Cześć dziewczyny. Wiem, że twmat był już nie raz wałkowany, ale proszę o zapoznanie się z moją historią. Mam 25 lat, od 2 lat pracuje na kontrakcie za granicą, który kończy mi się w grudniu i wracam na dobre do polski. Teraz jestem często na urlopie co miesiąc. Stwierdziłem więc, że pora się ustatkować. Poznałem dziewczynę przez internet. Ma.21 lat, pochodzi zza wschodniej granicy, ma w 50% polskie korzenie i za 2 tygodnie dostanie obywatelstwo. Polski zna biegle (nie da się wychycić wschodniego akcentu). Mieszka tutaj 6 lat. Przez ekran rozmawialiśmy ok. 3 tygodnie, później się spotkaliśmy, bo byłem cały miesiąc w kraju i teraz jesteśmy razem od 3 miesięcy. Jest bardzo dobrze wykształcona, ma bardzo dobrze płatną pracę biurową. Zaproponowała mi nawet żebym pracował z nią, gdy przyjadę na stałe. Aktualnie mieszka w Krakowie z matką i siostrą i to ona opłaca rachunki. Ma też dość ciekawą przeszłość, a mianowicie 4 letni związek, z facetem o 9 lat starszym, z którym mieszkała 1,5 roku w Warszawie i jak wiadomo wszystko co wiąże się ze wspólnym mieszkaniem. Jej rodzice o tym nie wiedzą. Na samym początku powiedziała mi, że miała tylko tego jednego faceta i myślała, że będą razem do końca życia, ale zerwali ze sobą bo ją zdradzał. Nigdy jej o tym nie powiedziałem ale od początku jest to dla mnie trochę męczące psychicznie, że dość szybko zdecydowała się na wspólne mieszkanie ale wiem, że go kochała, a problem jest w mojej głowie z zazdrością i egoizmem. Mamy co do tego po prostu inne podejście i wychowanie. Nie mówie, że jestem święty, bo też miałem jedną kobiętę przed nią, lecz razem nie mieszkalismy, ale mniejsza o to. Najgorzej gdy zaczyna wspominać o dawnych sprawach łóżkowych (my faceci nie lubimy tego wiedzieć, wolimy to odkryć, bynajmniej ja) Zdarza jej się mówić o byłym, ale kulturalnie powiedziałem jej, że "przeszłość to przeszłość, nie wnikam co, jak, gdzie, kiedy i nie chcę słuchać o twoim ex." Po prostu jest to dla mnie niechciana informacja i nie chcę też, żeby wnikała w moją przeszłość, bo jest ona w 100% zamknięta. To co już wiem bo mi powiedziała, że gdy zrobiła mu awanturę o zdradę on ją uderzył, co nie obyło się bez wizyty w szpitalu. Wybaczyła mu, ale gdy niecały rok później drugi raz ją zdradził, to zerwali. Gdy jej się zapytałem "coooooo? Wybaczyłaś zdradę? Pogięło cię?" to się rozpłakała tłumacząc, że wtedy była w polsce sama, nie miała tu rodziny itd. Po rozstaniu wyprowadziła się do innego miasta. Ze mną zaczęła jakieś 9 miesięcy po tamtym. Świetnie się dogadujemy, pomimo dość częstych fochów i kłótni (oboje mamy silne charaktery). Mamy wspólne zainteresowania, hobby itd. Miłość wyznała mi już na pierwszej randce. Też już wtedy miałem do niej jakieś uczucia i wiedziałem, że to nie jest zwykła znajomość, ale ona wyjawiła swoje pierwsza. Seks był na trzeciej randce. Dwa tygodnie później pojechaliśmy na weekendowy wyjazd i "wpadliśmy". Spóźniał jej się okres, powiedziała mi o tym i zobaczyła moją dość spanikowaną reakcję, co przyczyniło się do słów które usłyszałem i zaraz o nich wspomnę. Zrobiła test, wyszedł pozytywnie. Zadzwoniła do mnie, że mnie już nie chce, żebym znalazł sobie normalną dziewczynę, podróżował i żebym nie marnował sobie życia, bo ona nie chce mi go zepsuć i że poradzi sobie sama. Powiedziałem jej, że jestem gotów i wychowamy to dziecko. Niestety dosłownie 2 dni później z nerwów i stresu poroniła w trzecim tygodniu ciąży. Lekarka potwierdziła, że doszło do poronienia. Gdy o tym się dowiedziałem natychmiast poleciałek do polski i teraz staramy się o tym zapomnieć jak najszybciej, bo był to ogromy ból. Cały czas ją pocieszałem i mówiłe, że będzie dobrze, wszystko się ułoży, ale dwa tygodnie zarzekała się, że już nigdy nie będzie chciała dziecka, bo się boi ponownegu poronienia zwłaszcza, że teraz bierze silniejsze hormony, niż wcześniej, bo po tej bardzo bolesnej sytuacji pogorszyły się powikłania w drogach rodnych, po operacji (powstał torbiel), która była skutkiem wypadku w górach sprzed 3 lat. Po tych bardzo ciężkich dwóch tygodniach i ciągłych kłótniach wyczuwam jej presje, na macieżyństwo. Mówi mi, że mnie bardzo kocha i chcę bardzo dziecka i rodziny, już planuje naszą wspólną przyszłość itp. Jest też kolejny problem. Wiem jak nazywa się jej były i jak wygląda. Ona nie wie, że ja wiem, bo dowiedziałem się sam, nie pytając ją o to. Na początku naszej znajomosci pokazała mi jak jej były wysyła jej non stop wirtualne serduszka i buziaki na portalach społecznościowych. Nie przeszkadzało mi to wcale. Uznałem sprawę za zamkniętą, bo tak mi powiedziała ale koleś nie potrafi sobie odpuścić. Parę dni później dostrzegłem kątem oka jak ze sobą smsują, choć nie wiem o czym bo pisane cyrylicą. Cały czas mówi o nim w negatywach i wyzywa go od najgorszych, że teraz widzi, że to było przyzwyczajenie a nie miłość, ale mimo wszystko utrzymują kontakt. Gdy ją o to zapytałem zarzekała się, że nie kontaktuje się z tym człowiekiem, ale kłamie, bo widziałem okno czatu na instagramie, viberze i messengerze. Kiedyś zaczęła mnie wypytawać o moją byłą, żebym jej powiedział jak się nazywa. Nie chciałem jej o tym mówić bo to sparwa dawno zamknięta i wcale mi jej nie brakuje. Po ostrych naciskach powiedziałem. Sprawdziła i zaczęła strzelać fochami, czy powininna się przefarbować na blond, bo widzi, że blondynki lubie itp. Później powiedziała, że nie chce, żebym ją miał w znajomych na facebooku. Odpowiedziałem jej, że nie utrzymuje z nią żadnego kontaktu od rozstania i widziałem ją tylko raz przypadkiem na mieście, ale zamieniliśmy dosłowanie dwa zdania, dwie minutki "Co tam? Jak tam?". Następnie powiedziałem jej już nerwowo "Czy ja ci coś powiedziałem jak twój ex dzwonił do ciebie o 2 w nocy i z nim gadałaś? Nie, więc nie rób mi wyrzutów". Uspokoiła się, przeprosiła. Tydzień później pojechała do Warszawy bo ma tam zaczęty zaoczny kierunek w szkole i chce go skończyć, a to jeszcze tylko rok. Nie jest to dla mnie, żaden problem, a nawet bym ją zmusił do tego, żeby ukończyła, jeśli chciałaby to zostawić. Powiedziała, że chciała to przenieść do Krakowa, ale za dużo komplikacji, a to jeszcze tylko rok. Zabukowała hostel, wyjechała w sobotę rano i powiedziała, że nie idzie dziś na zajęcia, bo jej się nie chce (miała okres w ten weekend). Jutro pójdzie. "Okej, jasne, odpocznij. Sama wiesz co dla ciebie najlepsze." Zadzwoniła do mnie, ale zaczęła się dziwnie zachowywać. Mówi, że idzie na spacer z kolegą, porobić sobie zdjęcia bo nie ma żadnych pamiątek ze stolicy, a mieszkała tam 2 lata. Niezaprotestowałem. Dzwoniła często, co godzinę, ale rozmowy kończyła, "pa", a nie tak jak zawsze "kocham cię, tęsknię za tobą, pa". Poszli razem do knajpki i powiedziała mi że zadzwoni do mnie jak będzie już w hostelu. Minęło 3h i leżała już w łóżku gdy zadzwoniła. W międzyczasie wysyłała mi zdjęcia i filmiki. Na jednym w nich przypadkiem uchwyciła tego kolegę, który w moim przekonaniu jest na 90% jej byłym (widać bok twarzy i sylwetkę). Na następny dzień już była na uczelni i sytuacja się trochę poprawiła. Później wieczorem pisze mi smsy, jak bardzo mnie kocha i TERAZ już wie, że ja jestem jej przeznaczeniem i jej jedynym do końca życia. Nie pytałem o to. Nie mówię tego ale boli jak cholera. Moje zaufanie do niej bardzo spadło i częściej się kłócimy nawet o błachostki, ale godzimy się szybko. Czekam, aż będę w polsce, czyli za tydzień, żeby o tym porozmawiać. A teraz sytuacja z dzisiaj. Dzwoni do mnie i przez przypadek utworzyła trzyosobową grupę wideorozmowy z kim? No jakżeby inaczej, jak nie z byłym i my dwoje. Od razu się zmieszała i natychmiast opuściła tą "grupę" i mi też kazała to zrobić, po czym pogadaliśmy we dwoje i rozmowa taka jak zawsze, "kocham cię, tęsknię i nie mogę się ciebie doczekać"
Moje drogie panie, co wy na to? Jakieś rady? Wiem, że podstawową radą jest rozmowa z nią, ale to dopiero w cztery oczy, za tydzień. Powiem szczerze, że moje zaufanie do niej tak w dół spadło, że niemal nie zabiło się o grunt. Pozdrawiam
Jestes plastrem stary. Wiej jak najszybciej.
Sytuacja z wczoraj wieczór. Dzwoni do mnie. Powiedziałem, że oddzwonie, bo prowadze. Odpowiedziała jednym słowem, "dobra". Po jednym słwoie słychać było, że coś jest nie tak. Dzwonie ja. "Nie mogę gadać, oddzwonię" okej. Później udało nam się zdzwonić. Widzę nerwy ogromne. Pytam co jest, co się stało? Nic się nie stało. "Nie wypytuj mnie o to proszę, nie dotyczy to ciebie." Nalegałem, aż w końcu się na mnie zezłościła i pyta czy chcę się pokłócić. Mówię, że nie mam takiego zamiaru. Za chwilę płacz, że ona nie ma już siły być silną i zmęczyła się tym radzeniem sobie samą i ciągłymi problemami. Powiedziałem, że może mi wszystko powiedzieć i się wygadać, będzie jej lżej. "Nie będę cię zadręczać moimi problemami" Okej. Wzięła prysznic. Ochłonęła. Pogadaliśmy jeszcze o byle czym i na koniec rozmowy, mówi, że już się nie może doczekać aż przutuli mnie na lotnisku. Chcę, żebym został u niej na noc i ewidentnie będzie chciała seksu. Nie wiem czy jechać do niej, czy od razu z nią pogadać na lotnisku czy pod blokiem. Nie wiem. Wydaje mi się, że te nerwy były spowodowane jej byłym i bardzo prawdopodobną rozmową z nim, po tej przypadkowej wideokonferencji. Dodam, że ja go nie widziałem, bo opuściłem czat zanim on do niego dołączył. Wtedy udałem głupiego i dalej tak robie nie dając po sobie poznać, że czegoś się domyślam. Nie wchodzę na ten temat w ogóle.
Niech sobie panna najpierw wyklaruje obecną sytuację z tamtym gościem, bo jak na razie te śpiewki o byciu silną i płacze to manipulowanie Tobą. Nie baw się w jej terapeutę, bo wg mnie ta laska wciąż jest z tym jej ex mentalnie i teraz ma tylko rozkminy, czy wybrać Ciebie, bo gwarantujesz jej spokojne życie, cy wybrać ex ze wszystim, co jej funduje. Ona kocha jego, ale wie, że to Ty zaspokoisz pewne jej potrzeby.
Po prostu- nie daj z siebie robić łosia.
ta ciąża w 3 tygodniu to albo kompletna bzdura albo to dziecko byłego - toby tłumaczyło czemu tak szbko cię kochała już na pierwzej randce ![]()
w 3 tygodniu nie ma poronień, hehe, lekarz nie zakłada nawet karty ciąży.
sprytna ukrainka zaciązyła z byłym, ten ją wytawił i potrzebowala jelenia.
Po drugie cóż to za ekstremalna kariera biurowa że 20 latka utrzymuje całą rodzinę w krakowie? Chyba sponoring, no chyba że jest geniuszem informatycznym, ale reszta historii temu jakoś przeczy.
Po trzecie, pojechala się poseksić z byłym, może dla kasy może dla przyjemności, a ty jak ten idiota to tolerujesz...
czytam ten temat i chyba nie masz żadnych zobowiązań,nie ma wspólnego mieszkania dzieci itp. więc może po prostu poczekaj i czas pokaże?? może znajdzie się inna fajniejsza dziewczyna? xd
ta ciąża w 3 tygodniu to albo kompletna bzdura albo to dziecko byłego - toby tłumaczyło czemu tak szbko cię kochała już na pierwzej randce
w 3 tygodniu nie ma poronień, hehe, lekarz nie zakłada nawet karty ciąży.
sprytna ukrainka zaciązyła z byłym, ten ją wytawił i potrzebowala jelenia.
Po drugie cóż to za ekstremalna kariera biurowa że 20 latka utrzymuje całą rodzinę w krakowie? Chyba sponoring, no chyba że jest geniuszem informatycznym, ale reszta historii temu jakoś przeczy.
Po trzecie, pojechala się poseksić z byłym, może dla kasy może dla przyjemności, a ty jak ten idiota to tolerujesz...
Jeśli chodzi o ciąże, to lekarka dokładnie powoedziała tak "Doszło do zapłodnienia, ale z powodu stresu, nerwów i zmęczenia, nie utrzymała się".
Jeśli chodzi o pracę, to byłem u niej w biurze, rozmawiałem z jej współpracownikami. Jest tam menadżerem. Prowadzi własny oddział w Krakowie. Pytałem nie raz, jak to możliwe, że tyasz ludzi koło 40stki pod sobą? Powiedziała, że od 18 roku życia, zaczęła tam staż, a że zobaczyczyli, że jest kumata, to ją awansowali szybko. Licencjat uczelni wyższej miała w wieku 19lat (Na studia poszła w wieku 16. Oni coś wcześniej tam kończą liceum).
Natomiast jeśli chodzi o trzecie, to odrzucam tą informację od siebie zasłaniając to okresem, ale mogę się sam okłamywać.
czytam ten temat i chyba nie masz żadnych zobowiązań,nie ma wspólnego mieszkania dzieci itp. więc może po prostu poczekaj i czas pokaże?? może znajdzie się inna fajniejsza dziewczyna? xd
Poczekać na co? Chyba na okuliste, żeby przestać być ślepym, na to co się dzieje.
Postanowiłem, że najpierw rozmowa, sprawdzenie telefonu zdjęć i tych rozmów. Wcześniej nie miała z tym problemu, że przeglądałem jej zdjęcia i bawiłem się apkami. Zobaczymy co teraz. Jak będzie się zasłaniała "zaufaniem w związku" to najzwyczajniej obrócę się na pięcie i pójdę w swoją stronę.
dzimejl napisał/a:ta ciąża w 3 tygodniu to albo kompletna bzdura albo to dziecko byłego - toby tłumaczyło czemu tak szbko cię kochała już na pierwzej randce
w 3 tygodniu nie ma poronień, hehe, lekarz nie zakłada nawet karty ciąży.
sprytna ukrainka zaciązyła z byłym, ten ją wytawił i potrzebowala jelenia.
Po drugie cóż to za ekstremalna kariera biurowa że 20 latka utrzymuje całą rodzinę w krakowie? Chyba sponoring, no chyba że jest geniuszem informatycznym, ale reszta historii temu jakoś przeczy.
Po trzecie, pojechala się poseksić z byłym, może dla kasy może dla przyjemności, a ty jak ten idiota to tolerujesz...
Jeśli chodzi o ciąże, to lekarka dokładnie powoedziała tak "Doszło do zapłodnienia, ale z powodu stresu, nerwów i zmęczenia, nie utrzymała się".
Jeśli chodzi o pracę, to byłem u niej w biurze, rozmawiałem z jej współpracownikami. Jest tam menadżerem. Prowadzi własny oddział w Krakowie. Pytałem nie raz, jak to możliwe, że tyasz ludzi koło 40stki pod sobą? Powiedziała, że od 18 roku życia, zaczęła tam staż, a że zobaczyczyli, że jest kumata, to ją awansowali szybko. Licencjat uczelni wyższej miała w wieku 19lat (Na studia poszła w wieku 16. Oni coś wcześniej tam kończą liceum).
Natomiast jeśli chodzi o trzecie, to odrzucam tą informację od siebie zasłaniając to okresem, ale mogę się sam okłamywać.
anime_boy napisał/a:czytam ten temat i chyba nie masz żadnych zobowiązań,nie ma wspólnego mieszkania dzieci itp. więc może po prostu poczekaj i czas pokaże?? może znajdzie się inna fajniejsza dziewczyna? xd
Poczekać na co? Chyba na okuliste, żeby przestać być ślepym, na to co się dzieje.
Postanowiłem, że najpierw rozmowa, sprawdzenie telefonu zdjęć i tych rozmów. Wcześniej nie miała z tym problemu, że przeglądałem jej zdjęcia i bawiłem się apkami. Zobaczymy co teraz. Jak będzie się zasłaniała "zaufaniem w związku" to najzwyczajniej obrócę się na pięcie i pójdę w swoją stronę.
Czy ty byłeś u tej lekarki?
3 tydzień ciąży to jest 1 tydzień po zapłodnieniu.... i lekarz tego nie zobaczy.. tym bardzień nie da ię poronić - po prostu. Blastocysta ma 0,15 cm i w 66% przypadków się nie przyjmuje i kobieta dostaje "okres".
Oj chłopie, masz odpowiedź na wszystko.....
Bądź sobie jeleniem bo tak już wybrałeś.
Jak zacząłem rozmyślać o tej ciąży, to stwierdziłem. Dotarło do mnie, że przecież ja widziałem tylko zdjęcie tego testu i u lekarki też z nią nie byłem. Dosłownie przed chwilką zobaczyłem zdjęcie testu ciążowego który mi wysłała, po tym jak mnie poinformowała że jest w ciąży. Wbiłem to zdjęcie w wyszukiwarke image.google i zgadnijcie co znalazłem. Kilka stron z identycznym zdjęciem. Identiko. Najtarszy wpis z 2015 roku. Zdjęcie ściągneła z neta! No wywaliło mnie to z butów.
Mało tego. Ostatnio prosiła, żebym jej wysłał zdjęcie paszpotrtu, bo szykuje niespodzianke. Nie zrobiłem tego całe szczęście, ale kilka razy już miała dostęp do mojego dowodu i kart do bankomatu, np. gdy spałem, albo gdy brałem prysznic. Ja pier.... chyba trafiłem na jakąś mafie.