczaj każdy mysli, ze jestem wielką optymistka, uśmiech mi z buzi nie schodzi....ale też mam problemy, o ktorych nie mowie glośno, taka natura.
Oj a może nie dałaś mu do zrozumienia że aż tak bardzo Ci na tym zależy,może mówiłaś,że chciałabyś ale nie zbyt stanowczo...ślub,obrączki, wspaniała rzecz,on powinien byc otwarty na Twoje potrzeby... a zresztą przecież nie trzeba robić wielkiego hucznego wesela... Jako kochającemu partnerowi powinno zalezeć na Twoim szczęściu...
A jakby obrócić to w drugą stronę? Może to krokusik pogwałca jego i to ona go nie kocha, skoro naciska go na ślub, który zmieni w ich życiu jedynie to, że będą mieli papierek? Oczywiście nie twierdzę, że tak na pewno jest, ale każdy medal ma dwie strony. krokusik - nie możesz wyciągać tak pochopnych wniosków jak ten, że on Cię nie kocha i jest z Tobą tylko ze względu na dziecko, skoro nie chce ślubu. Myślałaś kiedyś o tym, co ON czuje? Jakie są JEGO potrzeby, a nie tylko Twoje? Dlaczego "normalna" rodzina musi opierać się na małżeństwie? Przecież już jesteście rodziną, żyjecie jak małżeństwo, więc na co Ci ten papierek? Są ludzie, którym nie jest potrzebne małżeństwo, dla których nie ma to znaczenia. Pomyśl po prostu - ciężko jest tu osiągnąć kompromis, ale dlaczego to on ma się dostosować do Ciebie, a nie na przykład Ty do niego?
Będę musiała się dostosować, bo przecież nie zmuszę go do ślubu!A glupawa jego odpowiedź , że weźmiemy ślub na emeryturze wcale mnie bawi! Chcę być żoną a nie ......dziewczyna, panienka, konkubina.....:(
7 2010-03-31 12:19:00 Ostatnio edytowany przez tygrysiak (2010-03-31 12:19:48)
Ja się krokusikowi wcale nie dziwię:( Żyja sobie razem jakiś tam czas, mieszkają razem,mają dziecko, skoro żyją jak małżeństwo czemu jej mężczyzna nie chce uszczęśliwić jej bardziej, skoro fakt zawarcia małżeństwa może jej dać tak wiele radości... I może nie chodzi tu o to czy ją kocha czy nie, ale czy zależy mu na jej szczęściu... Prawie każda kiedyś marzyła o białej sukni i welonie i w końcu gdy poznaje sie tego własciwego mężczyznę czemu zrezygnować z marzeń...:(
Dlatego zadam jeszcze raz pytanie, które zadała już azile, a na które chyba, krokusiku, nie odpowiedziałaś: czy kiedy wchodziliście w związek, on mówił, że nie chce ślubu? Czy Ty powiedziałaś mu wtedy, że na ślubie Ci zależy? Bo na razie tylko napisałaś, że kiedyś mówił, że chce stworzyć z Tobą normalną rodzinę - ale czy użył słów typu "małżeństwo" czy "ślub"? Bo może dla niego "normalna rodzina" to taka, jaką tworzycie już teraz...
Moim zdaniem w kazdym zwiazku przychodzi taki moment, ze następnym potrzebnym krokiem dla jego rozwoju jest ślub.
To jest granica, za która życie toczy sie inaczej. Twój facet krokusik , nie jest gotowy ,zeby ją przekroczyc . Jestem o tym przekonana ,że nie o papierek tylko chodzi. Rodza się więzi innego rodzaju, znacznie głębsze , większa odpowiedzialność. Tak było ze mną. Zyczę każdej dziewczynie aby doswiadczyła tej magii.
Jeśli, jestes pewna krokusik, że to ten mężczyzna i żaden inny, poczekaj. JEśli kochacie się naprawde , pobierzecie się ![]()
Krokusik, jak ja Cię doskonale rozumiem, u mnie było dokładnie tak samo...tylko, że mi mój M oświadczył się gdy dowiedział się, że jestem w ciąży a potem temat ślubu ucichł...też miałam dość bycia uznawaną za samotną matkę gdy się nią nie jest, ginekolog zawsze mówił "pani mąż" a ja zawsze mówiłam, że to nie mąż...mój M tłumaczył się tym, że on nie dorósł to tego, żeby pójść do księdza a potem będzie w kościele w centrum uwagi i to go krępuje (według mnie tłumaczenie beznadziejne)! Cały czas mówił, że bardzo chce się ze mną ożenić a ja tylko mówiłam, że nie czuję tego. Urodził nam się synek, ale ślub nadal był tematem odległym, tylko po pewnym czasie zaczęło nie dręczyć to, że oświadczył mi się tylko z poczucia obowiązku, bo byłam w ciąży a tak naprawdę tego nie chciał
i mówiłam mu co czuję...w końcu w grudniu powiedział, że jedziemy gdzieś, ale nie chciał powiedzieć gdzie...okazało się, że pojechaliśmy do księdza i w lipcu bierzemy ślub
Mężczyźni to są wieczne dzieci i ciężko im podjąć poważną decyzję a ślub chyba wywołuje u nich dreszcze, n o niestety różnimy się jak niego i ziemia
może Twój mężczyzna potrzebuje więcej czasu, a najlepiej porozmawiaj z nim szczerze, powiedz co czujesz...w gruncie rzeczy mężczyźni to bardzo proste w obsłudze "urządzenia"
tylko z nimi trzeba w prost
mam nadzieję, że niedługo zaczniesz przygotowania do ślubu!!! ![]()