hej,
chcialabym zapytac, co sadzicie o mojej sytuacji. bylam z facetem ponad trzy lata, rozstalismy sie po wyjezdzie na studia do rozych miast z poodu duzej odleglosci. po rozstaniu widzielismy sie kilka razy, sypialismy ze soba, po czym postanowilismy przestac sie widywac, zeby bardziej juz nie komplikowac tej sytuacji. od naszego rozstania mija rok i chociaz przez ten czas spotykalam sie z innymi facetami, nie potrafie sie z nikim zakochac. wostatnjio zaczelam myslec, czy ne warto ponownie skontaktowac sie z tomkiem i zaproponowac spotkianie. im wiecej o nim mysle tym bardziej za nim zaczynam tesknic. co o tym myslicie? byla ktoras z was w podobnej sytuacji?
Hmm... szczerze mówiąc, bardzo zdziwił mnie powód waszego rozstania i nie potrafię go zrozumieć. Ponad 3 lata razem i rozstaliście się z tak błahego powodu, jak odległość? Wydaje mi się, że jeśli między dwojgiem ludzi jest silne uczucie, to odległość czy też czas nie mają aż takiego znaczenia. Tym bardziej, jeśli to są tylko dwa różne miasta w jednym kraju, a nie dwa różne kontynenty.
Ja na Twoim miejscu spróbowałabym się odezwać do Tomka - nic nie tracisz, a możesz zyskać. Moim zdaniem szkoda tracić szansę na stworzenie czegoś dobrego (oczywiście o ile było wam dobrze razem, bo o tym nic nie pisałaś) tylko przez odległość. Jeśli wam na sobie zależy, to możecie chyba przeczekać okres studiów widując się rzadziej.
Może to nie był błahy powód dla którego się rozstali? Można nawet studiować w jednym mieście, na jednym wydziale i pomimo tego, że było się ze sobą 4 lata rozstać się. Niestety czasem tak jest, ze zmieniając środowisko ludzie też się zmieniają. Ale co do tego czy masz się odezwać to też uważam że nic nie tracisz. Jak się spotkacie,to pogadacie sobie i się wyjaśni wszystko:) trzymam kciuki:)
Moja wypowiedź odnosiła się bezpośrednio do zdania napisanego przez vanilę: "rozstaliśmy się po wyjeździe na studia do różnych miast z powodu dużej odległości". Jeśli powód byłby inny, to chyba autorka inaczej by to ujęła ![]()
dzieki dziewczyny za odpowiedzi;)
napisalam, ze powodem rozstania byla odleglosc, bo przez nia stalismy sie sobie mniej bliscy, to byla naprawde duza zmiana w naszym zyciu( wczesniej przez prawie rok razem mieszkalismy). mysle tez, ze oboje czulismy potrzebe wyszalenia sie, sprobowania, jak to jest nie byc razem, czy czegos przypadkiem nie tracimy. tomasz mi kiedys powiedzial, ze poznalismy sie za wczesnie, ze chcialby ze mna spedzic zycie ale jednoczesnie nie chce bedac ze mna w przyszlosci zalowac, ze nie mial okazji sie wyszalec;p
kurde, z jednej strony zajebiscie mnie korci, zeby sie z nim spotkac, ale z drugiej strony sie boje, ze po tym spotkaniu stare uczucia wzgledem niego powroca a on nie bedzie chcial tego odbudowywac. zaryzykowac?
Ja bym zaryzykowała. Mieliście trochę czasu na "wyszalenie się", może nadal macie "potencjał", by tworzyć udaną parę. Zadzwonić, spotkać się i zapytać nigdy nie zaszkodzi
Myślę, że bardziej byś żałowała, gdybyś nigdy nie spróbowała.