Przez moja obsesje rozwalam zwiazek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-03-16 17:23:50)

Temat: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Pisze tu,zeby po prostu to gdzies opisac. Nie oczekuje rad, pocieszania.. aczkolwiek rady nie zaszkodza. Nie wiem,czy pomoga wink

Otoz mam pewna obsesje. Nasilila sie, albo moze ujawnila, od kiedy zaczelam byc w zwiazku, czyli ponad rok temu. Ta obsesja ma zwiazek z moim wygladem. Czuje sie gorsza od innych dziewczyn, nieatrakcyjna, za gruba (mimo ze zeszlam z rozmiaru 44 do 40/42). 'Ogniskiem' tej obsesji jest moj brzuch, bo mam na nim oponki,nie jest plaski, itd.. Wiem, ze powinnam schudnac, ale to nie jest takie proste (zwlaszcza,jesli zalamujesz sie tak czesto - to odbiera motywacje do cwiczen).Poza tym doluje mnie to,ze na swiecie tak bardzo liczy sie wyglad. Wolalabym, zebysmy go nie mieli, wtedy wszystko byloby prawdziwsze. Wystarczy, ze jakis chlopak ujrzy ladna dziewczyne i juz jest dla niego ''swietna'',te brzydkie musza nadrabiac charakterem, osobowoscia, a i tak czesto sa uwazane za gorsze. Ladni ludzie wzbudzaja wiecej sympatii, wiecej szacunku, latwiej ich ''kochac'' czy lubic - a przynajmniej mi sie tak wydaje.

No i przez ta moja obsesje wygladowa rozwalam swoj zwiazek. Przez rok mi sie ''nie udawalo'', teraz w koncu sie udaje ;/ Nie spamietam, ile razy 'ubzdurywalam' sobie, ze nie spelniam wymagan zadnego chlopaka i w rozpaczy mowilam mojemu, ze chce, zebysmy byli tylko przyjaciolmi. Zawsze go to zalamywalo. On twierdzil,ze mu sie podobam, ale ja nie wierzylam, nie potrafilam - nie po tym, co widze w czasopismach (te wszystkie szczuple kobiety o idealnych proporcjach,ktorych ja w ogole nie przypominam..) Moje 'histerie' pojawialy sie regularnie i na poczatku byly naprawde straszne, bo traktowalam w nich chlopaka jak wroga. Albo raczej jak kogos, kto jest ze mna z litosci. Wmawialam to sobie, czujac sie, jakby to naprawde on mnie zranil. Przez moj brak zaufania, histerie i niewiare w siebie mial nawet mysli samobojcze.. W koncu, po tysiacach zapewnien powtarzanych przez ten czas zaczelam wierzyc,ze mu sie podobam. Z grubsza - ale wierzyc. Z czasem jednak miarka zaczela sie przebierac i za kazdym razem, kiedy ulegalam swoim myslom, bylo coraz gorzej. Kazdy moj placz konczyl sie tym, ze moj chlopak mial dlugotrwaly bol glowy i czul sie jak smiec (a juz wczesniej mial problemy z samoocena). Mialam wyrzuty sumienia. Poza tym sama czulam sie wyniszczona wewnetrznie, wypalona ciaglym porownywaniem z innymi i wlasna niska samoocena. Mozna powiedziec, ze odbilam sie od dna. Postanowilam NAPRAWDE cos zmienic, nie mialam wyboru. Przede wszystkim zaczelam wierzyc bez zastrzezen w komplementy, jakie slysze (te od chlopaka). Poczulam troche, jakby spadly mi z oczu luski,ktore znieksztalcaly caly obraz. Odzylam. Zaczelam byc weselsza, moje 'histerie' pojawialy sie tylko raz w tygodniu i byly dosc slabe. To ze mu w koncu zaufalam, sprawilo,ze nawet jak mielismy kryzysy, to jego pocieszanie naprawde cos dawalo i szybko poprawialo mi humor. Nie torpedowalam od razu wszystkiego, traktujac jak litosc.
No ale dzisiaj znow sie rozkeilam.

Wczoraj do pozna ogladalam program 'Jak dobrze wygladac nago', ktory tylko mnie zdolowal, bo wszystko tak bylo skoncentrowane na wygladzie..jakby wyglad sam w sobie mial dawac szczescie,a kazda fizyczna zaleta urastala do rangi czegos,z czego trzeba byc dumnym. A ze ja sie ze soba czuje tak,jak sie czuje.. to zasnelam w zlym humorze. Rano tez nie bylo dobrze, odbicie w lustrze tylko pogorszylo moje samopoczucie. Gdy moj chlopak chcial sie kochac i zaczal mnie piescic nie moglam sie rozluznic. Jesli choc troche mi sie udalo - znow powracala natretna mysl o tym,ze nie jestem doskonala, a on taka by wolal, o tym jak zazdroszcze dziewczynom, ktore maja 10 cm w talii mniej niz ja, albo ktore maja fajne cycki, ktore sa po prostu atrakcyjne i moga sie z latwoscia takie czuc.. No i z seksu nici, przerwalam w trakcie, bo nie moglam czuc zadnej przyjemnosci (drugi raz w zyciu mi sie cos takiego zdarzylo). Porozmawialismy. Plakalam, ale nie mial sily mnie pocieszac. Po jakims czasie, gdy zajelam sie czyms innym i poczulam lepiej, przyszlam go przytulic. Byl smutny. Zapytalam, czy mu na mnie zalezy. Powiedzial, ze zalezy - i czemu pytam? Odpowiedzialam,ze odnosze takie wrazenie, bo gdy placze, nawet mnie nie przytula ani nie pociesza, jakby mu bylo obojetne,co czuje. Stwierdzil,ze to prawda. Ze w takich momentach wlasnie jest mu obojetne. Czuje sie zmeczony psychicznie.

Mniej mnie kocha niz kiedys. (Zapytalam o to.) Mam wrazenie, ze moj zwiazek sie konczy..


Paradoksalnie - czuje ulge. Przestalam czuc nacisk na ''idealny wyglad'', ktory sama na siebie wywieralam.

Niestety, przez caly czas bedac w zwiazku boje sie, ze tak nagle, ni stad, ni zowad, dowiem sie, ze nie spelniam ''wymagan wygladowych'' faceta. Albo ze przytyje i juz nie bedzie mnie ''kochal jak dawniej'' (czyli np bedzie lubil,szanowal,ale bedzie brzydzil sie ze mna spac, i bedzie wolal ''inne'',jakies obce s....).

Gdy nie jestem zbyt blisko kogos - jest ze mna ok..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Paulinko, czy dla ciebie ten z ktorym jestes musi byc idealem?
Jesli nie dlaczego oceniasz mezczyzn tak nisko? Twoja pewnosc siebie, usmiech, twoje wnetrze przyciaga ... Spojrz w lustro i wyobraz sobie, ze ta Paulina po drugiej stronie kocha cie taka jak jestes. Nie zmuszaj sie do niczego, poprostu codziennie powtarzaj Paulinie, ze kochasz ja taka jaka jest i to wystarczy... A mezczyzni, zdradze ci sekret, uwielbiaja aby ich podziwiac... wtedy jestesmy dla nich najpiekniejsze

3

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Paulinka nie możesz się łamać , napewno jestes bardzoe piękna i atrakcyjną kobietą! tylko musisz w to uwierzyć, powiedz mi dlaczego tak myślisz ze nie jestes ideałes, i ze odbicie w lustrze sprawie ze padasz w doła? Czy twoj facet Ci kiedys powiedział, ze jestes np gruba jak świnia? albo zranił Cię? Z tego co widzę fiugure masz ładna nosić rozmiar 40/42 to idealny rozmiar wg mnie smile, sama bym chciała taki mieć, takze spojrz na to z innej strony są kobiety o rozmiarach 54 i czują sie świetnie i ty tez musiac zacząc tak robic, twoj chlopak akceptuje Cie taką jaką jestes, dla niego napewno jeste ideałem, a to ze masz boczki? hmmm napewno sa one sexi. Powiem Ci ze ja rok temu zachorowałam, trafiłam do szpitala z rozwaloną wątrobą, przez odchudzanie i branie tab, bo miałam taki okres kiedy zawadzało mi to jaka jestem, nie mam wogóle wcięcia w pasie, o tez zazdrościlam dziewczynom tej idealnej figury, pieknej cery itd, ale wiesz co chlopak moj zacząl mi mowic ze mam piekną buzie, cialo (chociaz nie mam pieknego ciała). Wracając do rozwalonej wątroby i pobytu w szpitalu, przez 6miesiecy przyjmowałam sterydy i rozne glupie leki, na to aby wątroba się naprawiła, wyniki spadały,ale pokazały się inne wady, zaczełam tyć, jak to po sterydach, chociaz prawie nic wtedy nie jadłam, przez to ze tyl;am, zaczęły robic mi sie okropne rozstępy, pierw na ramieniach, potem na brzuchu, w dodatku mialam taki trądzik, ze naprawde wstyd bylo gdzieś wyjść. Kazdego dnia patrzyłam w lustro i widziałam potwora! dośc ze gruby z rozstępami to jeszcze cały osyfiony, istne piekło. Z doła wyciągneła mnie moja przyjaciólka, to ona zawsze mi powtarza "Goha, ty to jestes piękna, i w dodatku te cyce, kazda by chciala takie miec" heh;) i po pewnymj czasie zaczął schodzic mi trądzik, bo odstawilam leki, moja wage tez sie zmniejszyla, ale zostalo 5kg na plusie, no i zostaly rozstepy, al ejuz nie tak straszne jak kiedys. I popewnym czasie przez to gadanie przyjaciólki, i chlopaka, uwieerzyłam w to ze jestem piękna! nie mam ladnej figury, bo tez mam brzuch, ale wystarczy ze ladnie sie ubiore i wyjde na miasto i widze jak faceci sie oglądają , pokaż swoje walory napewno takie masz, sliczna buzia, piekne wlosy, ladny usmiech, piersi itd itd I nie myśl więcej tak jak do tej pory, te wszystkie laski są sztuczne po retuszu, myślisz ze one nie mają zadnych skaz na ciele?  napewno coś sie najdzie! takze uwierz w to ze jestes piekna, zacznij w to wierzyć, i wiecej juz nie bedziesz miała dołów! 3mam kciuki

4

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Paulino, szczerze pisząc, Twój wpis urzekł mnie i zaskoczył jednocześnie. Postaram Ci się opisać tę sprawę z mojego punktu widzenia- może w czymś Ci pomogę albo chociaż dam lekko do myślenia, co zresztą bardzo by mnie ucieszyło.

Wygląd, przynajmniej dziś, jest-owszem- ważnym elementem. Ważnym, ale nie najważniejszym. Z pewnością wiele osób Ci to mówiło, ale tak faktycznie jest. Ciało zostało skomercjalizowane przez media i prasę. Stało się czymś powszednim jak kanapka z szynką.

Oczywiście, to naturalne, że mężczyzna zwracając uwagę na kobietę, pierwsze, na co spojrzy, to twarz i reszta ciała, ale tylko płytki gość prześpi się z kobietą jednorazowo li i jedynie dlatego, bo jest piękna i zgrabna. Nieraz właśnie taka dziewczyna, składająca się ze zgrabnych nóg, długich, lśniących włosów, ust czerwonych jak alkermes i pokaźnego biustu, okazuje się totalną pustynią intelektualną, dla której sklecenie zdania niezłożonego to już problem na miarę skomplikowanego równania matematycznego. Inteligentny, ambitny facet, będzie chciał poznać także charakter, co nie tylko u mniej zgrabnych, ale także u tych bardzo zgrabnych, upiększa na swój sposób fizys. Piszesz, że wobec brzydkich kobiet mężczyźni mają większe wymagania- bzdura. Kobieta może być niezbyt atrakcyjna, ale bardzo inteligentna i równie dobrze piękna jak Wenus, a głupia jak but. Każdy ma równe szanse i wobec każdego można stawiać podobne wymagania.

Kochana, żadna, naprawdę żadna kobieta, nie jest idealna. Jestem fotografem-amatorką i od 4 lat pracuję w programie graficznym o wszech-znanej nazwie Photoshop, i wiem, ile tym programem można zdziałać. Notabene, kobiety, które widzisz na okładkach czasopism, to przeważnie w 80% procentach wytwór tego właśnie programu. Im nie tylko komputerowo usuwa się krosty i wygładza skórę, ale także poprawia wszelkie niedociągnięcia w formie oponek czy zniekształceń. One nie rodzą się piękne i gładkie. Jeśli chodzi z kolei o kobiety na filmach, to co z tego? To, że są ładne i zgrabne, wcale nie świadczy o tym, jakie są i czy faktycznie zabłysną w gronie mężczyzn. Ciało można mieć, ale bez bruzd mózgowych, moja Droga, ma się marne szanse. Na skutek braku inteligencji, nawet najbardziej nietuzinkowa uroda znika jak sen jaki złoty. Zapewniam Cię. Ładne ciało wzbudza podziw, ale tylko na krótko. Jak już napisałam, prawdziwy facet będzie apelował o coś więcej.

Z mojego punktu widzenia powiem Ci, że szczupłe i zgrabne dziewczyny, także mają kompleksy. I nie ma na świecie takiej, która miałaby wszystko na miejscu. Sama jestem przykładem takiej właśnie dziewczyny. I nie wstydzę się tego napisać.

Moja Mama mieści się w rozmiarach 40/42, a wygląda świetnie. Sama wiecznie znajdzie w sobie jakieś niedociągnięcia (jak to kobieta...), ale mój Tata kocha ją taką, jaka jest.

Najważniejsza jest akceptacja siebie! Dopóki siebie nie zaakceptujesz, dopóty inni Ciebie nie zaakceptują. Musisz nabrać pewności siebie. Powód? Twój chłopak. Masz partnera, masz osobę, która zwróciła na Ciebie uwagę. Nie masz 130 kg i nie musisz podpierać się laską- bo właśnie dopiero taką kobietę uważałabym za nieatrakcyjną, a raczej chorą i taką, której potrzebna jest pomoc lekarska. Tobie do tego naprawdę daleko. A na kilku oponkach świat się nie kończy.

Będziesz gorsza od innych zawsze wtedy, kiedy będziesz to sobie wmawiać. Negatywną energią wywołujesz u ludzi podobną. Pozytywną z kolei możesz zabłysnąć. Pewność siebie to klucz! Jest wiele pulchnych kobiet, za które mężczyźni daliby się pokroić. Tak, jak jedni wolną blondynki, a inni brunetki, tak jeszcze inni wolą pełniejsze kształty.

Wybacz szczerość, ale nie dziwię się Twojemu chłopakowi, że ma już dość pocieszania Ciebie. Raz jest dobrze, a raz znów poczucie bycia nieatrakcyjną wraca jak bumerang- to naprawdę może człowieka wykończyć. On po prostu nie zawsze będzie miał siłę na to, by znów wesprzeć Cię w chwili słabości. To tak naprawdę Ty jego krzywdzisz ciągłym narzekaniem na swój wygląd, a nie on Ciebie tym, że Cię pokochał taką, jaką jesteś. To właśnie jego miłość powinna być motorem dla Twojej motywacji. Spójrz w lustro i powiedz, że jest ktoś, kto Cię kocha i ktoś, komu się podobasz. Nikt nie każe Ci zacząć kochać siebie od zaraz, bo to nie jest łatwe, ale próbuj. Jeśli nie sama, to z pomocą specjalisty.

Nie łam się!

5

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Dziekuje, dziewczyny, za posty. Postaram sie odniesc do kazdego.

''Paulinko, czy dla ciebie ten z ktorym jestes musi byc idealem? '' LaQueSabe,nie wink Ale ja postrzegam siebie tak, ze jesli nie bede 'idealna', to nawet w najmneijszym stopniu sie nikomu nie spodobam.

Goha, dziekuje za twoja historie smile Troche mnie na duchu podniosla. Hm.. i masz bardzo madra przyjaciolke, i chlopaka.

goha0101 napisał/a:

nie mam ladnej figury, bo tez mam brzuch, ale wystarczy ze ladnie sie ubiore i wyjde na miasto i widze jak faceci sie oglądają

wiesz, ja tez raz czy dwa sie ladnie ubralam (mini), w dodatku nogi mam zgrabne, ale jakos nie widzialam, zeby ktos na mnie zwracal wieksza uwage tongue Moze pare razy.. Dlatego wydaje mi sie, ze trzeba byc..no,miec w sobie nie-wiem-co, zeby poczuc,ze sie komus podobasz.

goha0101 napisał/a:

powiedz mi dlaczego tak myślisz ze nie jestes ideałes, i ze odbicie w lustrze sprawie ze padasz w doła? Czy twoj facet Ci kiedys powiedział, ze jestes np gruba jak świnia? albo zranił Cię?

Nie. Ani razu.. No, moze pare razy zranil, ale nieswiadomie, bo mnie rania rzeczy dla innych oczywiste ;/ Odbicie w lustrze doluje mnie, bo oczekuje, ze bede wygladac jak ideal i moze wtedy spotkam sie z odrobina zainteresowania. Chcialabym (bardzo) poczuc sie jak te kobiety, ktore uwazaja sie za 'atrakcyjne' i ''maja powodzenie''. Nie wiem zreszta, jak to wlasciwie wyglada i po czym to poznac. Nie wiem tez, dlaczego tak bardzo tego pragne. Chyba dlatego,ze to bardzo podniesie moje poczucie wlasnej wartosci..

goha0101 napisał/a:

I popewnym czasie przez to gadanie przyjaciólki, i chlopaka, uwieerzyłam w to ze jestem piękna! nie mam ladnej figury, bo tez mam brzuch, ale wystarczy ze ladnie sie ubiore i wyjde na miasto i widze jak faceci sie oglądają , pokaż swoje walory napewno takie masz, sliczna buzia, piekne wlosy, ladny usmiech, piersi itd itd I nie myśl więcej tak jak do tej pory, te wszystkie laski są sztuczne po retuszu, myślisz ze one nie mają zadnych skaz na ciele?  napewno coś sie najdzie! takze uwierz w to ze jestes piekna, zacznij w to wierzyć, i wiecej juz nie bedziesz miała dołów! 3mam kciuki

Ciekawa jestem, czy ta wiare w siebie teraz  po tobie jakos widac smile Pewnie czlowiek sie wtedy jakos zmienia. Ale ja jestem w zamknietym kregu na razie. Chwilowy wzrost pewnosci siebie i tak nic nie daje. Bardzo bym chciala uwierzyc w swoje piekno, niby w lustrze widze, ze jestem ladna, ale ciagle skupiam sie na wadach. Czuje sie niedoceniona. A ostatnio jeszcze rozwala mnie, jak kolezanka z roku wrzuca na swoj profil zdjecia po retuszu (widac golym okiem dla tego,kto ja zna), wszystkie inne sie nia tam zachwycaja, podczas gdy w rzeczywistosci wyglada calkiem inaczej tongue

youngwind napisał/a:

Paulino, szczerze pisząc, Twój wpis urzekł mnie i zaskoczył jednocześnie.

A ja ci powiem, ze lubie twoje posty, z tego co kojarze tongue Jestes jedna z paru wyrozniajacych sie tu dziewczyn. Tym milej, ze poswiecilas tyle czasu na odpisanie wink A co cie wlasciwie 'urzeklo' w moim poscie?

youngwind napisał/a:

Inteligentny, ambitny facet, będzie chciał poznać także charakter, co nie tylko u mniej zgrabnych, ale także u tych bardzo zgrabnych, upiększa na swój sposób fizys. Piszesz, że wobec brzydkich kobiet mężczyźni mają większe wymagania- bzdura. Kobieta może być niezbyt atrakcyjna, ale bardzo inteligentna i równie dobrze piękna jak Wenus, a głupia jak but. Każdy ma równe szanse i wobec każdego można stawiać podobne wymagania.

Moze inaczej - nie, ze wobec brzydkich kobiet maja wieksze wymagania, ale ze..hm..ponizej pewnego progu maja male szanse? No,w sumie to z wiekszymi wymaganiami tez mialam na mysli. I wciaz obawiam sie,ze tak niestety jest. Poza tym masz racje, ze przeceniam role wygladu. Sama traktuje go troche jak kanapke, ktora wydaje mi sie, ze kazdy chce zjesc. Przyczynila sie do tego moja 'wrazliwosc' czy 'podatnosc' na wplywy,np. czasopism (co nie znaczy oczywiscie,ze nigdy nie mam swojego zdania..) i to, ze zwykle balam sie chlopcow, balam sie zwracac ich uwage i wstydzilam sie swojego ciala, wiec nikt nie mial mozliwosci wyprowadzic mnie z bledu..
Poza tym wiem, ze zaden 'plytki facet' by po prostu do mnie nie pasowal. Jednak mam wrazenie,ze.. mimo wszystko pragne takiego 'plytkiego zainteresowania'',bo to by troche wyleczylo moj najwiekszy kompleks. Dziwne jest tez to, ze nie przeszkadzaloby mi,gdyby mnie ktos uznal np. za glupia (moze dlatego,ze nigdy tak nie bylo, raczej wszyscy uwazali mnie za inteligentna; podchodze do tego tez tak: ''jak ktos mnie dobrze nie zna,to moze myslec co chce''), ale gdyby ktos powiedzial,ze jestem brzydka.. to by juz bardziej zabolalo ;/ Moze ten uraz zostal mi po liceum, kiedy bylam gruba i zakompleksiona (no dobra, zakompleksiona nadal jestem tongue).

youngwind napisał/a:

Kochana, żadna, naprawdę żadna kobieta, nie jest idealna. Jestem fotografem-amatorką i od 4 lat pracuję w programie graficznym o wszech-znanej nazwie Photoshop, i wiem, ile tym programem można zdziałać. Notabene, kobiety, które widzisz na okładkach czasopism, to przeważnie w 80% procentach wytwór tego właśnie programu. Im nie tylko komputerowo usuwa się krosty i wygładza skórę, ale także poprawia wszelkie niedociągnięcia w formie oponek czy zniekształceń. One nie rodzą się piękne i gładkie.

Niby w sumie pamietam o photoshopie, ale takie ''chamskie przerabianie'' jest chyba tylko w CKM czy tam Playboyu, gdzie kobiety zamieniaja w sztuczne lalki. Jednak myslalam (mimo wszystko),ze reszta kobiet tak ''naturalnie'' ma wciagniety brzuch bez grama tluszczu..
A nawet jesli nie,to KTORES maja, i naprawde ciezko mi jest poczuc sie dobrze bez tej swietnej figury. Zreszta staram sie o nia. Ja ciagle mam (moze kuriozalne) poczucie,ze wystarczy,ze chociaz na chwile zdobede figure, zadbam o siebie, poczuje sie atrakcyjna, ''naciesze'' ta chwila.. a potem sobie odpuszcze juz 'idealnosc',bo to poczucie atrakcyjnosci zostanie we mnie. Po prostu chce je na chwile osiagnac. Czy to, co mysle, ma sens, czy sie myle? Teraz wydaje mi sie,ze ta 'chwila' wystarczy. Ale jak jest naprawde to musze sie przekonac. W kazdym razie zauwazylam, ze nic tak nie potrafi mi zepsuc/poprawic nastroju i samoakceptacji, jak rzut oka w lustro i stwierdzenie ze mam 'okropny wystajacy brzuch','dziwna twarz' / 'mam jednak talie', 'brzuch tak nie wystaje', 'jestem bardzo ladna'. To,ze to obsesja,juz wiem..

youngwind napisał/a:

Z mojego punktu widzenia powiem Ci, że szczupłe i zgrabne dziewczyny, także mają kompleksy. I nie ma na świecie takiej, która miałaby wszystko na miejscu. Sama jestem przykładem takiej właśnie dziewczyny. I nie wstydzę się tego napisać.

A jakie masz kompleksy? O ile chcesz o nich pisac, jak nie - to pomin. Ale o odpowiedz na drugie pytanie juz bardzo bym cie prosila ;p Jak to robisz,ze jestes szczupla?

youngwind napisał/a:

Najważniejsza jest akceptacja siebie! Dopóki siebie nie zaakceptujesz, dopóty inni Ciebie nie zaakceptują. Musisz nabrać pewności siebie. Powód? Twój chłopak. Masz partnera, masz osobę, która zwróciła na Ciebie uwagę. Nie masz 130 kg i nie musisz podpierać się laską- bo właśnie dopiero taką kobietę uważałabym za nieatrakcyjną, a raczej chorą i taką, której potrzebna jest pomoc lekarska. Tobie do tego naprawdę daleko. A na kilku oponkach świat się nie kończy.

Będziesz gorsza od innych zawsze wtedy, kiedy będziesz to sobie wmawiać. Negatywną energią wywołujesz u ludzi podobną. Pozytywną z kolei możesz zabłysnąć. Pewność siebie to klucz! Jest wiele pulchnych kobiet, za które mężczyźni daliby się pokroić. Tak, jak jedni wolną blondynki, a inni brunetki, tak jeszcze inni wolą pełniejsze kształty.

No tak, pewnie masz racje. Kiedy mysle np. o tym, jak zyja dzieci w Afyce, wiem, ze moj problem jest niczym. Ale poczucie bezwartosciowosci wraca jak bumerang..
Z tymi 'pelniejszymi ksztaltami' to..no, baardzo trudno mi w to uwierzyc, bo przez kilka lat zylam z absolutnym przekonaniem,ze jest przeciwnie,ze tylko szczuple dziewczyny wzbudzaja zainteresowanie. Jak bylam grubsza i ktos mnie tam zaczepial (wiadomo,szkola, hormony..) to palilam sie ze wstydu na mysl,ze JA,z TYM cialem, moglabym z kims chocby flirtowac. No i trzymalam sie bardzo na uboczu. Tak swoja droga - znasz jakas grubsza kobiete, ktora podoba sie facetom?


youngwind napisał/a:

Wybacz szczerość, ale nie dziwię się Twojemu chłopakowi, że ma już dość pocieszania Ciebie.

No wiem. Ja tez sie mu  w sumie nie dziwie, zwlaszcza, ze widze, jak to przezywa. Czasem tak bardzo zaluje, ze z wesolego czlowieka znow zrobilam kogos smutnego,zalamanego,bez sily do zycia.. Mozna powiedziec, ze w tym zwiazku rownie czesto go uszczesliwialam co unieszczesliwialam.
Aha, a co bylo ostatnio? On byl przez reszte wieczoru po naszej 'szczerej rozmowie' w miare wesoly (moze dlatego,ze mogl z siebie 'wyrzucic' to,ze czasem czuje sie obojetnie). Gdy szlismy spac pocalowal mnie i powiedzial,ze mnie kocha. Szczerze mowiac, troche sie zdziwilam. Stwierdzilam,ze myslalam,ze juz mnie za bardzo nie kocha. A ze nie naleze do kobiet - bluszczy, to ja nawet tej wiadomosci zbytnio nie przezylam. Najpierw,stojac przy nim, czulam dziwna pustke i smutek, potem wyszlam z pokoju, na kilka chwil poczulam rozpacz,a potem - wszystko zniknelo, znow pustka. W kazdym razie on odpowiedzial,ze sie mylil wtedy widocznie. Ze mu juz przeszlo.

youngwind napisał/a:

To tak naprawdę Ty jego krzywdzisz ciągłym narzekaniem na swój wygląd, a nie on Ciebie tym, że Cię pokochał taką, jaką jesteś. To właśnie jego miłość powinna być motorem dla Twojej motywacji. Spójrz w lustro i powiedz, że jest ktoś, kto Cię kocha i ktoś, komu się podobasz. Nikt nie każe Ci zacząć kochać siebie od zaraz, bo to nie jest łatwe, ale próbuj. Jeśli nie sama, to z pomocą specjalisty.

To pierwsze zdanie jest zaskakujaco celne. Zabawne,ze ja kiedys chyba to tak postrzegalam. Uwazalam,ze nie zasluguje na zainteresowanie i ze i tak nie spelnie jego marzen,i to mnie bolalo. Wychodzilam z zalozenia,ze 'na pewno marzy o kobiecie,ktora ma swietne cialo', i ze te jego niby marzenia sa tak silne, ze nie przysloni ich moja osobowosc,charakter, itp. Sadzilam,ze bedac ze mna, bedzie w tej sferze niespelniony. Dluuugo mu zajelo przekonanie mnie,ze tak nie jest. Dlatego tez cwiczenie z lustrem na poczatku odpadalo wink I dalej dla mnie odpada, bo stojac tak i powtarzajac sobie,ze 'jestem piekna' albo 'komus sie podobam',czuje, jakbym sama siebie oszukiwala. To mnie tylko doluje (ze ja musze siebie samooszukiwac,a inne maja to,to i to..). Ja po prostu potrzebuje przestac sie tak koncentrowac na wygladzie.
Kochac siebie? Bardzo chce i nie chce jednoczesnie wink

6

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek
Paulina20 napisał/a:

A ja ci powiem, ze lubie twoje posty, z tego co kojarze tongue Jestes jedna z paru wyrozniajacych sie tu dziewczyn.

Dziękuję smile.

Paulina20 napisał/a:

A co cie wlasciwie 'urzeklo' w moim poscie?

Urzekł mnie sposób, w jaki napisałaś swojego posta. Wbrew wszystkiemu i jakkolwiek pokręconego zdania nie miałabyś na swój temat, uważam, że Twoje wpisy to odzwierciedlenie Twojej dojrzałości. Jakkolwiek niedojrzałe byłoby Twoje podejście do własnego wyglądu wink.

Paulina20 napisał/a:

Moze inaczej - nie, ze wobec brzydkich kobiet maja wieksze wymagania, ale ze..hm..ponizej pewnego progu maja male szanse? No,w sumie to z wiekszymi wymaganiami tez mialam na mysli. I wciaz obawiam sie,ze tak niestety jest.

Oczywiście, że poniżej pewnego progu mają mała szanse, ale w owym niskim progu mieszczą się kobiety, które naprawdę zaniedbały się do tego stopnia, że nie zwracają uwagi nawet najmniej wymagającego absztyfikanta. Ciebie ten problem nie dotyczy, bo masz chłopaka, który- jak ostatnio zapewniłaś- mówi Ci, że Cię kocha. To wystarczający powód. Gdyby jednak nic do Ciebie nie czuł, dawno zostawiłby Cię ze swoimi kompleksami. A jednak nadal jest przy Tobie, co świadczy o sile jego uczucia.

Paulina20 napisał/a:

Sama traktuje go troche jak kanapke, ktora wydaje mi sie, ze kazdy chce zjesc. Przyczynila sie do tego moja 'wrazliwosc' czy 'podatnosc' na wplywy,np. czasopism (co nie znaczy oczywiscie,ze nigdy nie mam swojego zdania..)

Kochana, to jeszcze zależy jakie czasopisma wertujesz. W głównej mierze, przynajmniej dzisiaj, piękno kobiety mieści się w talii średnicy płyty CD i bioder a la Jennifer Lopez. Nie wszyscy, wbrew powszechnym gustom, są amatorami takich wymiarów kobiecych. I choć ciężko Ci w to uwierzyć- zważając na Twoje kompleksy- naprawdę na świecie istnieją mężczyźni, którzy lubią pełne kobiety. Wracając do meritum- czasopisma kreują pewien szablon piękna i tuszują zarówno w mężczyznach, jak i kobietach, ich własne gusta. Mam na myśli to, że gdy kobieta lub mężczyzna ustalą sobie własny kanon kobiecego piękna, własny gust, takie czasopismo z wyfotoszopowanymi pannami, natychmiast w pewnym stopniu to zaciera. Tu chodzi tylko o to, żeby przyciągnąć czytelnika (albo raczej oglądacza...) i oskubać z pieniędzy. Ciało to chwyt marketingowy i owo prezentowane na okładkach czasopism, robi to doskonale. Kobieta w czasopiśmie, to tylko obrazek i chwilowy haczyk. Nie powinnaś się do nich przyrównywać smile.

Paulina20 napisał/a:

Dziwne jest tez to, ze nie przeszkadzaloby mi,gdyby mnie ktos uznal np. za glupia (moze dlatego,ze nigdy tak nie bylo, raczej wszyscy uwazali mnie za inteligentna; podchodze do tego tez tak: ''jak ktos mnie dobrze nie zna,to moze myslec co chce''), ale gdyby ktos powiedzial,ze jestem brzydka.. to by juz bardziej zabolalo ;/

To taki bardzo powszechny kobiecy problem. Powiem Ci szczerze, że moja twarz jest dość znana (z racji zdjęć) w Internecie. Dostawałam nieraz tysiące maili od facetów (będąc już zajętą), w których pisali mi, że jestem taka, siaka i owaka, co w większości także ociekało propozycjami seksualnymi. Nadmiar komplementów to jednak- jeśli chodzi o tę bolesność wypowiadanych słów- tak samo frustrujący i bolesny problem, co obrażanie kobiety. Czułam się jak przedmiot, jak coś, co nadaje się tylko do łóżka. Mój facet przeżywał przez to piekło. Dlatego uwierz mi, że wlepione we wdzięki męskie ślepia nie zawsze są powodem do dumy. Takie rzeczy mogą naprawdę kobietę zniszczyć. Dodatkowo, co jest kolejną ważną kwestią, zazdrość kobiet okazywana zewsząd tak samo boli. Nieraz otrzymywałam od przedstawicielek tej samej płci zgryźliwe komentarze w temacie tego, jaka to jestem bezwstydna i że, jak to kobiety- uroda to nie wszystko. Mówiono tak o mnie, pomimo tego, że nie znano mnie osobiście. Zatem, Paulino, komentarze w typie: "ale jesteś bezwstydna" i "ale jesteś brzydka", sprawiają taki sam ból. Nieważne, czy ładna czy mniej ładna jest kobieta- do każdej zawsze ktoś coś będzie miał. To nieuniknione.

Paulina20 napisał/a:

Ja ciagle mam (moze kuriozalne) poczucie,ze wystarczy,ze chociaz na chwile zdobede figure, zadbam o siebie, poczuje sie atrakcyjna, ''naciesze'' ta chwila.. a potem sobie odpuszcze juz 'idealnosc',bo to poczucie atrakcyjnosci zostanie we mnie. Po prostu chce je na chwile osiagnac. Czy to, co mysle, ma sens, czy sie myle?

Nie ma co osiągać atrakcyjności "na chwilę", ale rozumiem, co masz na myśli. Jeśli to skorygowałoby Twoje własne zdanie o sobie i gdyby było to możliwe, to sama nie miałabym nic przeciw smile.

Paulina20 napisał/a:

jakie masz kompleksy? O ile chcesz o nich pisac, jak nie - to pomin. Ale o odpowiedz na drugie pytanie juz bardzo bym cie prosila ;p

Mam kompleks na punkcie swojej skóry. Odziedziczyłam po starszej siostrze niedobór witamin, co powoduje u mnie kosmiczne zasuszanie się skóry na nogach; prowadzi to do wyskakiwania okropnych, maleńkich krostek na udach oraz łydkach. Dodatkowo, jak by tego było mało, w chłodne dni moja skóra nie jest jednolita, a bardzo sina, wyglądająca tak, jak gdyby ktoś potraktował mnie cepem wink. Codziennie topię skórę w balsamach i maściach, bo w przeciwnym razie chyba zeszłaby ze mnie jak u węża. Dodatkowo, jeśli stawiamy na szczerość, uważam, że mam za szeroką talię, pomimo tego, że brzuch mam bardzo szczupły. Dodatkowo, taka właśnie talia w połączeniu z bardzo wąskimi biodrami, daje efekt chłopięcej figury. Nawet moja lekarka podczas jakiegoś bilansu tak ją oceniła.   

Paulina20 napisał/a:

Jak to robisz,ze jestes szczupla?

Szczerze pisząc, mam to w genach po tacie. Mój ojciec, który potrafi zjeść jak koń, jest bardzo szczupłym facetem. Szybką przemianę materii mam zdecydowanie po nim. Dodatkowo, staram się dużo biegać i zabijać na aerobiku wink.

Paulina20 napisał/a:

Tak swoja droga - znasz jakas grubsza kobiete, ktora podoba sie facetom?

Aktualnie znam dwie. Jedna mieszkała niedaleko mnie, gdy żyłam jeszcze w Polsce. Miała naprawdę prześliczną buzię i mimo tego, że miała sporą, uwierz, sporą, nadwagę, leciała na nią połowa szkolnych chłoptasiów. To była Izabela, notabene, bardzo inteligentna dziewczyna, która nigdy nie narzekała na swój wygląd, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Była świadoma tego, że jest pełniejsza od reszty dziewcząt, ale zarażała swoim optymizmem. Kiedyś nawet się z nią kumplowałam. Druga, której imienia nie mogę zdradzić, jest także bardzo śliczną dziewczyną ze sporą nadwagą. Faceci uganiają się za nią, zapraszają do knajp, zabawiając i prawiąc komplementy. Jak widzisz, wszystko jest kwestią podejścia do samej siebie.

Paulina20 napisał/a:

Wychodzilam z zalozenia,ze 'na pewno marzy o kobiecie,ktora ma swietne cialo', i ze te jego niby marzenia sa tak silne, ze nie przysloni ich moja osobowosc,charakter, itp. Sadzilam,ze bedac ze mna, bedzie w tej sferze niespelniony.

Rozumiem, co masz na myśli, bo sama miewałam takie właśnie, kiedy zranił mnie mój facet (ale nie będę na ten temat offtopować). Chcę Ci tylko powiedzieć, że im bardziej przed własnym facetem poniżamy same siebie, wyzywamy od grubych, anorektyczek itp, tym większe prawdopodobieństwo, że oni w to w końcu uwierzą. W końcu kobieta mająca o sobie złe mniemanie, staje się w oczach ludzi osobą nie szanującą nawet samej siebie. Facet pomyśli sobie kurde, ona ma chyba rację... tam ma boczki, a tam cellulit- chyba czas, żeby wreszcie się za siebie wzięła.. Z kolei, gdy zaczniemy mówić o sobie w samych superlatywach, jesteśmy w stanie przekonać naszych facetów, że dokładnie takie jesteśmy! Optymizm jest zaraźliwy i im więcej będzie go w naszym życiu, tym lepiej. Kiedy pokażemy mężczyźnie, że jesteśmy piękne, wtedy pomyślą sobie o, to mi się podoba- wcale nie jest idealna, a jednak czuje się ze sobą dobrze. Takie kobiety naprawdę przyciągają mężczyzn.

7

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Przede wszystkim dziekuje, youngwind, za posta. Odlozylam odpisywanie na niego, potem mi sie nie chcialo, a potem w ogole wylecialo mi z glowy wink Teraz to w koncu nadrobie.

Wlasnie ogladalam zdjecia znajomych na naszej-klasie. Dla nich wszystko jest takie proste.. zero samokrytyki, pelen luz, nieustanne slodzenie sobie. A ja nie umiem pozwolic sie kochac sad No a najbardziej mi przykro jak widze, ze facet pisze, ze dziewczyna jest dla niego najpiekniejsza. Cholernie mi tego brakuje. To zreszta moje marzenie przez ktore tak cierpie - byc dla kogos ''naj''. Albo chociaz bardzo atrakcyjną.

youngwind napisał/a:

Urzekł mnie sposób, w jaki napisałaś swojego posta. Wbrew wszystkiemu i jakkolwiek pokręconego zdania nie miałabyś na swój temat, uważam, że Twoje wpisy to odzwierciedlenie Twojej dojrzałości. Jakkolwiek niedojrzałe byłoby Twoje podejście do własnego wyglądu wink.

No tak. ja zdaje sobie sprawe z tego, jaka jestem, i jakie to jest glupie (? nno..z tego juz mniej ;p). Ale daje sie porwac negatywnym uczuciom. I tak postepuje wedlug nich, a rozum to wszystko bezlitosnie analizuje.

youngwind napisał/a:

W głównej mierze, przynajmniej dzisiaj, piękno kobiety mieści się w talii średnicy płyty CD i bioder a la Jennifer Lopez. Nie wszyscy, wbrew powszechnym gustom, są amatorami takich wymiarów kobiecych.

Moze cos w tym jest. Ostatnio mnie zszokowalo, kiedy chlopak wyrazil sie pozytywnie o mojej figurze (powiedzial,ze mam fajna, czy pociagajaca). Mnie zawsze wydawala sie za malo kobieca (chodzi o stosunek talii do bioder). Z drugiej strony nie wiem, czy mu wierzyc.

youngwind napisał/a:

Zatem, Paulino, komentarze w typie: "ale jesteś bezwstydna" i "ale jesteś brzydka", sprawiają taki sam ból. Nieważne, czy ładna czy mniej ładna jest kobieta- do każdej zawsze ktoś coś będzie miał. To nieuniknione.

Tylko ze ''bezwstyd'' mozna po prostu zakryc, a brzydota zostaje wink Ale rozumiem o co ci chodzi; do wszystkiego mozna sie przyczepic. (Dla chetnego nic trudnego tongue)


youngwind napisał/a:
Paulina20 napisał/a:

Jak to robisz,ze jestes szczupla?

Szczerze pisząc, mam to w genach po tacie. Mój ojciec, który potrafi zjeść jak koń, jest bardzo szczupłym facetem. Szybką przemianę materii mam zdecydowanie po nim. Dodatkowo, staram się dużo biegać i zabijać na aerobiku wink.

Jesli uprawiasz sport to co innego wink U mnie i mama, i ojciec sa otyli,a brat ma lekka nadwage. Ale to raczej wina tylko trybu zycia, bo w mlodosci byli szczupli. Mama jezdzila codziennie do pracy rowerem (5km w 1 strone),a w miesiacu, w ktorym kupila sobie samochod, przytyla 5 kg wink Ja juz wiem, ze jesli nie chce tyc musze sie regularnie ruszac. Na wiosne dostalam powera, zeby to robic czesciej niz 1-3 razy w tygodniu, zmniejszylam tez porcje jedzenia i mysle, ze jesli bede cierpliwa to w koncu schudne.

youngwind napisał/a:

Druga, której imienia nie mogę zdradzić, jest także bardzo śliczną dziewczyną ze sporą nadwagą. Faceci uganiają się za nią, zapraszają do knajp, zabawiając i prawiąc komplementy. Jak widzisz, wszystko jest kwestią podejścia do samej siebie.

Zastanawiam sie jakie one maja podejscie. Tylko ze one ''w zamian'' za nadwage mialy jeszcze sliczne twarze wink Ja tez jestem ladna, ale raczej tak ''przecietnie''. I w chwili obecnej stanie sie nagle dusza towarzystwie absolutnie pewna swojej atrakcyjnosci jest po prostu nie do przeskoczenia. Zreszta, nie chodzi mi nawet o nie wiadomo co - chcialabym umiec szczerze przed soba uznac, ze jestem atrakcyjna i wiele warta, ze zasluguje na rozne rzeczy, ktorych pragne. ''Wmowienie'' sobie tego wymaga duzej dyscypliny i sily woli.. a i tak wciaz pozostaje obawa, ze w pewien sposob sie samooszukujesz ;( Czytam tu niektore posty i zadziwia mnie, jak niektore dziewczyny sa niefrasobliwe. Ja chyba szukam za to dziury w calym.

youngwind napisał/a:

Z kolei, gdy zaczniemy mówić o sobie w samych superlatywach, jesteśmy w stanie przekonać naszych facetów, że dokładnie takie jesteśmy! Optymizm jest zaraźliwy i im więcej będzie go w naszym życiu, tym lepiej. Kiedy pokażemy mężczyźnie, że jesteśmy piękne, wtedy pomyślą sobie o, to mi się podoba- wcale nie jest idealna, a jednak czuje się ze sobą dobrze. Takie kobiety naprawdę przyciągają mężczyzn.

Taak? Tylko  ze mi zaraz towarzyszy obawa, ze on raczej pomysli ''ma boczki, ma male cycki, ma walki na brzuchu,a uwaza sie za nie wiadomo kogo'' i sprowadzi na ziemie big_smile Albo skapnie sie,ze to udawanie. Nie wiem, jak mozna to zrobic, zeby byc w stu procentach pewna swojej atrakcyjnosci nie bedac idealna.
Mnie najmneijsza krytyka 'wybija z rytmu'; ostatnio zapytalam chlopaka, czy jestem normalna czy troche za gruba. Powiedzial uczciwie, ze mam troche za duze uda i brzuch. Niby sama chcialam szczerosci, ale stopniowo doprowadzilo mnie to do takiego zalamania, ze mam dosyc zwiazku i czuje sie zraniona.. chora jestem. A on twierdzi, ze mnie cala akceptuje. Nie moge tego pojac, dla mnie to samo sobie przeczy. Nie miesci sie to w moim swiatopogladzie, ktory mowi ze grube = kompletnie nieatrakcyjne.
Wiem, ze schudniecie to podstawa, ale oby moja psychika sie tez wtedy zmienila. Oczywiscie bede probowala jej w tym pomoc. Tylko to, ze faceci patrza tak krytycznie zupelnie wybilo mnie z rytmu.

8

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Trafiłem tu kompletnym przypadkiem za namowa dziewczyny i jak do tej pory natrafiałem na dość skomplikowane historie życiowe z których każda była podobna do drugiej.

A ten post mnie zadziwił... Brawo dla autorki za dojrzałość wypowiedzi i swoje zdanie.
Nie żebym się podlizywał, w końcu nowy jestem a dziewczyna zastrzeli. ;P

Paulino, facet który jest konkretny to chyba skarb choć mógł to powiedzieć inaczej.
Nie przejmuj się wyglądem, w obecnie skomercjalizowanym świecie gdzie każdy dąży do jakiegoś wyznaczonego kanonu piękna bycie sobą jest super. smile Poza tym inteligencja i bycie sobą jest najważniejsze. Nie trąca plastikiem tak obecnym w teraźniejszości i to się ceni.

A jaki to jest rozmiar 42? hmm

9 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-05-13 22:39:42)

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Hej netchlopaku! Dopiero teraz zobaczylam twoj post wink
Milo mi, ze uwazasz mnie za dojrzala tongue Czemu konkretny facet to skarb? (Nie wiem jak to ''konkretny'' rozumiec :>)

Poza tym przeczytalam sobie od nowa caly temat i musze przyznac, ze u mnie sytuacja dosc znacznie sie poprawila. Z lekkim zdziwieniem czytam o tym, ze kiedys bylo naprawde az_tak zle. Teraz znow czasem nawiedzaja mnie 'demony przeszlosci', ale nie potrafie przejmowac sie tym tak bardzo jak kiedys. Obecnie staram sie zmienic swoje myslenie odnosnie swojej osoby, bo mysli sa kluczowe.

Zaskoczyla mnie ostatnio pewna informacja. Wiecie, czym roznia sie osoby depresyjne od niedepresyjnych? Te pierwsze maja wieksza dostepnosc przykrych wspomnien, te drugie wspomnien przyjemnych. Jest to chyba jedna z glownych roznic. It's as simple as that wink Podobnie zreszta jest z samoocena - poczatek bierze sie z mysli. Mimo, ze jeszcze czasem wiele rzeczy mnie zasmuca, nie bede sie poddawac, bo przeciez mimo porazek jest lepiej - a trudno oczekiwac, zeby wszystko zmienilo sie tak hop-siup. Przebudowa pewnych struktur osobowosci wymaga czasu wink


Co do rozmiaru, to moze zapytaj swojej dziewczyny jaki ma i sam ocen? Chodzi oczywiscie o rozmiar ''dolu'', czyli spodni itd, gora zwykle jest troche mniejsza. Jak nie bedziesz mogl sobie zwizualizowac to na jakis czas wkleje fotke tongue (na pewno nie bedzie to ani wieloryb, ani plotka)


PS Ciekawy nius tongue http://www.iwoman.pl/zdrowie/zyj-zdrowo/kobiety;w;rozmiarze;42;sa;najszczesliwsze,72,0,423496.html

10

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Ja również mam mały poślizg. ;P

Konkretny... Zdecydowany wiedząy czego chce.

Powiedmy że nie mogę sobie zwizualizować rozmiaru 42. ;P
Choć dowiedzialem się jaki to 40. smile

11

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Witaj:) Powiem ci szczerze że jestem w takiej samej sytuacji, ale jestem za szczupła.. A co za tym idzie- brak bioder, płaska pupa i brak biustu. I naprawdę zazdroszczę Ci Twojej figury, ja za nic w świecie nie moge przytyć, mimo że jem bardzo dużo. Masz szczęście, jesteś bardzo kobieca! Jeśli facet wybrał Cie jako życiową partnerkę to znaczy że dla niego jesteś idealna, kocha Cie i podobasz się mu taka jaka jesteś! Pokochaj swoje ciało, pokochaj siebie! :-) Nie ma idealnych kobiet, każda ma "tu za mało, tu za dużo, tu nie tak jak powinno". I zauważ, że właśnie figury kobiece, od 40-42 + wracaja do łask.. Zwróć uwagę na Kim Kardashian- nie jest szczupła, ale za to bardzo podoba się facetom! Nie jest najważniejszy wygląd, pamiętaj o tym. Twój chłopak doceni Twój piekny usmiech, radość z życia. I nie daj się kompleksom, nie warto, masz świetnego chłopaka i nie zepsuj tego! Pozdrawiam:)

12

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Kim Kardashian-akurat owa panienka ma strasznie pusto w główce, a co nie słyszę kumpli to się najzwyczajniej jej przylepia etykietkę w sam raz na jeden raz :>
dam inny , realny przykład. moja koleżanka jest po prostu lekko puszysta. sama o sobie mówi : kulka. troszkę ma tu i tu, ma łydki szerokie, oponkę.
ale od 2 lat tworzy piękny związek z chłopakiem, który wygląda przy niej nawet zabawnie-różni ich wzrostowo 30 cm i on na dodatek jest bardzo szczupły. ale kocha ją nad życia, zawsze podkreśla jej samodzielność i pracowitość i jej zaraźliwy optymizm. Facet tez chce kobietę o pięknym wnętrzu.
za szczupła? spróbuj na siłowni, ćwicz i stosuj odpowiednio dobraną do metabolizmu dietę, a masy przybędzie, czytałam kiedyś gdzieś na forum o tym.

13

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Skąd wiesz, że Kardashian ma ''mało w głowie''? Z jakichś wywiadów, czy coś? Chętnie przeczytam, tak z ciekawości ;p


''Jeśli facet wybrał Cie jako życiową partnerkę to znaczy że dla niego jesteś idealna'' - niestety, taka zależnośc nie zawsze istnieje wink Ale moge się zgodzić, że jeśli ktoś się już z kimś żeni, to powinien być ideałem albo bardzo blisko niego (przynajmniej ja bym do tego dążyła). Chodzi oczywiście o ideał ''subiektywny'' ;p

Cigarette, powiem ci szczerze, że dziwnie się czyta, że jestem kobieca, podczas gdy ja zawsze uważałam odwrotnie. W sumie nadwaga może się komuś podobać - na pewno szczupłym dziewczynom, jak widać tongue Pewnej grupie facetów też.
Ale tak szczerze mówiąc to źle się czuję z takim wyglądem. Jak założę bluzkę to zawsze wystaje jakaś oponka, itd.. Tobie to serio się podoba? Ja zaczęłam biegać ostatnio,a niedługo dokładam dietę Turbo. Mam dużą wewnętrzną motywację wink

14

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Shanty- dzięki za radę smile
Paulinko naprawdę musisz uwierzyć w to , że jesteś kobieca! Lepiej mieć za dużo niż za mało. Musisz po prostu pokazać swoje walory, np. ładny biust i tym samym ukryć jakieś mankamenty( według ciebie) smile Najważniejsza jest jednak pewność siebie i optymizm, bo co z tego, że dziewczyna będzie szczupła i ładna jeśli będzie smutna. Faceci ciągną do tych wesołych i tu Cie zaskoczę, niekoniecznie superzgrabnych. Kiedyś chłopak mojej koleżanki powiedział, że jego K. ma czym oddychać i na czym siedzieć wink A też nie należy do szczupłych. I kocha ja najbardziej na świecie. Twój chłopak jest z Toba. Właśnie z TOBĄ. Mógł wybrać milion innych dziewczyn, a wybrał Ciebie!:)
a O kIM kARDASHIAN nie słyszałam aby była pusta, tak czy inaczej jest uważana za symbol seksu, czy j.lopez albo beyonce.
Więcej wiary w siebie bo naprawdę  dużo dziewczyn zazdrości Ci Twojego wyglądu smile pozdrawiam i dzięki za linka;-)

15

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek
cigarette napisał/a:

Shanty- dzięki za radę smile
Paulinko naprawdę musisz uwierzyć w to , że jesteś kobieca! Lepiej mieć za dużo niż za mało. Musisz po prostu pokazać swoje walory, np. ładny biust i tym samym ukryć jakieś mankamenty( według ciebie) smile Najważniejsza jest jednak pewność siebie i optymizm, bo co z tego, że dziewczyna będzie szczupła i ładna jeśli będzie smutna. Faceci ciągną do tych wesołych i tu Cie zaskoczę, niekoniecznie superzgrabnych. Kiedyś chłopak mojej koleżanki powiedział, że jego K. ma czym oddychać i na czym siedzieć wink A też nie należy do szczupłych. I kocha ja najbardziej na świecie. Twój chłopak jest z Toba. Właśnie z TOBĄ. Mógł wybrać milion innych dziewczyn, a wybrał Ciebie!:)
a O kIM kARDASHIAN nie słyszałam aby była pusta, tak czy inaczej jest uważana za symbol seksu, czy j.lopez albo beyonce.
Więcej wiary w siebie bo naprawdę  dużo dziewczyn zazdrości Ci Twojego wyglądu smile pozdrawiam i dzięki za linka;-)

To, że pewnośc siebie i optymizm liczy się najbardziej, to już sama zauważyłam wink Na szczęście big_smile
Wiesz co, niestety mój chłopak nie daje mi powodów, żeby myśleć o sobie jako pociągającej - ja mam duży temperament, on prawie zerowy (przez co chyba w końcu się z nim rozstanę, na razie przetrawiam ta decyzję..). Ale nauczyłam się nie zrzucać winy za to na wygląd - inne czynniki są tu jednak o wiele ważniejsze.

Hehe, nie zauważyłam, żeby mi jakieś dziewczyny zazdrościły wyglądu big_smile Ale dzięki. Wiesz, ''dobra waga'' nie oznacza jeszcze, że ma się kobiecą sylwetkę, bo tu wszystko zależy od budowy. Jeśli masz szeroką talię, nierówny biust, to kilogramami trudno to będzie zmienić. Ostatnio np. wydawało mi się, że kuzynka o połowę grubsza ode mnie ma lepszą figurę tongue Wszystko zależy od rozkładu tego tłuszczu,po prostu wink Ja może jeszcze talie mam, ale nie taką, jaką bym chciała. Właściwie to ja nie wiem, co tam facetów pociąga, także odkładam te rozważania i zajmuję się sobą tongue Chcę się zobaczyć z wagą 60kg i tyle, o. Obym się tylko nie poddawała i będzie git.

16 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-10-03 02:08:17)

Odp: Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Trafiłam jakoś na ten stary temat i postanowiłam go uaktualnić wink

Od pierwszego wpisu minęło już 2,5 roku i chciałam zameldować, że czuję się kochana, pożądana i (praktycznie, poza drobnymi zmartwieniami) szczęśliwa. Nadal jestem w związku z tym samym chłopakiem, a moje problemy właściwie zniknęły - mimo, że mam lekką nadwagę (zarzuciłam ruch i przytyłam około 10 kg od tamtego czasu tongue). Owszem, czasem wstydze się swojego ciała, trudno mi się ubrać bez "oponek", czasem mam chwile słabości - ale, przede wszystkim, nie warto o tym myśleć. To jest złota zasada - jesli ci smutno, zajmij się czyms innym, zmień temat, lub choćby przeczytaj, jakie inni mają problemy - przy nich twoje bledną.

W związku jestem szczęśliwa, a mój facet nazywa mnie czasem "piekną" lub "ślicznym aniołkiem". Od kiedy przestałam wreszcie zatruwać życie użalaniem się nad sobą, nasze relacje bardzo się poprawiły. W dodatku nasze "tmeperamenty seksualne" chyba się odwróciły, a przynajmniej wyrównały, ale to już inny temat.

Mój chłopak jest najszcześliwszy, kiedy ja jestem wesoła i szczęśliwa, i to jest właśnie najpiękniejsze, co mogę mu podarować - a nie idealny wygląd. Nigdy nie pomyślałabym kiedyś, że to napiszę, ale teraz naprawdę tak uważam. Bo zmieniłam swoje myślenie i postepowanie, i poznałam prawdę.

A na urodziny dostałam kubek w kształcie serca z napisem "Kocham Cię".

Taki happy end.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przez moja obsesje rozwalam zwiazek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024