hey :) nie wiem co mam zrobić może wy mi pomożecie ... pisze tutaj pierwszy raz . Chodzi o to ze mam chłopaka z który jestem 7 miesięcy, ale poznałam ostatnio takiego jednego kolege kuzyna chodzi do tej samej szkoły co ja ... napisał do mnie podobno mu sie podobam i takie tam . Wie ze mam chłopaka ale dalej sie do mnie uśmiecha w szkole i ostatnio mi nawet powiedział "czesc" choć tylko dwa razy ze sobą pisaliśmy . On tez mi sie podoba i chciałabym go poznac bliżej ... ale nie wiem sama co mam zrobicc... teraz gdy on mi sie tez podoba chyba zrozumiałam ze tak naprawde nie kocham mojego faceta skoro jestem z nim i mysle o tamtym ... ;/ moze to dlatego ze to mój pierwszy chłopak i w sumie jeszcze się nie wyszalałam :P mam 18 lat . Napiszcie co o tym sądzicie ...
ja sadze tak... jesli teraz masz takie watpliwosci to raczej go nie kochasz albo minelo za malo czasu zebys go pokochala... jestem niewiele starsza od ciebie ale mialam taki okres czasu ze bylaM Z CHLOPAKIEM POLTORA ROKU WYDAWALO MI SIE ZE GO KOCHAM i wogole ale pojawil sie ktos inny kto mnie zauwazyl. no i od razu wydawalo mi sie ze ja nie kocham mojego chlopaka... i powtorzylo sie to 3 razy w moim przypadku. zerwalam ze swoim chlopakiem zeby spotykac sie z tamtym. ale nie spodobalo mi sie i wrocilam do swojego poprzedniego chlopaka ktory bardzo mnie kochal i blagal zebym do niego wrocila.. po jakims czasie znowu zrobilam tak samo i potem jeszce raz ale juz nie wrocilam do niego. czyli wydaje mi sie ze po prostu tak jak napisalas nie zdazylas sie jeszce wyszalec. dlatego w tym wieku jesli nie jestesmy pewno to nie ma co sie za bardzo angazowac bo po prostu mozna komus sprawic wielka przykrosc. ja teraz jak patrze na to jak sie zachowywalam to robi mi sie glupio. i az wstyd o tym pisac, ale tak bylo.... kazdy musi sie wyszalec i poznac co moze nam zaoferowac zycie zeby pozniej sie nie zalowalo do konca zycia ze sie czegos nie sprobowalo... takie jest moje zdanie...
)
Dziewczyny czy wy wogólę wiecie o czym piszecie.Kocham kochałam to takie puste słowa..A tak naprawdę macie pojęcie co to tak naprawdę jest miłość to nie dostawanie kwiatków czy czekoladek...Miłość to życie z drugim człowiekiem w różnych etapach tego życia...U Was to tylko zauroczenie tak wnioskuje...tak to prawda jesteście jeszcze bardzo młodziutkie i musicie nauczyć się kochać nie za ładne oczy czy za fajny ciuszek...Kocha się za to że ta osoba po prostu jest że potrafi z tobą płakać lub milczeć jak jest Ci to potrzebne...a moja rada wyszaleć się to każda musi prze myśleć jak bo skrzywdzić druga osobę jest bardzo łatwe, jeżeli nie jesteście gotowe na związki to nie udawajcie kogoś kim nie jesteście ...
Ale tu nie chodzi o to, że udajemy kogoś kim nie jesteśmy. Chyba źle zrozumiałaś treść tematu. Może nam sie wydawać, że kogoś kochamy, ale będąc w tak młodym wieku może nam ciężko być rozróżnić czy to właśnie miłość, czy zwyczajne zauroczenie. Nie trzeba mnie uczyć co to jest miłość. Od 4 lat jestem w stałym związku i mamy dziecko i sie naprawdę kochamy pomimo, że czasami zdarzają sie gorsze chwile i kłotnie. Twoim zdaniem jeśli mam 20 lat to nie mogę kogoś kochać? to Chyba sprawa indywidualna każdego człowieka.
Jeżeli uraziłam Cię różyczka to z góry sorry po prostu wyraziłam swoją opinię nie znając Twojej sytuacji życiowej.Uważam że kochać można jednego człowieka a nie dwóch...Ja również popełniałam kolosalne błędy w życiu i myślałam że można kochać dwóch...Niestety tak nie ma a później cierpi druga strona a my najchętniej schowałybyśmy głowę w piasek...
A Ty przerażona musisz przemyśleć czy warto zostawić chłopaka z którym jesteś 7 miesięcy...W końcu jak byłaś z nim to nie z przymus tak sądzę....A ten nowy może po prostu Cie lubi i nic więcej...
Często zdarza się tak ,że kochają nas Ci na których nam nie zależy a my kochamy tego dla którego nie istniejemy!!!
Można ja kocham
![]()
Hej dziewczyny!! Szukałam własnie takie forum, bo myslalam że tylko ja jestem taka, i mam z tym problem. Ale dobrze wiedzec że nie jestem sama z tym problemem, i co niektórzy napewno mnie zrozumieją. Jestem w stałym związku juz ponad 3 lata, jesteśmy zareczeni i w juz czynimy przygotowania do ślubu, ktory jest zaplanowany za rok. W naszzym zwiazku zaczęło sie dziać nienajlepiej kiedy ja podejrzewalam ze moj partner ma kogos, mial, ale nie w takim sensie jakim myslalam...Zawsze staramy sie jakoś dogadać, bo wierzymy ze jestesmy sobie przeznaczeni i ze to ze soba chcemy spedzic reszte zycia. Niedawno poznalam faceta(chlopaka),ktory jest mlodszy ode mnie o 5 lat. Jak na swoj wiek jet dosc dobrze rozwinięty emocjonalnie...Zaczelismy sie spotykać coraz czesciej...Bardzo mi odpowiada jego towarzystwo, jest wesloy spontaniczny...przeciwienstwo mojego partnera, ktory wlasnie wyjechal do innego miasta na rok,na kurs...i obiecywalam sobie ze to skoncze...ale nie potrafie...On tez probowal, wykasowal moj nr...ale niestety kazdego dnia musi cos napisac. Wczoraj wyznal mi ze juz tego dluzej nie wytrzyma,zebym sie zdecydowala na ktoregoś...powiedzialam mu ze nie jest to takie latwe, wiec on mi napisal ze sam do nieggo napisze i powie mu o nas...przestrazylam sie bardzo, nie chce zeby moj chlopak dowiedzial sie w taki sposob. I poprosilam go zeby nic nie pisal do niego..i on wyznal ze mnie kocha,i wlasciwie nie wie dlaczego skoro ja sie tak zachowuje podle w stosunku do swojego chlopaka i do niego...:( tylko on nie wiem ze jest mi ciezko, wplatalam sie w glupia sytuacje i sama nie wiem czego chce!! Boje sie teraz ze przez to wszystko zostane sama...nie wiem jak sie z tego teraz wyplątac:(