remedy01 napisał/a:Kinga24, jak starałem się wyrzucić z siebie myśli i robiłem to jakiś czas, to myśli wracały w snach. Ta metoda z obrazkami jest o tyle dobra, że nie wyrzuca myśli, ale przenosi je w inne obszary, przez co wszystko staje się bardziej akceptowalne. O ile na samym początku byłem sceptycznie nastawiony, tak teraz powiem szczerze, że pomysł jest bardzo dobry, sam nigdy nie wpadłbym na takie coś. Także, dzięki za podzielenie się filmikami i za służenie radą.
Trudno to opisać, bo nie rozumiem tej emocji. Wiesz, chcę zapomnieć, i nie chcę rozmyślać w nieskończoność, ale jest też we mnie coś, co w chwilach większego załamania mówi, żeby trzymać się tych niepotrzebnych wspomnień. Nie wiem dlaczego pojawia się we mnie taki głos i na pewno nie jest to głos rozsądku.
Te metody są naprawdę dobre, bo pomagają przestać sobie tworzyć film w głowie. Tyle że wiadomo, że po 1 odsłuchaniu to od razu nie przejdzie, ale można słuchać w każdej większej chwili zwątpienia
remedy01 napisał/a:
To prawda, dzieciństwo akurat miałem ciężkie. Postanowiłem też, że najwyższy czas udać się do psychoterapeuty, bo jeśli będę pracował nad sobą i nad innymi sferami swojej osobowości, to i zapominanie przyjdzie mi łatwiej. W tamtym roku wpadłem w depresję. Boję się że przez tę sytuację objawy mogą powrócić ze zdwojoną siłą. Po części niestety już powróciły (problemy ze snem, brak sił i motywacji) więc musiałem zrobić jakiś krok.
Tak myślałam, że to o dzieciństwo chodzi. Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, jak ono odciska piętno na dorosłe życie i m.in. relacje z płcią przeciwną. Podświadomie szukasz sytuacji, które pozwolą czuć Ci się tak samo źle jak wtedy, bo jak odczuwasz tamte emocje, to czujesz się bezpiecznie, bo jest to dla Ciebie coś znanego. I nie chodzi tu o to, że przecież nie prosiłeś się o rozstanie- nie, ale tak działa nasza podświadomość. Działamy poprzez pewne schematy i często podświadomie wybieramy takie, a nie inne osoby. Np. kobieta, którą każdy partner bije. Nie ma wielu takich facetów, ona nie szuka ich specjalnie, ale podświadomie znajduje, bo ma zaprogramowany w sobie schemat, myśl, że tacy są faceci. Ty też możesz podświadomie wikłać się w relacje trudne, niemożliwe do zrealizowania, albo takie, które w jakimś stopniu niosą ze sobą ryzyko odrzucenia (większe niż normalnie). Bo szukasz tego poczucia odrzucenia i smutku, bo możliwe że taki właśnie byłeś odrzucany w dzieciństwie przez kogoś (kogoś z rodziny lub rówieśników). Podświadomie myślisz, że i tak to się znów powtórzy, że i tak na pewno będziesz odrzucony. I ta podświadomość z lasu pełnego drzew wyłapuje te drzewa, które są już lekko złamane i które prędzej czy później Cię przywalą. A wyłapuje je, bo to znasz, to mimo wszystko kojarzy Ci się z bezpieczeństwem i dlatego, że taki masz zakodowany schemat. Żeby zmienić to, trzeba zmienić ten schemat w sobie. Dlatego zdecydowanie polecam Ci udanie się do psychoterapeuty, chodzi o to, by odnaleźć problemy z dzieciństwa i przepracować je. A przy okazji zmienić ten schemat.
remedy01 napisał/a: Twoja historia ma punkt wspólny z moją. Zastanawiam się co nim kierowało, a przede wszystkim, dlaczego zabrał ten ślub, skoro chciał też utrzymywać kontakt z Tobą. Niby kim miałaś być... Czasoumilaczką? Pewnie nie widywaliście się zbyt często i Wasz kontakt pewnie był bardziej wirtualny. Przykro się czyta o tym co napisałaś.
Nie tylko wirtualny, bo widywaliśmy się tak co miesiąc, ze względu na odległość i zapracowanie moje, jak i jego. Byłam zapracowana i to mocno, przez co odpowiadało mi to, a jemu dało możliwość prowadzenia podwójnego życia.. Tak, pewnie byłam odskocznią, jakąś nowością, pewnie też podwyższałam ego, lubił też ze mną rozmawiać i nazywał bratnią duszą. Czasem myślę, że najchętniej to by się pewnie z nami dwoma ożenił, bo żadnej z nas nie chciał tracić, dlatego nie zamierzał mi mówić o ślubie, bo wiedział, że jak się dowiem, to będzie koniec relacji. No ale się rypło, bo pechowo sama się dowiedziałam. Szkoda tylko, że był egoistą i nie pomyślał, jak tym mnie skrzywdzi i zmarnuje mi 2 lata życia.. ale trudno, było, minęło, trzeba wyciągnąć z tego naukę i żyć dalej.
remedy01 napisał/a: Na samym początku było wspaniale, niekończące się rozmowy, długie spotkania i wypady na rower. W pewnym momencie dowiedziałem się, że w tej relacji nie jesteśmy sami, bo istnieje jeszcze chłopak z którym jest od dwóch lat.
Ja pierdzielę, to próbowała robić to samo, co ten ode mnie.. masakra, sam się dowiedziałeś, czy Ci powiedziała? Widzisz, egoistycznie postąpiła i oszukała Cię, bo pozwoliła Ci na angażowanie się, na robienie sobie nadziei, a pewnie nie zamierzała i tak z tamtym zrywać (tak jak ten ode mnie). I ten mój o swojej "byłej" mówił, że była wkurzającą księżniczką, że miała pusto w głowie, śmiał się z kobiet grubszych i "wylewającego się tłuszczu", a jak znalazłam ją na fb, to zobaczyłam, że jest grubsza.. po prostu wyśmiewał ją do mnie (myślałam wtedy, że to przez to, że im się nie udało, a jednak dalej byli przecież razem...)... Mówił też, że z nią zerwał, bo od dłuższego czasu im się nie układało itd. (czyli nie układało im się, to szukał odskoczni, a z nią i tak nie zerwał).
Nie wierz dziewczynie tego typu. Zobacz, była w stanie spotykać się z Tobą, będąc w związku. Nie miała żadnych obiekcji, wyrzutów sumienia. Nie miała lojalności do chłopaka, z którym jest 2 lata. Skąd wiesz, czy kiedyś, nawet gdybyś z nią był w związku, nie postąpiłaby z Tobą tak samo. Wg mnie ludzie albo mają moralność, albo nie i nic tego nie zmieni.
Widzisz, ona też chciała mieć przy sobie Was dwóch.. chłopaka, a jednocześnie Ciebie, bo dawałeś jej pewne emocje, rozmowy, coś, czego akurat ten chłopak jej nie dawał... ale w tym kraju pechowo dla nich obowiązują małżeństwa monogamiczne.
"Czuję coś do Ciebie, ale nie mogę zostawić swojego chłopaka. Boję się wejść w nową relację, wolę to co już znam" = to tylko potwierdza moją powyższą wypowiedź. Chciałaby mieć 2, egoistka myśląca tylko o sobie.
Przez pierwszy tydzień po pożegnaniu dostawałem multum sms'ów typu: "tęsknię", "nie wiem co robić", "czuję się bez Ciebie okropnie", "jesteś moją bratnią duszą" = bo zacząłeś jej uciekać, a to nie było po jej myśli, bo odciąłeś jej dopływ nowych emocji. Chciała mieć chłopaka, a Ciebie od wycieczek itd., nie myśląc o tym, że marnuje Ci jednocześnie życie i Cię krzywdzi. Wóz albo przewóz, Ty albo on. Nie można mieć wszystkiego. Dlatego dobrze, że sam się odciąłeś, bo jeszcze wiele lat mogło się to ciągnąć i nie skończyłoby się to dla Ciebie dobrze.
Też się zastanawiałam, czemu on ożenił się z tamtą, skoro tak negatywnie mi ją przedstawiał, śmiał się z niej itd, a mnie tak podziwiał pod każdym względem, wychwalał, był zafascynowany itd. I doszłam do wniosku, że kłamał o tamtej, żeby dać mi poczucie złudnego bezpieczeństwa, żebym nie myślała o niej i nie próbowała jej szukać na fb. Czas płynął, a on dawał mi znać, że jestem taka wyjątkowa i lepsza i mówił, co czuje po to właśnie, żeby mi mieszać w głowie i żeby mnie uzależnić od siebie, od tej sielanki i żebym przypadkiem nie odeszła, jakbym dowiedziała się w końcu prawdy. Bo on też najchętniej dalej by ciągnął tę relację, chciałby mieć ją i mnie przy sobie. świr albo jakiś niedojebany, od takich niezdecydowanych ludzi trzeba się trzymać z daleka.
Bardzo dobrze, że urwałeś kontakt, podziwiam Cię za to, za tą siłę i taką decyzję, bo wiem, że nie jest to łatwe. Ale to duży krok do wyleczenia się z tego wszystkiego. Wiadomo, że będą gorsze momenty, ale wiem, że za miesiąc czy dwa będzie dużo lepiej, na razie jest to wszystko świeże. Jakbyś potrzebował wsparcia, rozmów, to pisz tu, albo na maila do mnie- czasem trzeba rozgadać sytuację, będą momenty lepsze i gorsze, a nie wiem, czy masz kogoś, z kim mógłbyś o tym pogadać.
I masz rację z tym, że słowa niewiele znaczą, ważne są tylko czyny. Ja sama padłam tego ofiarą, bo słowa były wielkie, manipulujące, a czyny zupełnie inne. Też miałam o to do siebie żal. Ale ważne jest, by uświadomić sobie, że tak, miało to miejsce, że daliśmy się wykorzystać i zmanipulować, ważne, by przyjąć to do wiadomości, bo przecież takie są fakty, tak było. I ważne, by w tym momencie przede wszystkim wybaczyć sobie, że pozwoliło się na to wszystko, że nie zadbało się o siebie i dało się wplątać w niszczącą dla nas sytuację. Bo ludzie mogą z nami tyle zrobić, ile im na to pozwolimy, taka jest prawda. Ważne, żeby to sobie uświadomić i na przyszłość dbać bardziej o siebie.
remedy01 napisał/a:Didlos, wydaje mi się, że nie jestem aż tak silny psychicznie jak Kinga
Jesteś, bo szybko podjąłeś decyzję o urwaniu kontaktu, a ja dwa lata grzebałam się w bagnie. Co prawda nie znałam prawdy, ale było wiele przesłanek, które powinny dać mi do myślenia, a które ignorowałam, łącznie z intuicją. Sama sobie wydłużyłam cierpienie na własne życzenie. Więc to nie jest tak, że jestem jakaś mega silna psychicznie, po prostu postanowiłam się ratować różnymi sposobami, żeby nie popaść w depresję. I efektem tego są te moje sposoby, które faktycznie podziałały na mnie. Gdy do głosu dojdą uczucia, nie jest łatwo się odciąć. Więc wg mnie właśnie jesteś silny psychicznie, czego kolejnym przejawem jest szukanie tu pomocy, jak i decyzja o psychoterapii.