Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Jestem z chłopakiem już ponad rok, strasznie się w nim zakochałam, mogłam zrobic dla niego wszystko... Jak dla nikogo innego w moim życiu... On jednak ostatnimi czasy niespecjalnie się starał, często się przez to kłóciliśmy, bo ja czułam się zawsze gdzieś pozostawiona na ostatnim planie. Pewnego razu podczas kłotni powiedział mi coś bardzo przykrego... Powiedział, że jego zdaniem za bardzo się staram i angażuje, a on tak nie potrafi po roku czasu tak się poświęcac, że on by wolał gdybym na razie przystopowała, przestała się nim aż tak interesowac... Mówił też, że po jego czteroletnim nieudanym związku trudno mu się zaangażowac, że jest ostrożny... Że się stara, że mu zależy, ale JESZCZE nie tak jak mi... Problem w tym, że nigdy nie poczułam się przy nim jedyna, wyjątkowa... Do tego Znam jego byłą- piękna, po prostu śliczna... Czasem mam wrażenie, że nie dorastam jej do stóp, że w głębi serca mnie z nią porównuje...:|
I od tego momentu, gdy praktycznie wykrzyczał mi to w twarz, z wielkim oburzeniem, że się staram, że chce dobrze, ja po prostu jak "porażona"zmieniłam swój stosunek do niego. Nie wiem, czy wewnętrznie wmówiłam sobie "a pokaże mu jak będzie gdy mi nie będzie zalezec", choc ja po prostu przestałam się nim naprawdę przejmowac. Nie mam potrzeby żeby się do niego odezwac, kiedy w tygodniu się nie widzimy, bo ja do szkoły, on do pracy... Jak się widzimy, jest fajnie, miło... ale jak go nie widzę nawet nie tęsknie...Nie mam takiego uczucia jak wcześniej, że nie mogłam wytrzymac chwili, z niecierpliowscia czekałam na moment jak go zobacze. Przeraża mnie to. Nawet jak mam mu odpowiedziec "kocham Cię" to waham się... Mówię to, ale nie jestem pewna czy to nadal prawda...
Proszę powiedzcie co o tym myslicie? Czy to może byc moja wewnętrzna blokada, przez to co mi uświadomił? że zranił moje uczucia i po prostu zaczęłam się wycofywac? Naprawdę nie wiem co mam o tym myslec...:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Zraniły Cię jego słowa, nie dziwię się. Jak dla mnie rok czasu to dużo żeby się zaangażować na maksa.
Może zabolały Cie te słowa tak bardzo że chcesz mu pokazać że bez Ciebie będzie mu źle. i świadomie czy podświadomie nie tęsknisz nie szukasz kontaktu. Szukasz raczej uczuć jakie Ty okazujesz jemu z jego strony. Chcesz zeby zrozumiał, że jesteś dla Niego najważniejsza... Oby odniosło to spodziewany efekt.

3

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Boję się, że to wszystko raczej nie prowadzi do pozytywnych efektów... Wydaję mi się, że z jego strony nic się nie zmieni,miał na to ponad rok, a on zamiast bardziej się starac, ma coraz większy "zwis" na ten związek. A ja nie mam zamiaru cały czas wszystko podtrzymywac, walczyc... Nie mam chyba już sił walczyc o to, żeby byc dla niego najukochańszą osobą na świecie, choc bardzo bym chciała:| Faceci po nieudanym długim i nieszczęsliwym związku,zwłaszcza z kobietą, która była dla nich "bóstwem"- nigdy o niej nie przestaną myslec... a ja nigdy nie będe taka jak ona....:(

4

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Wiesz Maya373 taka niepewność w związku jest najgorsza. Rozmowa, poważna, powinna coś dać. Wyczujesz czego od Ciebie oczekuje, powinnaś wiedzieć...
Nie porównuj siebie do jego byłej, bo to nic nie zmieni, tylko będziesz się dołować.
Przemyśl sobie to na spokojnie, bez nerwów, i podejmij dobrą decyzję.

5

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Twoja reakcja wydaje się tu jak najbardziej normalna. Poczułaś się zawiedziona, niejako oszukana, bo tyle emocji i pracy włożyłaś w ten związek, a w zamian dostawałaś coraz mniej. Z drugiej strony jest jednak On. Przypuszczam, że jego reakcja to reakcja osaczonego mężczyzny, a mężczyźni niczego tak bardzo się nie boją jak właśnie osaczenia. Kiedy Ty nieustannie skupiasz się na Waszym związku to On się w nim dusi. To co mogę Ci w tej sytuacji poradzić to daj mu trochę odpocząć. Może być tak, że on chce z Tobą być, zależy mu na Tobie, naprawdę Cię kocha, ale boi się, że zabierasz mu przestrzeń. Tym bardziej, że czuje, ze takiego samego zaangażowania jak twoje Ty oczekujesz od niego, więc te jego wykrzyczane słowa to pewnie coś na kształt krzyku rozpaczy.
I jeszcze bardzo ważna sprawa. Jeśli jest z Tobą to pamiętaj, że świadomie to właśnie Ciebie wybrał. Nie porównuj się do jego byłej dziewczyny, bo każda kobieta jest inna, wyjątkowa. To, że ona jest piękna niczego tu nie zmienia. Jeśli jest z Tobą to Ty jesteś dziś dla niego najpiękniejsza.  Kiedy ja mam wątpliwości i pytam mój mąż mnie uspokaja: ,,co z tego, że są inne, może młodsze, może piękniejsze, ale Ty jesteś ze mną i Ty jesteś taka moja, najwspanialsza, najpiękniejsza..". Z Wami zapewne jest tak samo:) Tylko spróbuj to zobaczyć.

6

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

wydaje mi sie faktycznie ze jemu jakos specjalnie nie zalezy tym bardziej ze powiedziel to w tak bezposredni sposob. Ty przestalas wogole cos do niego czuc po tym wszystkim. Przypuśćmy ze sie zejdziecie, ty nie zapomnisz o tym co ci mowil on nie zapomni tego co on tobie mowil. Rany sie lecza to kazdy mowi ale wiekszosc zapomina ze po takiej ranie zostaje przewaznie blizna ktora kiedys moze sie znowu otworzyc a u wiekszosci rany to glebokie wiec slad po nich zawsze zostaje.
Nie bede pisal gdybyscie sie nie zeszli bo to chyba bezsensowna odpowiedz by byla

7

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Maya,nie dziwię się, że poczułaś się urażona - to normalne,co czujesz,
każda kobieta by się tak poczuła.
Powiem tak nie da się kochać za dwoje.Nie da sie angażować za dwoje.
Nie da się poświęcać za dwoje.

Twój partner najwyraźniej poczuł się za bardzo 'pewnie' w tym związku.
Wie,że kochasz go,że jesteś w stanie zrobić dla niego wszystko.
Jesteś na jego każde skinienie.
Według mnie powinnaś trochę odpuścić. Nabrać dystansu do niego.
Dać mu trochę 'wolności',w związku w którym się dusi.

Maya373 napisał/a:

Faceci po nieudanym długim i nieszczęsliwym związku,zwłaszcza z kobietą, która była dla nich "bóstwem"- nigdy o niej nie przestaną myslec... a ja nigdy nie będe taka jak ona....

Myślę,że nie ma się co porównywać do jego eks.Teraz to TY jesteś dla niego bóstwem.
A jeżeli jednak byoby tak,że on coś wspomina o swojej eks(bo nie napisałaś tutaj nic o tym)
to znaczy,że nie dojrzał do kolejnego związku,że nie wyleczył się z tamtej miłości.
Pozdrawiam.

8

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Zgadzam się z wami wszystkimi. Fakt- mógł poczuc się osaczony, ale z drugiej strony nie naprzykrzałam mu sie nigdy, on ma znajomych, ja mam znajomych, a poza tym widzimy się rzadko... więc nie sądzę, żeby miał powód do takich odczuc...:|
Co do tego, że powinnam daj mu trochę luzu, to myślę, że juz zaczęłam tak robic od momentu kiedy mi to powiedział. Z tym,że na tyle mnie to zraniło (zwłaszcza, że jestem bardzo wrażliwa na krytykę itd.), że dając mu 'spokój', dając mu odetchnąc, doprowadziłam do tego,że sama zaczęłam sie od niego odsuwac. A włąsnie tego nie chce.. I cały czas nie wiem jak to wszystko cofnąc...Jak znów poczuc do niego to co kiedyś....Nie potrafię się odblokowac...;/

9

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Nie przejmuj sie tym tak , może to po prostu chwilowe jest i przejdzie;-) głowa do góry i nie myśl o tym non stop wiem , ze to trudne ale sprubuj chociaż...

10

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Wczoraj znów się na nim zawiodłam:| Byliśmy na urodzinach mojego kolegi, a on zachowywał się fatalnie. Kręcił nosem, non stop cos mu się nie podobało, jak chciałam z nim tańczyc to stwierdził, że noga go boli ( jak emeryt!), a na końcu bez mojej zgody i zapytania mnie o zdanie po 3 godzinach imprezy oznajmił mi, że za pół godz przyjedzie nas odebrac kolega, po ktorego mieliśmy zadzwonic jak będziemy chcieli wrócic... Egoista! Choc ja z chęcią bym jeszcze została...:|
Tego samego dnia jeszcze umówił się ze mną, że przyjdzie przed imprezą do mnie na herbatkę pogadac. Ja specjalnie szybko posprzatałam i czekałam cały czas w domu aż przyjdzie. Godzina przed wyjazdem na imprezę- jego nie ma nadal... Później jak już jechaliśmy to stwierdził, że musiał posprzatac w domu i nie mogl przyjsc ( choc on nigdy nie sprzata, a pozniej jak u niego bylam to nie bylo nawet sladu po sprzątaniu!) , a jak powiedziałam, że traktuje mnie jak idio***, że moglam sobie siedziec w domu jak glupia, a on nawet nie raczył dac znac, że nie przyjdzie to stwierdził, że nie ma pieniedzy na koncie, a poza tym jak on cos robi to nie lubi odrywac sie od pracy;|  A jak dzwonił po kumpla zeby przyjechal to dziwnym sposobem pieniadze się znalazły... Dziewczyny, czy ja az tak dużo od niego wymagam? Czy ja przesadzam? Jak dla mnie to on traktuje mnie niepowaznie...! Co ja mam zrobic? Czy myslicie ze ten facet jest godny tego zeby z nim byc? Czasem się zastanawiam, czy jestem aż tak zła, że muszę byc tak traktowana...:(

11

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Dobrze to określiłaś... facet nie traktuje Ciebie poważnie. Te drobne gesty i czyny są bardzo ważne. Jeśli się umawia to oczywiście może nie przyjść ale od tego jest telefon, żeby przeprosić i odwołać wcześniej umówioną wizytę na herbatkę. To przecież takie proste jest. Zdecydowanie jest on egoistą. To co zrobił na imprezie wyraźnie o tym świadczył. Czy pomyślał o Tobie? NIE... przykre to jest. Jedyna rada dla Ciebie...oddal się troszkę od niego, nie bądź na każde jego zawołanie, odmów czasem spotkania, niech facet zacznie o Ciebie zabiegać i traktować Ciebie poważnie jak na początku znajomości zapewne...

12

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

zakochana__85 dziękuje, że poparłaś moje zdanie, bo już zaczęłam sądzic ze to ja wymagam kosmicznych rzeczy i wyolbrzymiam sobie problemy , jak to próbował uświadomic mi to mój facet, wg którego czepiam się byle czego i wymagam niewiadomo co...
Co do oddalenia się to cały czas nad tym pracuje... Z tym, że znów pojawia się ten sam problem. Moje oddalanie się nie polega tylko na tym, że czasem odmówię spotkanie itd, żeby się zamartwił tylko momentalnie zmieniaja się moje uczucia...
Gdyby nie to, że żal mi tej miłości i tego jak kiedyś było dobrze to dawno bym już zakończyła ten związek. Ale ja wciąż uparcie wierzę, że zrozumie swoje błędy... On jednak cały czas powtarza mi tylko, że ja to bym chciała księcia z bajki... A mi przecież chodzi tylko o to, żeby był wobec mnie w porządku ...;(

13

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Maya373 gdy czytam ten wątek mam skojarzenia ze swoim związkiem... podobne wymówki żeby nie zadzwonić, spędzić więcej czasu, urozmaicić go. Też powołuje się na teorię, że kobiety szukają księcia z bajki i lubią słodkie kłamstwa, kiedy tak naprawdę nie jest to możliwe do zrealizowania... I też miał piękne kobiety... mówił mi o nich jak o boginiach. Wystawiał oceny od 0-10, ze swoim kumplem zresztą, mnie lansując gdzieś w grupce tych gorszych... i gdy jego kumpel wystawił mi wyższą ocenę niż on, nie mógł tego zrozumieć... (pochwalił mi się tą jakże ambitną dyskusją nie zastanawiając się co sobie pomyślę) i gdy było mi przykro dorabiał do tego ideologię, że przecież to kwestia genów i dlaczego miałby mi mówić, że jestem boginią, skoro jestem zwykłą dziewczyną. I że mam nie robić tragedii, że nie umiem przyjąć krytyki, one może były piękniejsze ale te związki się rozpadły a ze mną jest nadal. Do tego namawiał mnie do zrzucenia kilku kilo, choć jestem wysoka a moja waga jest jak najbardziej w normie... w przeszłości przebyłam anoreksję i wiedział, jak działają na mnie komentarze odnośnie wagi... Podobały mu się przerwy między udami modelek, potrafił się nimi zachwycać nie zastanawiając się, czy sprawi mi to przykrość... Ja wtedy chowałam się gdzieś i płakałam. Myślałam że gdyby mnie poznał kilka lat temu napewno bardziej bym mu się podobała... Ale się broniłam. Na początku mówiłam mu, że mam przynajmniej duże kształtne piersi i tyłeczek i czuję się jak Beyonce tongue Ale on nie podzielał mojego zdania i okazało się że mamy różne gusta jeśli chodzi o kobiety... potrafił mi robić docinki że ja nie mogę jeść tego a tego, bo się odchudzam, ale coś nie chudnę... prawie nigdy nie nakładał mi obiadu na osobny talerz, jedliśmy zawsze razem posiłek dla niego 3/4 dla mnie 1/4 albo rzadziej po połowie. I tak było nie tylko w stosunku do mnie...dziwił sie jak koleżanka zjadła sama dużego hamburgera. Zapytał jej wprost czy to nie jest dla niej problem że to zjadła. Piwo na imprezach zakazane bo zbyt kaloryczne. Niby mówił to bez wyrzutów, ot tak, ale sugerował, że nie powinnam iść w ślady koleżanki i się ograniczać. Raz mi nałożył pół ziemniaka na talerz. Jak sie obraziłam tłumaczył że to tylko żart i przecież jakbym chciała więcej to sobie mogę nałożyć. I że on sobie lubi robić jaja. Ale ja nie potrafiłam tego potraktować jak żart. Ciągle myślałam o jego byłych... o pasji z jaką o nich opowiadał. No i zaczęłam nosić staniki coraz mniejsze... spodnie trzeba było kupić nowe, węższe... przeszkadzała mu moja jasna karnacja więc zaczęłam chodzić na solarium...chciałam być dla niego ideałem. Chciałam być dla niego tą najwspanialszą. Namówił mnie do ścięcia włosów... a potem jeszcze tak zupełnie na marginesie sugerował, jak to podobają mu się brunetki i że mogłabym się kiedyś przefarbować... dodam że jestem blondynką...

Moja znajoma uznała, że on nie potrafi sobie poradzić z tym jak go podniecam... ale ja mam czasem wrażenie, że on próbuje nieświadomie zrobić ze mnie jedną ze swoich byłych dziewczyn lub... upodobnić do swojej matki. Zawsze miał chude brunetki... i niespodzianka, jego matka jest chudą brunetką. A ja mu na to pozwalam bo tak bardzo chcę być dla niego wyjątkowa tak jak on jest dla mnie.

Gdy mu to sugerowałam wypierał się. To zrozumiałe. Może nie wie, że wymaga ode mnie zbyt wiele, może sobie nie uświadomił że tęskni za jakimś typem kobiety, nie zauważa że popełnia błąd. Wydaje mu się, że skoro jest ze mną, powinnam uznać, że mu na mnie zależy i mu się podobam. Dla mnie jednak to wcale nie jest takie oczywiste... Przez dłuższy czas namawiał mnie do zaprzestania noszenia czarnej bielizny, mówił że nie lubi koronek, że podoba mu się niewinność, ze ubieram się jak czterdziestolatka (bez urazy dla czterdziestolatek tongue), że może więcej kolorów w mojej garderobie...że makijaż może bardziej pastelowy... nieświadomie dawał mi do zrozumienia, że jestem brzydsza, gorsza i stale popełniam jakieś błędy... wierzę że nie miał złych intencji, ale ja od jakiegoś czasu popadam w paranoję, boję się, że mnie zdradzi, kocham się z nim przy zgaszonym świetle bo nie chcę, by patrzył na mnie, na moje niedoskonałe ciało. Gdy mówi że przesadzam i jestem ładna a wszystkie zmiany zaszły na korzyść, ja nie potrafię w to uwierzyć. Nie jem z nim obiadów już wcale. Zaczął mi zwracać na to uwagę, ale dla mnie to powód do dumy. Wiem że mówi tak dla świętego spokoju... a tak naprawdę marzy o filigranowej kobietce.

Często mi mówił że jestem jak dziecko. Kiedyś gdy wsypywałam budyń do garnka wyrwał mi z rąk torebkę i wysypał ostatnie resztki proszku na moją dłoń. Bo nie dokładnie wsypywałam. Mieszam budyń też niedokładnie. Potrafił czepiać się takich rzeczy. Nie mogłam tego znieść. Ciągle mówił że jestem jak dziecko, nieporadna, niedoskonała. I że nie umiem działać na niego, uspokoić go, zrobić czegoś żeby nie zachowywał się źle skoro mi to tak przeszkadza. Rozstawaliśmy się na krótko kilka razy.

Czułam chwile ulgi zmieszane z tęsknotą. Takie bardzo dziwne uczucie... i coś takiego, jak ty czujesz teraz. Czułam jak kamień spada mi z serca a jednocześnie bałam się, że zepsułam coś co mogło się jeszcze rozwinąć w piękną prawdziwą miłość, że sobie coś uroiłam, że nie zakocham się już tak nigdy więcej i będę tego do końca żałować... bo przeciez było też mnóstwo wspaniałych chwil!

Kłócimy się to znów godzimy. Niby mimo wszystko jesteśmy razem. Czepiamy się siebie coraz mniej, ale też widujemy coraz mniej. Mówi mi wprost że nie chce mu się do mnie przyjeżdżać bo jest brzydka pogoda i tego typu inne wymówki... Jak chcę gdzieś iść to mówi żebym poszła ze znajomymi. Innym razem żebym nie mówiła że chcę jechać na wakacje i jak marzą mi się podróże to mam jechać sama albo znaleźć sobie innego, bogatego faceta. Nasze ostatnie spotkania polegały na wypiciu herbaty na mieście raz w tygodniu. Mam wrażenie, że jest ze mną bo wie że bardzo go kocham i nigdy nie zostawię. Tymczasem męczy mnie to... w ferworze emocji coraz częściej mówię że powinniśmy się rozstać. Wtedy on mnie przeprasza, mówi ze robię z niego potwora. I że chce być ze mną. Żebym jeszcze wytrzymała... że na początku nie wiedział że to co czuje to miłość.

Staję teraz przed taką samą rozterką co ty.

Większość osób radzi mi, że powinnam zerwać, także moja rodzina, która nigdy nie wtrącała się w moje życie prywatne, nie interesowała się z kim się zadaję. Jednak wiem, że to nie takie łatwe. Czasem nachodzą mnie myśli, czy poznać kogoś innego, pozwolić sobie na flirt, poczuć, jak to byłoby z innym facetem, czy by mnie adorował, doceniał, nie mówię o seksie, ale rozmowie, wypiciu kawy w miłej atmosferze.

Co o tym myślicie?

14

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

faye nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. Mój chłopak jest ode mnie starszy o 3 lata i nie raz słyszałam od niego teksty typu, że zachowuję się jak dzieciak, że jestem niedojrzała, że mam problemy jak dziecko itd. A w rzeczywistości to on zachowuje sie jak mały chłopiec, który igra z moimi uczuciami. Wiele razy też potrafił powiedziec mi przy kłótni, że "Nie dziwie się, że nie masz znajomych". Co jest zupełną nieprawdą,a on stwierdził, że zaczyna tak uważac skoro chce z nim spędzac każdy wolny dzień, a on ma znajomych i nie ma czasu tylko dla mnie. Takie komentarze mnie po prostu dobijają:( Bo ja poświęcałam czas specjalnie dla niego, nie wiedząc nawet, że jemu to przeszkadza:(
I podobnie jak Ty Faye non stop słyszę dookoła siebie"daj sobie z nim spokój, to nie jest dobry chłopak dla Ciebie". Po części zaczynam się z tym zgadzac... ale nie potrafię...;(
Faye ja myślę, że może to dobry pomysł żeby spotkac się z kims innym, tak dla własnego podniesienia swojej samooceny ( tez juz nad tym myślałam). Niekoniecznie przelotne romanse czy zdrady ( żebys sama nie miała pozniej wyrzutów sumienia), ale niewinny flircik. W końcu może zauwazylby, że dla kogoś innego jestes bóstwem, mimo, iż on cały czas narzeka.
I podziwiam Cię, że "dałaś się" dla niego tak zmienic. Ja jak słyszę, że coś mojemu nie pasuje, to po prostu mówie, że wiedział z kim się wiąże i jeśli coś mu nie pasuje, to droga wolna. Może dlatego, że ja jestem uparta i ostatnią rzeczą jaką bym zrobiła to weszłabym w skóre kogos kim nie jestem...
Widzę, że jestes w podobnej sytuacji, więc mam nadzieję, że jak podejmiesz jakąś decyzje to dasz znac, jakimi plan obmyslilas;) W koncu trzeba się integrowac;)

15 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-02-27 02:45:41)

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Autorko tematu, moim zdaniem Twoje uczucia sa normalne i ja tez bym tak miala. Dlatego dziwie sie kobietom, po ktorych 'splywa'', gdy ich partner je rani i nadal go kochaja. Ja chyba nie rozumiem takiej milosci. Moze i dobrze.

faye, napisalas dlugi post, ale przeczytalam go z zainteresowaniem. I dalas mi do myslenia,ale pewnie w 'odwrotny' sposob, niz bys przypuszczala wink Widac, ze jak drugiej osobie cos nie pasuje,to rzeczywiscie daje to do zrozumienia - chocby w zartach. Ja ciagle mialam kompleks, ze nie moge sie podobac, ze na pewno moj chlopak wolalby inne. Wyszukiwalam dowodow na to. A nigdy w sumie nie dal mi powodu, zeby tak myslec. No i teraz wiem,ze to naprawde ''widac''. Zawsze balam sie,ze tak nagle, ni z gruchy, ni z pietruchy, dowiem sie, ze ''nie spelniam wymagan'' wygladowych. Nie wiem skad ta obawa i czemu ja sobie wymyslilam. W kazdym razie wiem,ze jesli ma sie oczy otwarte to to nie jest ''nagle''. No i zwykle widac to juz na poczatku wink

Coz, dzieki za ciekawa historie,i mam nadzieje, ze teraz spotkasz kogos lepszego. Ja bym sie tak nie umiala zmienic dla faceta - po prostu brak silnej woli. Predzej zalamalabym sie nerwowo tongue

16

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Nie wiem czy bym go sobie nie odpuściła; zachowuje się niedojrzale, chce uprawiać gierki, po co ci to?

17

Odp: Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

ja wyszłam ze wg na dziecko za mąż . nie czuje nic do swojego męża .on mnie kocha ale tą egoistyczną miłością . rani mnie, wypomina wszystko co go nie dotyczy . wtrąca się jakby by jego dotyczyło on najmądrzejszy chce być. przestałam go kochac bo wiedziałam jaki z niego człowiek jest. kiedy zaszłam w ciążę wszystko zmieniło się nie ten człowiek jakiego znałam przed ślubem wczesniej poznałam jaki z niego choleryk.potrafi ściemniać kiedyś " żalił się" że wszyscy dokuczają mu. a okazało się że obraca kotem oigonem zwala swoja wine na innych. Boże czemu ja sie zaslepiłam . wszyscy dokoła mowili ze mam go zostawic. ja głupia dalej jestem z nim mam ochote spac u rodziców w pokoju. brzydze sie tym czlowiekiem  od slubu.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ta miłośc wygasa? Dziwne odczucia...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024