Dziekuje, dziewczyny, za posty. Postaram sie odniesc do kazdego.
''Paulinko, czy dla ciebie ten z ktorym jestes musi byc idealem? '' LaQueSabe,nie
Ale ja postrzegam siebie tak, ze jesli nie bede 'idealna', to nawet w najmneijszym stopniu sie nikomu nie spodobam.
Goha, dziekuje za twoja historie
Troche mnie na duchu podniosla. Hm.. i masz bardzo madra przyjaciolke, i chlopaka.
goha0101 napisał/a:nie mam ladnej figury, bo tez mam brzuch, ale wystarczy ze ladnie sie ubiore i wyjde na miasto i widze jak faceci sie oglądają
wiesz, ja tez raz czy dwa sie ladnie ubralam (mini), w dodatku nogi mam zgrabne, ale jakos nie widzialam, zeby ktos na mnie zwracal wieksza uwage
Moze pare razy.. Dlatego wydaje mi sie, ze trzeba byc..no,miec w sobie nie-wiem-co, zeby poczuc,ze sie komus podobasz.
goha0101 napisał/a:powiedz mi dlaczego tak myślisz ze nie jestes ideałes, i ze odbicie w lustrze sprawie ze padasz w doła? Czy twoj facet Ci kiedys powiedział, ze jestes np gruba jak świnia? albo zranił Cię?
Nie. Ani razu.. No, moze pare razy zranil, ale nieswiadomie, bo mnie rania rzeczy dla innych oczywiste ;/ Odbicie w lustrze doluje mnie, bo oczekuje, ze bede wygladac jak ideal i moze wtedy spotkam sie z odrobina zainteresowania. Chcialabym (bardzo) poczuc sie jak te kobiety, ktore uwazaja sie za 'atrakcyjne' i ''maja powodzenie''. Nie wiem zreszta, jak to wlasciwie wyglada i po czym to poznac. Nie wiem tez, dlaczego tak bardzo tego pragne. Chyba dlatego,ze to bardzo podniesie moje poczucie wlasnej wartosci..
goha0101 napisał/a:I popewnym czasie przez to gadanie przyjaciólki, i chlopaka, uwieerzyłam w to ze jestem piękna! nie mam ladnej figury, bo tez mam brzuch, ale wystarczy ze ladnie sie ubiore i wyjde na miasto i widze jak faceci sie oglądają , pokaż swoje walory napewno takie masz, sliczna buzia, piekne wlosy, ladny usmiech, piersi itd itd I nie myśl więcej tak jak do tej pory, te wszystkie laski są sztuczne po retuszu, myślisz ze one nie mają zadnych skaz na ciele? napewno coś sie najdzie! takze uwierz w to ze jestes piekna, zacznij w to wierzyć, i wiecej juz nie bedziesz miała dołów! 3mam kciuki
Ciekawa jestem, czy ta wiare w siebie teraz po tobie jakos widac
Pewnie czlowiek sie wtedy jakos zmienia. Ale ja jestem w zamknietym kregu na razie. Chwilowy wzrost pewnosci siebie i tak nic nie daje. Bardzo bym chciala uwierzyc w swoje piekno, niby w lustrze widze, ze jestem ladna, ale ciagle skupiam sie na wadach. Czuje sie niedoceniona. A ostatnio jeszcze rozwala mnie, jak kolezanka z roku wrzuca na swoj profil zdjecia po retuszu (widac golym okiem dla tego,kto ja zna), wszystkie inne sie nia tam zachwycaja, podczas gdy w rzeczywistosci wyglada calkiem inaczej 
youngwind napisał/a:Paulino, szczerze pisząc, Twój wpis urzekł mnie i zaskoczył jednocześnie.
A ja ci powiem, ze lubie twoje posty, z tego co kojarze
Jestes jedna z paru wyrozniajacych sie tu dziewczyn. Tym milej, ze poswiecilas tyle czasu na odpisanie
A co cie wlasciwie 'urzeklo' w moim poscie?
youngwind napisał/a:Inteligentny, ambitny facet, będzie chciał poznać także charakter, co nie tylko u mniej zgrabnych, ale także u tych bardzo zgrabnych, upiększa na swój sposób fizys. Piszesz, że wobec brzydkich kobiet mężczyźni mają większe wymagania- bzdura. Kobieta może być niezbyt atrakcyjna, ale bardzo inteligentna i równie dobrze piękna jak Wenus, a głupia jak but. Każdy ma równe szanse i wobec każdego można stawiać podobne wymagania.
Moze inaczej - nie, ze wobec brzydkich kobiet maja wieksze wymagania, ale ze..hm..ponizej pewnego progu maja male szanse? No,w sumie to z wiekszymi wymaganiami tez mialam na mysli. I wciaz obawiam sie,ze tak niestety jest. Poza tym masz racje, ze przeceniam role wygladu. Sama traktuje go troche jak kanapke, ktora wydaje mi sie, ze kazdy chce zjesc. Przyczynila sie do tego moja 'wrazliwosc' czy 'podatnosc' na wplywy,np. czasopism (co nie znaczy oczywiscie,ze nigdy nie mam swojego zdania..) i to, ze zwykle balam sie chlopcow, balam sie zwracac ich uwage i wstydzilam sie swojego ciala, wiec nikt nie mial mozliwosci wyprowadzic mnie z bledu..
Poza tym wiem, ze zaden 'plytki facet' by po prostu do mnie nie pasowal. Jednak mam wrazenie,ze.. mimo wszystko pragne takiego 'plytkiego zainteresowania'',bo to by troche wyleczylo moj najwiekszy kompleks. Dziwne jest tez to, ze nie przeszkadzaloby mi,gdyby mnie ktos uznal np. za glupia (moze dlatego,ze nigdy tak nie bylo, raczej wszyscy uwazali mnie za inteligentna; podchodze do tego tez tak: ''jak ktos mnie dobrze nie zna,to moze myslec co chce''), ale gdyby ktos powiedzial,ze jestem brzydka.. to by juz bardziej zabolalo ;/ Moze ten uraz zostal mi po liceum, kiedy bylam gruba i zakompleksiona (no dobra, zakompleksiona nadal jestem
).
youngwind napisał/a:Kochana, żadna, naprawdę żadna kobieta, nie jest idealna. Jestem fotografem-amatorką i od 4 lat pracuję w programie graficznym o wszech-znanej nazwie Photoshop, i wiem, ile tym programem można zdziałać. Notabene, kobiety, które widzisz na okładkach czasopism, to przeważnie w 80% procentach wytwór tego właśnie programu. Im nie tylko komputerowo usuwa się krosty i wygładza skórę, ale także poprawia wszelkie niedociągnięcia w formie oponek czy zniekształceń. One nie rodzą się piękne i gładkie.
Niby w sumie pamietam o photoshopie, ale takie ''chamskie przerabianie'' jest chyba tylko w CKM czy tam Playboyu, gdzie kobiety zamieniaja w sztuczne lalki. Jednak myslalam (mimo wszystko),ze reszta kobiet tak ''naturalnie'' ma wciagniety brzuch bez grama tluszczu..
A nawet jesli nie,to KTORES maja, i naprawde ciezko mi jest poczuc sie dobrze bez tej swietnej figury. Zreszta staram sie o nia. Ja ciagle mam (moze kuriozalne) poczucie,ze wystarczy,ze chociaz na chwile zdobede figure, zadbam o siebie, poczuje sie atrakcyjna, ''naciesze'' ta chwila.. a potem sobie odpuszcze juz 'idealnosc',bo to poczucie atrakcyjnosci zostanie we mnie. Po prostu chce je na chwile osiagnac. Czy to, co mysle, ma sens, czy sie myle? Teraz wydaje mi sie,ze ta 'chwila' wystarczy. Ale jak jest naprawde to musze sie przekonac. W kazdym razie zauwazylam, ze nic tak nie potrafi mi zepsuc/poprawic nastroju i samoakceptacji, jak rzut oka w lustro i stwierdzenie ze mam 'okropny wystajacy brzuch','dziwna twarz' / 'mam jednak talie', 'brzuch tak nie wystaje', 'jestem bardzo ladna'. To,ze to obsesja,juz wiem..
youngwind napisał/a:Z mojego punktu widzenia powiem Ci, że szczupłe i zgrabne dziewczyny, także mają kompleksy. I nie ma na świecie takiej, która miałaby wszystko na miejscu. Sama jestem przykładem takiej właśnie dziewczyny. I nie wstydzę się tego napisać.
A jakie masz kompleksy? O ile chcesz o nich pisac, jak nie - to pomin. Ale o odpowiedz na drugie pytanie juz bardzo bym cie prosila ;p Jak to robisz,ze jestes szczupla?
youngwind napisał/a:Najważniejsza jest akceptacja siebie! Dopóki siebie nie zaakceptujesz, dopóty inni Ciebie nie zaakceptują. Musisz nabrać pewności siebie. Powód? Twój chłopak. Masz partnera, masz osobę, która zwróciła na Ciebie uwagę. Nie masz 130 kg i nie musisz podpierać się laską- bo właśnie dopiero taką kobietę uważałabym za nieatrakcyjną, a raczej chorą i taką, której potrzebna jest pomoc lekarska. Tobie do tego naprawdę daleko. A na kilku oponkach świat się nie kończy.
Będziesz gorsza od innych zawsze wtedy, kiedy będziesz to sobie wmawiać. Negatywną energią wywołujesz u ludzi podobną. Pozytywną z kolei możesz zabłysnąć. Pewność siebie to klucz! Jest wiele pulchnych kobiet, za które mężczyźni daliby się pokroić. Tak, jak jedni wolną blondynki, a inni brunetki, tak jeszcze inni wolą pełniejsze kształty.
No tak, pewnie masz racje. Kiedy mysle np. o tym, jak zyja dzieci w Afyce, wiem, ze moj problem jest niczym. Ale poczucie bezwartosciowosci wraca jak bumerang..
Z tymi 'pelniejszymi ksztaltami' to..no, baardzo trudno mi w to uwierzyc, bo przez kilka lat zylam z absolutnym przekonaniem,ze jest przeciwnie,ze tylko szczuple dziewczyny wzbudzaja zainteresowanie. Jak bylam grubsza i ktos mnie tam zaczepial (wiadomo,szkola, hormony..) to palilam sie ze wstydu na mysl,ze JA,z TYM cialem, moglabym z kims chocby flirtowac. No i trzymalam sie bardzo na uboczu. Tak swoja droga - znasz jakas grubsza kobiete, ktora podoba sie facetom?
youngwind napisał/a:Wybacz szczerość, ale nie dziwię się Twojemu chłopakowi, że ma już dość pocieszania Ciebie.
No wiem. Ja tez sie mu w sumie nie dziwie, zwlaszcza, ze widze, jak to przezywa. Czasem tak bardzo zaluje, ze z wesolego czlowieka znow zrobilam kogos smutnego,zalamanego,bez sily do zycia.. Mozna powiedziec, ze w tym zwiazku rownie czesto go uszczesliwialam co unieszczesliwialam.
Aha, a co bylo ostatnio? On byl przez reszte wieczoru po naszej 'szczerej rozmowie' w miare wesoly (moze dlatego,ze mogl z siebie 'wyrzucic' to,ze czasem czuje sie obojetnie). Gdy szlismy spac pocalowal mnie i powiedzial,ze mnie kocha. Szczerze mowiac, troche sie zdziwilam. Stwierdzilam,ze myslalam,ze juz mnie za bardzo nie kocha. A ze nie naleze do kobiet - bluszczy, to ja nawet tej wiadomosci zbytnio nie przezylam. Najpierw,stojac przy nim, czulam dziwna pustke i smutek, potem wyszlam z pokoju, na kilka chwil poczulam rozpacz,a potem - wszystko zniknelo, znow pustka. W kazdym razie on odpowiedzial,ze sie mylil wtedy widocznie. Ze mu juz przeszlo.
youngwind napisał/a:To tak naprawdę Ty jego krzywdzisz ciągłym narzekaniem na swój wygląd, a nie on Ciebie tym, że Cię pokochał taką, jaką jesteś. To właśnie jego miłość powinna być motorem dla Twojej motywacji. Spójrz w lustro i powiedz, że jest ktoś, kto Cię kocha i ktoś, komu się podobasz. Nikt nie każe Ci zacząć kochać siebie od zaraz, bo to nie jest łatwe, ale próbuj. Jeśli nie sama, to z pomocą specjalisty.
To pierwsze zdanie jest zaskakujaco celne. Zabawne,ze ja kiedys chyba to tak postrzegalam. Uwazalam,ze nie zasluguje na zainteresowanie i ze i tak nie spelnie jego marzen,i to mnie bolalo. Wychodzilam z zalozenia,ze 'na pewno marzy o kobiecie,ktora ma swietne cialo', i ze te jego niby marzenia sa tak silne, ze nie przysloni ich moja osobowosc,charakter, itp. Sadzilam,ze bedac ze mna, bedzie w tej sferze niespelniony. Dluuugo mu zajelo przekonanie mnie,ze tak nie jest. Dlatego tez cwiczenie z lustrem na poczatku odpadalo
I dalej dla mnie odpada, bo stojac tak i powtarzajac sobie,ze 'jestem piekna' albo 'komus sie podobam',czuje, jakbym sama siebie oszukiwala. To mnie tylko doluje (ze ja musze siebie samooszukiwac,a inne maja to,to i to..). Ja po prostu potrzebuje przestac sie tak koncentrowac na wygladzie.
Kochac siebie? Bardzo chce i nie chce jednoczesnie 