Bardzo mocno mam wielki stres gdy podchodzę do egzaminu na prawo jazdy. miałam już 3 podejścia i za każdym razem oblałam na łuku.Trzęsą mi się ręce i nogi,nie potrafię nad tym zapanować. zawsze dzień przed egzaminem jadę sobie na plac poćwiczyć, i jest super,jestem wtedy pewna że zdam bo przecież umiem. Na egzaminie porażka. Boję się brać leki na uspokojenie, mają różny wpływ. Proszę doradżcie mi jak mam z tym dać sobie radę. Pozdrawiam
Wiem co masz na myśli, ja też bardzo siędenerwowałam,a im więcej razy się próbuje, to tym większe zdenerwowanie i obawa, przed kolejną porażką!Nie bierz leków, stres ma Cię motywowac do tego by się udało!
Czy aby ten łuk na placu jest taki sam jak ten na placu egzaminacyjnym? W standardowym egzaminacyjnym manewr łuku można wykonać poniekąd na pamięć- jak pierwszy pachołek łuku będzie na wysokości tylnej części samochodu- zaczynasz skręcać kierownicę, za łukiem, gdy już będziesz na prostej -jednym ruchem ręki wyprostuj kierownicę i tak próbuj utrzymać auto, pamiętając o patrzeniu też w tylnią szybę!Uwierz w to, że się uda! Nie wykluczaj takiej możliwości!Potraktuj to na luzie, znam ludzi, którzy zniechęceni za którymś razem już szli na żywioł, bez wcześniejszego przygotowania i wtedy zdawali!:-)Powodzenia!
Doskonale rozumiem Twój problem. Jestem w identycznej sytuacji. Też 3 razy oblałam na łuku;/ Na razie mam przerwę od zdawania, bo przeniosłam się do innego miasta, a wolałabym zdawać w swoim, które znam dość dobrze:))
Przede wszystkim pomyśl: co się stanie jeśli nie zdasz egzaminu? Poza kiludziesięcioma złoty mniej - nic się nie stanie. Także egzaminatorzy, pojawiający się w opowiadaniach często są bezpodstawnie zdemonizowani.
Na pewno branie leków uspokajających jest w tym przypadku zdecydowanie nie wskazane! Mogą obniżyć Twoją zdolność logicznego myślenia i Twój refleks, o innych skutkach ubocznych nie wspominając. Moim zdaniem, możesz przed wyjściem z domu napić się ziołowej herbatki. A przed przystąpieniem do egzaminu lekko się zrelaksować, na przykład głęboko oddychając. Możesz również mówić sobie kilka razy dziennie: zdam ten egzamin. Doskonale umiem wszystkie manewry na placu, a łuczek mam w małym palcu! Na mieście także dam sobie radę! Może to brzmi banalnie, ale takie pozytywne myślenie dużo daje, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że mając niższy poziom stresu doskonale dajesz sobie radę na placu!!
Trzymam kciuki za Twój egzamin, POWODZENIA:)
Bardzo mocno mam wielki stres gdy podchodzę do egzaminu na prawo jazdy. miałam już 3 podejścia i za każdym razem oblałam na łuku.Trzęsą mi się ręce i nogi,nie potrafię nad tym zapanować. zawsze dzień przed egzaminem jadę sobie na plac poćwiczyć, i jest super,jestem wtedy pewna że zdam bo przecież umiem. Na egzaminie porażka. Boję się brać leki na uspokojenie, mają różny wpływ. Proszę doradżcie mi jak mam z tym dać sobie radę. Pozdrawiam
Mam dokładnie to samo . Tak jak Ty ( pewnie Ty już masz ten egzamin za sobą patrząc po dacie postu)miałam już trzy podejścia . Niestety stres mnie rozwala , jest mi niedobrze , trzęsę się jednym słowem masakra. Na jazdach wszystko idzie ok niestety egzamin mnie paraliżuje . Nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić . Najgorsze jest to , że nie ma dnia abym o tym nie myślała . Do tej pory zawsze byłam optymistką a teraz moja samoocena jest równa zeru
Bardzo lubię prowadzić auto i nie chcę się tej przyjemności pozbawić tylko jak zwalczyć ten stres ???
"Bardzo lubię prowadzić auto i nie chcę się pozbawiać tej przyjemności".... Twoje słowa- wiem,że to trudne /sama nie mam prawa jazdy/ ale może postaraj się podejść właśnie na luzie....... dla przyjemności- nie pamiętając ,że z boku jest czujne oko egzaminatora,który czeka by na czymś Cię "złapać".
6 2009-06-04 12:02:32 Ostatnio edytowany przez mala_mi (2011-01-16 22:15:46)
...
he he kochane ja zdałam za 7 razem i na koniec egzaminator powiedział ze nie rozumie dlaczego dopiero teraz bo uważa ze świetnie jeżdżę:) po prostu pecha miałam i tyle:) ale za każdym razem z placu wyjeżdżałam...oblewałam na głupotach i 2 razy trafiłam na tego samego ch*** i za 1szym tak mnie zdenerwował ze zrugałam go...kolejny egzamin- ten sam egzaminator- wiedziałam ze mogę już nie wsiadać bo mnie poznał " witam ponownie" przywitał mnie z szyderczym uśmiechem...i mimo ze jeździłam po mieście zrobiłam wszystkie manewry oblał mnie ;] ehh prawo jazdy robiłam 2 lata;] i tyle nerwów i kasy co na to poszło to masakra.. do tej pory jak przejeżdżam obok WORDU trzęsie mnie...
3mam kciuki!!
Ja na egzaminie miałam takiego stresa że trzęsły mi się ręce i nogi i chyba wszystko
Zdawałam 4 razy : dwa razy oblałam plac a raz na mieście wjechałam w jednokierunkową pod prąd
a udało mi się w końcu zdac kiedy za czwartym razem byłam w zasadzie pewna że obleje i nawet już mi na tym przestało zależec. Podeszłam do sprawy ot tak, żeby nie było ze zapłacone a nie poszłam... i się udało bez jednego potknięcia ! Więc może tu jest metoda?!
Wiem coś na ten temat. Sama zdawałam wiele razy (11).
Na początku myślałam, że nic bardziej stresującego nie może mnie spotkać, dlatego do egzaminów podchodziłam na luzie. Jednak to się szybko zmieniło, za sprawą nieprzyjemnych egzaminatorów. Każda kolejna próba była gorsza. Często miałam tak, że 5 minut przed końcem egzaminu mnie oblewali, czasem po powrocie do ośrodka. Ostatni raz zdawałam jesienią. Wtedy powiedziałam pas. Nigdy mnie tak chamsko i bezczelnie nie potraktował nikt. Lepiej się zwracam do moich zwierząt , niż tamten człowiek do mnie.
Za każdym razem strasznie płakałam,ale nie poddawałam się. Mój stres nie wynikał z presji,że znowu obleje, że ktoś na mnie nakrzyczy,czy też, że znowu pieniądze się zmarnowały.
Wiele z Was może pomyśleć, że jestem idiotką, która nie może nauczyć się prowadzić auta. Ale tak nie jest,bo miałam lekcje z niejednym instruktorem i każdy mówił to samo- 'zdasz'..
Jedyne co mogę napisać, to to, że nie ma się co denerwować..Kiedyś się w końcu uda
Trzeba sobie uświadomić, że tam nie biją-można jedynie spotkać nieprzyjemnego człowieka..Z którym spędzimy parę chwil w aucie
p.s planuję się w październiku zapisać na nowy kurs, bo mam nadzieję,że się już zdystansowałam do tego ![]()
Pozdrawiam gorąco!
ABC powodzenia:) nie trac wiary:) ja tez miałam dosc:) a 2 tygodnie temu kupiłam swoje pierwsze autko! i teraz ja jade przez miasto jeszcze troszke sie stresuje ale to wszytsko mija:)
ABC powodzenia:) nie trac wiary:) ja tez miałam dosc:) a 2 tygodnie temu kupiłam swoje pierwsze autko! i teraz ja jade przez miasto jeszcze troszke sie stresuje ale to wszytsko mija:)
Dzięki ![]()
Mam nadzieję, że za rok o tej porze też będę mogła napisać, że mam auto i śmigam sobie po mieście:):)
ABC w moim przypadku stres pomógł... To znaczy denerwowwałm sie strasznie, noga na gazie mi się tak czepała, że nie mogłam nad nią zapanować. Ale sprężyłam się i plac przejechałam. Gorzej było na mieśćie , cały czas było mi tak gorąco , byłam cała czerwona normlanie myślałam że zemdleje. Egzaminator był super jak widział , że sie tak denerwuje to powiedział, żeby zaczeła głęboko oddychać bo to się może , źle dla mnie skończyć. Byłam przekonana że nie zdam, bo dwa razy mi zgasł. A tu pod ośrodkiem tekst zdała Pani. Pierwszy raz popłakałm się ze szczęścia. Podejrzewam ,że mnie przepuścił, bo nie chciał mnie narażać na taki stres jeszcze raz:) ABC trzymaj się bo to wszytko zależy od egzaminatora.Nie wiem co doradzić na taki stres bo tu chyba nic nie jest w stanie pomóc. Ja zdałam za 2 razem choć z czystym sumienie mówie , że nie powinnam zdać...
Hej, wiadomo przed każdym egazminem czlowiek się denerwuje a jeszcze jak mu bardzo zależy żeby wszystko posżło po jego mysli - to wtedy właśnie jest najgorzej. Napij się rano meliski, idź na egzamin na luzie, nie zwracaj uwagi ani na egzaminatora ani na wsytko co dookoła (oprócz pachółków;)), tak jakbyś była tam sama - potrafisz się tak wyłączyć? Manewry na placu nie są na czas - rób powoli tak samo jak robisz ćwicząć z instruktorem, zapewniam Cię, że dasz sobie rade jak nie za drugim to za dziesiątym razem (wtedy to chyba juz z zamkniętymi oczami będziesz jechać;).
Pamietaj szklaneczka melisy i pozytywne myślenie.
ps. ja zdałam za pierwszym razem - tez miałam pietra ale juz na wstępie powiedziałam egzaminatorowi, że zrówno ja jak i on potrafimy świetnie jeździć dlatego też nie musi aż tak bacznie przyglądać się jak jadę;) Atmosfera się rozluźniła i posżło jak trzeba.
Powodzenia
a ja zdałam dzisiaj!!!!:) wiec głowa do góry i staraj sie panowac nad nerwami bo to okropne jak tak noga trzepie:-/ ja mialam to samo:((
najwazniejsze to myslec pozytywnie i wierzyc we wlasne mozliwosci:)
mi egzaminator kazal wysiasc z auta na placu pod gorka zrobic 3 przysiady i powiedzial ze ja to umiem i mam to zrobic swietnie:) i tak bylo:)
wiec wierz i jeszcze raz wierz w siebie:-* a bedzie git!!
Witam wszystkie kobitki:)))
NIGDY SIĘ NIE ZAŁAMUJCIE TYM CHLERNYM PRAWKIEM!!!!
, ja zdalam za 7 razem, przeszlam wiele stresów, wokolo uważali mnie za beztalencie, wydalam ponad 3000 tysiące na te wieczne jazdy... utrzymywal mnie chlopak, a ja i tak nie wiedzialam jaki będzie rezultat
JAKI JEST EFEKT?
Świetnie jeżdżę, nie boję się ulicy jestem pewna i teraz obojętnie czy siadam za kólko co tydzień czy co miesiąc - zawsze wszystko pamiętam:)))
GŁOWA DO GÓRY!!!!
Najważniejsze jest to aby się nie denerwować, nie możesz skup się na jeździe. Mów sobie tak jak egzaminator "Dobrze zrobiłam tamto a więc teraz zrobię to" a zobaczysz, że zdasz życze powodzenia ![]()
No nie... ja też mam zamiar zrobić prawko- ale chyba zdecyduję się tutaj, w Londynie- może jakoś "milej" będzie...
ja 17 lipca zdaje mam nadzieje ze stres mnie nie zje i zdam za pierwszym razem ![]()
Ja zdałam za 5tym razem i za kazdym razem nogi mialam jak z galarety.... ale na szczescie zdalam i juz sobie jezdze samochodem :0
zdalam za pierwszym razem !!!
trafilam na taka mila babke:)juz od samego poczatku zaczela sie usmiechac i caly stres zniknął
kurcze tak sie ciesze
a jak tam szlam to wlasciwie nie myslalam nawet o tym ze moge zdac za pierwszym razem
nie wierzyłam w siebie za bardzo... ale sie udalo:) życze wam powodzenia na egzaminach i naprawde nie ma sie co stresowac
i trzeba mysleć i sie nie śpieszyć ![]()
Witam.Ja jestem w trakcie kursu na prawo jazdy,konkretnie mam zaliczone dopiero 11 godzin jazdów panicznie boje sie podejść do egzaminów sam fakt że zapisałam się na prawo jazdy już byl sukcesem.Boje się że sobie nie poradze wiem tylko że nie moge się stresować bo wtedy obleje napewno,jedyna myśl to taka że musze zdać ale jak tu zdac jak oblewają za byle co pierwsze godziny jazdy były ciężkie teraz jest lepiej czy jestem w stanie opanowć wszystko to co dzieje się na drodze tego nie wiem,ale myśl o tym że będe zdawała kilka razy mnie przeraża.
22 2009-07-27 12:34:31 Ostatnio edytowany przez Bożena (2009-07-27 12:43:38)
Też niedawno miałam egzamin na prawko :d zdałam za 3 razem :-) Ale nie bałam się w ogóle. Brałam to na luzie. Bo stres wszystko psuje. Koleżanka zdawała, opanował ją stres i zapomniała wszystkich świateł na egzaminie, a przed umiała wszyściutko. Także radzę nie stresować się bo to źle wpływa :-)
Teraz skrócili egzamin. Na placu pokazujesz tylko wybrane światła przez egzaminatora, a na mieście nie jeździsz 45 min tylko od 25-30 min. Z jednej strony dobrze bo może większej ilości osób się udaje zdać, a z drugiej źle bo bardziej zwracają uwagę na błędy. Ja zdawałam jeszcze na starych- nie było tak źle :-)
witam,czy może ktoś mi napisać jak wygląda egzamin teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy,z góry dziękuje i pozdrawiam
Hej. Właśnie w środę zdałam egzamin na prawko:). Więc jeśli macie jakieś pytania, to proszę pytać. A jeśli chodzi o wygląd egzaminu to:
Egzamin teoretyczny: trzeba przyjechać wcześniej na miejsce egzaminu i sprawdzić czy jest się na liście, która powinna być wywieszona na drzwiach do sali, w której egzamin ma się odbyć. Po wejściu na sale, egzaminator dokładnie tłumaczy jak obsługuje się ten specjalistyczny komputer do testów. Można zadawać pytania nawet w trakcie egzaminu, jeśli się czegoś nie wie ( i nie chodzi tu o pytania:), tylko o obsługę komputera). Oczywiście trzeba odpowiedzieć na 18 pytań. Można zrobić 2 błędy.
Egzamin teoretyczny jest ważny przez pół roku, tzn. że jeżeli zdasz egzamin teoretyczny, a praktycznego nie, to następnym razem zdajesz tylko egzamin praktyczny ( więc nie trzeba się dwa razu uczyć pytań:))
Egzamin praktyczny:
I.
Egzaminator zaprasza cię na plac (musisz mieć przy sobie dowód tożsamości). Wsiadacie do samochodu, on się przedstawia i mówi jakie zadania wylosował dla ciebie komputer.
Zadania mogą być następujące:
-sprawdzenie poziomu płynu hamulcowego,
-... ... płynu w chłodnicy,
-... ... płynu w spryskiwaczach,
-... ... płynu hamulcowego,
-... sygnału dźwiękowego,
(komputer losuje jedną z tych czynności i masz ją wykonać. Trzeba samemu otworzyć i podnieść maskę i wskazać gdzie sprawdza się dany płyn i jak się to robi)
-włączenie świateł: mijania, drogowych, pozycyjnych, awaryjnych, cofania, stopu, przeciwmgłowych tylnich lub kierunkowskazów
(komputer losuje jedne światła, które masz włączyć. Jeśli to światła stopu lub cofania, to musisz poprosić egzaminatora,żeby zobaczył czy działają. Jeśli wylosujesz któreś z pozostałych świateł, to musisz je włączyć, wysiąść z samochodu i sprawdzić czy świecą)
II.
Druga część egzaminu to jazda po łuku. Po jego prawidłowym przejechaniu, egzaminator wsiada do samochodu i każe ci jechać na wzniesienie, gdzie masz ruszyć z hamulca ręcznego tak, żeby samochód się nie stoczył.
A później jedziecie na miasto:).
Wiem, że się denerwujecie egzaminem, ale to naprawdę nic strasznego:). Sama się denerwowałam, ale wmawiałam sobie, że to tylko kolejna jazda. I trochę pomogło. A te 25 minut na mieście mija strasznie szybko. Trzeba wykonać parkowanie (ja miałam skośne), zawracanie z "użyciem infrastruktury drogowej", czyli mówiąc po polsku, zawracanie z użyciem podjazdu, itp. (egzaminator wskaże ci miejsce gdzie masz zaparkować i nawrócić). Ja miałam jeszcze rozpędzić samochód na ulicy jednokierunkowej i zatrzymać go w wyznaczonym miejscu. Późnej jechałam już z powrotem do ośrodka:). W razie zrobienia jakiegoś błędu albo przerwania egzaminu, egzaminator informuje cię o tym.
A później to już była wieeeeeeeeelka ulga:). Nie mogłam uwierzyć w to, ze zdałam egzamin i prawię się poryczałam przy egzaminatorze:):):).
PS. Mój instruktor od samego początku powtarzał, że powinnam ładnie ubrać się na egzamin (biała bluzka). I chyba miał rację, bo nawet egzaminatorzy patrzą jakoś przychylniej:). Zdałam co prawda za drugim razem:). Na drugim egzaminie strasznie trzęsła mi się noga na hamulcu, więc żeby się rozluźnić nuciłam sobie moją ulubioną piosenkę:). Egzaminator trochę dziwnie patrzył, ale nic nie mówił:D. a jeśli boicie się egzaminatora, to po prostu wyobraźcie go sobie w jakiejś śmiesznej sytuacji, nawet w bardzo absurdalnej=). To naprawdę pomaga się rozluźnić=)
Zapomniałam dodać, że przed pojechaniem na łuk, trzeba przygotować się do jazdy (ustawić fotel, zagłówek, lusterka, zapiąć pasy i włączyć światła) o czym informuje cię egzaminator:) (mówi:"proszę przygotować się do jazdy")
hej
ja mam po jutrze 4 podejscie:) dwa pierwsze raze trzeslam sie jak galaretka a za 3 razem wypilam meliske i tak wszytsko bylo super extra no ale najechalam na ciagla biala linie :] dwa razy hehehe polecam melise,ale dzien wczesniej wyprobuj co i jak bo moze Cie tylko bardziej zamuli ;p;d ja to w ogole sie nie stresowalam!!!!! ![]()
Blondynko, trzymam za ciebie kciuki ![]()
A to tak dla osłody=D=D=D=D
http://wiadomosci.wp.pl/kat,108274,titl … omosc.html
http://www.oska.org.pl/pl/artykuly/artykul/161,161.html
Żeby nie było wątpliwości:lol:
Ja tez zdawalam pare razy (3), nie udawalo sie, az w koncu powiedzialm sobie. "Kobieto nie pchaj sie do prowadzenia auta, nie nadajesz sie jeszcze" Odpuscilam, zrobilam przerwe.Po roku do tego wrocilam, wzielam dodatkowe godziny i poszlam na egzamin... Zdalam za pierwszym razem! Dopiero wtedy czulam ze potrafie jezdzic. Nie znaczy to, ze jezdzilam lepiej, to wszytsko siedzialo w glowie. Wyrobilam sobie taki odruch, ze kiedy wsiadam do samochodu, chocbym nie wiem jak byla zdenerwowana, zestresowana, zla, smutna, zawsze wszystko przechodzi. Musi przejsc. Jadac samochodem musze byc skoncentrowana, tylko na tym co robie!
teraz mam juz prawo jazdy jakis czas jezdze duzo, i sadze ze nienajgorzej.
Bez urazy, ale jesli ktos zdaje 11 razy egzamin i nadal go nie zdal... PO co sie pchac do bycia kierowca, mozna nie tylko sobie, ale przed wszytskim zrobic krzywde. sadze ze w takiej sytuacji trzeba zrobic przerwe, nabrac dystansu, i probowac ponownie!!
Zycze wszystkim powodzenia!!!
Ola
jutro napisze jak poszlo ![]()
Muszę się pochwalić, że zdałem za pierwszym razem, chociaż stres był nieziemski. Na początek obawy przed egzaminem teoretycznym (wiem, że totalnie nieuzasadnione, ale jednak są), potem 1.5 h czekania i w końcu ten moment : "Pan X, proszę do samochodu numer 4"! To była kobieta! Myślę sobie - masakra, już oblałem. Wstaję i zaczynam iść, trwa to chyba całe wieki, chcę uciec, jednak zajmuję miejsce w samochodzie. Ok, po załatwieniu formalności czas na placyk. Pani egzaminator ustawiła mi samochód i powiedziała, że wylosowałem światła drogowe i płyn hamulcowy, nie jest źle. Otwieram maskę i pokazuję zbiornik:
- Jaki powinien być poziom płynu?
- Eeeee?
- Ja tu do Pana najprostszym językiem, a Pan nie rozumie! (trochę jędzowata była)
- Nooo... (ciśnienie rośnie) pomiędzy minimum a maximum! (byłem pewien, że mnie wyśmieje)
- Dobrze, czy poziom się zgadza?
- Tak.
Światła - żaden problem. Łuk również bez niespodzianek, więc jedziemy na górkę. Ustawiam samochód i naciskam pedał gazu, ale coś jest nie tak - samochód nie podnosi się. Po chwili uświadamiam sobie, że mam na luzie... następuje błyskawiczna zmiana biegu i dynamiczne ruszenie.
- Zdał Pan część na placu, teraz przystąpimy do egzaminu w ruchu miejskim!
Ciąg dalszy innym razem, teraz mam lekkie urwanie głowy
. Wszystkim zdającym życzę powodzenia!
hm... mój egzamin pamiętam
.. 7:00 rano :-> oj dawno dawno temu
łuk faktycznie może troszkę zestresowac. wsiadając do L-ki powtarzałam sobie w duchu zdam zdam.. jeszcze parę metrów... jeszcze troszkę... nie patrz sie na nic więcej i nie zajmuj się niczym więcej tylko "łuczkiem"... pomyśl sobie o "swoim" placyku na którym zawsze cwiczyłaś... przeciez był identyczny . Potem tylko głęboki wdech ... chwilka i po problemie
życzę powodzenia. aha... i nieodłączny element .. kubek kawci i batonik <-- obowiązkowo przed egzaminkiem ![]()
Ja miałam egzamin o 7:30
(to prawie jak środek nocy) i musiałam wstać o 5, żeby zdążyć na autobus o 6
. Ale opłaciło się, choć na początku byłam trochę nieprzytomna
. Na egzamin najlepiej iść z kimś, kto cię będzie wspierał. Ja poszłam z moją dobrą koleżanką. Tak się zagadałyśmy, że ta godzina czekania szybko zleciała, a ja się trochę odstresowałam ![]()
Posty przeniesione:
Rozpoczęłam kurs na prawo jazdy, za tydzień zaczynam jazdy, za nieco ponad miesiąc będzie egzamin (mało chętnych, dużo wolnych aut i czasu) Teraz pytanie, jak poradzić sobie ze stresem przed egzaminem? Wiem, że często się stresuje takimi ważnymi wydarzeniami i chciałabym sobie jakoś pomóc, żeby przygotować się psychicznie do egzaminu, wiem, że tam stres może mnie zgubić i nie mogę sobie pozwolić na trzęsące się dłonie czy stopy
Co radzicie
?
Jeśli chodzi o mnie to stres był nie unikniony
za pierwszym razem byłam strasznie podekscytowana i to mnie chyba za bardzo zgubiło- oblałam na łuku
którego znałam na pamięć
no a za drugim nie myslałam juz o niczym tylko zeby jechać, stresu nie miałam dużego
chyba nawet wogole. Tzn nim wsiadłam do auta, emocje opadły
Nie wiem czy da sie jakoś uniknąć stresu, chyba nie bardzo
trzeba to przeżyć
Nie wiem co ci poradzić. Odstresowanie się alkoholem kompletnie odpada w tej sytuacji z wiadomych względów. Leki uspokajające to też nie najlepszy pomysł, bo mogą negatywnie wpłynąć na samopoczucie, poza tym po większości z nich nie można prowadzić samochodu. Dobra metoda w takich chwilach to rzeczywiście pójść na egzamin z kimś znajomym, kto będzie umiał zabawić nas rozmową i odstresować. W samochodzie, sam na sam z egzaminatorem jesteś już jednak zdana na własną rękę i trzeba po prostu wziąć się w garść. Ogólnie co do stresujących sytuacji to nie udało mi się znaleźć środka, który całkowicie wyeliminował by poczucie stresu. To, co udało mi się zrobić to zwalczyć trochę ból nóg oraz głowy, który zawsze towarzyszył mi w sytuacjach stresowych. Pozbyłam się tego od kiedy biorę maximag - suplement diety bogaty w magnez, który właśnie ma za zadanie radzić sobie ze skutkami stresu. W dodatku ma dobrą cenę, bo w juvencie w manufakturze płacę za niego 13 zł.
Cześć
Na netkobiety trafiłam googlując 'stres przed egzaminem na prawo jazdy' i oto jestem ![]()
Dobrze przeczytać, że nie tylko ja przeżywam tak ogromny stres (choć nikomu tego nie życzę). Jutro jadę do WORDu po raz czwarty, z każdym podejściem nerwy są coraz większe.
Nie zdaję na totalnie oczywistych rzeczach, za które mogę obwiniać tylko i wyłącznie siebie, bo egzaminatorzy byli jak najbardziej w porządku.
A tak na miłe powitanie- wypijcie razem ze mną meliskę ;D
reflection, a próbowałaś przed egzaminem batonu z orzechami?
Mi pomógł ![]()
Mam problemy żeby tknąć cokolwiek do jedzenia, bo aż mnie skręca, aczkolwiek zmuszam się jak tylko mogę ;P
Z tego co wiem to batonik z czekolada i orzechami pomaga => snickers ![]()
Rozpoczęłam kurs na prawo jazdy, za tydzień zaczynam jazdy, za nieco ponad miesiąc będzie egzamin (mało chętnych, dużo wolnych aut i czasu) Teraz pytanie, jak poradzić sobie ze stresem przed egzaminem? Wiem, że często się stresuje takimi ważnymi wydarzeniami i chciałabym sobie jakoś pomóc, żeby przygotować się psychicznie do egzaminu, wiem, że tam stres może mnie zgubić i nie mogę sobie pozwolić na trzęsące się dłonie czy stopy
Co radzicie
?
Ja polecam przygotowywać się do egzaminu od początku, ale jak ci od razu instruktorzy mowia na czym wpada sie na praktycznym, to jeszcze wiecej stresu sie rodzi. tutaj trzeba optymistycznie podchodzic. Ja jeszcze na jazdach zaczęłam stosować afirmacje - najpierw sama sobie ulozylam, ale znalazlam tez strone z podobnymi nagraniami (naprawojazdy com). Sa tam też afirmacje. Ze stresem trzeba się nauczyć radzić.
Witajcie
JA jestem przed egzaminem
Też jestem nerwus,w dodatku sypie mi się zycie.Nerwy mam za kierownicą i tak się boję,że dłonie mi się pocą! Jest masakra!Napisze wam czy pojdzie oki
Ale i pogoda i moje zycie popchneło mnie w depreche!!Mam córe mieszkam z nią od kwietnia sama i nie chce mi się życ!
Witam.
Jestem tu po raz pierwszy,a znalazłam to forum szukając porad na temat stresu przed egzaminem.
Zdawałam 14 września i niestety oblałam.Przejechałam linię ciągłą,co skutkuje natychmiastowym przerwaniem egzaminu.Egzaminator pozwolił mi jednak jechać do WORDU.Było już tak blisko.Jeździłam 32 minuty ![]()
Wkrótce kolejny egzamin, a stres jeszcze większy,niż poprzednio.Dokupiłam 2 godziny jazdy,ale to wcale mnie nie uspakaja.Co robić?
Afurby-napisz jak Twój egzamin?Poradziłaś sobie?Jak się czujesz?
dziewczyny nie denerwujcie się tym egzaminem - to tylko egzamin i powiedzcie sobie przed egzamine "super jak zdam, ale jeśli nie to tragedii nie będzie i podejdę jeszcze raz"! ![]()
cos o tym wiem podchodziłam 10razy i jak zdałam to egzaminator powiedzaiał ze jezdze jak stary kierowca ale to był masakra wiecej razy na prawko bym nie poszła matura a to to pikus
Ja niestety strasznie sie stresuje i nie wiem jak nad tym zapanować!
17 września miałam łaczony egzamin ... teoria + praktyka.
Teoria - 0 błedów
Praktyka- nie zdana. Tutaj powiem szczerze, nie widziałam swojego błedu! Serio.
Po prostu zatrzymal mnie przy zmianie pasa i stwierdzil,ze w ogole nie spojrzalam w lusterko [ciekaweeee]
i cudem uniknelismy kolizji! nazwał to swoja ''interwencja'' <lol!> Najlepsze jest to, ze samochod nawet nie był za mna, tylko do mnie dojezdzal!! nigdy zmiana pasu nie sprawiala mi problemu, jechalam tamta ulica wiele razy kiedy wracalam z naszego placu manewrowego i nie wiedzialam nawet za bardzo co sie stalo,kiedy zatrzymal auto.
22 wrzesnia praktyka podejscie II
Czarna mamba, kobitka ...super juz po mnie.
Była tak naprawde bardzo mila i z wielkim smutkiem postawila mi negatywa. niestety z mojej winy!!
az mi wstyd mowic na czym uwalilam, ale wiem ,ze to przez stres..;/;/ pojechalam w to miejsce niespelna godzine pozniej i wykonalam to w samochodzie chlopaka bez najmniejszego problemu.....
Co robic? jestem zalamana?:(
Widzę, że wiele osób ma ten sam syndrom:) a myślałam , że jestem sama. Mi stres minął jak wsiadłam do samochodu.Powodzenia
dziewczyny nie denerwujcie się tym egzaminem - to tylko egzamin i powiedzcie sobie przed egzamine "super jak zdam, ale jeśli nie to tragedii nie będzie i podejdę jeszcze raz"!
łatwo powiedzieć ![]()
49 2010-11-23 18:06:52 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-01 10:45:27)
Moim zdaniem wyglad nie bardzo wplywa na wynik egzaminu, ale ogolnie zachowanie.
Moj instruktor mowil mi, zebym byla taka sama na egzaminie jak na lekcjach. Kurs robilam w Szkole Jazdy spam , gdzie jest zasada bezstresowego nauczania. I to jest super. Na lekcjach zawsze panowala przyjazna atmosfera, ale takze i skupienie. Instruktor mi powiedzial: nic nie kombinuj, nie zastanawiaj sie i nie mysl, ze to egazmin. Po prostu wsiadz i jedz jak na lekcji. I mial racje. Bez stresu, zdalam, bo jechalam tak jak na lekcji.
Powodzenia!
Hej)
Jestem dzisiaj po praktycznym
Zdałam za 1 razem.
Byłam tak spokojna, że aż dziwnie się czułam. Ani paluszek mi nie drgnął. Zdałam jako pierwsza z całej ekipy, za mną zdała jeszce jedna dziewczyna.
Przed jazdą się ztrasznie denerwowałam, ale jak podeszłam do samochodu - koniec nerwów, po prostu uspokoiłam się i koniec.
Egzaminator strasznie mi pomagał, w Rzeszowie dziś srtaszne drogi, więc on pomagał kręcić kierownicą, trzymał nogę na hamulcu przy ruszaniu pod górkę, podpowiadał, jak mam zrobić manewr. Prawie tak samo jak instruktor.
Co więcej, nie zauważyłam stopa
ja tak mam w trudnych warunkach! Tak obserwowałam drogę, że nie zatrzymałam się na stopie. On przyhamował, zwrócił uwagę, żebym bacznie obserwowała znaki - i pojechaliśmy dalej!
Żtcze wszystkim powodzenia)))
51 2010-12-07 22:09:54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-01 10:39:39)
HA! A nie mowilam;)
Tylko spokoj nas moze uratowac kobitki. Egzaminatorzy, to przewaznie faceci, ktorzy stereotypowo mysla, ze kobiety sa histeryczkami i w nerwowych sytuacjach puszczaja kierownice. Nic bardziej mylnego:) Ps. Dobrze tez sie szkolic i instruktora (ps. Pozdrawiam p. Andrzeja z spam)
52 2010-12-14 22:02:32 Ostatnio edytowany przez owocowa92 (2010-12-14 22:03:55)
ja też niedługo mam egzamin, za tydzień jadę sie zapisać.. Jestem z Bolesławca (woj. dolnośląskie) a egzamin zdaję w legnicy... już raz tam jeździłam trzy godziny i będę tam jeszcze dwa razy (2x3h)...uświadomiłam sobie że to już! a tak mi sie dłużyło do tej pory... Zawsze trudno mi poradzić sobie ze stresem więc i teraz zaczęłam sie tym interesować żeby sie jakoś do tego przygotować (nawet jak pomyśle o tym egzaminie to brzuch mnie zaczyna boleć).
bardzo pozytywnie mnie nastawia stwierdzenie: JADĘ DLA PRZYJEMNOŚCI! i tego póki co będę sie trzymać.
dodatkowo mam tym gorszą sytuację że ta zima nie służy nauce wykonywania manewrów... parkowanie równoległe to masakra (nie widać krawężnika przez tan śnieg) a łuk ćwiczyłam ostatnio chyba 11 listopada...
mam nadzieję że dam radę:)
i najważniejsze: JADĘ DLA PRZYJEMNOŚCI!:)
owocowa92 trzymam kciuki!!! Daj znac jak Ci poszlo.
Je tez myslalam podobnie jak Ty i poskutkowalo:) Zreszta to prawda, jazda samochodem sprawia mi po prostu przyjemnosc. Ale to nie tylko to.
Nie wiem czy Wy tez tak macie, ale jak siadam za kolko, to wzrasta moja pewnosc siebie. Wiem, ze wlaczam sie do ruchu, prowadze pojazd i jestem za niego odpowiedzialna. Czuje sie wtedy pewna siebie, a jednoczesnie uwazna i ostrozna. Uwazam, ze kazda kobieta powinna miec prawko;) Nie tylko dla wygody, ale dla takze dla lepszego samopoczucie;)
właśnie dzisiaj zapisałam sie na egzamin ![]()
także 10 stycznia 2011 trzymać za mnie kciuki:)
mam nadzieję że poradzę sobie ze wszystkim. mam jeszcze 5 godzin jazdy przed egzaminem, to będę musiała ostro ćwiczyć manewry wszystkie (szczególnie łuk i parkowanie równoległe)..
Ja mam 4 stycznia. Również trzymajcie za mnie kciuki.
Mi zostały tylko 3 godziny. Jakoś to będzie. ![]()
właśnie dzisiaj zapisałam sie na egzamin
także 10 stycznia 2011 trzymać za mnie kciuki:)mam nadzieję że poradzę sobie ze wszystkim. mam jeszcze 5 godzin jazdy przed egzaminem, to będę musiała ostro ćwiczyć manewry wszystkie (szczególnie łuk i parkowanie równoległe)..
Nie stresuj się niepotrzebnie, parkowanie równoległe baaaardzo rzadko jest na egzaminach. ![]()
Ja mam juz za sobą dwa podejścia- pierwszy raz oblałam za wymuszenie pierwszeństwa (chociaż uważam że niesłusznie) a drugi na łuku- był odśnieżony ale strasznie śliski i zniosło mnie na pachołek. ![]()
57 2010-12-22 00:23:33 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2010-12-22 00:29:24)
ja zdałam niedawno, 15 grudnia, za pierwszym razem:)
Przez cały kurs jeździłam z kilkoma różnymi instruktorami, bardzo dużo mi to dało. Jeden dobrze tłumaczył to, drugi dobrze co innego. A po za tym myślę że dzięki temu nauczyłam się troszkę panowac nad stresem, gdy wiedziałam że mam jazdy akurat z jakimś nowym z którym jeszcze nie jeździłam stresowało mnie to. I starałam się nad tym panowac. W dzień egzaminu strasznie się stresowałam, bolał mnie brzuch i było mi niedobrze, słabo, duszno. Na dodatek na poczekalni wypiłam kawę, serce jeszcze bardziej mi latało ale musiałam miec jasny umysł, chyba najgorsze co może byc to ospalosc, a przecież na egzaminie musimy trzeźwo myślec:) Gdy mnie wyczytali, pobiegłam na plac, grzecznie przywitałam się z egzaminatorem. Był trochę gburowaty ale nie przejęłam się tym. Cały czas mówiłam sobie w duchu żebym tylko nie popełniła głupstwa. Na jazdach zawsze lubiłam mówic sama do siebie:) Gdy naprzykład zapomniałam włączyc kierunkowskazu to się sama na głos ganiłam i poprawiałam:) I tak też robiłam na egzaminie, mówiłam do siebie, "ale ciężkie warunki", albo "aha to muszę tutaj skręcic, dobrze" i nie bałam się pytac egzaminatora o cokolwiek, na placu cały czas upewniałam się go czy już mogę zacząc, czy skręcic tu czy tu, może inny by stracił cierpliwosc:) ten na szczęście nie. I jakoś pomału mnie to wyluzowało:) Na miescie byłam mega skupiona, noga mi się trzęsła ale dałam rade, nie zrobiłam żadnej głupoty. i zdałam. Myślę że każdy indywidualnie ma jakieś swoje własne sposoby na stres, trzeba je tylko poznac. I pamiętajcie, od zdania egzaminu nie zależy wasze życie:) nie wolno się poddawac, trzeba w siebie cały czas wierzyc! I nie ważne czy się zdaje trzeci raz, piąty, dziesiąty, ważna jest ta chwila kiedy zdajecie i trzeba się skupic i robic wszystko dobrze:) Dodam jeszcze że na jazdach cały czas robiłam jakieś błędy, trochę mnie to demotywowało. A okazało się że na egzaminie stres wpłynoł na mnie pozytywnie bo pamiętałam o wszystkim. I pamiętajcie dziewczyny, na placu nikt was nie goni. Zanim ruszycie weźcie kilka głębokich oddechów i wszystko powoli, bez pośpiechu. Łuk robiłam baardzo wolniutko, miałam czas na chwilkę zastanowienia. Nie ma sensu robic tego w pośpiechu. Dodatkowo dokupiłam sobie 4 godziny jazd, bardzo mi to pomogło.
Jakiś tydzień przed egzaminem śniło mi się że zdałam:) Znajomi mówili że zawsze jest na odwrót, czyli że nie zdam. Ale nie przejmowałam się takimi bzdetami:) i jak się okazało to sen należało odczytac jako proroczy:)
życzę powodzenia wszystkim zdającym w najbliższym czasie:)
Gabisiula ja też na jazdach ciągle robiłam jakieś błędy. I czy dobrze pójdzie mi egzamin, to się dopiero okaże.
I też mogę poradzić. Dziewczyny, jedźcie powoli!!! To jest właśnie mój błąd, że robię wszystko za szybko. Zamiast (przy parkowaniu równoległym) zatrzymać się, zobaczyć, czy wszystko ok. Na rękawie to samo. Już tak nie pędzę jak na początku i też było ok. Zobaczymy, jak pójdzie mi na egzaminie. Mam nadzieję, że tak jak u Ciebie, stres spowoduje, że będę o wszystkim pamiętać. ![]()
Ja muszę się pochwalić,że też zdałam za pierwszym razem w październiku.
Ogólnie to tylko spokój może CIę uratować. Na spokojnie zawsze zrobi się wszystko dobrze, a na szybko to ciężko jest cokolwiek zrobić dobrze.Nie ma co niepotrzebnie się samemu nakręcać.
Cupra FR z parkowaniem równoległym nie miałam na jazdach wogóle żadnych problemów. a właśnie wszyscy moi znajomi mają tak jak ty, nie umieją równoległego. Ale nie martw się zbytnio, na egzaminie raczej proszą o parkowanie prostopadłe. Oj z tym to miałam duże kłopoty. Nie umiałam i już. Ciągle krzywo, a to za blisko a to za daleko. a na egzaminie zaparkowałam idealnie, miałam to ułatwienie że był śnieg i jakoś lepiej mi się wjeżdżało, oporniej, przez co miałam czas aby wyprostowac. Szok, chyba pierwszy raz kiedy tak świetnie zaparkowałam prostopadle to właśnie na egzaminie:D
aha i moim zdaniem ważne jest abyśmy na egzaminatorze wywarły dobre wrażenie już na samym początku. Ja byłam ubrana elegancko, (wkońcu to egzamin:p) starałam się byc miła i nie wymądrzac się. Pokazywałam tylko sygnał dzwiękowy i światła przeciwmgłowe. Pod pokrywą silnika nic nie musiałam pokazywac. i łuk. potem wzniesienie i ruszanie z ręcznego. no i miasto. Pamiętajcie też jak poruszacie się po placu manewrowym, naprzykład jak przejeżdzacie z jednego miejsca w drugie to aby zawsze sygnalizowac to kierunkowskazem.
miałam dokladnie to samo co ty, najlepszym sposobem na opanowanie nerwow jest poprostu zwyczajne odpuszczenie, zawsze przed egzaminem sie denerwowałam nic nie jadłam, a kiedy poszłam na 4 egzamin totalnie nie myslac o tym z podejsciem ze jest to moj ostatni raz, jezeli nie zdam to trudno i było ok
Prostopadłe też mnie męczy, że nie zaparkuję prosto.
Dziewczyny wiecie może co w takiej sytuacji? Jesli widzę, że krzywo parkuję, to czy mogę spróbować jeszcze raz?
Cupra FR mnie instruktor uczył parkowania prostopadłego w ten sposób, żebym odrazu wjechała idealnie, ale mówił że masz szansę na poprawkę. Inny instruktor bardzo fajnie mi wytłumaczył, że jak wjeżdzam i widzę już że będzie krzywo to się zatrzymuję, cofam do tyłu prostując i wjeżdzam już na spokojnie do przodu. Ale pamiętaj żeby nie robic tego w pośpiechu, mój błąd polegał na tym że robiłam to za szybko, i jak wjeżdzałam na lewo to za wcześnie skręcałam i efekt był taki że byłam ustawiona zbyt blisko innego pojazdu, tłumaczyli mi że jak wjezdzasz na parking po lewej stronie to jak miniesz inny ustawiony samochód swoim lusterkiem to wtedy mocno skręcasz w lewo a potem już sobie regulujesz. Czasami dziwią mnie zadawane przez was pytania, czy wasi instruktorzy naprawdę wam tego wszystkiego nie tłumaczą?? Kochane o wszystko pytajcie swoich instruktorów. Przecież to oni Was uczą. Ja uczyłam się jezdzic w szkole Sammar na śląsku, zdawałam w Dąbrowie Górniczej. Szkoła ta ma bardzo wysoką zdawalnosc za pierwszym razem, też wybierajcie takie które mają dobrą opinię.
I myślę, że największy i najgłupszy błąd jaki popełnia większość idąc na egzamin, to to , że stresujemy się egzaminatorem. A to jest zupełnie niepotrzebne. Przecież to zwykły facio, który siedzi sobie obok, nieraz pewnie śmierdzi potem i mówi nam jak mamy jeździć.
Pomyślcie sobie, że to zwykła jazda, z innym instruktorem, na której musicie dać z siebie wszystko. ![]()
London69 ja myślę że to nie wzięło się z niczego, dużo się słyszy o tym jacy egzaminatorzy potrafią byc wredni, niemili. Człowiek nie dośc że się stresuje to jeszcze ktoś będzie go wyprowadzał z równowagi. Ja na szczęście miałam egzaminatora "normalnego". Ale moja kumpela trafiła na chama który ją cały czas poganiał, i od razu założył że nie zda. I nie zdała bo stres zwiększył jej się kilkakrotnie. Nie można oczywiście zwalac na egzaminatora za każdym razem ale niestety niektórzy potrafią człowieka dobic i nie powinni się tak zachowywac.