Bardzo często się kłócimy, niestety. A niedługo zbliża się nasz ślub. Nie wiem jak to zmienić. Bardzo denerwuje mnie to jak mój narzeczony zwraca mi na wszystko uwagę, zawsze ma odmienne zdanie i żartuje na mój temat. Wiele razy z nim rozmawiałam, że nie jesteśmy wrogami tylko mamy tworzyć zespół. Wzajemnie się wspierać itd. On mi niby racje przyznaje, ale za chwile jest to samo i tak dzień w dzień. Już nie pamiętam dnia, kiedy nie płakałam, albo się nie złościłam na niego. To przykre, bo naprawdę go kocham i wiele ciężkich chwil już razy przeżyliśmy. Bardzo drażliwym tematem są jego rodzice, którzy po prostu traktują mnie jak obywatela II kategorii, a tylko dzięki mnie ich syn ma wykształcenie, prace itd. Bardzo mi przykro jak jego mama np. pyta tylko jego czy chce herbatę jak przyjdziemy do niej, a on jej uwagi nie zwróci. W domu tłumaczy się, że trudno, ona już taka jest itd. Najbardziej jednak denerwuje mnie to, że jak go o coś proszę do wiele czasu mija nim to zrobi, a jak zadzwoni jego mama to od razu leci, chociaż ona traktuje go skandalicznie źle w porównaniu z jego rodzeństwem, a rzeczy które mu zleca są śmieszne, np. żeby jej zatankował samochód (warto podkreślić, że mieszkamy razem, nie jesteśmy uzależnieni finansowo od rodziców i nie korzystamy z jej samochodu).
Wszystko trochę się nawarstwiło, pomimo to że próbuje wszystkie sprawy załatwiać na bieżąco. Tylko cóż ja tym mogę osiągnąć, że tłumacze, rozmawiam z nim, wyjaśniam mu, on mi przyzna racje, ale chyba tylko i wyłącznie po to żeby mieć święty spokój.
Chętnie bym omówiła z kimś niektóre sytuacje i zasięgnęła porady.
Bardzo proszę o pomoc.