Jak Wam się wydaje, czy można powiedzieć, że we współczesnej Polsce mamy coś takiego jak mieszczaństwo? Ale wiecie takie fajne w stylu dawnych książek : kulturalne, znające języki, podróżujące, wykształcone ?
Takie mieszczaństwo to już chyba wymarło. Moja babcia miała takich mieszczańskich przyjaciół. I w sumie do takiego należała (tzn. należy, ale teraz jest chora i nie jest już tą samą osobą co kiedyś). Kultura, klasa, języki, francuski, angielski, niemiecki, łacina. Jak pogrzeb to toczek z czarną woalką. Szpilki, perły, puder, jak perfumy to tylko Dior. Srebrne sztućce, widelec do mięsa, do ryby inny. Książki, biblioteczka. Szacunek dla kobiet, całowanie w rękę. Kłanianie się z uchyleniem kapelusza. Wysoki poziom i klasa, powtarzam, Nic z "ą" "ę". Wykształcenie, tu pan magister, tu pani inżynierowa
. Koronkowe, ręcznie robione obrusy, porcelanowa zastawa. Obrazy, a nawet dzieła sztuki. Meble - antyki.
Babcia nauczyła mnie dygać. Która to dzisiaj potrafi? Aaa, i czarne koronkowe rękawiczki, jedną parę mam do dzisiaj. Tacy ludzie są na wymarciu, nie spotyka się już takich. Mieszczanie z dziada pradziada. Nie dorobkiewicze.
Mnie mieszczaństwo, o którym piszesz, kojarzy się z miejską inteligencją - oczytaną, obytą, światłą i... światową. Być może jednak wciąż istnieje to u osób z arystokratycznym pochodzeniem, w rodzinach z tak zwanymi tradycjami szlacheckimi, książęcymi, magnackimi (Czartoryscy, Radziwiłłowie, Tyszkiewiczowie), w których nadal obowiązują pewne konwenanse i zasady.
Mnie również kojarzy się to już tylko z arystokracją. Dzisiaj chcąc być mieszczaninem, wystarczy mieszkać w mieście
A, no i być oczytanym ![]()
A ja uważam, że wcale nie trzeba być oczytanym. Mam wrażenie, że do roli "mieszczaństwa" skoczyła współczesna klasa średnia - zarabiająca przynajmniej 7000-10000, zwykle więcej, mieszkająca na nowych osiedlach, spędzająca wakacje koniecznie za granicą, chodząca na sushi i zatrudniająca wykształconą "super-nianię".
Ano może i tak. No i w teatrze i operze bywająca ![]()
ps. "średnia" zarabia 7.000 zł/ mies?
Tzn powiem Ci tak - jak tyle nie zarabiasz, to Cię nie stać na to, co wymieniłam, bo sama wykształcona "super-niania" to koszt rzędu 3000-4000. To musisz się zadowolić tańszą nianią, ograniczyć wizyty w restauracjach do specjalnych okazji, czatować na wakacyjne last-minute etc.
Ahmmm
Tyle niania w Polsce zarabia? Jestem gotowa polubić dzieci ![]()
9 2013-03-06 18:53:10 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-03-06 18:55:17)
Jaka niania? ![]()
Jeśli masz prawo jazdy, wyższe wykształcenie pedagogiczno-psychologiczne, pokończone odpowiednie kursy, referencje, znasz biegle jakiś obcy język, a najlepiej dwa i do tego dysponujesz dodatkowymi umiejętnościami takimi jak np. gra na jakimś instrumencie, to możesz szukać pracy za taką stawkę. Wtedy zatrudni Cię jakaś właśnie dobrze zarabiająca para, która sobie zażyczy, żebyś ich dziecko od najmłodszego wdrażała do znajomości angielskiego i francuskiego powiedzmy i uczyła gry na fortepianie, rytmiki etc etc.
Jeśli tego wszystkiego nie masz (albo choćby części z tego), to musisz się zadowolić niższą stawką u kogoś, kto zadowoli się mniej "super" nianią. ;-)
PS.
Swoją drogą śmieszą mnie osoby, które wymagają tego wszystkiego, a proponują np. 10zł za godzinę. Zawodowe nianie nie po to inwestowały w siebie, w studia, w kursy, zdobywały umiejętności i doświadczenie, żeby pracować za 10 zł za godzinę. Niestety.
No to dobrze, że mnie uświadomiłaś. Grać potrafię na cymbałkach ![]()
To jeszcze 2 fakultety w tym 1 doktorat, ze 4 kursy, garść certyfikatów językowych, z 10 lat doświadczenia i możesz zaczynać szukać nowej pracy za przyzwoite pieniądze. ^^
No jakbym miała takie zaplecze, na pewno nie użerałabym się z cudzym dzieckiem.
Słuchaj/cie a jeśli nie mieszczaństwo, to co? Jakie są inne "możliwości" społecznego naznaczenia?
No jakbym miała takie zaplecze, na pewno nie użerałabym się z cudzym dzieckiem.
No i w tym rzecz. ;-)
A że są ludzie, którzy chcą, żeby osoby z TAKIM zapleczem użerały się z ich dzieciakami, to muszą proponować takie stawki, żeby ich chociaż trochę zainteresować. ![]()
Słuchaj/cie a jeśli nie mieszczaństwo, to co? Jakie są inne "możliwości" społecznego naznaczenia?
Wieśczaństwo. ![]()
To ja chyba wolę być wieśczaństwem ![]()
Huh? A jesteś? "Wieśczaństwem" żartobliwie nazwałam mieszkańców wsi po prostu.
No ja co prawda z pure miasta, do kolejnego miasta ale z wiejskim zabarwieniem ![]()
To się nie kwalifikujesz. ;-)
Ja samej siebie nie wiem, jak zakwalifikować, do której grupy... Jestem za biedna na mieszczańską klasę średnią, z drugiej strony z miasta z dziada pradziada. A że do tego ci dziadowie i pradziadowie to byli szlachciury, to wypada na to, że jestem... szlachta gołota. ![]()