Witam. Mam 24 lata jestem mamą cudownego 9-cio miesiecznego synka. Żyje w zwiazku z partnerem od 4 lat ale nie mamy ślubu może i lepiej. Ale przejde do tematu. Jestem w trudnej sytuacji chcialabym odejść z tego toksycznego zwiazku ale nie mam gdzie pójść. Nie mam gdzie zamieszkać. Mój związek polega na tym teraz ze facet ciagle mnie wyzywa od kur... Szma... Dziw... Nierobow. Słyszę ciagle ze jestem nic nie warta i ze zaluje ze zemna jest. Kilka razy od niego dostalam bylo rowniez tak ze ściągnął mnie za wlosy z lozka i ciągnął po podlodze jak ostatnie scierwo. Niestety nie mam w nikim wsparcia jestem ze wszystkim sama. Tesciowa jeszcze go buntuje przeciwko mnie bo uwaza ze jestem zła matka i nie powinnam marnować zycia jej synowi. Z dnia na dzien odechciewa mi sie żyć ale przecież mam dziecko nie mogę go zostawić chociaż mysle ze to jest moje jedyne wyjście. Poratujcie mnie a co najgorsze mam jeszcze długi które coraz bardziej mnie ciąża: ( sama już o sobie mysle ze nic ze mnie dobrego. Nie wiem co dalej może wy mi jakoś pomożecie.
Witam. Mam 24 lata jestem mamą cudownego 9-cio miesiecznego synka. Żyje w zwiazku z partnerem od 4 lat ale nie mamy ślubu może i lepiej. Ale przejde do tematu. Jestem w trudnej sytuacji chcialabym odejść z tego toksycznego zwiazku ale nie mam gdzie pójść. Nie mam gdzie zamieszkać. Mój związek polega na tym teraz ze facet ciagle mnie wyzywa od kur... Szma... Dziw... Nierobow. Słyszę ciagle ze jestem nic nie warta i ze zaluje ze zemna jest. Kilka razy od niego dostalam bylo rowniez tak ze ściągnął mnie za wlosy z lozka i ciągnął po podlodze jak ostatnie scierwo. Niestety nie mam w nikim wsparcia jestem ze wszystkim sama. Tesciowa jeszcze go buntuje przeciwko mnie bo uwaza ze jestem zła matka i nie powinnam marnować zycia jej synowi. Z dnia na dzien odechciewa mi sie żyć ale przecież mam dziecko nie mogę go zostawić chociaż mysle ze to jest moje jedyne wyjście. Poratujcie mnie a co najgorsze mam jeszcze długi które coraz bardziej mnie ciąża: ( sama już o sobie mysle ze nic ze mnie dobrego. Nie wiem co dalej może wy mi jakoś pomożecie.
Masz rodzinę? rodziców, dziadków rodzeństwo? Mogłabyś czasowo wynieść się do któregoś z nich?
niestety nie mam gdzie pójść. Właśnie w tym jest cały problem. Rodzice wiedzą jaką mam sytuację twierdzą ze sama chcialam i powinnam żyć z nim i nie narzekać. Tylko ja już nie mam siły czuję się okropnie. Z dnia na dzien trace sens do życia: /
niestety nie mam gdzie pójść. Właśnie w tym jest cały problem. Rodzice wiedzą jaką mam sytuację twierdzą ze sama chcialam i powinnam żyć z nim i nie narzekać. Tylko ja już nie mam siły czuję się okropnie. Z dnia na dzien trace sens do życia: /
Rodzeństwo, dziadkowie, koleżanki - nikogo innego?
Rodzeństwo mieszka z tesciami a kolezanki najblizsze mam za granica. Dziadkowie nie żyją: /
Rodzeństwo mieszka z tesciami a kolezanki najblizsze mam za granica. Dziadkowie nie żyją: /
A wynajem, masz jakieś oszczędności (bo teraz pewnie nie pracujesz), ? Za parę miesięcy jakiś żłobek wchodziłby w grę? Jak to wygląda finansowo?
Dziecko ma 9 mcy, Wy jesteście razem 4 lata, od kiedy jest tak źle?
dom samotnej matki? albo jeszcze spróbuj przekonać rodziców/postaw ich przed faktem dokonanym, przecież Cię nie wyrzucą?
Niestety tak jak pisałam mam długi i splacam je gdzie nie stać mnie na wynajem mieszkania. Rozmawialam z rodzicami niestety nie chca zebym sie do nich wprowadziła. Utrzymuję sie sama od 18 roku życia ale niestety kiedys noga sie podwinela i mam długi. Obecnie jestem na urlopie macierzynskim ale we wrzesniu sie konczy
po psuło sie miedzy nami jak urodzilam synka a on poznał nowych kumpli od alkoholu i używek
są specjale ośrodki dla osób dotkniętych przemocą w rodzinie. Wiem, że matki z dziećmi tam mieszkają. Nie pamietam dokladnie jak to się nazywa ale w internecie na pewno znajdziesz.
Nie masz zbyt wielkiego wyboru, więc zgłoś się tam jaknajszybciej.
Popieram posty o domu samotnej matki. W powiatowych miastach są tzw. punkty interwencji kryzysowej, gdzie oferują porady prawne, psychologiczne oraz dach nad głową.