mam45 lat mam rodzine dwoje dzieci z malżeństawa kture po ltatach okazalo sie błedem,dlugo zyłam sama ,zamknełam serce bo od życia dostałam niezłego kopa,rzucilam sie w wir pracy aby nie myślec i nie miec czasu na nic oprucz dzieci,terz dzieci sa samodzielne i maja swoje zycie a ja kontynuowalam swoja droga az do zeszlego roku ,we wrzesniu spotkalam w pracy mężćżyzne a raczej zwrucil mi swoja uwage na siebie,ma 48 lat pracujemy razem ,sppotakalismy sie kilakakrotnie i uderzyla mnie strzala amora niespodziewanie bez mojej woli zakochalam sie byl taki czuly troskliwy pamietajacy ,na kazdym krku nawet w pracy z ukrycia przekazywal mi sygnaly milości,smsy ,rozmowy nocne,bylo fantastycznie.Musze nadmienic ze on jest rozwodnikiem z25 letnia corką którą bardzo kocha- to normalne,corka ma swoje zycie,mial kilka przgód z kobietami ale bez rezultatu bo jak powiedzial jak tylko chcial cos powaznie to one sie wycofaly,ale wrucmy do nas,kiedys podczas rozmowy powiedzialam mu ze chyba sie zakochlam w nim byl mile zaskoczony też przyznal ze z nim cos podobnego sie dziejei nie myslal ze majac tyle lat jescze mu sie to przydarzy,jeszcze troche po tych wyznaniach spotykalismy sie i bylo jak wczesniej ale potem ni ztad ni zowad zaczely zanikac tel smsy nie mial czasu zadzwonic lub odbieral smsy odemnie na drugi dzien mowiac ze byl zapracowany i wogule w pracy byl na dystans nie tak jak przedtem,zdecydowalam sie na rozmowe,czy jestesmy jescze razem bo jezeli chcesz zakonczyc to nie ma sprawy- powiedzialam wystarczy ze mi powiesz,
odpowiedzial przepraszam potrzebuje czasu mam tyle problemow(corka poronila,o tym wiedzialam dalam mu wsparcie w tym momencie)ale on potrzebowal czasu na pogodzenie sie z tym faktem,ok ale nie zmienilo sie nic w jego zachowaniu,spotakalismy sie raz w miesiacu u niego w domu ,kolacja spacer,seks,potem okazalo sie ze ja jestem w ciąży zdiwil sie ale zapropnowal mi oschle ze moze mi pomoc z aborcja,uderzylo mnie to jak holera ,myslalam jak on moze..... doszlam do wniosku koniec powiedzialam mu o tym ,po tygodniu przepraszal prosil o spotkanie no wiec spotkalismy sie w styczniu tego roku po licznych jego telefonach kture ja nie odbieralam,rozmawialismy powiedzial ze mu sie podobam i chcialby bym byla przy nim ze mu mnie brakuje ale nie wie czy da rade bo tak dlugo mieszkal sam i ma swoje przyzwyczajenia ze nie wie czy da rade ,powiedzialam ze jak nie sprubujemy to nie bedziemy wiedzieli i ze ja tez sie boje z tych samych powodow,ustalilismy ze ok sprubujemy,on bedzie bral dyzury tak abysmy sie mogli czesciej widywac,ale po czasie okazalao sie ze nic sie nie zmienilo,zglupialam zainicjowalam spotakanie w sobote 13 lutego tego roku zeby sie ostatecznie rozmowic,kolacja okazywal mi sygnaly milosci przytulenia i rozmowa czego oczekujesz odemnie jak bys nazwal nasza znajomosc -----odpowiedz przyjażń wiesz jestes wspanialatylko ja taki jestem glupi i zimny i tak od slowa do slowa zmieklam znalezlismy sie w sypialni calusy przytulenia iseks i potem o 2 w nocy przyszedli rozum boze co ty robisz?????? ubralam sie i wyszlam oczywiscie sie obudzil chcial wiedziec co sie stalo ze tak robie ja mu odpowiedzialam myslam ze szukasz kobiety -partnerki ale ty nie jestes gotowy jak bedziesz wiesz gdzie mnie znależc bardzo mi przykro ,wydawalo mi sie ze mial lzy w oczach,prze dwa dni dzwoil ale ja nieodpowiadalam potem znowu uleglam ppodnioslam tel i powiedzialam mu ze wiem ze zachowuje sie tak dlatego ze mnie kocha ale niechce nawet sie wyslisc zeby sprubowac ,moglbys miec tak wiele a ty to zostawiles ,przepraszal mnie za swoje zachowanie...nie moglismy dokonczyc rozmowy bo mial pilne wezwania-dzwonil z pracy ,powedzial ze zadzwoni ale to juz nie raz slyszalam i oczywiscie nie zadzwonil od 17-03 tego roku.widzimy sie w pracy mamy czesto razem dyzur,jest mily dziwnie mi sie przyglada .
kocham go i chcialabym byc z nim ale nie wiem czy to ma sens wypowiedzcie sie kobiety doradzcie,prosze
Pewnie moja odpowiedz cie nie zadowoli, ale mysle ze powinnas nie robic sobie nadziei na cos stalego .Twoj partner nie szuka stalego zwiazku z zobowiazaniami, odpowiedzialnoscia ,pragnie kobiety ale na warunkach pani dochodzacej nawet twoja ciaza nic w nim nie poruszyla. Przykro mi ze cierpisz ale otrzasnij sie i nie karm sie zludzeniami .
owszem masz racje,ale mi zalezy tylko na partnerswie nie chce slubu czy cos takiego,zreszat w trzy tygodnie po tym jak mu powiedzialam o ciąży bylo samoistne poronienie gdy sie o tym dowiedziala najpierw mnie skrzyczal ze nie uwazalam potem przepraszal ze tak zareagowal a wogule ze do niego nie zadwonilam,bo chcialby byc przy mnie,
zadaje sobie pytanie czy on wogule kiedys zrozumie ze mial mozliwosc byc szczesliwym i to odrzucil.
Ufna przykro mi że poroniłaś. Straciłas 2 osoby praktycznie w tym samym czasie.
Facet który wpierw proponuje Ci aborcję a następnie opiernicza że straciłaś dziecko- hipokryta a w ogóle czy sie zastanowił jak Ty się czujesz??
Myśle ze najlepiej bedzie jak zaczniesz go olewać nie odbierac tel. Potraktuj to jako kolejną lekcje życiową.
wiem niby jestem juz dużą dziewczynką ale ...... teraz to tylko musze cos zrobic aby zapomnieć staram sie ale czasami dopada mnie nostalgia,i rycze jak bóbr ale potem przechodzi i jest lepiej do nastepnego razu czasami sie zastanawiam jak dlugo to potrwa?
Wiesz, jesli oni On ani Ty nie chcecie związku, ślubu itp., to czy nie możecie sie spotykac tak jak teraz?
Ufna nie wiem jak długo bedziesz przechodzić przez to- każdy ma inaczej. wiek nie ma nic do rzeczy- zakochane zranione serce boli tak samo.
rozglądnij sie- jeśli uda Ci sie zmienic pracę -nie bedziesz go widzieć i bedzie jeszcze łatwiej.
kocham go i chcialabym byc z nim ale nie wiem czy to ma sens wypowiedzcie sie kobiety doradzcie,prosze
Nie ma sensu, nawet, jeśli takie słowa są okrutne i depczą Ci nadzieję. Ufna, macie zupełnie odmienne priorytety. Ty szukasz związku, uczucia, on szuka rozrywki. Na pewno jakąś sympatię czuje do ciebie, ale ty tę sympatię przeinterpretowujesz i żyjesz nadzieją na coś, co nigdy się nie spełni. A nawet, gdybyście byli razem - czy Twoim marzeniem jest taki wyrachowany zimny drań?
P.S. wydaje mi się, że tutaj duże znaczenie ma przyczyna rozpadu jego małżeństwa i innych związków...
hej to znowu ja ,postanowilam ze od tego miesiaca zmieniam sie zmieniam wszystko ,zachowanie w pracy biore sie za siebie trzymajcie kciuki bo wiem ze postanowienie do realizacji jest trudne,jest motywacja ale nie ma wsparcia bliskiej osoby,moze to zabrzmi ze sie uzalam nad soba-no moze troche,ale wiem ze poczatki beda ciezkie
popelnilam wiele beldow taktyczno-zachowawczych w zwiazku z tym mezczyzna i nieraz zrobilam z siebie wariatke wiem ze mozna to wytlumaczyc -bo go kochalas
ale holera miajac doswiadczenie zyciowe takie glupstwa popelniac-jak nastolatka.chyba mnie mecza wyrzuty sumienia,i zlosc na sama siebie.
macie jakas rade jak radzic sobie z takimi wyrzutami sumienia?