Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez remedy01 (2017-09-02 17:17:49)

Temat: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Cześć wszystkim.

Moja obecna sytuacja sprawiła, iż jestem w nie najlepszym stanie psychicznym, a każdy kolejny dzień coraz bardziej mnie przytłacza. Ciężko jest skupić się na czymkolwiek, a moje myśli nieustannie wracają do tego co już nie wróci.

Założyłem wątek, aby zapytać jak zapomnieć coś co może nie trwało długo, ale było na tyle intensywne, że stało się dla mnie cholernie ważne. Co Wam pomagało, kiedy skończyła się relacja z osobą, z którą łączyła Was głęboka więź emocjonalna?

Znalazłem się w martwym punkcie. Chcę iść do przodu, ale nie wiem od czego zacząć.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-02 17:43:14)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Niestety nie ma żadnego idealnego spsobu aby zapomnieć. A szkoda ze nie działa to tak jak z wyłącznikiem światła. Jestem po zakończeniu kŕotkiej znajomości ale tez mocno emocjonlanie zaangażowanej. Ból wznacnia też fakt iż ten ktoś okazał sie tchórzem i nie miał odwagi powiedzieć  prawdy tylko uciekł w milczenie. Do tego dochodzi uczucie upkorzenia z mojej strony. Jak zapomniec..sama bym chciala.juz nic nie czuć ale na to zawcześnie . Niestety to przyjdzie z czasem. Mój przyjaciel podpowiedział mi źebym traktowała go jak zmarłego który nie wróci. Nie przychodzi to łatwo ale odczegos trzeba zacząc. Wypełniam czas pracą.bo zauwazylam ze praca zawodowa pozwala mi odgonić czarne myśli i rozpacz. Zwiększyłam aktywnosc fizyczna biegam pływam takie mega zmeczenie jest dobrym sposobem na oczyszczenie.
Wieczory spędzam na przeglądaniu forum czasami staram.sie zaangażować aby w ten sposob wypełnic pustkę. Wykasowałam kontakt, fb, smsy i cała konwersacje, zdjecia poprostu wszystko. Jest mi potwornie przykro bo niestety ten ktoś zlamał mi serce i muszę z tym żyć. Szukaj oparcia w bliskich. Dla mnie najważniejszym oparciem jest moja przyjaciołka i przyjaciel. Ta ich życzliwosc  pozwala mi nie zwarjować.

3 Ostatnio edytowany przez remedy01 (2017-09-02 17:59:13)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Traktowanie kogoś jak zmarłego oraz wypisywanie w punktach dobrych i złych stron znajomości faktycznie pomaga?

Moja relacja była nietypowa, bo mogłem spodziewać się takiego obrotu sprawy, ale mimo to, emocje całkowicie wyłączyły moje racjonalne myślenie.

To skończyło się prawie miesiąc temu (później przez tydzień kontaktowaliśmy się, by powiedzieć sobie, że za sobą tęsknimy i że nam siebie brakuje), ale wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej. To taki paradoks, szczególnie biorąc pod uwagę stwierdzenie: "czas leczy rany." Czas w moim przypadku "czas" chyba nie zdaje egzaminu.

Również wykasowałem smsy jakiś czas temu, konktakt usunąłem wczoraj, aby nie kusiło, a wszystkie zdjęcia przeniosłem ze smartfona na stary komputer. Mimo wszystko, dalej jestem gdzieś w przeszłości. U mnie sprawę utrudnia też to, że jest duża szansa, że się spotkamy. Już raz się przypadkiem spotkaliśmy, a było to początkiem tego tygodnia.

4 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-02 17:59:05)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Moja relacja tez była nietypowa...nie miała przyszłości. Niestety skończyła się tak nagłe jak się zaczęla i ten sposób powoduje ze nie mogę sobie z tym poradzić. Pierwszy miesiac był straszny. Żal.złość mieszanka emocji, pytań.?  Kontaktowałam.sie z nim chciałam odpowiedzi. Upokorzyłam się a on milczy jak beton..Boli bo to co sìe działo emocjonalnie miedzy nami było czymś niepowtarzalnym co trafia sie rzadko
Czy to pomaga? Na chwilę tak. Chwytam sie wszystkiego.
Naszczęście nie mamy okazji na wspólne spotkanie, mieszkamy trochę od siebie.

5 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2017-09-02 18:05:43)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Ja przy każdej takiej sytuacji wywalałam wszystko co mi daną osobę przypominało. Obojętnie co by to nie było. Kwiatki, pluszaki, zdjęcia, smsy, wszystko szło do kosza i to tak definitywnie. Jeżeli coś mi się bardzo kojarzyło, lądowało na samym dnie szafy i czekało na lepszy czas.
Te relacje były krótkie i sami mówicie, że nie miały przyszłości. Więc po prostu przestańcie o nich myśleć. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale też to przechodziłam. Było miło, można było czerpać z obecności drugiej osoby ile się dało, ale teraz skoro druga osoba nie chce to trzeba iść dalej. Żadnego kontaktowania się, bo to tylko przedłuża agonię. Wszystko powoli dojdzie do siebie.

edit. Co do spotykania się, to jeżeli to jest na ulicy to po prostu idź dalej. Ja przez dobre 3 miesiące omijałam punkty, w których wiedziałam, że spotkam kogoś, kogo spotkać nie chcę. Ale to pomogło. Nie ma co na pewno rozdrapywać ran rozmowami.

6 Ostatnio edytowany przez remedy01 (2017-09-02 18:50:09)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Didlos, my zaczęliśmy rozmawiać i od samego początku rozmowa super się układała. Oboje stwierdziliśmy, że z nikim wcześniej aż tak dobrze nam się nie rozmawiało i praktycznie każdą wolną chwilę spędzaliśmy na rozmowach ze sobą. Spotkania również były wspaniałe, oboje się zakochaliśmy, ale niestety, sprawy potoczyły się tak, że musiałem zakończyć tę znajomość, mimo (podobno) wzajemnych uczuć. A zakończyłem ją właśnie dlatego, że poczułem się odrzucony i oszukany.
I tak, ująłbym to tak samo jak Ty: "to co się działo emocjonalnie między nami było czymś niepowtarzalnym co trafia się rzadko"- nawet powiedzieliśmy sobie na pożegnanie coś bardzo podobnego, mówiąc sobie przy okazji o swoich uczuciach.

A co do Twojej sytuacji, to nie rozumiem jak mógł Cię zostawić bez wyjaśnienia i odpowiedzi. To jedna z gorszych rzeczy jaką można zrobić, tym bardziej, że uważałaś go za wyjątkowego.

Lady Loka, no, my akurat porozmawialiśmy niecałe 10 minut, później każde z nas wsiadło do swojego tramwaju. A ja przez to spotkanie nie mogłem usnąć pół nocy. Po jakim czasie udało Ci się to zapomnieć na tyle, że przestałaś tęsknić i wyobrażać sobie te wszystkie momenty razem?

7 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-02 18:53:08)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Każde zakończenie relacji.z drugim człowiekiem, z którym łączy Cie silna więź, gdy masz wrażenie że jest twoją bratnią duszą jest ciężkim doświadczeniem. Ja juź mam trochę lat i wiem że nigdy czegos podobnego nie doznam. I kazde rostanie boli to w jaki sposob potraktował mnie kotoś, kto twierdzi źe kochał, kocha i bedzie kochał jest niewyobrażalne. Ale trzeba zyc i zyje walcze o kazdy dzien.

8 Ostatnio edytowany przez remedy01 (2017-09-02 19:09:26)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Ja może jestem jeszcze młody, chociaż w takim wieku, że powinienem być w stanie stworzyć długotrwały związek. Przypominam sobie swoje poprzednie relacje i uważam, że zawsze coś w nich nie grało. Mój pierwszy związek był oparty na internetowym kontakcie, mimo tego, że mieszkaliśmy godzinę drogi od siebie. Później przyszedł czas na bardzo krótką relację (jeszcze nie związek), ale nie byłem na tyle dorosły, aby móc to pociągnąć dalej. Dwa lata później, wydawało mi się, że poznałem kogoś wyjątkowego, ale to co stało się później uświadomiło mi, że tak wcale nie było.

A ten kontakt był inny i również wiem, że czegoś takiego już nie doznam. Z jednej strony, coś pięknego, a z drugiej niestety totalne rozczarowanie. Najgorsze jest to, że te wszystkie momenty zaczęły mi się jakiś czas temu śnić. Nie wiem czy też tak masz/miałaś. Powoli przyzwyczajam się do tych snów, ale jest to co najmniej uciążliwe i bardzo utrudnia cały proces.

Spróbuję sobie coś pozmieniać i zająć czymś te samotne wieczory- bo wiem, że tych wszystkich myśli nie odgonię, chociażbym bardzo tego chciał sad

9

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Zupełne odcięcie kontaktu, niewidywanie się, na youtube są różne filmiki o tym, jak przejść przez rozstanie, zapomnieć. Zwłaszcza dobra jest metoda NLP, chodzi o to, by samemu zaprogramować sobie umysł. Bardzo mi to pomogło, zaczęłam potem słuchać filmiki związane z relacją, związkiem i udało mi się cenne wnioski wyciągnąć na przyszłość.
Polecam zwłaszcza: Rafała Dudka https://www.youtube.com/watch?v=l-TqSg60vIg (i ogólnie inne filmiki też ma fajne)
Karolinę Zuk https://www.youtube.com/watch?v=0JVu1-LQCEw
Kanał Unikalna Kobieta https://www.youtube.com/watch?v=WeaKCw0 … p;index=19 (tego faceta to po prostu kocham!! tongue Serio, polecam jego wszystkie filmy, bo mądrze mówi o związkach smile
https://www.youtube.com/watch?v=foQdSqE3hPY
https://www.youtube.com/watch?v=ElpPUWS-vL0
https://www.youtube.com/watch?v=8yZKsnpw7ZQ
Grzesiak https://www.youtube.com/watch?v=ZXZcSM2YpVk

Można się śmiać lub nie wierzyć, ale z całego serca polecam Ci te filmy. Bo na serio mi pomogły i to bardzo. Pewnie jest jeszcze wiele innych kanałów, ale ja słuchałam właśnie tych. I słuchaj tego od nowa, ciągle gdy jakieś złe myśli Cię najdą, żeby zaprogramować odpowiednio umysł.

Ponadto:


Pamiętaj, że to, kim jesteś, gdzie jesteś, co robisz i co masz, nie czyni Cię szczęśliwą lub nieszczęśliwą w danej chwili. Szczęśliwą może Cię uczynić jedynie własne myślenie, wewnętrzne przekonanie, właściwe podejście do sytuacji i prawidłowa jej interpretacja. A także miłość do siebie. Największe szczęście to szczęście wydobywające się z własnego wnętrza. Nikt nie jest na tyle silny, by móc wymagać od osób trzecich, żeby to one dały nam szczęście i to nieustannie.

I myśl, która mocno mnie uderzyła, gdy znów marnowałam czas na rozpamiętywanie i analizowanie przeszłości- zobacz, przeszłości nie da się już zmienić. Czasu się nie cofnie. Było, minęło. Za to teraz jest teraźniejszość, a jutro przyszłość. I tak na logikę, po co wydłużać marnowanie swojego czasu na cierpienie? Po co sprawiać, żeby teraźniejszość i przyszłość była pełna smutku? Czemu pozwalać przeszłości wciąż żyć i wpływać w teraźniejszości? Czy wspominasz wciąż jakąś porażkę z podstawówki? Albo z dzieciństwa, gdy ktoś Cię nie lubił albo odrzucił? Nie, bo to nie ma sensu, bo jak widać, emocje dawno ostygły i zapomina się o tych sytuacjach. Tu będzie podobnie, ale od Ciebie tylko zależy, ile to będzie trwać. Bo zobacz- dziecko biegnie, potyka się (lub ktoś mu podstawia nogę) i upada. Moment samego upadku jest krótki, bardzo szybko upada się na samo dno, na ziemię, nawet z dużej wysokości, to chwila. W momencie uderzenia o ziemię czuje się mocny ból. Ale też tylko chwilę. Później natomiast długo odczuwa się skutki tego upadku- a to krew leci, a to rana pulsuje i boli. To już nie boli sam upadek i moment samego zderzenie z ziemią, ale skutki tego zdarzenia. I teraz są dwie możliwości, co dalej zrobi to dziecko (ono samo ze sobą)- albo będzie dalej siedzieć na tej ziemi, będzie płakać, cierpieć, krew będzie się długo lała, w końcu po jakimś czasie krwotok ustanie, ale ciągle będzie ból, pulsowanie, piasek za raną, inne dzieci będą się śmiały z niego. A ono dalej będzie siedzieć na tej ziemi i płakać, będzie czuć upokorzenie, że upadło, będzie czuć odrzucenie, że się z niego śmieją, będzie czuć się gorsze, będzie skupione na swoich ranach, brudnymi rękami będzie ocierać krew, pogarszając swoją sytuację. Będzie myślało, jak to się mogło stać, jak do tego dopuściło. A czas będzie płynął, płynął, a to dziecko ciągle będzie siedziało na tej ziemi, ciągle tak samo poranione i odczuwające ciągle ten sam ból.

To samo dziecko może natomiast w momencie upadku po poczuciu bólu, zobaczenia krwi i rany zrobić coś innego. Może zatroszczyć się o siebie.  Może jednym słowem przegonić inne dzieci, które się z niego śmieją i postanowić, że musi jak najszybciej wstać i biec do domu, by samo, mama lub inna bliska mu osoba pomogła, opatrzyły mu ranę. Ono nie zastanawia się nad sytuacją, nie analizuje, nie wspomina upadku. Nie chce marnować tego czasu, bo boi się o siebie, o swoje zdrowie i chce być jak najszybciej w domu, by opatrzyć ranę. I wiadomo, że przemycie wodą, szwy zabolą- zaboli jeszcze przy opatrywaniu, ale tylko chwilę. Potem dziecko poczuje ulgę, a rana zagoi się bardzo szybko. Ale to jeszcze nie koniec- później to dziecko, nawet gdy już wyleczy powierzchowną ranę, ma kolejne możliwości- albo będzie znów analizowało moment upadku, zastanawiało się nad tym, wspominało. I wtedy mimo wyleczenia rany, w środku dalej będzie czuć ten sam ból. Albo postanowi, że nie będzie już myślało o tamtej sytuacji, bo i po co? Po co ma wspominać coś złego, co było i minęło? Czego już nie zmieni?  Za to może skupić się na teraźniejszości i przyszłości, na wypełnianiu czasu tym, co mu sprawi radość.

Od Ciebie tylko zależy, którym dzieckiem będziesz. Tylko sama możesz sobie pomóc, bo nawet żadna "bliska osoba" będąca w "domu" nie pomoże Ci, gdy dalej będziesz sama leżała na ziemi, w otoczeniu złych dla siebie osób. Twoje obecne myślenie to wyłącznie Twoja decyzja, możesz to kontrolować, zapewniam. Dbać, by nie rozmyślać i nie czuć doła, zrobić wszystko, by znów poczuć szczęście.

A poza tym doszło do mnie jeszcze coś- po co mam marnować teraźniejszość na myślenie o przeszłości, na wspominanie, po co marnować ten czas, który można wykorzystać w inwestowanie w siebie? Idź pobiegać, idź do fryzjera, zrób sobie dzień SPA w domu, idź na zakupy, kup piękne ubrania. Chodź umalowana, wystrojona. I nie po to, żeby tamten zobaczył, co stracił. Bo Twoim nowym celem jest poznanie nowej, lepszej miłości, a przecież większe prawdopodobieństwo, że facet zwróci uwagę na ładną, elegancką i uśmiechniętą kobietę niż na kobietę zgarbioną, w dresie, nieumalowaną, z tłustymi włosami i z zapuchniętymi od płaczu powiekami. Nie marnuj na tamtego imbecyla dalej czasu, bo to Twoje życie, masz je tylko jedno i tylko Ty możesz zapewnić sobie w nim radość i szczęście.

Powodzenia, uwierz, że da się z tego wyjść, wszystko zależy od nastawienia. Ja byłam w maju tam, gdzie Ty teraz. Cios był silny, upadek chyba z jakieś wieży. Ale udało mi się podnieść szybko, bo postanowiłam sobie, że szkoda mojego życia, że za dużo już tego czasu na niego zmarnowałam.

I przede wszystkim daj czasowi czas.

10

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

A sorry, teraz zobaczyłam, że jesteś mężczyzną tongue z automatu uznałam, że kobietą, przepraszam. Ale moje rady będę tak samo cenne, a te filmiki, które podałam, tak samo dostosowane do Ciebie smile Unikalna kobieta też, gość gada do kobiet, ale do każdego to pasuje. No, może tylko nie bierz sobie do serca rady z tym makijażem tongue ale w ubrania, siłownię, bieganie i fryzjera możesz zainwestować smile

11

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Kinga 24
To co napisałas jest mega .Owszem wątek założył mężczyzna ale jest nas dwoje poranionych.
I to co napisalaś jest prawdą ja jestem na poczatku drogi ale.wiem.ze dam rady
I mam nadzieje ze ten młody chłopak tez sobie poradzi

12 Ostatnio edytowany przez Kinga24 (2017-09-02 20:00:33)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.
didlos napisał/a:

Kinga 24
To co napisałas jest mega .Owszem wątek założył mężczyzna ale jest nas dwoje poranionych.
I to co napisalaś jest prawdą ja jestem na poczatku drogi ale.wiem.ze dam rady
I mam nadzieje ze ten młody chłopak tez sobie poradzi

Dziękuję, cieszę się, że mogę tym komuś pomóc smile tu w ogóle jest dużo tematów o rozstaniu, to mam nadzieję, że jak najwięcej osób to przeczyta smile bo widzisz, ja po części pomogłam sobie sama, ale ci ludzi z filmików mega mi pomogli. Po obejrzeniu tych filmików (wielu) czułam się jak po wizycie u dobrego psychologa. Oczywiście, że potem często są momenty dołka, ale włączałam sobie wtedy te filmiki od nowa i znów szybko mi to pomagało smile I też pamiętam, że czytałam wtedy różne wątki o rozstaniach i kilka osób też dało mi do myślenia, więc teraz trzeba to przekazać dalej smile Wiem, że Wam też na pewno uda się wyjść z tej trudnej sytuacji smile

13 Ostatnio edytowany przez remedy01 (2017-09-02 22:08:07)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Kinga24, obejrzałem dwa filmiki Rafała oraz filmik Karoliny, które mi wysłałaś.

Odczuwam pewien strach przed tymi metodami, ale wiesz dlaczego? bo są to mocne metody i boję się, że zadziałają. Mimo, że te wspomnienia sprawiają ból, to są czymś, dzięki ta osoba w pewnym sensie ze mną jest.
Wiem jak dziwnie to brzmi, bo przecież pisałem, że chcę zapomnieć. Część mnie (rozsądek) bardzo tego chce, natomiast moja podświadomość chciałaby te wszystkie moje myśli urzeczywistnić. Niemniej jednak spróbuję znaleźć w sobie odwagę, aby w końcu zostawić to za sobą. Już nawet automatycznie zacząłem tę zabawę z obrazami o której mówi Rafał, chociaż na ten moment nie zdecydowałem się na zrobienie tego ćwiczenia w pełni, tak jak jest to sugerowane.

Chcę zapomnieć i nie chcę. Chcę mieć to za sobą, a zarazem nie. Wychodzi na to, że nie jestem do końca normalny, bo targają mną pod tym względem bardzo skrajne emocje.

Kinga, a Ty już w pełni zaakceptowałaś stan rzeczy i pogodziłaś się z rzeczywistością? Z tego co mówisz, minęły trzy miesiące, więc jeśli tak, to zrobiłaś spory postęp.
Dlaczego tak w ogóle Twoja relacja nie wyszła? Jeśli nie chcesz, nie musisz odpowiadać.

PS: Można uznać, że trochę wylałem żale na tym forum, ale pomogło mi to i czuję się odrobinę lepiej (bo dzisiaj nie mogłem nawet wstać z łóżka) To mały krok do przodu, ale nawet taki jest światełkiem nadziei.
We fryzjera już zainwestowałem w tamtym tygodniu, zrobiłem sobie inną fryzurę niż zwykle. Wczoraj i przedwczoraj pochodziłem sobie po galerii i kupiłem sobie kilka fajnych rzeczy. Fajnie byłoby wyjechać w jakąś podróż póki mam wolne, ale nie ma z kim. Niestety, dość długi okres wolnego przypadł właśnie na moment w którym potrzebowałem jak najwięcej zajęć...

14

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.
remedy01 napisał/a:

Kinga24, obejrzałem dwa filmiki Rafała oraz filmik Karoliny, które mi wysłałaś.

Odczuwam pewien strach przed tymi metodami, ale wiesz dlaczego? bo są to mocne metody i boję się, że zadziałają.

O jejku, człowieku, to nie wiem, dlaczego pytasz, jak zapomnieć, skoro tak naprawdę nie chcesz. Jasne, że są to mocne metody i że działają. No ale żeby zapomnieć, trzeba podjąć męską decyzję, że się tego chce, że walczy się o lepsze juto, inaczej żadne metody nie zadziałają i to będzie trwać w nieskończoność. Taka męczarnia, nie chciałbyś znów być szczęśliwie zakochany? I tak po latach minie Ci, choćbyś nie wiem, jak to zatrzymywał. Ale wtedy obudzisz się z ręką w nocniku, że straciłeś młodość na mrzonki i że jesteś sam i nieszczęśliwy. Masochistyczne jest świadome skazywanie się na cierpienie. Wspomnienia nie sprawiają, że ta osoba jest z Tobą, bo nie jest. Te myśli, wspomnienia, odczucia i poczucie, że jest z Tobą- jakby Ci to wytłumaczyć- faktycznie, ktoś z Tobą jest, a wiesz kto? Jedynie Ty. Ty projektujesz o niej myśli, Ty wywołujesz wspomnienia i Ty sprawiasz, że Twoje ciało wytwarza takie a nie inne emocje na myśl o niej. To fikcja, projekcja Twojego mózgu. A autosugestie są bardzo silne. Ludzie nawet potrafią sobie wmówić chorobę i umrzeć. Mojemu dziadkowi cyganka przewidziała, że dożyje wieku mamy. Jak się domyślasz- ciągle o tym myślał, uwierzył w to. I tak, dożył do takiego samego wieku. A nic mu nie było, wypadku nie miał ani nic. Zmarł od tak. Pora sobie uświadomić, jaki nasz mózg ma potencjał i wykorzystać to w dobrym kierunku. I zastanów się, czemu skłonności masochistyczne sprawiają Ci radość. Bo zdziwiłbyś się, że może to mieć np. z przeszłością. Może w dzieciństwie przeżyłeś coś, albo przeżywałeś często, co sprawiło, że nieszczęścia i smutek sprawiają Ci pewnego rodzaju satysfakcję i radość. Są osoby, które lubią ten stan cierpienia i użalania się nad sobą, bo czują wtedy większe emocje. I serio, są takie mechanizmy.

Polecam te ćwiczenia z filmików, trzeba je oglądać w momentach zwątpienia, a to naprawdę Ci pomoże, jeśli oczywiście postanowisz już, że ma pomóc.


remedy01 napisał/a:

Kinga, a Ty już w pełni zaakceptowałaś stan rzeczy i pogodziłaś się z rzeczywistością? Z tego co mówisz, minęły trzy miesiące, więc jeśli tak, to zrobiłaś spory postęp.
Dlaczego tak w ogóle Twoja relacja nie wyszła? Jeśli nie chcesz, nie musisz odpowiadać.

Tak, pogodziłam się. Nie miałam wyjścia, wszelkie nadzieje zgasły, dla mnie to już jest koniec na zawsze, bo nie rozbijam małżeństw. Ogólnie było tak, że zauroczenie od pierwszego wejrzenia, wow, miłość, wow, wspaniały "związek"- piszę w cudzysłowie, bo był na odległość, ale widywaliśmy się w miarę regularnie. Dwa lata to trwało, po czym przypadkowo, w maju, wiedziona instynktem chyba, odszukałam na fb jego "byłą" (ciągle mnie ten temat męczył). I dość mocny szok przeżyłam, gdy zobaczyłam, że to jednak nie była, a jego żona, z którą ożenił się dosłownie chwilę wcześniej, a razem byli od 7 lat. Tak, przez cały czas. Tak, nie nic nie wiedziałam, okłamywał mnie we wszystkim przez 2 lata, ją też, a mógł to zrobić, bo mu na to pozwoliłam, byłam naiwna i głupia, ale też dlatego, że był na odległość i miał nieregularne godziny pracy. A jak do niego zadzwoniłam zapytać, czemu się nie odzywał przez weekend (dosłownie 2 dni po ślubie odkryłam prawdę), to powiedział, że był w sb w pracy, długo pracował, a potem nic ciekawego się nie działo, ale że zmęczony spał już i nie miał sił zadzwonić, a w ndz też odsypiał pracę. Nie przyznał się co do ślubu i dalej próbował umawiać się na kolejne spotkanie ze mną. Gdybym sama nie odkryła prawdy, to dalej byłabym okłamywana. Uwierz mi, to był duży cios, sama się dziwię, że podniosłam się z tego. I to w krótkim czasie. Ale to właśnie dzięki takiemu myśleniu, co pisałam powyżej i dzięki takim filmikom. Mogłabym się zadręczać, myśleć o nim.


remedy01 napisał/a:

(bo dzisiaj nie mogłem nawet wstać z łóżka)

Zdecydowanie powinieneś chcieć pomóc sobie, bo nikt się o Ciebie nie zatroszczy, jeśli tego sam nie zrobisz.

remedy01 napisał/a:

We fryzjera już zainwestowałem w tamtym tygodniu, zrobiłem sobie inną fryzurę niż zwykle. Wczoraj i przedwczoraj pochodziłem sobie po galerii i kupiłem sobie kilka fajnych rzeczy. Fajnie byłoby wyjechać w jakąś podróż póki mam wolne, ale nie ma z kim. Niestety, dość długi okres wolnego przypadł właśnie na moment w którym potrzebowałem jak najwięcej zajęć...

I dobrze robisz, polecam też zwłaszcza aktywność fizyczną, musisz "wypocić" te emocje

15 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-03 00:08:48)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Kinga 24
Czytalam Twoje posty i powiem ze zostalas potraktowana wyjątkowo perfidnie i trafilas na 100 % kłamce. Jestem godna podziwu dla Twojej postawy i moralnej ale tez silnej osobowsci pomimo młodego.wieku..Ale mam pewne przeswiadczenie ze nic co nas spotyka nie dzieje sie przypadkowo ale m swoj cel.Twoj problem i sposb w jaki wyszlas z dola pomoze.np.naszemu bohaterowi.ktory musi walczyc o siebie.Ja filmiki widzialam.dopiero dzisiaj ale walke podjełam miesiac temu. I fakt pisalam.wysilek.fizyczny jest najlepszy.

16

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.
didlos napisał/a:

Kinga 24
Czytalam Twoje posty i powiem ze zostalas potraktowana wyjątkowo perfidnie i trafilas na 100 % kłamce. Jestem godna podziwu dla Twojej postawy i moralnej ale tez silnej osobowsci pomimo młodego.wieku..Ale mam pewne przeswiadczenie ze nic co nas spotyka nie dzieje sie przypadkowo ale m swoj cel.Twoj problem i sposb w jaki wyszlas z dola pomoze.np.naszemu bohaterowi.ktory musi walczyc o siebie.Ja filmiki widzialam.dopiero dzisiaj ale walke podjełam miesiac temu. I fakt pisalam.wysilek.fizyczny jest najlepszy.

Dziękuję Didlos za miłe słowa smile też uważam, że wszystko jest po coś. Zobaczyłam, że jestem silna psychicznie, poza tym przepracowałam wszystko, wyciągnęłam wiele wniosków i teraz mam naukę na przyszłość, żeby nie powtórzyć błędów, a jednocześnie innym można jakoś pomóc, więc, ok, że to wszystko było, najwyraźniej musiało być

17 Ostatnio edytowany przez remedy01 (2017-09-03 10:50:59)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Kinga24, jak starałem się wyrzucić z siebie myśli i robiłem to jakiś czas, to myśli wracały w snach. Ta metoda z obrazkami jest o tyle dobra, że nie wyrzuca myśli, ale przenosi je w inne obszary, przez co wszystko staje się bardziej akceptowalne. O ile na samym początku byłem sceptycznie nastawiony, tak teraz powiem szczerze, że pomysł jest bardzo dobry, sam nigdy nie wpadłbym na takie coś. Także, dzięki za podzielenie się filmikami i za służenie radą.

Trudno to opisać, bo nie rozumiem tej emocji. Wiesz, chcę zapomnieć, i nie chcę rozmyślać w nieskończoność, ale jest też we mnie coś, co w chwilach większego załamania mówi, żeby trzymać się tych niepotrzebnych wspomnień. Nie wiem dlaczego pojawia się we mnie taki głos i na pewno nie jest to głos rozsądku.

Kinga24 napisał/a:

Może w dzieciństwie przeżyłeś coś, albo przeżywałeś często, co sprawiło, że nieszczęścia i smutek sprawiają Ci pewnego rodzaju satysfakcję i radość

To prawda, dzieciństwo akurat miałem ciężkie. Postanowiłem też, że najwyższy czas udać się do psychoterapeuty, bo jeśli będę pracował nad sobą i nad innymi sferami swojej osobowości, to i zapominanie przyjdzie mi łatwiej. W tamtym roku wpadłem w depresję. Boję się że przez tę sytuację objawy mogą powrócić ze zdwojoną siłą. Po części niestety już powróciły (problemy ze snem, brak sił i motywacji) więc musiałem zrobić jakiś krok.

Twoja historia ma punkt wspólny z moją. Zastanawiam się co nim kierowało, a przede wszystkim, dlaczego zabrał ten ślub, skoro chciał też utrzymywać kontakt z Tobą. Niby kim miałaś być... Czasoumilaczką? Pewnie nie widywaliście się zbyt często i Wasz kontakt pewnie był bardziej wirtualny. Przykro się czyta o tym co napisałaś.
Skoro już założyłem wątek, to podzielę się też swoją, żeby było wiadomo.

Na samym początku było wspaniale, niekończące się rozmowy, długie spotkania i wypady na rower. W pewnym momencie dowiedziałem się, że w tej relacji nie jesteśmy sami, bo istnieje jeszcze chłopak z którym jest od dwóch lat. Wkurzyłem się i poczułem się strasznie oszukany. Jedyne co wtedy usłyszałem to: "mój chłopak to człowiek, który jest bardzo wkurzający", "nie wiem dlaczego jeszcze jestem w tym związku", "nie czuję aby ten związek dawał mi jakiekolwiek szczęście", "nie umiemy ze sobą rozmawiać", "różnimy się od siebie bardzo"
Akurat przez moment, tak się złożyło, że mieszkaliśmy razem (w osobnych pokojach, w wynajmowanym mieszkaniu, chociaż zacząłem większość czasu spędzać w domu rodzinnym).
Stwierdziłem, że skoro ich związek i tak już ledwo zipie, to niech zostanie między nami tak jak było, nie chciałem żadnych wojen między nami.
Wtedy już byłem zakochany, więc nie myślałem logicznie. Po krótkim czasie zaczęło mi to przeszkadzać i postanowiłem podzielić się swoimi wątpliwościami.
Powiedziałem: "odezwij się kiedy przemyślisz całą sprawę, bo ja dłużej tak nie mogę", po  3 dostałem wiadomość typu: "bardzo mi Ciebie brakuje, z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało, cały czas o Tobie myślę i czuję do Ciebie to co Ty czujesz do mnie" itd. Dostałem też zapewnienie, że nie jestem i nigdy nie byłem traktowany jak "maskotka.", w co niesłusznie uwierzyłem. Pomyślałem sobie, że skoro obojgu nam zależy, to nie mogę oczekiwać, że zostawi chłopaka z dnia na dzień. Postanowiłem dać trochę czasu (czyt. tydzień) na zamknięcie tamtego etapu, tak też zrobiłem. Znowu rozmawialiśmy jak dawniej.
Wnioskuję, że chłopak wyczuł, iż coś jest nie tak w ich związku i zaczął się starać. Zapytałem o to co dalej i jak wyobraża sobie naszą relację. W odpowiedzi usłyszałem: "Czuję coś do Ciebie, ale nie mogę zostawić swojego chłopaka. Boję się wejść w nową relację, wolę to co już znam" Usłyszałem też: "kto wie, po pewnym czasie mógłbyś mnie odlubić"- chyba ktoś chciał tutaj wzbudzić we mnie poczucie winy.
Nie mogłem za bardzo się z tym pogodzić, gdyż nie chciałem być tym trzecim. Przestałem widzieć już jakikolwiek sens w naszej znajomości, efektem czego musieliśmy przestać ze sobą rozmawiać. Przez pierwszy tydzień po pożegnaniu dostawałem multum sms'ów typu: "tęsknię", "nie wiem co robić", "czuję się bez Ciebie okropnie", "jesteś moją bratnią duszą" "super byłoby jeszcze gdzieś wyjść, żeby było tak jak dawniej", "z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało"– dosłownie masa wiadomości podobnego charakteru. Poczułem się tak, jakby ktoś robił mi wodę z mózgu. Irytowało mnie już czytanie tych wiadomości.
Skoro mowa tutaj o takich uczuciach, to dlaczego wybór padł na tamtego chłopaka- zastanawiałem się. Przecież, z opisów wynikało, że to człowiek, który nie ma w sobie kompletnie nic ciekawego.
Końcem końców, stanowczo poprosiłem o zaprzestanie kontaktowania się ze mną. Tak też się stało. Po 10 dniach, dostałem sygnał na telefon — to chyba była taka prośba o połączenie— ale nie oddzwoniłem.

Los chciał, że początkiem tego tygodnia spotkaliśmy się przypadkiem na jednym z przystanków. Pogadaliśmy niecałe 10 minut, po czym każde z nas pojechało w swoją stronę. Pogawędka, w moim mniemaniu, była bardzo chłodna i wyczułem —nie wiem czy słusznie— brak chęci do jakiejkolwiek rozmowy. Bardzo mnie to dotknęło. Pomyślałem sobie wtedy, że niektórym bardzo szybko przechodzą uczucia, a wielkie słowa tak naprawdę nic nie znaczą, jeśli nie są poparte czynami. Poczułem się przez to wszystko jak zabawka. Oszukany i zmanipulowany; w dodatku na własne życzenie.

Same widzicie, że ta relacja nie miała żadnej przyszłości (nie w takiej formie), a moja decyzja o urwaniu tego kontaktu była jedyną słuszną. Miałem też wyrzuty sumienia, bo również zachowałem się tutaj niemoralnie. Mogłem się domyślić, że tak się to skończy i uciąć kontakt w momencie w którym dowiedziałem się o tym kolesiu, natomiast weszły tutaj w grę głębokie z mojej strony uczucia. Wtedy człowiek przestaje myśleć.

didlos napisał/a:

Kinga 24
Czytalam Twoje posty i powiem ze zostalas potraktowana wyjątkowo perfidnie i trafilas na 100 % kłamce. Jestem godna podziwu dla Twojej postawy i moralnej ale tez silnej osobowsci pomimo młodego.wieku..Ale mam pewne przeswiadczenie ze nic co nas spotyka nie dzieje sie przypadkowo ale m swoj cel.Twoj problem i sposb w jaki wyszlas z dola pomoze.np.naszemu bohaterowi.ktory musi walczyc o siebie.Ja filmiki widzialam.dopiero dzisiaj ale walke podjełam miesiac temu. I fakt pisalam.wysilek.fizyczny jest najlepszy.

Didlos, wydaje mi się, że nie jestem aż tak silny psychicznie jak Kinga, ale to w tej chwili nie jest tak ważne. Do tej pory nie mogłem pogodzić się z obrotem sytuacji, ale po dzisiejszym wpisie na forum uświadomiłem sobie, że trzeba dążyć do tego, aby zaakceptować to wszystko i wyciągnąć wnioski. A przynajmniej spróbować to zrobić.
Mam nadzieję, że i Tobie uda się szybko to okiełznać.

18

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.
remedy01 napisał/a:

Kinga24, jak starałem się wyrzucić z siebie myśli i robiłem to jakiś czas, to myśli wracały w snach. Ta metoda z obrazkami jest o tyle dobra, że nie wyrzuca myśli, ale przenosi je w inne obszary, przez co wszystko staje się bardziej akceptowalne. O ile na samym początku byłem sceptycznie nastawiony, tak teraz powiem szczerze, że pomysł jest bardzo dobry, sam nigdy nie wpadłbym na takie coś. Także, dzięki za podzielenie się filmikami i za służenie radą.

Trudno to opisać, bo nie rozumiem tej emocji. Wiesz, chcę zapomnieć, i nie chcę rozmyślać w nieskończoność, ale jest też we mnie coś, co w chwilach większego załamania mówi, żeby trzymać się tych niepotrzebnych wspomnień. Nie wiem dlaczego pojawia się we mnie taki głos i na pewno nie jest to głos rozsądku.

Te metody są naprawdę dobre, bo pomagają przestać sobie tworzyć film w głowie. Tyle że wiadomo, że po 1 odsłuchaniu to od razu nie przejdzie, ale można słuchać w każdej większej chwili zwątpienia

remedy01 napisał/a:


To prawda, dzieciństwo akurat miałem ciężkie. Postanowiłem też, że najwyższy czas udać się do psychoterapeuty, bo jeśli będę pracował nad sobą i nad innymi sferami swojej osobowości, to i zapominanie przyjdzie mi łatwiej. W tamtym roku wpadłem w depresję. Boję się że przez tę sytuację objawy mogą powrócić ze zdwojoną siłą. Po części niestety już powróciły (problemy ze snem, brak sił i motywacji) więc musiałem zrobić jakiś krok.

Tak myślałam, że to o dzieciństwo chodzi. Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, jak ono odciska piętno na dorosłe życie i m.in. relacje z płcią przeciwną. Podświadomie szukasz sytuacji, które pozwolą czuć Ci się tak samo źle jak wtedy, bo jak odczuwasz tamte emocje, to czujesz się bezpiecznie, bo jest to dla Ciebie coś znanego. I nie chodzi tu o to, że przecież nie prosiłeś się o rozstanie- nie, ale tak działa nasza podświadomość. Działamy poprzez pewne schematy i często podświadomie wybieramy takie, a nie inne osoby. Np. kobieta, którą każdy partner bije. Nie ma wielu takich facetów, ona nie szuka ich specjalnie, ale podświadomie znajduje, bo ma zaprogramowany w sobie schemat, myśl, że tacy są faceci. Ty też możesz podświadomie wikłać się w relacje trudne, niemożliwe do zrealizowania, albo takie, które w jakimś stopniu niosą ze sobą ryzyko odrzucenia (większe niż normalnie). Bo szukasz tego poczucia odrzucenia i smutku, bo możliwe że taki właśnie byłeś odrzucany w dzieciństwie przez kogoś (kogoś z rodziny lub rówieśników). Podświadomie myślisz, że i tak to się znów powtórzy, że i tak na pewno będziesz odrzucony. I ta podświadomość z lasu pełnego drzew wyłapuje te drzewa, które są już lekko złamane i które prędzej czy później Cię przywalą. A wyłapuje je, bo to znasz, to mimo wszystko kojarzy Ci się z bezpieczeństwem i dlatego, że taki masz zakodowany schemat. Żeby zmienić to, trzeba zmienić ten schemat w sobie. Dlatego zdecydowanie polecam Ci udanie się do psychoterapeuty, chodzi o to, by odnaleźć problemy z dzieciństwa i przepracować je. A przy okazji zmienić ten schemat.

remedy01 napisał/a:

Twoja historia ma punkt wspólny z moją. Zastanawiam się co nim kierowało, a przede wszystkim, dlaczego zabrał ten ślub, skoro chciał też utrzymywać kontakt z Tobą. Niby kim miałaś być... Czasoumilaczką? Pewnie nie widywaliście się zbyt często i Wasz kontakt pewnie był bardziej wirtualny. Przykro się czyta o tym co napisałaś.

Nie tylko wirtualny, bo widywaliśmy się tak co miesiąc, ze względu na odległość i zapracowanie moje, jak i jego. Byłam zapracowana i to mocno, przez co odpowiadało mi to, a jemu dało możliwość prowadzenia podwójnego życia.. Tak, pewnie byłam odskocznią, jakąś nowością, pewnie też podwyższałam ego, lubił też ze mną rozmawiać i nazywał bratnią duszą. Czasem myślę, że najchętniej to by się pewnie z nami dwoma ożenił, bo żadnej z nas nie chciał tracić, dlatego nie zamierzał mi mówić o ślubie, bo wiedział, że jak się dowiem, to będzie koniec relacji. No ale się rypło, bo pechowo sama się dowiedziałam. Szkoda tylko, że był egoistą i nie pomyślał, jak tym mnie skrzywdzi i zmarnuje mi 2 lata życia.. ale trudno, było, minęło, trzeba wyciągnąć z tego naukę i żyć dalej.

remedy01 napisał/a:

Na samym początku było wspaniale, niekończące się rozmowy, długie spotkania i wypady na rower. W pewnym momencie dowiedziałem się, że w tej relacji nie jesteśmy sami, bo istnieje jeszcze chłopak z którym jest od dwóch lat.

Ja pierdzielę, to próbowała robić to samo, co ten ode mnie.. masakra, sam się dowiedziałeś, czy Ci powiedziała? Widzisz, egoistycznie postąpiła i oszukała Cię, bo pozwoliła Ci na angażowanie się, na robienie sobie nadziei, a pewnie nie zamierzała i tak z tamtym zrywać (tak jak ten ode mnie). I ten mój o swojej "byłej" mówił, że była wkurzającą księżniczką, że miała pusto w głowie, śmiał się z kobiet grubszych i "wylewającego się tłuszczu", a jak znalazłam ją na fb, to zobaczyłam, że jest grubsza.. po prostu wyśmiewał ją do mnie (myślałam wtedy, że to przez to, że im się nie udało, a jednak dalej byli przecież razem...)... Mówił też, że z nią zerwał, bo od dłuższego czasu im się nie układało itd. (czyli nie układało im się, to szukał odskoczni, a z nią i tak nie zerwał).
Nie wierz dziewczynie tego typu. Zobacz, była w stanie spotykać się z Tobą, będąc w związku. Nie miała żadnych obiekcji, wyrzutów sumienia. Nie miała lojalności do chłopaka, z którym jest 2 lata. Skąd wiesz, czy kiedyś, nawet gdybyś z nią był w związku, nie postąpiłaby z Tobą tak samo. Wg mnie ludzie albo mają moralność, albo nie i nic tego nie zmieni.
Widzisz, ona też chciała mieć przy sobie Was dwóch.. chłopaka, a jednocześnie Ciebie, bo dawałeś jej pewne emocje, rozmowy, coś, czego akurat ten chłopak jej nie dawał... ale w tym kraju pechowo dla nich obowiązują małżeństwa monogamiczne.

"Czuję coś do Ciebie, ale nie mogę zostawić swojego chłopaka. Boję się wejść w nową relację, wolę to co już znam" = to tylko potwierdza moją powyższą wypowiedź. Chciałaby mieć 2, egoistka myśląca tylko o sobie.

Przez pierwszy tydzień po pożegnaniu dostawałem multum sms'ów typu: "tęsknię", "nie wiem co robić", "czuję się bez Ciebie okropnie", "jesteś moją bratnią duszą" = bo zacząłeś jej uciekać, a to nie było po jej myśli, bo odciąłeś jej dopływ nowych emocji. Chciała mieć chłopaka, a Ciebie od wycieczek itd., nie myśląc o tym, że marnuje Ci jednocześnie życie i Cię krzywdzi. Wóz albo przewóz, Ty albo on. Nie można mieć wszystkiego. Dlatego dobrze, że sam się odciąłeś, bo jeszcze wiele lat mogło się to ciągnąć i nie skończyłoby się to dla Ciebie dobrze.

Też się zastanawiałam, czemu on ożenił się z tamtą, skoro tak negatywnie mi ją przedstawiał, śmiał się z niej itd, a mnie tak podziwiał pod każdym względem, wychwalał, był zafascynowany itd. I doszłam do wniosku, że kłamał o tamtej, żeby dać mi poczucie złudnego bezpieczeństwa, żebym nie myślała o niej i nie próbowała jej szukać na fb. Czas płynął, a on dawał mi znać, że jestem taka wyjątkowa i lepsza i mówił, co czuje po to właśnie, żeby mi mieszać w głowie i żeby mnie uzależnić od siebie, od tej sielanki i żebym przypadkiem nie odeszła, jakbym dowiedziała się w końcu prawdy. Bo on też najchętniej dalej by ciągnął tę relację, chciałby mieć ją i mnie przy sobie. świr albo jakiś niedojebany, od takich niezdecydowanych ludzi trzeba się trzymać z daleka.

Bardzo dobrze, że urwałeś kontakt, podziwiam Cię za to, za tą siłę i taką decyzję, bo wiem, że nie jest to łatwe. Ale to duży krok do wyleczenia się z tego wszystkiego. Wiadomo, że będą gorsze momenty, ale wiem, że za miesiąc czy dwa będzie dużo lepiej, na razie jest to wszystko świeże. Jakbyś potrzebował wsparcia, rozmów, to pisz tu, albo na maila do mnie- czasem trzeba rozgadać sytuację, będą momenty lepsze i gorsze, a nie wiem, czy masz kogoś, z kim mógłbyś o tym pogadać.


I masz rację z tym, że słowa niewiele znaczą, ważne są tylko czyny. Ja sama padłam tego ofiarą, bo słowa były wielkie, manipulujące, a czyny zupełnie inne. Też miałam o to do siebie żal. Ale ważne jest, by uświadomić sobie, że tak, miało to miejsce, że daliśmy się wykorzystać i zmanipulować, ważne, by przyjąć to do wiadomości, bo przecież takie są fakty, tak było. I ważne, by w tym momencie przede wszystkim wybaczyć sobie, że pozwoliło się na to wszystko, że nie zadbało się o siebie i dało się wplątać w niszczącą dla nas sytuację. Bo ludzie mogą z nami tyle zrobić, ile im na to pozwolimy, taka jest prawda. Ważne, żeby to sobie uświadomić i na przyszłość dbać bardziej o siebie.

remedy01 napisał/a:

Didlos, wydaje mi się, że nie jestem aż tak silny psychicznie jak Kinga

Jesteś, bo szybko podjąłeś decyzję o urwaniu kontaktu, a ja dwa lata grzebałam się w bagnie. Co prawda nie znałam prawdy, ale było wiele przesłanek, które powinny dać mi do myślenia, a które ignorowałam, łącznie z intuicją. Sama sobie wydłużyłam cierpienie na własne życzenie. Więc to nie jest tak, że jestem jakaś mega silna psychicznie, po prostu postanowiłam się ratować różnymi sposobami, żeby nie popaść w depresję. I efektem tego są te moje sposoby, które faktycznie podziałały na mnie. Gdy do głosu dojdą uczucia, nie jest łatwo się odciąć. Więc wg mnie właśnie jesteś silny psychicznie, czego kolejnym przejawem jest szukanie tu pomocy, jak i decyzja o psychoterapii.

19

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

U mnie było trochę inaczej niż u Was. Nie przeżywałam rozstania, bo mój chłopak rzucił mnie tydzień po pogrzebie mojego dziadka i gdzieś tam to się we mnie uśpiło, tak naprawdę dopiero z miesiąc temu (a rozstaliśmy się w marcu) faktycznie zaczęłam za nim tęsknić, ale po prostu nie daję sobie możliwości powrotu ani niczego podobnego. Nie mam numeru, nie mam jego fb bo zablokowałam, nie mam żadnej możliwości kontaktu poza pojechaniem do niego pod dom, czego nie zrobię.
W międzyczasie w maju weszłam w inny związek, i tu faktycznie czułam się bardzo oszukana, chłopak zerwał pół roku wcześniej z dziewczyną po 9 latach związku i było po nim mega widać, że jeszcze sobie z tym nie poradził. Ja sama też nie do końca byłam pewna czego chcę, więc jak on stwierdził po miesiącu, że nie czuje tego, co czuł z tamtą, to po prostu pozwoliłam mu odejść, bo nie za bardzo miałam siły, żeby walczyć. I tutaj faktycznie było mi przykro, w jego domu było kilka moich rzeczy, ale nie chciałam się z nim juz spotykać skoro tak łatwo mnie skreślił to zrobiłam to samo. Numer zablokowany, mail zablokowany, nie mam żadnej możliwości kontaktu.
Najlepsze w tym jest to, że nawet jak tęsknię, to po prostu ta tęsknota się we mnie wypala sama, bo nie mam czym jej nakręcać.

I naprawdę polecam takie postawienie sprawy.
Remedy, ona nie była Ciebie warta. Po prostu. Najpierw Cię oszukała, a potem zostawiła. Nawet jakby wybrała Ciebie, to byłbyś towarem zastępczym, a ona pewnie biegałaby na każde skinienie tamtego. Nic nie straciłeś, będą inne, lepsze, takie, które Cię nie zranią i będą Twoje, a nie Twoje + drugiego faceta. Trójkąty emocjonalne są słabe.
Przekonaj sam siebie, że o niej warto zapomnieć, nawet trzeba. Skoro ona sama nie chce z Tobą rozmawiać? Nie pielęgnuj jej perfekcyjnego wizerunku w pamięci, bo tylko sam pogarszasz sprawę.

20 Ostatnio edytowany przez remedy01 (2017-09-08 22:47:55)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Kinga24 Racja, czasem lepiej coś jest po prostu przegadać i z siebie wyrzucić.
Tak, film w głowie, który z czasem zamienia się w mały, czarno-biały obraz. Na początku się tego obawiałem, bo nie chciałem tego robić swoim wspomnieniom, ale z drugiej strony stwierdziłem, że się ich nie pozbywam. Przenoszę je w inne miejsce (w miejsce gdzie znajdują się wszystkie inne wspomnienia związane z osobami i sytuacjami, które kiedyś mnie przytłaczały, a teraz stały się zupełnie neutralne)

Widzisz, faktycznie stosowałem te techniki i różnica w poglądzie na te sprawy po paru dniach jest znacząca. Jestem w lekkim szoku, bo zawsze myślałem, że to przede wszystkim czas pomaga uporać się ze wszystkim. Teraz wiem, że po prostu muszę pomóc czasowi działać.
Postanowiłem też trochę odpocząć i wykorzystać urlop. Pojechałem ze znajomym i jego znajomą gdzieś na parę dni, ale po powrocie do domu, czyli wczoraj dopadł mnie pewien dołek. Zacząłem za bardzo myśleć i zastanawiać się nad wszystkim- mimo to i tak jest lepiej niż było jeszcze w tamtym tygodniu. Chociaż, jestem świadomy że jeszcze będę miewał takie dołki, może nawet większe.

A Ty jeszcze bardziej słuchałaś tych filmików kiedy miałaś te chwile zwątpienia czy po prostu dawałaś sobie czas na opadnięcie tych emocji?

Mimo wszystko, bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję. Nie spodziewałem się tutaj rady, która mi faktycznie pomoże. Spodziewałem się raczej rad typu: "idź na zakupy", "zapomnij", "wyjdź do ludzi, na imprezę..." itd. To wszystko oczywiście bardzo pomaga, ale nie jest rozwiązaniem samym w sobie. 

Nie. Nie dowiedziałem się sam o tym chłopaku. W pewnym momencie, kiedy już zaczęło robić się między nami poważniej, zostałem o nim po prostu poinformowany.
Myślę, że zastosowano na mnie pewnego rodzaju manipulację typu: "powiem Ci to co chcesz usłyszeć". Chciałem usłyszeć, że ich związek jest już na przepaści, że wszystko się sypie i że nie mogę rezygnować z czegoś co mogło być miłością mojego życia, tylko dlatego że ktoś nie do końca ma jeszcze zamknięte sprawy.
Później okazało się, że rzeczywistość jest trochę inna. To wszystko z jednej strony wydawało się takie piękne, z drugiej natomiast czułem się jak taki wyrzutek. Chciałem żeby wszystko było między nami jasne, chciałem po prostu stworzyć normalną relację bez osób trzecich. Bez chłopaka, który teoretycznie był "tak beznadziejny" To co teraz pisze może o mnie źle świadczyć, ale jestem świadom tego, że przez jakiś czas również nie zachowywałem się moralnie. Pozwoliłem na podwójne życie, tylko dlatego żeby dać czas na wybór.

W tą niedzielę znowu dostałem smsa, ale postanowiłem na ten moment nic nie odpisywać. To czas na zajęcie się sobą oraz ogarnięcie wszelkich uczuć, które jeszcze gdzieś tam we mnie istnieją.

Tak, masz rację. Dla chłopaka z którym się spotykałaś taki układ był po prostu wygodny. U mnie było dokładnie tak samo, to wszystko mogłoby trwać jeszcze przez lata, jeśli nie zacząłbym stawiać na swoim. Wiesz, teraz sobie tak myślę, że to nie były złe osoby. To po prostu osoby, które nie do końca wiedzą jak traktować drugiego człowieka, nie do końca są świadome swoich emocji, nie do końca dojrzałe. Możliwe, że nie zdawały sobie sprawy z tych manipulacji, bo to po prostu ich styl bycia. Czasami, pewne rzeczy musimy poczuć na własnej skórze, aby zorientować się, że krzywdzimy innych. Sam tak miałem, że nie zdawałem sobie sprawy z tego jak traktuję ludzi, dopóki sam nie zostałem potraktowany w podobny sposób.
Ktoś może tutaj pomyśleć, że staję w czyjejś obronie albo że zaklinam rzeczywistość. Nie, nie staję w obronie i niczego nie zaklinam- staram się zrozumieć to postępowanie. Zrozumienie to pierwszy krok do akceptacji, która z kolei pozwala nam zostawić przeszłość za sobą i podążać dalej.

I masz rację po raz kolejny, trzeba wybaczyć sobie oraz osobom, które sprawiły, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji. Inaczej te złe emocje będą utrudniały całą sprawę i układanie myśli.

Powoli, bo powoli, ale zaczynam akceptować to co się stało. Myśli powoli wędrują gdzieś w inne obszary mózgu i stają się mniej męczące. Sam też odzyskuję spokój, co jest dla mnie dość ważne. Czuję się jednak dziwnie, bo mimo wszystko, dalej o tym wszystkim myślę...

To co powiedziałaś o moim dzieciństwie już dwa razy od kogoś usłyszałem. Skoro tyle osób mi to mówi, pewnie jest w tym sporo prawdy. Jest to sporym problemem i powinienem coś z tym zrobić, bo inaczej chyba zawsze podświadomie będę trafiał na osoby, które w pewnym sensie są nieosiągalne.

Lady Loka, też tak myślę. Mógłbym być trochę towarem zastępczym, kimś kto pojawia się wtedy, kiedy nastają problemy w związku. Na to zgodzić się nie mogłem.
Brak kontaktu jest tutaj znaczący. To na początku wydaje się przerażające, ale z czasem bardzo pomaga i pozwala ułożyć sobie myśli. Ja wciąż mam w nich bała

21 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-09-09 11:48:00)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

A ja powiem Ci z własnego wieloletniego doświadczenia jak to wygląda w praktyce:

Najczęstszym, co usłyszysz od otoczenia w takiej sytuacji jest:
a) z czasem zapomnisz
b) jakoś to będzie
c) zajmij się czymś, idź do przodu
d) czas leczy rany
e) nie ta, to inna
f) tego kwiatu pół światu
g) będzie dobrze - najgorsze, co można powiedzieć 2 osobie
i tak jeszcze pewnie kilka tych "mądrości" bym znalazł.

Prawda jest taka, że każdy z nas ma inną psychikę, inaczej interpretuje różne sprawy, inaczej reaguje na otoczenie, emocje, które nas otaczają, osoby, które spotykamy i to jak nas one traktują. Od razu powiem Ci, że nie ma uniwersalnego, złotego środka na rozstania i nigdy nie będzie. Dlaczego? Dlatego, że to każdy z nas musi znaleźć swój indywidualny sposób. Jedni udadzą się na psychoterapię, inni popadną w jakiś nałóg (najczęściej alkohol), a jeszcze inni zaczną zajmować się jakimś czasochłonnym hobby.
Najważniejszą rzeczą, jaką należy zrobić w takiej sytuacji jest zamknięcie drzwi do przeszłości i odcięcie się od wszystkiego, co związane z tym co nas raniło. Często można usłyszeć od kobiet naiwne "Kocham Cię, ale nie możemy być razem. Zostańmy przyjaciółmi". Jest to strasznie brutalne i kobiety nie mają zielonego pojęcia jak facet, z którym było się np. 1-2 i więcej lat nagle ma się odkochać, zacząć traktować taką kobietę jak przyjaciółkę i jeszcze patrzeć spokojnie jak ona układa sobie życie z kimś trzecim. Dlatego w takim przypadku należy podziękować, odejść i usunąć wszelkie możliwe ślady takiego związku. Chociaż to brutalnie zabrzmi - powinno się usunąć, zniszczyć wszelkie zdjęcia, pamiątki,smsy itp. które będą nam przypominać o tym, co kiedyś może i było dobre, ale ostatecznie doprowadziło do bólu. Najgorzej mają osoby, które mają dobrą pamięć (ja niestety do takich należę), gdyż poza dobrymi i potrzebnymi sprawami, co jakiś czas mimowolnie wracają te złe wspomnienia i nie da się ich wymazać.
Tak więc zamykając drzwi i kontakt do takich osób, które nas zraniły, należy przejść do teraźniejszości (na którą mamy realny wpływ) oraz do tego, co przed nami. I od razu podpowiem - to nie jest i nigdy nie będzie łatwe. Szczególnie na początku nawał myśli typu "dlaczego właśnie mnie to spotkało?", "co ja zrobiłem nie tak?", "czy byłem dla niej zbyt mało troskliwy i dobry?" itp. będą dawały nam złudne poczucie własnej winy. Rozpad związku nie zawsze jest spowodowany przez nas (najczęściej wina leży po obu stronach). Musisz sobie uświadomić, że być może (chociaż może zabrzmieć to co najmniej kontrowersyjnie) dawałeś za dużo od siebie w tym związku. Niestety często ludzie o dużym poziomie empatii i dobrym sercu chcą dla partnera jak najlepiej, ale jest to błąd. Dlatego, że obie strony mają się starać mniej więcej po równo. Dążyć do kontaktu, wychodzić z różnymi pomysłami spędzania wolnego czasu, troszczyć się o siebie nawzajem itd. Jeżeli tylko 1 strona do tego dąży i naciska wręcz, przejmując inicjatywę, wówczas druga strona z czasem się wycofa i będzie tylko tą osobą "biorącą". A w związku należy dawać i brać w odpowiednich proporcjach. Z czasem znika wówczas to wyzwanie i nie trzeba się starać o nic, bo wszystko dostajemy na talerzu na pstryknięcie palcem. Kończy się to później znudzeniem i poszukiwaniem kolejnych potencjalnych wyzwań (w różnych formach).
Jak zapomnieć? Nie ma na to sposobu, ponieważ nasz mózg z czasem (o ile nie dostaje kolejnych sygnałów związanych z tym, co nas bolało) sam zapomni. Pewnego dnia się budzimy i nie potrafimy np. przypomnieć sobie twarzy swojej byłej dziewczyny. To dzieje się samo, ale wymaga czasu (w różnych ilościach - to zależy od każdego z nas i naszej psychiki). Na pewno pomocne są różne hobby, które "ukradną" nam czas i kontakty z innymi ludźmi (chociaż nie każdy je ma - wówczas jest trudniej, ale zawsze można zerknąć na fora społecznościowe takie jak to, gdzie są osoby z podobnymi problemami. One nas łatwiej zrozumieją). Najważniejsze jest, by sobie uzmysłowić, że żaden człowiek nawet w związku nie jest naszą własnością. Ludzie z reguły wiążą się dobrowolnie, ale nawet po wielu latach w związku mogą stwierdzić, że to już nie to i pora się rozstać. Jedyne co jest naszą własnością to my sami. Jeżeli w tym zakręconym świecie trafią na siebie 2 osoby o podobnym podejściu do życia, które dobrze się rozumieją (chociaż nie jest to łatwe), wówczas są bardzo duże szanse na to, że wspólnie przejdą przez życie do samego końca, czego oczywiście życzę z całego serca każdemu.
Pamiętaj drogi autorze - najwięcej szczęścia możesz dać sobie Ty sam, postępując zgodnie z własnymi przekonaniami i wierząc w to, że nawet bez tej drugiej połówki masz sens w życiu i cele, do których chcesz dążyć. Druga osoba może pomóc Ci je zrealizować, ale to Ty jesteś panem swojego losu i ostatecznie to ty podejmujesz decyzje.
Inną istotną kwestią jest to, by nie próbować szukać pocieszenia w ramionach innych osób (często z desperacji i na siłę). To tylko na chwile pomoże zapomnieć o problemach, a z czasem je pogłębi. Z reguły trzeba dać sobie przynajmniej kilka miesięcy spokoju ze związkami (chociaż niektórzy potrzebują nawet lat) aż do momentu, gdy poczujemy, że może warto znów spróbować. Jeżeli uda nam się poznać wartościową osobę, wówczas pomoże nam ona dodatkowo zapomnieć o tym, co nas męczy i z czasem wyjdziemy na prostą, a to co było potraktujemy jako coś, co musiało się stać - zło konieczne, byśmy znaleźli prawdziwe szczęście. Sam nie raz przez to przechodziłem i wiem, że chociaż na początku było bardzo ciężko, to po czasie dochodziłem właśnie do takiego wniosku - "co ja robiłem tyle czasu z tamtą osobą? jak dobrze, że to już za mną".
Mam nadzieję, że mój "krótki" wywód nieco pomoże Ci w tym trudnym okresie i da do myślenia. Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania, chętnie pomogę. A tymczasem życzę Ci szybkiego powstania na nogi i pójścia do przodu z uśmiechem na ustach smile

22 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-09-09 11:57:54)

Odp: Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.
remedy01 napisał/a:

Co Wam pomagało, kiedy skończyła się relacja z osobą, z którą łączyła Was głęboka więź emocjonalna?

Znalazłem się w martwym punkcie. Chcę iść do przodu, ale nie wiem od czego zacząć.

Z praktycznego punktu widzenia były to następujące rzeczy:
1. Upływ czasu.
2. Skoncentrowanie się tylko i wyłącznie na sobie, czyli typowe rzucenie się w wir pracy, nauki, hobby...
3. Pojawienie się nowej osoby.
wink
Z emocjonalnego punktu widzenia - wcale nie udawałam, że nic się nie stało, nie udawałam, że mi nie żal. Nie odcinałam się drastycznie od przeszłości, od tego, co było, ponieważ nie jest to możliwie, jednocześnie nie okłamywałam samej siebie, nie łudziłam się, że może jeszcze wszystko się ułoży itp. I emocje wyciszły się stopniowo. Taki balans trzeba osiągnąć, równowagę emocji. To trudne, ale wykonalne smile

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nigdy już nie zapomnę? Dotkliwe odrzucenie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024