Witam.
Postaram się zwięźle. Od 3 miesięcy jestem w związku z siostrą mojego przyjaciela (znamy się 8 lat). Zanim zaczęliśmy być razem, spędzaliśmy czas razem we czworo (razem z przyjacielem i jego żoną). Odkąd zaczęliśmy ze sobą chodzić, pojawił się pewien problem, który urasta do rangi bardzo poważnej sprawy, która zaczyna rozchodzić się na całą rodzinę. Przyjaciel wraz z żoną mają do nas pretensje, że nie spędzamy już razem tak dużo czasu jak to miało miejsce, gdy ja ze swoją dziewczyną nie byliśmy razem. Pojawiają się wypominki, że jeździmy gdzieś sami i nie zabieramy ich ze sobą, że nie przychodzimy już do nich tak często, że nie odpisujemy na telefonie "nawet cały dzień". Brat mojej dziewczyny zrobił mi ostatnio awanturę, że nie odpisałem mu na fejsie przez 3 godziny.
Chciałbym dodać, że w tygodniu mamy ciągły kontakt ze sobą. Pracujemy w tej samej firmie (ale zdalnie, każdy w domu u siebie), jeździmy 3-4 razy wieczorami na fitness i siłownie razem, na weekendy też się spotykamy.
Mimo to, oni uważają, że ich "olewamy", że są już nam "zbędni" i ich nie potrzebujemy. Denerwują się na nas jak gdzieś pojedziemy sami i ich o tym nie poinformowaliśmy, ciągle dopytują co robiliśmy w dni, kiedy się z nimi nie widzieliśmy.
Na chwilę obecną jesteśmy dość mocno skłóceni, ponieważ nie wytrzymałem już tej sytuacji i mocno się postawiłem, gdy puściły mi nerwy. Uważam, że jesteśmy dorośli (całe grono ma ponad 30 lat) i mamy prawo do czasu tylko dla siebie, że nie musimy się nikomu tłumaczyć z tego co i gdzie robimy. Uważam, że każdy ma swoje obowiązki, prace i nawet cały tydzień nie odzywania się do siebie jest czasami normalny, przecież zawsze można się spotkać, gdy każdy ma wolne. Dla nich 2 dni bez kontaktu to coś niewyobrażalnego, od razu mają pretensje do nas i zalewają nas pytaniami, czy coś jest nie tak, czy coś zrobili, dlaczego się obraziliśmy i dlaczego się nie odzywamy.
Byłbym wdzięczny za Wasze opinie w tej kwestii. Wydaje mi się, że racja leży po naszej stronie. Dodam, że my nie mamy nigdy do nikogo o nic pretensji, nie interesuje nas kto co robi w wolnej chwili i potrafimy to uszanować. Wydaje mi się, że to chyba normalne i zdrowe.
A jak Wy uważacie?