Poznałam wspaniałego faceta..Moj ideał miły szarmancki przystojny. Wydawało mi sie ze on spadł mi jak z nieba. Jednak nie mogło byc tak pieknie. Spotykalismy sie pare razy ,wydawało mi sie ze wszystko jest ok ze sie dogadujemy.Bylo tak wspaniale jkiedy on powiedział mi ze nic z naszej znajomosci sie nie wyklaruje. Dlaczego. jaki popełniłam bład??? I dlaczego nic nie zauważyłam w jego zachowaniu!! Czy moge go jakos przekonac do siebie?? Pomózcie prosze!!!
Pierwsze co bym zrobila to poprosila o rozmowe i zapytala dlaczego twierdzi ze z tej znajomosci nic nie bedzie. I dlaczego myslisz ze popelnilas jakis blad??? Moze po prostu facet nie poczul tego czegos???
Własnie to jest najgorszer ze przez wszystkie nasze spotkania dawal mi do zrozumienia ze jest mna zainteresowany. Ja z natury jestem strasznie kochliwa i ciezko mi sie pozbierac po jego dezaprobacie mojeje osoby..
Niekoniecznie popełniłaś jakiś błąd, może po prostu z jego strony nie "zaiskrzyło" - czekał przez te kilka spotkań na tę iskrę, ale się niestety nie doczekał. Tak się zdarza, spróbuj z nim pogadać, a jeśli nie wyjdzie, to skup się na zapominaniu o nim.
Jestem podobnego zdania... faceci często wysyłają mylne znaki, trzeba na nie uważać. Pogadaj z nim i po rozmowie zdecyduj, albo w lewo albo w prawo...