jestem w końcówce ciazy. Właśnie dziś dowiedziałam się że ojciec dziecka mnie notorycznie oklamuje. Ale dziś w nocy przebił samego siebie. Oklamujac mnie ze jest w pracy tak naprawdę bawił się w klubie. Pech chciał że alkohol tak na niego wpłynął ze o 2 w nocy przyszedł pijany do mnie z dowodami iż bawił się w klubie zamiast pracować. szedł w zaparte do samego końca.. dodatkowo byl agresywny nie muszę pisać jak sie czuje kiedy za 2 tygodnie ma przyjść nasze dziecko na świat. planowałam wspólny porod, ale po tym wszystkim sama nie wiem co mam zrobić. Dac mu być przy porodzie, kontaktować się z dzieckiem? jestem rozsypana... dodam że żadnej wielkiej skruchy z jego strony nie widzę. jego tłumaczeniem jest to ze ja przecież tez kiedyś imprezowalam
Oczywiście, teraz to już to nie ma wyjścia żeby nie był przy porodzie! Bo bycie przy porodzie dla faceta to trochę taka bardziej kara niż normalna, codzienna czynność. On już i tak nie ma do Ciebie szacunku więc przebywanie podczas porodu może go tego szacunku do Ciebie nauczy. Jak zobaczy to całe cierpienie, ból, pot i łzy jakie towarzyszą wydaniu dziecka na świat to może mu się oczy otworzą co to znaczy poświęcenie dla rodziny. Jeśli ma choć odrobinę empatii w sobie to po tym wszystkim, po wielogodzinnym (mam nadzieję że tak nie będzie, ale warto przygotować się na taką ewentualność) znoszeniu bólu, skurczy, krwi i szycia krocza otoczy Cię opieką i zajmie się trochę dzieckiem gdy Ty będziesz wykończona (bo przecież widział na własne oczy co się stało i nie powie "aaa wymyślasz, pewnie nie było tak źle!").
Także nie ma bata, zabierasz go na salę porodową migusiem i pokazujesz mu ile musisz znosić żeby urodzić wasze WSPÓLNE dziecko i dlaczego powinien mieć do Ciebie chociaż trochę szacunku.
Nie musisz zabierać go ze sobą na salę porodową, jeśli nie chcesz, ale nie masz prawa pozbawiać dziecka ojca, zwłaszcza, że on jeszcze nie miał okazji, by sprawdzić się w tej roli.
Oczywiście, teraz to już to nie ma wyjścia żeby nie był przy porodzie! Bo bycie przy porodzie dla faceta to trochę taka bardziej kara niż normalna, codzienna czynność. On już i tak nie ma do Ciebie szacunku więc przebywanie podczas porodu może go tego szacunku do Ciebie nauczy. Jak zobaczy to całe cierpienie, ból, pot i łzy jakie towarzyszą wydaniu dziecka na świat to może mu się oczy otworzą co to znaczy poświęcenie dla rodziny. Jeśli ma choć odrobinę empatii w sobie to po tym wszystkim, po wielogodzinnym (mam nadzieję że tak nie będzie, ale warto przygotować się na taką ewentualność) znoszeniu bólu, skurczy, krwi i szycia krocza otoczy Cię opieką i zajmie się trochę dzieckiem gdy Ty będziesz wykończona (bo przecież widział na własne oczy co się stało i nie powie "aaa wymyślasz, pewnie nie było tak źle!").
Także nie ma bata, zabierasz go na salę porodową migusiem i pokazujesz mu ile musisz znosić żeby urodzić wasze WSPÓLNE dziecko i dlaczego powinien mieć do Ciebie chociaż trochę szacunku.
Że niby jak nie będzie chciał wejść, to ona ma policję wezwać, żeby go siłą wprowadzili za karę?
Do Autorki: czy będzie przy porodzie, czy nie, to jest tylko i wyłącznie decyzja Twoja, o ile on w ogóle chce przy nim być. A co do ograniczania kontaktów z dzieckiem, to sorry, ale nie masz do tego żadnego prawa.
LauraPa napisał/a:Oczywiście, teraz to już to nie ma wyjścia żeby nie był przy porodzie! Bo bycie przy porodzie dla faceta to trochę taka bardziej kara niż normalna, codzienna czynność. On już i tak nie ma do Ciebie szacunku więc przebywanie podczas porodu może go tego szacunku do Ciebie nauczy. Jak zobaczy to całe cierpienie, ból, pot i łzy jakie towarzyszą wydaniu dziecka na świat to może mu się oczy otworzą co to znaczy poświęcenie dla rodziny. Jeśli ma choć odrobinę empatii w sobie to po tym wszystkim, po wielogodzinnym (mam nadzieję że tak nie będzie, ale warto przygotować się na taką ewentualność) znoszeniu bólu, skurczy, krwi i szycia krocza otoczy Cię opieką i zajmie się trochę dzieckiem gdy Ty będziesz wykończona (bo przecież widział na własne oczy co się stało i nie powie "aaa wymyślasz, pewnie nie było tak źle!").
Także nie ma bata, zabierasz go na salę porodową migusiem i pokazujesz mu ile musisz znosić żeby urodzić wasze WSPÓLNE dziecko i dlaczego powinien mieć do Ciebie chociaż trochę szacunku.Że niby jak nie będzie chciał wejść, to ona ma policję wezwać, żeby go siłą wprowadzili za karę?
Do Autorki: czy będzie przy porodzie, czy nie, to jest tylko i wyłącznie decyzja Twoja, o ile on w ogóle chce przy nim być. A co do ograniczania kontaktów z dzieckiem, to sorry, ale nie masz do tego żadnego prawa.
boję się jakim ojcem dla niego będzie. Patrząc na to jak sie zachowuje teraz. bardzo bym nie chciala zabierać dziecku ojca. uważam że będzie go potrzebował tak samo jak mnie
santapietruszka napisał/a:LauraPa napisał/a:Oczywiście, teraz to już to nie ma wyjścia żeby nie był przy porodzie! Bo bycie przy porodzie dla faceta to trochę taka bardziej kara niż normalna, codzienna czynność. On już i tak nie ma do Ciebie szacunku więc przebywanie podczas porodu może go tego szacunku do Ciebie nauczy. Jak zobaczy to całe cierpienie, ból, pot i łzy jakie towarzyszą wydaniu dziecka na świat to może mu się oczy otworzą co to znaczy poświęcenie dla rodziny. Jeśli ma choć odrobinę empatii w sobie to po tym wszystkim, po wielogodzinnym (mam nadzieję że tak nie będzie, ale warto przygotować się na taką ewentualność) znoszeniu bólu, skurczy, krwi i szycia krocza otoczy Cię opieką i zajmie się trochę dzieckiem gdy Ty będziesz wykończona (bo przecież widział na własne oczy co się stało i nie powie "aaa wymyślasz, pewnie nie było tak źle!").
Także nie ma bata, zabierasz go na salę porodową migusiem i pokazujesz mu ile musisz znosić żeby urodzić wasze WSPÓLNE dziecko i dlaczego powinien mieć do Ciebie chociaż trochę szacunku.Że niby jak nie będzie chciał wejść, to ona ma policję wezwać, żeby go siłą wprowadzili za karę?
Do Autorki: czy będzie przy porodzie, czy nie, to jest tylko i wyłącznie decyzja Twoja, o ile on w ogóle chce przy nim być. A co do ograniczania kontaktów z dzieckiem, to sorry, ale nie masz do tego żadnego prawa.
boję się jakim ojcem dla niego będzie. Patrząc na to jak sie zachowuje teraz. bardzo bym nie chciala zabierać dziecku ojca. uważam że będzie go potrzebował tak samo jak mnie
Trzeba było o tym myśleć przed zajściem w ciążę.
P.S. To, że Wam się nie układa, nie oznacza, że automatycznie on będzie złym ojcem.
Co to znaczy Ty planowałaś? To się RAZEM uzgadnia.. I w ogóle to wcale nie jest taki super pomysł..
Droga autorko...az sie we mnie zagotowalo. Nie wiesz czy dac mu sie widywac z dzieckiem, ale zapewne alimenty bedziesz kazala mu placic. To nie jest twoje dziecko tylko wasze i o ile o kwestii porodu mozesz decydowac bo jest to sprawa intymna, tak o widywaniu dziecka juz nie. Bylo trzeba myslec z kim sobie to dziecko robisz, a nie teraz wielka pokrzywdzona...
Co to w ogoke za tekst, czy moze widywac dziecko. Bede opadaja. Tak moze, bo jest ojcem
Co to znaczy Ty planowałaś? To się RAZEM uzgadnia.. I w ogóle to wcale nie jest taki super pomysł..
Tak to były nasze wspólne ustalenia. Do tej pory on uważa że chce byc przy porodzie.
Droga autorko...az sie we mnie zagotowalo. Nie wiesz czy dac mu sie widywac z dzieckiem, ale zapewne alimenty bedziesz kazala mu placic. To nie jest twoje dziecko tylko wasze i o ile o kwestii porodu mozesz decydowac bo jest to sprawa intymna, tak o widywaniu dziecka juz nie. Bylo trzeba myslec z kim sobie to dziecko robisz, a nie teraz wielka pokrzywdzona...
Co to w ogoke za tekst, czy moze widywac dziecko. Bede opadaja. Tak moze, bo jest ojcem
jeśli chodzi o temat alimentów to liczę że się dogadamy, nie chcialabym zebysmy się ciagali po sądach, masz rację że jest ojcem i może się wywiązać z tego całkiem nieźle. Obawiam się tylko czy rzeczywiście tak będzie skoro nie szanuje mnie pozwala mi sie denerwować A co za tym idzie denerwuje się dziecko. Ale tak jak jedna osoba mi powiedziała że miłość się urodzi wraz z narodzinami maleństwa
Rubi420 napisał/a:santapietruszka napisał/a:Że niby jak nie będzie chciał wejść, to ona ma policję wezwać, żeby go siłą wprowadzili za karę?
Do Autorki: czy będzie przy porodzie, czy nie, to jest tylko i wyłącznie decyzja Twoja, o ile on w ogóle chce przy nim być. A co do ograniczania kontaktów z dzieckiem, to sorry, ale nie masz do tego żadnego prawa.
boję się jakim ojcem dla niego będzie. Patrząc na to jak sie zachowuje teraz. bardzo bym nie chciala zabierać dziecku ojca. uważam że będzie go potrzebował tak samo jak mnie
Trzeba było o tym myśleć przed zajściem w ciążę.
P.S. To, że Wam się nie układa, nie oznacza, że automatycznie on będzie złym ojcem.
ludzie się zmieniają moja droga ![]()
Cyngli napisał/a:Rubi420 napisał/a:boję się jakim ojcem dla niego będzie. Patrząc na to jak sie zachowuje teraz. bardzo bym nie chciala zabierać dziecku ojca. uważam że będzie go potrzebował tak samo jak mnie
Trzeba było o tym myśleć przed zajściem w ciążę.
P.S. To, że Wam się nie układa, nie oznacza, że automatycznie on będzie złym ojcem.
ludzie się zmieniają moja droga
Nie aż tak i nie w tak krótkim czasie, moja droga.
"jak jedna osoba mi powiedziała że miłość się urodzi wraz z narodzinami maleństwa"
-czy jesteś jedną z tych geniuszek która wpadła na błyskotliwy pomysł, że jak pojawi się dziecko to on nagle będzie cię kochał i szanował?
14 2018-10-28 09:59:21 Ostatnio edytowany przez balin (2018-10-28 10:03:11)
Jak dla mnie Autorka odziedziczyła fatalne wzorce. Stwierdzenia typu: mam nadzieję, że będzie to dziecko kochał tak samo jak i mnie, czy miłość rodzi się wraz z narodzinami dziecka - jaskrawo to pokazują.
LauraPa tyś gorsza od Piłata. ![]()
. planowałam wspólny porod,
Ty planowałaś.
Czyli, tak ogólnie, dziecko to Twój pomysł? Czy może przypadek?
To "420" w nicku to od miłości do palenia? No to dziecko dostanie niezły pakiet.
16 2018-10-28 10:16:18 Ostatnio edytowany przez jjbp (2018-10-28 10:16:38)
Autorko skąd Ty wzięłaś podejrzenia że będzie złym ojcem tylko dlatego że do Ciebie zachowal się niefajnie?
Bywają i tacy faceci co oklamuja, zdradzają latami a o dzieci się troszczą.
Tu nie ma reguły.
To że on Ciebie oklamal świadczy tylko o tym że Ciebie oklamal a nie jakim będzie ojcem.
Rubi420, z tego, co piszesz wynka, że nie mieszkacie razem ("o 2 w nocy przyszedł pijany do mnie"), on opuszcza pracę na rzecz mocno zakrapianych imprez (co to za praca, że po takich ekscesach go nie zwolnią?), kłamie i bywa agersywny.
No, chyba, że chłop chciał sobie jeszcze poszaleć przed "utratą wolności", jednak agresji i lekceważącego stosunku do pracy nic nie usprawiedliwia.
Z takim człowiekim związałaś się i zaszłaś w ciążę, a teraz zastanawiasz się, czy dać mu szansę. Tego, że miłość przyjdzie wraz z narodzeniem dziecka nawet nie skomentuję, bo zrobili to inni, ale z tego wynika, że nawet nie jesteś pewna jego uczuć do siebie.
Jeśli liczyłaś na to, że ciąża, dziecko zmienią go w innego człowieka, to pomyliłaś się, takie cuda raczej sie nie zdarzają.
J.w. nie musisz godzić się na jego obecność przy porodzie, zresztą nie zawsze ojciec dziecka doznaje w takim momencie euforii, czy nagle docenia trud i poświęcenie partnerki w wydaniu potomka na świat, zdarza się, że fozjologia porodu po prostu odstręcza go i zniechęca do współżycia z partnerką.
Zajmij sie teraz sobą, przygotuj do porodu, a nim nie zaprzątaj sobie głowy. Będzie chciał, to się zaangażuje.
Po porodzie, radzę Ci jednak formalnie załatwić sprawy związane z alimentami i ustaleniem jego kontaktów z dzieckiem.
Czy Ty jestes wlascicielka dziecka ze ustalasz czy ma miec z nim kontakt czy nie??? Dziecko ma prawo do obojga rodzicow.
Chcesz sie na nim odegrac dzieckiem? Dziecko jest niczemu nie winne.
Autorka, myslalam, ze masz problem natury - pozwolić partnerowi być przy porodzie (bo to może kontrowersyjne być), ale widze, ze tu raczej chodzi o to, ze na ojca swojego dziecka wybralas chłopaka, który chyba jeszcze nie dorosl do tego.
Teraz trochę jest musztarda po obiedzie, zadbaj o siebie, dziecko, a potem zobaczysz..
Rubi420 napisał/a:. planowałam wspólny porod,
Ty planowałaś.
Czyli, tak ogólnie, dziecko to Twój pomysł? Czy może przypadek?
To "420" w nicku to od miłości do palenia? No to dziecko dostanie niezły pakiet.
co ma wspólnego 420 z paleniem papierosów? zresztą dużo kobiet pali, dla zaspokojenia nie palę w ciazy i przed ciaza także nie paliła
Rubi420, z tego, co piszesz wynka, że nie mieszkacie razem ("o 2 w nocy przyszedł pijany do mnie"), on opuszcza pracę na rzecz mocno zakrapianych imprez (co to za praca, że po takich ekscesach go nie zwolnią?), kłamie i bywa agersywny.
No, chyba, że chłop chciał sobie jeszcze poszaleć przed "utratą wolności", jednak agresji i lekceważącego stosunku do pracy nic nie usprawiedliwia.
Z takim człowiekim związałaś się i zaszłaś w ciążę, a teraz zastanawiasz się, czy dać mu szansę. Tego, że miłość przyjdzie wraz z narodzeniem dziecka nawet nie skomentuję, bo zrobili to inni, ale z tego wynika, że nawet nie jesteś pewna jego uczuć do siebie.
Jeśli liczyłaś na to, że ciąża, dziecko zmienią go w innego człowieka, to pomyliłaś się, takie cuda raczej sie nie zdarzają.
J.w. nie musisz godzić się na jego obecność przy porodzie, zresztą nie zawsze ojciec dziecka doznaje w takim momencie euforii, czy nagle docenia trud i poświęcenie partnerki w wydaniu potomka na świat, zdarza się, że fozjologia porodu po prostu odstręcza go i zniechęca do współżycia z partnerką.
Zajmij sie teraz sobą, przygotuj do porodu, a nim nie zaprzątaj sobie głowy. Będzie chciał, to się zaangażuje.
Po porodzie, radzę Ci jednak formalnie załatwić sprawy związane z alimentami i ustaleniem jego kontaktów z dzieckiem.
Tak nie mieszkamy razem wiec nie do konca znam jego grafik bo jest on ruchomy wydaje mi sie ze do pracy od początku nie miał iść tylko była to wymówka dla mnie od samego początku.
Rubi420 napisał/a:. planowałam wspólny porod,
Ty planowałaś.
Czyli, tak ogólnie, dziecko to Twój pomysł? Czy może przypadek?
To "420" w nicku to od miłości do palenia? No to dziecko dostanie niezły pakiet.
ok wygooglowalam to 420
czysty przypadek ![]()
"jak jedna osoba mi powiedziała że miłość się urodzi wraz z narodzinami maleństwa"
-czy jesteś jedną z tych geniuszek która wpadła na błyskotliwy pomysł, że jak pojawi się dziecko to on nagle będzie cię kochał i szanował?
chodziło mi tutaj o jego miłość do dziecka nie do mnie. jak narazie nie jest za bardzo zaangażowany w rzeczy związane z dzieckiem