Witam,
Chciałam założyć sklep i tak zaczęłam się przyglądać sklepom na moim osiedlu i w galeriach handlowych. Na moim osiedlu jest kilka sklepów osiedlowych, prywatnych. Jeden Pan prowadzi sklep z farbami, narzędziami. Na początku towaru prawie nie było, teraz sklep już ma od 8 lat i jest tak zawalony towarem, że ledwo przejść się da do lady. Klientów jak na lekarstwo, właściciel narzeka, że śpi całymi dniami bo nie ma klientów. Ale sklep prowadzi od wielu lat, zatrudniał syna, ale teraz syn nie pracuje nigdzie. Ten Pan utrzymuje całą rodzinę z tego sklepu.
Jakiś czas temu na jednym z forum jeden z użytkowników napisał: zastanów się skąd ci co nie sprzedawają mają kasę? Przecież dziewczyna w pasażu w galerii handlowej, która jest zatrudniona i sprzedaje szminki i inne kosmetyki i nie ma całymi miesiącami klientów ma na koncie co miesiąc wypłatę. Gdzieś trzeba te pieniądze wyprać.
Takiego prania pieniędzy jest chyba dużo, bo na moim osiedlu jest wiele takich sklepów, gdzie klientów nie ma w ogóle a niektórzy mimo tego, że nie mają klientów jeszcze zamykają sobie sklep na kilka dni i mają kasę mimo że nigdzie indziej nie pracują a sklep tylko ten jeden stacjonarny.
Moja dalsza znajoma tak właśnie ma. Ma sklep z ciuchami targowymi z Chin bardzo kiepska jakość. Klientów nie ma w ogóle, sklep otwiera ok. 11 mimo że ma być otwarty o 9 zamyka wcześniej niż ma napisane. Ma kasę kupiła dom...