Witam serdecznie,
Miesiac temu za namowa swojej kolezanki z pracy zalozylam konto na sympatii.Pisałam z wieloma facetami,mniej lub bardziej interesujacymi.Nie traktowalam tego forum jakos powaznie bardziej dla zabawy.Pewnego dnia zagadal do mnie chlopak,spodobal mi sie.Najpierw wysylal karty na flirciku,zas potem czala pisac wiadomosci w ktorych poprosil o numer gg zeby miec ze mna lepszy kontakt.Pytal sie o moje dziecko,jak ma naimie itd.bylo mi milo ze ktos interwesuje sie moim dzieckiem.Pisalismy ze soba nie mal codziennie,potem doszlo do pisania smsow.Wiedzialm ze to super wartosciowy mezczyzna.Pewnego razu gdy bylam w pracy a bylo to 14 lutego br napisal mi ze przyjedzie do mnie zeby mnie poznac.nie wiezylam w to zbytnio ale jakiesz bylo moje zaskoczenie gdy siedzac w pracy widzialam jak idzie w moja strone On..Adam:)bylam speszona wkoncu bylo to nasze pierwsze spotkanie w realu.tym bardziej ze na zdjeciu kazdy wyglada nieco inaczej.Rozmawialismy,czekal godz az skoncze prace i odwiuzl mnie do domu,caly czas rozmawialismy.Poczulismy do siebie chemie:)umowilismy sie na piatek tydzien temu.Bylo super,spacer.kino.restauracja czulam sie przy nim wartosciowa kobieta ktora moze byc szczesliwa pomimo tego ze zostala sama z malym dzieckiem.Poszlismy po kinie na spacer po plazy,rozmawialismyaz w pewnym momencie adas mnie pocalowal i mocno przytulil,powiedzial ze usunie konto na sympatii bo znalazl to czego szukal.Rozeszlismy sie do domu.tego wieczoru nie moglam zasnac gdyz..i tu zaczyna sie problem..nie powiedzialam mu o drugim dziecku:(balam sie!:(zostawilam mu wiadomosc na drugi dzien ze bedziemy musieli porozmawiac w paiatek bo mam mu cos waznego do powiedzenia.napisal co sie stali,ze od spotkania ze mna nic sie nie zmienilo ze zalezy mu na mnie ze zaangazowal sie bardzo.wieczorem nalegal bym mu powiedzial o co chodzi,bo sie boi,napisalam..byl w szoku...napisal ze nie jest na mnie zly tylko w malym szoku ze musi sie z tym przespac,pomyslec.napisalam ze ok,napisal tez ze sie odezwie.Odezwal sie po 2 dniach.napisal ze nie mam pojecia jak bardzo by chcial ze mna byc,ze zalezy mu ,ze sie bardzo zaangazowal ale boi sie ze nie podola 2 dzieci,ze jedno to nie problem ale 2 to wieksza odpowiedzialnosc.napisal ze chce sie spotkac w piatek (jutro sie widzimy)ze chce porozmawiac w 4 oczy ,ze mu zalezy,ze jesli bede chciala to moge sie do niego przytulic jak do dobrego kumpla,przyjaciela.Ale ze narazie nie jest gotowy na to by sie ze mna zwiazac i wziacsc na siebie odpowiedzialnosc.Ja wszystko rozumiem,ale ja nie szukam tatusia dla dzieci.Zalezy mi na nim,i tez sie boje.Nie wiem co mam robic,jak z nim rozmawiac.Przeciez skoro on chce sie ze mna spotykac,mowi ze mu zalezy na mnie i ze sie zaangazowal to chyba odrazu tak szybko sie mu nie odwidzi,a jesli zakochamy sie w sobie?bo taka ewentualnosc tez moze byc.prosze o rady...i dziekuje za to ze ktos przeczytal ten post i zdolal mi w jakims stopniu pomoc,doradzic:)
Dodam ze jestesmy mlodzi ja mam 22 a on 23 lara.
bede niezmiernie wdzieczna za madre porady:)jestem sama bardzo dlugo i teraz jak czuje ze to jest ktos dla mnie bliski.Wiem ze on sie boi rozumiem to ale moze warto sprubowac przeciez razem warto sie wspierac a nikt nie kaze odrazu isc pod oltarz.
pisze do mnie bez przery smsy,nawet gdy nie moge odpisac ,pisze.przesyla buziaczki.:)wie,ze mam bardzo niska samoocene i co chwile mi o tym przypomina zebym tak nie myslala,ze jestem ladna,warosciwa kobieta z pewnie slicznymi dziecmi.Jak napisal mi ze bede mogla sie do niego przytulic jesli bede miala ochote (jak do dobrego kumpla,przyjaciela)to napisalam czy to ma sens,czy ma sens spotykanie sie skoro sam mi mowil ze ma duzo kolezanke,ma przyjaciol,a on napisal zebym przestala tak pisac,ze czemu tak pisze.Bez przerwy powtarza ze nie mam pojecia jak jest mu ciezko,ze nie moze spojrzec sobie w oczy,ze pragnie ze mna byc,ale boi sie ze sobie nie poradzi:(